Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 158
Перейти на страницу:

Dla większego efektu dramatycznego zrobiła przerwę i arogancko wywinęła wargi.

Jako lady gubernator polecam:

Wszyscy zakładnicy i więźniowie polityczni wzięci przez rebeliancki rząd mają być natychmiast zwolnieni.

Wszyscy Naksydzi w siłach zbrojnych i policyjnych mają natychmiast oddać broń jednostkom armii podziemnej lub dowolnemu kapitanowi patrolu miejskiego albo patrolu zmotoryzowanego, pod warunkiem, że nie jest Naksydem. Następnie siły naksydzkie powrócą do swych koszar, gdzie mają czekać na dalsze rozkazy. Ci, którzy mają na planecie rodziny, mogą wrócić do domu.

Wszystkie awanse w służbie cywilnej, wymiarze sprawiedliwości i wojsku, które nastąpiły po przybyciu naksydzkich rebeliantów, zostają cofnięte. Ci, których poprzednie władze umieściły na stanowiskach kierowniczych, mogą powrócić do pracy na swoich dawnych stanowiskach i za dawne wynagrodzenie.

Wszystkim jednostkom armii podziemnej nakazuję zaprzestać działań ofensywnych przeciwko tym siłom rebeliantów, które posłuchają moich poleceń. Ci, którzy nie posłuchają, muszą się liczyć z dalszymi atakami. Jednostki armii podziemnej mają pozostać w pogotowiu i czekać na dalsze rozkazy.

Znowu przerwała i popatrzyła w kamery gniewnie, jak na wroga.

Niepodporządkowanie się moim rozkazom spotka się z najwyższą możliwą karą. Dla odbudowania legalnego i przestrzegającego prawa rządu będzie wymagana współpraca wszystkich obywateli. Dalsze oświadczenia będą wydawane w miarę potrzeb.

Mówiła Caroline, lady Sula. Koniec oświadczenia.

Teraz możemy wrócić do cen orkiszu — pomyślała, z trudnością powstrzymując się od śmiechu, dopóki jeden z techników nie zasygnalizował, że znowu przełączyli się na daimongskiego spikera.

Należało przypuszczać, że Naksydzi przebywający w innych okolicach planety, na kontrolowanych przez siebie obszarach postarają się wyciąć ten komunikat, więc Sula razem ze swoimi ludźmi usiłowała dostarczyć społeczeństwu jak najwięcej informacji, póki jeszcze było to możliwe.

Spikerom i personelowi ministerstwa polecono, by regularnie powtarzali oświadczenie Suli, dodając ewentualnie wszelkie wiadomości i analizy, które są korzystne z punktu widzenia lojalistów. Pracownicy byli profesjonalistami, więc doskonale zrozumieli instrukcję. Wysłano kamerzystów, by robili ujęcia bojowników stojących wokół różnych budynków publicznych lub spacerujących po pomieszczeniach konwokacji i dowództwa.

Sula doszła do wniosku, że jej twierdzenie o kapitulacji lady Kushdai będzie znacznie bardziej wiarygodne, jeśli lady Kushdai zrobi to publicznie, kazała więc przyprowadzić starą Naksydkę z poplamionego krwią dziedzińca konwokacji, gdzie trzymano więźniów, do samej izby, na podest mówców. Za Sulą rozpościerała się olbrzymia szklana ściana wychodząca na Dolne Miasto, gdzie słupy dymu wskazywały na akty sabotażu, do których wzywało poranne wydanie „Bojownika”.

Lady Kushdai otrzymała formalne artykuły deklaracji poddania się, które Sula napisała kilka minut wcześniej.

— Tylko bez migotania łuskami — zapowiedziała.

Czerwone błyski można było wykorzystać do przesłania informacji Naksydom, a inne gatunki miałyby trudności z tłumaczeniem tego przekazu. Kushdai posłusznie nabazgrała swój podpis na kartce, którą Sula ściągnęła z biurka jednego z konwokatów.

Potem spojrzała na nią swymi czarno-czerwonymi oczyma.

— Mam nadzieję, że ułatwi mi pani popełnienie samobójstwa — powiedziała.

— Raczej nie. Jest pani zbyt cenna, by panią wyeliminować. Sula podejrzewała, że okoliczności śmierci Naksydki będą bardziej pomysłowe niż jakikolwiek oficjalny akt wydany przez lady Kushdai podczas kadencji na Zanshaa.

Wzięła pióro i podpisała pojedynczym tytułem „Sula”.

Kamerzyści z Ministerstwa Wiedzy zarejestrowali to wydarzenie. Zapis został natychmiast nadany przez wszystkie stacje wideo, łącznie z tekstem wiadomości o poddaniu, wzywającym wszystkie siły naksydzkie w imperium do bezwarunkowej kapitulacji.

Suli przyszło na myśl, że takim żądaniem prowokuje los, ale doszła do wniosku, że nie zaszkodzi spróbować.

Postanowiła umieścić swą kwaterę główną w Ministerstwie Wiedzy. W przeciwieństwie do siedziby Dowództwa, gdzie cały personel łączności składał się z Naksydów, teraz martwych lub uwięzionych, ministerstwo było pełne sprzętu komunikacyjnego i techników, którzy wiedzieli, jak się tym sprzętem posługiwać. Kiedy przechodziła ulicę, idąc do ministerstwa, na zachodzie nastąpił kolejny wybuch ognia.

Spence i Julien, powiadomili ją, co się dzieje. Otóż Naksydzi próbowali wyrwać się z hotelu „Imperialnego” i jednocześnie zaszarżować po stoku kolejki. Sula posłała tam posiłki, ale okazały się one niepotrzebne. Choć ataki prowadzono z ogromną determinacją, oba zostały krwawo odparte.

Zastanawiała się, dlaczego Naksydzi tak się upierają przy beznadziejnych atakach na kolejkę. Być możeich szefowie uwięzieni w „Imperialnym”, żądają natychmiastowego uwolnienia i nie zamierzają tolerować żadnych usprawiedliwień.

Powinnam być wdzięczna, że naksydzcy oficerowie nie pozostawiają swoim podwładnym czasu na wymyślenie czegoś sprytniejszego — pomyślała.

— Do Wiatru. Gdzie Casimir? — zapytała Juliena, gdy potyczka ucichła. — Czy nadał usiłuje wymusić na bojownikach dyscyplinę? Kom, wyślij.

Milczenie, które zapadło, sprawiło, że żołądek Suli podszedł jej do gardła.

— Przykro mi, Gredel — nadeszła w końcu odpowiedź. — Kazał mi obiecać, że nic ci nie powiem, póki nie wygramy bitwy. Chyba już wygraliśmy, prawda?

Znów zapadła chwila ciszy. Sula czuła głęboko w piersi narastający wrzask, wycie bólu i wściekłości, które dusiła w sobie tylko dlatego, że jeszcze nie była pewna, czy usłyszy od Juliena słowa, jakich się obawiała.

— Casimir został ranny dziś rano. To był nieprzyjacielski ogień z hoteli na dole. Posłano go do szpitala. Był przytomny, rozmawiał z nami i kazał mi obiecać, że ci nie powiem. Nie chciał, byś się rozpraszała, gdy masz przed sobą bitwę.

— Potrzebny mi samochód! — krzyknęła Sula do stojących wokół ludzi. — Natychmiast potrzebny mi samochód!

A potem zastosowała właściwe protokoły komunikacyjne, by odpowiedzieć Julienowi.

— Kom, do Deszczu. Gdzie jest szpital? Czy Casimir się odzywał? Kom, wyślij.

— Posłałem z nim dwóch chłopaków — odparł Julien. — Jeden wrócił i powiedział, że już go opatrują i że chyba wszystko będzie w porządku. Drugi ciągle jest przy nim. Zadzwonię do niego i natychmiast przekażę ci wszystko, co wiem.

Sula zreferowała wszystkie bieżące problemy Macnamarze i zostawiła kwaterę główną pod jego pieczą. Jeden-Krok podwiózł ją do szpitala wraz z parą lekko rannych. Koła samochodu wyrzucały obłoki duszącego kurzu i resztki hotelu „Nowe Przeznaczenie”. Zanim przybyli na miejsce, Sula znała już numer sali Casimira. Dowiedziała się, że przebył operację i że nadal żyje. Raport mówił, że rany są drobne i że Casimir spokojnie odpoczywa w łóżku.

Szpital był koszmarem. Pod beczkowatymi sklepieniami, na których mozaiki przedstawiały personel medyczny lecący na pomoc poszkodowanym obywatelom, leżały na korytarzach tysiące rannych. Większość z nich to byli mieszkańcy Górnego Miasta, złapani w krzyżowy ogień. Czekali na pomoc, ponieważ ranni z armii podziemnej, którzy mieli broń, żądali pierwszeństwa w leczeniu. Przed budynkiem leżał stos martwych Naksydów, głównie z sił bezpieczeństwa, którzy przyszli się leczyć, a armia lojalistów wymierzyła im zbiorową sprawiedliwość. Niektórzy należeli do personelu medycznego i w jakiś sposób narazili się bojownikom. Inni to cywile, którzy akurat znaleźli się w niewłaściwym miejscu.

1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)