Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zaginiona Ewangelia
Zaginiona Ewangelia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zaginiona Ewangelia

Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:

Ponad pięćset stron pochłonęłam w trzy dosłownie wieczory. Na okładce napisane jest że jest to thriller a'la kod da Vinci Dana Browna a moim zdaniem to Kod powinien być nazwany powieścią a'la Zaginiona Ewangelia. Po pierwsze dlatego ze powieść Wallace powstała początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie ma w niej w porównaniu z Kodem żadnych technicznych super-urządzeń ratujących głownego bohatera z każdej opresji. W Zaginionej ewangelii nie ma nawet telefonów komórkowych a bohaterowie używają jedynie pagerów. Musze powiedzieć że powieść mi sie podobała, choć przyznam że bardzo długo sie rozkręca. Trzeba przebrnąć przez około 200 stron a potem to już nie wiadomo jak szybko ksiązka sie kończy. Bałam sie troche zakończenia bo niestety często sie zdarza że powieść jest swietna ale zakończenie rozczarowuje. U Wallace zakończenie nie jest banalne i zaskoczyło mnie w takim pozytywnym sensie. Z miłą chęcią sięgnę po kolejną powieść tegoz autora…
1 ... 107 108 109 110 111 112 113 114 115 ... 153
Перейти на страницу:

– Oczywiście, George.

Wheeler podszedł do drzwi i odwrócił się do Randalla.

– Uwierz mi na słowo, Steve. Nie znajdziesz tego, czego szukasz, ponieważ to nie istnieje. Więc przestań gonić za zjawami i zaufaj nam.

Wydawca wyszedł, a Randall został sam ze swymi pytaniami bez odpowiedzi. I nagle pomyślał o jeszcze jednej osobie. Kolejnej zjawie. Ostatniej, która mogła znać wyjaśnienie.

Po raz pierwszy od kilku dni chciał się nareszcie zobaczyć z Angela Monti.

Pracował ze swoim zespołem do późna i dopiero po dziesiątej wieczorem mógł w końcu wyruszyć na odkładane tak długo spotkanie.

Pragnął tego spotkania równie mocno, jak się obawiał. Od momentu kiedy dowiedział się w Paryżu, że Angela go oszukała, od wyprawy na górę Athos, wydarzyło się tak wiele, że jego gniew z upływem czasu trochę zelżał. Lecz nieufność pozostała. Gdyby miał wybór, unikałby w dalszym ciągu konfrontacji z Angela i prawdą. Nie miał jednak takiej możliwości, a stawka była zbyt duża.

Kiedy zapukał z wahaniem do drzwi pokoju dwieście pięć w hotelu Victoria, był zdecydowany potraktować dziewczynę chłodno i rozmawiać z nią wprost. Gdy jednak drzwi się otworzyły i ujrzał uwodzicielskie zielone oczy i rysujące się pod białą koszulką zmysłowe kształty, niemal zapomniał o swym postanowieniu. Odwzajemnił uścisk Angeli, czując przechodzące po ciele ciarki wywołane zapachem jej perfum, naciskiem pełnych piersi, ciepłem ciała. W końcu musnął jej policzek ustami i udało mu się od niej odsunąć.

Angela nalała mu szkockiej, a sobie koniaku i rozmawiali chwilę o nieważnych sprawach. Randall nie potrafił od razu wystąpić z oskarżeniem. Z każdą mijającą sekundą było mu coraz trudniej zakwestionować jej uczciwość.

Była jednakże inna sprawa, którą chciał z nią omówić. Fotografie. Potrzebował ich jak najwięcej do kampanii reklamowej. Niestety, jak wyjaśnił Angeli, Edlundowi przydarzyło się nieszczęście, spłonęła jego pracownia. Randall przypomniał jej, że podczas ich pierwszego spotkania w Mediolanie mówiła mu o zestawie zdjęć wykonanych podczas wykopalisk w Ostii.

– Czy masz tutaj te fotografie? – zapytał. – Szczególnie zależy mi na zdjęciach papirusu Jakuba, tych, które twój ojciec mógł zrobić zaraz po wykopaniu znaleziska. A może są jakieś zbliżenia tekstu, zrobione już po zakonserwowaniu papirusu i włożeniu go pod szkło?

Okazało się, że Angela istotnie przywiozła ze sobą do Amsterdamu spory wybór fotografii. Wyjęła je z kartonowego pudła i położyła na dywanie na środku pokoju.

Usiedli po turecku na podłodze i Randall przyglądał się uważnie kolejnym odbitkom, które mu podawała.

Wizualny zapis wykopalisk był fascynujący sam w sobie. Między innymi po raz pierwszy zobaczył, jak wygląda profesor Monti, niski, krępy mężczyzna koło sześćdziesiątki, o łagodnej, cherubinowej twarzy włoskiego kataryniarza. Zdjęcia ukazywały robotników pocących się w wykopach pod upalnym rzymskim słońcem. Było też kilka pozowanych zdjęć Angeli i jej starszej siostry Claretty, wyższej, szczuplejszej i nie tak pięknej, wraz z ojcem po jego triumfie. Były zdjęcia profesora prezentującego swoje znalezisko do obiektywu, lecz ze zbyt dużej odległości, żeby można było dostrzec aramejski tekst.

Było na tych fotografiach wszystko, z wyjątkiem tego, na czym najbardziej Randallowi zależało.

– Świetnie, Angelo – powiedział, odkładając ostatnią odbitkę. – Wiele z tych zdjęć możemy wykorzystać w kampanii. Przejrzeje w weekend jeszcze raz i najlepsze wybierzemy dla prasy.

– Nie słyszę w twoim głosie zbyt wielkiego entuzjazmu – zauważyła, patrząc na niego spod oka.

– Nie, nie, zdjęcia są świetne – odparł. – Miałem tylko nadzieję, że będą też jakieś zbliżenia papirusu.

– Było ich trochę, jeśli dobrze pamiętam. Ojciec wpatrywał się w niektóre całymi godzinami, jeszcze zanim potwierdzono autentyczność odkrycia i rząd włoski wypożyczył oryginały wydawcom. Podszkolił się nawet w aramejskim, żeby móc czytać tekst nie gorzej niż po angielsku czy niemiecku. Na dobrą sprawę nauczył się wszystkiego na pamięć, znał każde słowo, każdą literkę, taki był z nich dumny.

– Gdzie teraz są te zdjęcia?

– Nie wiem. Chciałam je przywieźć do Amsterdamu, nie mogłam ich jednak znaleźć. Pytałam ojca, ale on jest roztrzepany jak każdy naukowiec. Nie wiedział, co z nimi zrobił, chyba dlatego, że i tak miał już każdy arkusz w głowie. Prawdopodobnie przekazał zdjęcia ministerstwu, a ministerstwo profesorowi Deichhardtowi. – Spojrzała na niego z nadzieją. – Może zapytasz Deichhardta?

– Zapytam go z pewnością – odparł.

– Swoją drogą, myślałam, że dostałeś komplet odbitek od Edlunda – powiedziała Angela.

– Dostałem, ale… no, nieważne. Chciałem po prostu obejrzeć jeszcze jakieś inne.

Dostrzegał w jej oczach niewypowiedziane pytania i starał się unikać jej wzroku. Zajął się pilnie zbieraniem zdjęć z podłogi i układaniem ich w pudle.

Kiedy się z tym uporał, zorientował się, że Angela wciąż mu się przygląda.

– Steve – zapytała cicho – dlaczego mnie tak unikałeś?

– Ja ciebie unikałem?

– Tak. Coś się musiało stać. Kiedy znów będziesz mnie kochał? Randall czuł, jak sztywnieją mu mięśnie karku.

– Gdy znowu będę mógł wierzyć w ciebie, Angelo – odpowiedział.

– A teraz nie wierzysz we mnie?

– Nie – odparł głucho. – Nie wierzę.

Stało się, wreszcie to wykrztusił. Poczuł ulgę, poczuł, że jego gniew jest w pełni uprawniony. Spojrzał jej prosto w oczy, spodziewając się protestu. Angela jednak nie odezwała się, a jej piękna twarz pozostała nieruchoma.

– Dobrze – powiedział. – Skoro tego chcesz, skończmy już z tą sprawą.

Czekała w milczeniu.

– Nie wierzę w ciebie, ponieważ nie wierzę tobie – zaczął Randall. – Okłamałaś mnie po raz drugi. Poprzednio było to drobne kłamstwo, nic takiego. Tym razem sprawa jest o wiele poważniejsza.

Spodziewał się jakiejś reakcji, ale się nie doczekał. Widział w oczach dziewczyny raczej smutek niż zaniepokojenie.

– Kłamałaś, mówiąc o klasztorze na górze Athos – ciągnął Randall. – Powiedziałaś, że pojechałaś tam z ojcem na spotkanie z opatem Petropoulosem, że opat obejrzał papirus i potwierdził jego autentyczność. Pamiętasz, prawda? To było ordynarne kłamstwo, Angelo. Wiem to, bo sam się wybrałem na górę Athos i widziałem się z opatem. Byłem tam w zeszłym tygodniu.

– Wiem, że tam byłeś, Steve.

Nie zapytał ją, skąd wie, nie chciał odbiegać od tematu.

– Ale ty tam nie byłaś – odparł. – Od tysiąca lat nie wpuszczono na Athos żadnej kobiety. Nie wolno im przebywać w rejonie zarządzanym przez mnichów. Co więcej, twój ojciec także tam nie był, opat nigdy nie widział go na oczy, podobnie jak nie widział na oczy papirusu, aż do dzisiejszego ranka. Czy zaprzeczysz temu, Angelo?

1 ... 107 108 109 110 111 112 113 114 115 ... 153
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)