Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zaginiona Ewangelia
Zaginiona Ewangelia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zaginiona Ewangelia

Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:

Ponad pięćset stron pochłonęłam w trzy dosłownie wieczory. Na okładce napisane jest że jest to thriller a'la kod da Vinci Dana Browna a moim zdaniem to Kod powinien być nazwany powieścią a'la Zaginiona Ewangelia. Po pierwsze dlatego ze powieść Wallace powstała początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie ma w niej w porównaniu z Kodem żadnych technicznych super-urządzeń ratujących głownego bohatera z każdej opresji. W Zaginionej ewangelii nie ma nawet telefonów komórkowych a bohaterowie używają jedynie pagerów. Musze powiedzieć że powieść mi sie podobała, choć przyznam że bardzo długo sie rozkręca. Trzeba przebrnąć przez około 200 stron a potem to już nie wiadomo jak szybko ksiązka sie kończy. Bałam sie troche zakończenia bo niestety często sie zdarza że powieść jest swietna ale zakończenie rozczarowuje. U Wallace zakończenie nie jest banalne i zaskoczyło mnie w takim pozytywnym sensie. Z miłą chęcią sięgnę po kolejną powieść tegoz autora…
1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 153
Перейти на страницу:

– To my dziękujemy! Dziękujemy z całego serca, wielebny ojcze! – zawołał profesor Deichhardt. Razem z Wheelerem pomogli opatowi wstać z krzesła. – A teraz – obwieścił niemiecki wydawca – pójdziemy na górę i uczcimy szczęśliwe zakończenie sprawy uroczystym obiadem. Mam nadzieję, czcigodny opacie, że przyłączysz się do nas przed wyruszeniem do Helsinek.

– To dla mnie zaszczyt – odrzekł mnich. Wheeler wziął ze stołu jego notatnik.

– Ja się trochę spóźnię – powiedział. – Muszę zadzwonić do Henniga. Trzeba wstrzymać oprawianie wydrukowanych egzemplarzy. Musimy poprawić tekst i jeszcze raz wydrukować arkusz z tą stroną.

– Tak, tak, trzeba to zrobić natychmiast – zgodził się Deichhardt. – Powiedz Hennigowi, że nie możemy mieć opóźnienia. Zapłacimy ludziom za nadgodziny.

Kiedy ruszyli do wyjścia, stojąca przy drzwiach sejfu grupka z Randallem rozstąpiła się, żeby przepuścić opata i wydawców. Petropoulos zatrzymał się na chwilę przed Randallem.

– Widzi pan teraz, panie Randall – rzekł – co miałem na myśli, kiedy pokazał mi pan w klasztorze fotografię papirusu. Nie była tak czytelna. Nie miała głębi, nie było na niej widać wszystkich wgłębień i odcisków na papirusie. Dla kogoś takiego jak ja, kto całe życie spędził wśród starych rękopisów, oryginał przedstawia zupełnie inną wartość badawczą.

– Cieszę się, że mógł go ojciec zobaczyć – odparł Randall. – Bez ojca nie rozwikłalibyśmy tej sprawy.

– I bez pana również – odparł z uśmiechem opat.

Po tych słowach wyszedł w otoczeniu wydawców, do których dołączyli Sobrier i Riccardi. Randall został w towarzystwie zdenerwowanego profesora Jeffriesa, wniebowziętego Floriana Knighta i krzątającego się Groata.

– Momencik, panie Groat – zwrócił się do kuratora Jeffries. – Zanim pan schowa papirus, chciałbym jeszcze raz rzucić okiem na to przeklęte zdanie.

Profesor poczłapał do stołu, na którym leżał między szklanymi płytami papirus. Randall i Knight stanęli obok niego.

Jeffries był wyraźnie przygnębiony. Odpowiadał przecież osobiście, jak uświadomił sobie Randall, za pracą zespołu tłumaczy i ostateczny kształt przekładu. Odkrycie tak poważnej pomyłki musiało urazić ambicję naukowca.

Profesor przyłożył do oczu swoje binokle i wpatrywał się w papirus, marszcząc czoło.

Randall, który nigdy jeszcze nie widział oryginału, nachylił się, żeby na niego popatrzeć. Starożytny papier był jasnobrązowy, pomarszczony, poznaczony cętkami, cienki i kruchy, o postrzępionych brzegach. Widniały w nim dwie nierówne dziury, jakby włókna papirusu zostały wyskubane przez małą rybkę. Najbardziej zdumiała Randalla wyrazistość aramejskiego pisma. Gołym, niewyćwiczonym okiem potrafił odcyfrować całe fragmenty ciasno stłoczonych linijek.

– Hmm, nie rozumiem tego – mruczał tymczasem Jeffries. – Zupełnie nie rozumiem, jak mogłem źle odczytać to zdanie. Przecież jest takie wyraźne, że nie da się go przetłumaczyć inaczej, niż zrobił to opat. Są smugi, są zatarcia, to oczywiste, ale powinienem był bez problemu odczytać wszystko poprawnie. – Pokręcił ze smutkiem głową. – To chyba wiek robi swoje. Oczy już nie te.

– Czy to pan osobiście przetłumaczył ten fragment? – zapytał Randall.

– Tak – westchnął profesor.

– Ale w zespole były poza panem jeszcze cztery osoby, prawrda? I wszystkie cztery źle odczytały to zdanie?

– To rzeczywiście dziwne. No, ale błąd jest oczywisty.

– Błędem jest przede wszystkim to – odezwał się z krzywym uśmiechem Florian Knight – że koledzy, którzy pracują z kimś tak wybitnym jak profesor Jeffries, nigdy nie ośmielą się zakwestionować jego opinii. Mówię to tylko z szacunku dla pańskich osiągnięć, profesorze.

– Żeby mieć osiągnięcia, trzeba mieć bystry wzrok, Florianie – prychnął Jeffries. – A mój już taki nie jest. Nie zamierzam uczestniczyć w tak trudnych przedsięwzięciach. W rzeczy samej – spojrzał na swego protegowanego – moje miejsce powinien zająć ktoś młodszy, kto lepiej widzi i sprawniej myśli. Niedługo chyba zrezygnuję z mego stanowiska w Oksfordzie, być może przeniosę się do Genewy, gdzie czekają mnie zupełnie odmienne zadania. Kiedy będę odchodził, na uczelni poproszą mnie o polecenie kogoś na moje miejsce. Nie zapomniałem o obietnicy, którą ci złożyłem, Florianie. Zresztą nie znam nikogo, kto bardziej od ciebie nadawałby się do tej roboty.

Knight skłonił się lekko.

– Pańska opinia wiele dla mnie znaczy, profesorze. Cóż za pomyślny dzień. – Wskazał leżący pod szkłem papirus. – Naprawdę liczy się przede wszystkim cud. Zgadzamy się chyba wszyscy ze słowami opata Petropoulosa, że ten tekst zmieni całkowicie oblicze chrześcijaństwa.

Randall postukał palcem w szklaną płytę.

– Profesorze, to są te dwie linijki, które przetłumaczył właśnie opat, prawda?

– Tak, to one, wiersz czwarty i piąty – potwierdził uczony. Randall pochylił głowę nisko nad papirusem, starając się dobrze przyjrzeć niewielkim znakom.

– Zadziwiające – powiedział – ale te litery są o wiele wyraźniejsze niż na fotografii. – Spojrzał na Jeffriesa. – Jaka może być tego przyczyna, profesorze? Sądziłem, że fotografia w podczerwieni wydobywa nawet te miejsca, które w oryginale są nie do odczytania. Powinna więc być wyraźniejsza od oryginału. Czyż nie mam racji?

– Nie chciałbym generalizować – Jeffries nagle stracił zainteresowanie całą sprawą.

– Mówił mi o tym Edlund, a on chyba wie najlepiej – ciągnął Randall.

– Jeżeli idzie o akuratność, zawsze odwołujemy się do oryginału – odparł Jeffries wyraźnie zniecierpliwiony. – No dobrze, mam już dość tej przeklętej historii. Chodźmy na obiad, może podadzą żabę, specjalnie dla mnie.

Wjechali windą na parter, gdzie Randall pożegnał obu oksfordczyków i rezygnując z posiłku, wrócił do swojego biura. Angeli na szczęście nie było, bo poprzedniego dnia zlecił jej kolejną pracę w towarzystwie biblijnym.

Zadowolony, że nie będzie musiał znosić niczyjej obecności, wszedł do swego gabinetu, zdjął marynarkę, poluźnił krawat i zapalił fajkę. Chodził po pokoju pogrążony w myślach, zupełnie nie mając nastroju na radosne ucztowanie w jadalni. Nękało go złe przeczucie i starał się zrozumieć, skąd się ono bierze. Hans Bogardus zagroził projektowi, wynajdując błąd w tekście Jakuba. Niekwestionowany autorytet w osobie opata wyjaśnił pochodzenie tego błędu i nowa Biblia odzyskała swą nieskazitelność. Randalla jednak niepokoiło to, co wydarzyło się między jednym a drugim faktem.

W klasztorze na górze Athos opat niezbyt chętnie wypowiadał się o autentyczności papirusu, lecz przyznał w końcu, że przekład jest prawidłowy. Mogło się wydawać, że cała Ewangelia według Jakuba może budzić pewne podejrzenia. Dzisiaj jednak, kilka dni później, Petropoulos obejrzał zapis Jakuba w oryginale i zawyrokował bez wahania, że aramejski został odczytany błędnie, wobec czego Międzynarodowy Nowy Testament jest poza wszelkim podejrzeniem.

Jaka była przyczyna tej zmiany? Ponowne zbadanie papirusu czy może… nowy papirus poddany badaniu?

1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 153
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)