Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zaginiona Ewangelia
Zaginiona Ewangelia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zaginiona Ewangelia

Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:

Ponad pięćset stron pochłonęłam w trzy dosłownie wieczory. Na okładce napisane jest że jest to thriller a'la kod da Vinci Dana Browna a moim zdaniem to Kod powinien być nazwany powieścią a'la Zaginiona Ewangelia. Po pierwsze dlatego ze powieść Wallace powstała początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie ma w niej w porównaniu z Kodem żadnych technicznych super-urządzeń ratujących głownego bohatera z każdej opresji. W Zaginionej ewangelii nie ma nawet telefonów komórkowych a bohaterowie używają jedynie pagerów. Musze powiedzieć że powieść mi sie podobała, choć przyznam że bardzo długo sie rozkręca. Trzeba przebrnąć przez około 200 stron a potem to już nie wiadomo jak szybko ksiązka sie kończy. Bałam sie troche zakończenia bo niestety często sie zdarza że powieść jest swietna ale zakończenie rozczarowuje. U Wallace zakończenie nie jest banalne i zaskoczyło mnie w takim pozytywnym sensie. Z miłą chęcią sięgnę po kolejną powieść tegoz autora…
1 ... 102 103 104 105 106 107 108 109 110 ... 153
Перейти на страницу:

Randall był pod wrażeniem. Samo to, że wydawcy nie ulękli się Bogardusa i jego rewelacji, a także bez oporów zgodzili się poddać tekst opinii opata Petropoulosa, pomogło mu niemal całkowicie pozbyć się wątpliwości.

Pozostawała do załatwienia jeszcze jedna sprawa.

– Mam prośbę, George – zwrócił się do wydawcy. – Chciałbym porównać zdjęcie papirusu numer dziewięć z oryginałem, zobaczyć, czy rzeczywiście oryginał jest czytelniejszy. Inaczej mówiąc, chciałbym się przekonać, z czym będzie miał do czynienia opat.

– Chcesz zobaczyć oryginał? Nie ma problemu, jeżeli cię to uszczęśliwi. Zadzwonię do Groata, żeby wyjął papirus z sejfu i zejdziemy na dół. Szczerze mówiąc, nie będąc ekspertem, jak Jeffries czy Petropoulos, wiele tam nie wypatrzysz. Ale wrażenie robi sam widok słów napisanych osobiście przez brata Jezusa. Będziesz mógł o tym opowiadać wnukom.

Wszystko to wydarzyło się przed dziesiątą rano, a teraz, osiem po dziesiątej, Randall zjeżdżał razem z Wheelerem windą do podziemia w Krasnapolskym, gdzie mieścił się specjalnie wybudowany sejf, strzegący skarbów, którym zawdzięczał swe powstanie Międzynarodowy Nowy Testament.

W piwnicy zasalutował im siedzący na rozkładanym krześle strażnik i ruszyli ponurym korytarzem, betonowa posadzka odbijała echem ich kroki. Skręciwszy za róg, ujrzeli na końcu korytarza jasny prostokąt światła.

– To sejf – wyjaśnił Wheeler.

Kiedy podeszli bliżej, Randall dostrzegł masywne, ognioodporne drzwi z czarno-białą tarczą szyfrującą.

Nagle z głębi sejfu wyskoczyła krępa ludzka postać i puściła się biegiem w ich stronę.

Randall i Wheeler zatrzymali się zaskoczeni. Randall wpatrywał się zdumiony w człowieka z przekrzywionym tupecikiem na głowie i rozwianymi połami marynarki, pod którą podskakiwał pistolet w kaburze. To Groat, opiekun sejfu.

Gdy dotarł do nich, był tak zdyszany, że nie potrafił wykrztusić słowa.

Wheeler złapał go za ramiona.

– Groat, do ciężkiej cholery, co się stało?! – krzyknął.

– Mijnheer Wheeler! – wrzasnął mężczyzna. – Pomocy! Ik ben bestolen! Politie!

Wheeller potrząsnął nim mocno.

– Do diabła, chłopie! Mówże po angielsku! Spreek Engels!

– Pomocy… trzeba wezwać policję! – wydyszał Holender. – Ja… okradziono nas!

– Uspokój się, Groat, to miejsce jest obstawione strażnikami – ofuknął go Wheeler. – Weź się w garść i powiedz mi wreszcie, co się stało.

Groat rozkaszlał się spazmatycznie, lecz po chwili udało mu się opanować.

– Papirus… – wykrztusił. – Papirus numer dziewięć zniknął. Ktoś go ukradł!

– Oszalałeś? To niemożliwe! – ryknął wydawca.

– Szukałem wszędzie… wszędzie – odpowiedział płaczliwie

Groat. – Nie ma go w szufladzie… ani w innych miejscach. Nie ma go nigdzie. Zniknął!

– Nie wierzę w to – warknął Wheeler. – Przepuść mnie, sam zobaczę.

Wydawca ruszył szybko w stronę sejfu, a za nim człapał przerażony strażnik.

Randall podążał ich śladem powoli, próbując poukładać sobie wszystko w głowie, próbując zrozumieć.

Gdy stanął w otwartych drzwiach sejfu, rozejrzał się po wielkiej, ogniotrwałej, pancernej komorze. Głęboka na co najmniej sześć metrów i szeroka na trzy, miała ściany ze zbrojonego betonu, do których przytwierdzono rzędy metalowych szuflad. Cztery fluorescencyjne lampy na suficie oświetlały stojący na środku długi stół, pokryty białą tkaniną. Na stole leżało kilka prostokątnych szyb.

Randall przyglądał się, co robią Wheeler z Groatem.

Strażnik wyciągał kolejno szerokie szuflady ze szklanymi pokrywami, a Wheeler sprawdzał ich zawartość, coraz bardziej podenerwowany i czerwony na twarzy.

Randall przyjrzał się wnętrzu ponownie, szukając jakiegoś miejsca, gdzie ktoś mógłby odłożyć papirus albo nawet go ukryć. Po lewej umieszczono wysoko pod sufitem dwa otwory wentylacyjne, a niżej, na poziomie oczu, tablicę z przełącznikami i wskaźnikami, zapewne do regulacji temperatury i wilgotności pomieszczenia. Kamienna posadzka była pusta.

Wheeler podszedł do niego z pociemniałą, posępną twarzą. Skurczony z przerażenia Groat trzymał się z tyłu.

– To niemożliwe, ale on ma rację – wychrypiał wydawca. – Papirus numer dziewięć zniknął.

– Tylko ten jeden? – zapytał Randall, wciąż nie mogąc w to uwierzyć. – Czy pozostałe są na swoim miejscu?

– Tylko ten – odparł Wheeler, trzęsąc się z wściekłości i niepokoju. – Cała reszta jest nietknięta. – Przyjrzał się masywnym stalowym drzwiom i zamkowi. – Żadnych zadrapań, żadnych śladów włamania – stwierdził.

– Kiedy ostatni raz widział pan papirus numer dziewięć? – zwrócił się Randall do Groata.

– Wczoraj wieczorem – wymamrotał kurator drżącym głosem. – Zawsze przed pójściem do domu zaglądam do każdej szuflady, sprawdzam, czy są w dobrym stanie, czy wilgotność jest prawidłowa.

– Czy ktoś był tutaj od tamtej pory? – zapytał Wheeler.

– Nie, nikogo nie było. Dopiero pan z panem Randallem…

– A strażnicy Helderinga? – dociekał Randall.

– Nie mogliby tego zrobić – odparł kurator. – Włamanie jest niemożliwe, a kombinacji szyfru żaden z nich nie zna.

– Kto ją właściwie zna?

– Powiem ci, kto zna szyfr, Steve – powiedział Wheeler. – Tylko siedmiu ludzi, oczywiście Groat, poza tym Heldering i piątka wydawców: Deichhardt, Fontaine, Gayda, Young i ja. Nikt więcej.

– Czy ktoś mógł wykraść numer?

– W żadnym wypadku – odparł sucho Wheeler. – Nie został nigdzie zapisany, wszyscy nauczyliśmy się go na pamięć. – Pokręcił głową. – To niesamowite, to nie miało prawa się zdarzyć. Kompletnie tego nie rozumiem. Musi być jakieś proste wytłumaczenie. Powtarzam, to nie miało prawa się zdarzyć.

– Ale się zdarzyło – rzekł Randall. – I przypadkiem jest to ten fragment papirusu, który mieliśmy obejrzeć.

– Mało mnie obchodzi, który to fragment – warknął Wheeler. – Nie możemy pozwolić na utratę choćby jednego skrawka. Boże, przecież to katastrofa. Te dokumenty nie są naszą własnością, należą do rządu Włoch, są skarbem narodowym. Musimy je zwrócić w terminie. Ale jeszcze gorsze jest to, że bez kompletu oryginałów nie będziemy mogli dowieść autentyczności Międzynarodowego Nowego Testamentu.

– Szczególnie bez papirusu numer dziewięć – dorzucił cicho Randall. – Co do którego są wątpliwości.

– Nie ma żadnych wątpliwości – prychnął Wheeler, krzywiąc się z irytacją.

– Ale de Vroome z Plummerem będą trąbić o tym na cały świat. Mogą zdeprecjonować nową Biblię, jeżeli opat Petropoulos nie wyjaśni tej nieścisłości.

– Petropoulos! – Wheeler plasnął się w czoło. – Zapomniałem o nim. Kiedy ma przyjechać?

– Jutro rano.

– Niech to szlag. Steve, musisz odwołać jego wizytę. Poinformuj go, że badanie musi zostać przełożone na później, że skontaktujemy się z nim w Helsinkach.

– Nie mogę tego zrobić, George. – Randall poczuł skurcz w sercu. – On już jest w drodze do Amsterdamu.

– Cholera, Steve, musisz! Co mu pokażemy? Dobra, nie traćmy czasu. Trzeba zawiadomić Helderinga, Deichhardta i resztę. Musimy znaleźć ten cholerny papirus.

– I policję – dodał Groat. – Trzeba zawiadomić policję amsterdamską.

– Czyś ty oszalał, człowieku? – natarł na niego Wheeler. – Jeżeli wpuścimy tutaj policję, to po nas. Przecież de Vroome natychmiast się o wszystkim dowie. Nie, to wykluczone. Mamy dość własnych ochroniarzy. Heldering zaraz zwoła swoich ludzi. Prześwietlimy wszystkich na wylot. Każdy pokój, każde biurko będzie wybebeszone do samego spodu. Przeszukamy nawet mieszkania naszego personelu na mieście. Znajdziemy ten papirus. Groat, zostań tutaj i pilnuj sejfu. Strażnik przy windzie niech też zostanie. Ja idę na górę i ogłaszam alarm, a ty, Steve… przede wszystkim zawiadom Petropoulosa, że na razie nie możemy go przyjąć.

1 ... 102 103 104 105 106 107 108 109 110 ... 153
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)