Zaginiona Ewangelia
- Автор: Уоллес Ирвин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:
Nie wspominając o sprawie Bogardusa, wyjaśnił opatowi, że nowa Biblia już się drukuje, tymczasem ktoś zauważył w jej tekście niezgodność chronologiczną, dotyczącą wędrówki Jezusa przez osuszone jezioro Fucinus.
– Według rzymskich historyków – zakończył Randall – jezioro to zostało osuszone dopiero trzy lata później, już po śmierci Jezusa.
Opat pokiwał ze zrozumieniem głową.
– Proszę mi pokazać przekład – powiedział.
– Czwarta i piąta linijka – rzekł Randall, podając mu kartkę.
Opat przebiegł tekst oczami, a potem przeczytał go na głos. „I Pan nasz… przemierzył tej nocy żyzne pola jeziora Fucinus, które zostało osuszone przez cesarza Klaudiusza i było uprawiane przez Rzymian".
– Teraz chciałbym zobaczyć aramejski oryginał, panie Randall – powiedział po chwili namysłu.
Randall podał mu fotografię. Grecki duchowny skrzywił się na widok zdjęcia.
– To reprodukcja, panie Randall – zauważył. – Muszę zobaczyć oryginalny papirus.
– Nie mam go, ojcze. Nie uzyskałbym zgody na przewiezienie papirusu, jest zbyt cenny. Trzymają go w strzeżonym sejfie w Amsterdamie.
Opat nie krył rozczarowania.
– W takim razie moje zadanie jest podwójnie trudne. Samo czytanie tych małych aramejskich znaków już jest niełatwe. A odczytywanie ich z reprodukcji i akuratne przetłumaczenie jest prawie niemożliwe.
– Ale tę fotografię wykonano w podczerwieni, żeby wzmocnić zatarte znaki i…
– To nie ma znaczenia, panie Randall. Reprodukcja to wtórne źródło, bardzo niepewne ze względu na moje stare oczy.
– Czy zechce ojciec przynajmniej spróbować? – zapytał Randall.
– Tak, oczywiście. Zrobię, co się da. – Mnich wstał z wysiłkiem, poczłapał do nocnego stolika i wyjął z szuflady duże szkło powiększające.
Randall obserwował w napięciu, jak Petropoulos studiuje fotografię papirusu przez lupę. Głęboko skoncentrowany, pochylał się nad zdjęciem przez kilka wlokących się w nieskończoność minut. W końcu odłożył lupę na stół i wziął znów do ręki kartkę z przekładem. Przeczytał angielski tekst ponownie, oddał go Randallowi i gładząc długą brodę, wskazał na fotografię.
– Rozumie pan oczywiście-rzekł-że profesor Jeffries i jego koledzy mieli nade mną tę przewagę, że badali oryginalny papirus. Biorąc to pod uwagę, można domniemywać, że ich przekład jest doskonały. Jeżeli tak, to zwój, którego fragment mi pan przedstawił, należy uznać za najdonioślejsze odkrycie w historii chrześcijaństwa.
– Nie wątpię, że tak jest – odparł Randall. – Mam jednak wątpliwości, a w każdym razie zastanawiam się nad tym, czy tłumaczenie z aramejskiego jest dokładne.
Opat Petropoulos namyślał się przez chwilę.
– Na tyle, na ile mogę to stwierdzić na podstawie tej reprodukcji, przekład jest staranny – odpowiedział.-Nie przysiągłbym jednak, że jest absolutnie ścisły. Wiele liter, jak sam pan widzi, zatarło się niemal całkowicie z upływem stuleci. Niektóre słowa w tych dwóch wątpliwych linijkach są ledwie czytelne.
– Wiem, ojcze, jednakże…
– Z tymi dawnymi manuskryptami zawsze tak jest – mówił dalej stary Grek, ignorując go. – Laik nie pojmie tego do końca. Po pierwsze, mamy tu do czynienia z materiałem pisarskim, z papirusem. Jak został wytworzony? Ten starożytny papier zrobiono z rdzenia łodygi rośliny pochodzącej z terenów nad Nilem w Egipcie. Rdzeń cięto na paski, a potem dwie krzyżujące się warstwy takich pasków sklejano razem. Taki papirusowy materiał nie był bardziej trwały od dzisiejszego taniego papieru pakunkowego, i z pewnością nie zakładano, że ma przetrwać dziewiętnaście stuleci. W wilgotnym klimacie papirus szybko ulegał zniszczeniu. W suchych miejscach zachowywał się dłużej, lecz stawał się wyjątkowo kruchy, mógł się dosłownie rozpaść w proch od samego dotknięcia. Ten fragment, który mi pan pokazał, był prawdopodobnie tak kruchy i podniszczony, że tekst na nim jest niemal nieczytelny. Ponadto w pierwszym wieku pismo aramejskie było pismem prostym, a litery pisano osobno, nie łącząc ich w wyrazy. Mogłoby się wydawać, że dzięki temu łatwiej będzie rozróżnić je przy czytaniu, jest jednak odwrotnie. Dużo łatwiej czyta się wyrazy napisane kursywą, gdy litery są połączone. Niestety, takie pochyłe pismo stosowano dopiero w dziesiątym wieku. Te wszystkie trudności zwielokrotniają się jeszcze, gdy tekst jest dostępny tylko w reprodukcji.
– A jednak udało się go odczytać i przetłumaczyć w całości – zauważył Randall.
– To prawda, podobnie jak ponad trzy tysiące fragmentów starożytnych manuskryptów, które złożyły się na Nowy Testament. Z tego osiemdziesiąt sporządzono na papirusie, a dwieście napisano kapitalikami, czyli dużymi literami. Udało się je przetłumaczyć, ale było to niezwykle trudne.
– W wypadku tego papirusu też udało się przezwyciężyć trudności – upierał się Randall. – Ewangelia według Jakuba została przetłumaczona, i powiedział ojciec, że przekład jest staranny. Jak w takim razie wyjaśnić tę nieścisłość?
– Powodów może być kilka – odrzekł opat. – Nie wiemy na przykład, czy Jakub był piśmienny i czy mógł spisać tekst własnoręcznie. Możliwe, że tak, ale prawdopodobne jest także, że podyktował go zawodowemu skrybie i tylko podpisał się na końcu. Wasz papirus może być pierwotnym tekstem, ale może być także jedną z dwóch pozostałych kopii, które Jakub, jak twierdzi, posłał do Barnaby i Piotra. Poza tym pisarz mógł coś źle usłyszeć podczas dyktowania, zrozumieć opacznie i tak to zanotować. Również kopista mógł ze zmęczenia czy roztargnienia pomylić jakiś wyraz, a nawet zdanie. Proszę pamiętać, że w aramejskim zwykła kropka umieszczona pod albo nad wyrazem lub postawiona w niewłaściwym miejscu może całkowicie zmienić znaczenie. Na przykład słowo oznaczające „martwego" może również oznaczać „wioskę", w zależności od miejsca kropki. Przyczyną nieścisłości mógł być właśnie taki drobny błąd. Sam Jakub także mógł już wszystkiego dobrze nie pamiętać. Spisując swoją relację trzynaście lat po śmierci Chrystusa, mógł pomylić okoliczności jego wyjścia z Rzymu.
– Wierzy ojciec w taką pomyłkę?
– Nie – odparł opat. – Ten materiał był na tyle cenny już w tamtych czasach, że nie dopuszczono by do takiej niedbałości.
– Więc co ojciec myśli?
– Myślę, że to jednak współcześni tłumacze, przy całym szacunku dla profesora Jeffriesa i jego kolegów, musieli zrobić błąd w przekładzie na angielski i inne języki. Mogły być dwa powody popełnienia takiego błędu.
– Jakie?
– Przede wszystkim nie znamy wszystkich słów aramejskich, jakie znał Jakub w roku sześćdziesiątym drugim. Nie znamy całego aramejskiego słownika. Pamiętam pewne odkrycie w grotach Wadi Murabba'at, w wyschniętym korycie rzeki na Pustyni Judejskiej. Poproszono mnie o pomoc przy tłumaczeniu. Były to umowy prawne po aramejsku, napisane w roku sto trzydziestym oraz dwa listy przywódcy żydowskiej rebelii, Bar Kochby, organizatora powstania przeciwko Rzymowi w roku sto trzydziestym drugim. Znalazłem w tych tekstach liczne słowa aramejskie, których przedtem nie znałem.
– Jak wobec tego mógł je ojciec przetłumaczyć?
– Tak samo jak zapewne postąpił profesor Jeffries i jego zespół z nieznanymi pojęciami, na które musieli natrafić w tekście Jakuba, czyli poprzez porównanie ze znanymi słowami i formami gramatycznymi i poprzez zrozumienie kontekstu. Zmierzam jednak do tego, żeby pan zrozumiał, iż czasem niemożliwe jest wyrażenie starożytnego tekstu we współczesnej angielszczyźnie czy innym języku. Wówczas sztuka przekładu zamienia się raczej w sztukę interpretacji. No, a interpretacja może jednak prowadzić do pomyłek. – Opat Petropoulos pogładził w zamyśleniu brodę i mówił dalej: – Druga pułapka, panie Randall, polega na tym, że słowa aramejskie miewają po kilka znaczeń. Jest na przykład takie, które może oznaczać „inspirację", „wskazówkę" albo „szczęśliwość". Tłumacz musi rozsądzić, które ze znaczeń miał na myśli autor. Decyzja tłumacza jest subiektywna i obiektywna zarazem. Subiektywnie musi rozważyć wzajemne relacje różnych wyrazów w zdaniu czy kilku zdaniach. Obiektywnie powinien dobrze się przyjrzeć, czy jakaś kropka albo kreska nie zatarła się z czasem i nie zmieniła znaczenia słowa. Bardzo łatwo można coś przeoczyć, błędnie odczytać, przeinaczyć. Człowiek jest istotą omylną. Tłumacze Nowego Testamentu w wydaniu zwanym Biblią króla Jakuba, którzy pracowali z tekstem starogreckim, określali Jezusa jako „Jego Syna". W starożytnej grece nie istniał zaimek, jego" i w Revised Standard Version zostało to zmienione. Jezus stał się po prostu „Synem", co jest dokładniejsze i inaczej określa naszą relację wobec Jezusa.