Zaginiona Ewangelia
- Автор: Уоллес Ирвин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:
– Czy w wypadku tego przekładu także mogło się zdarzyć coś podobnego? – zapytał Randall.
– Jak najbardziej. W angielskim przekładzie Jezus „przemierzył tej nocy żyzne pola jeziora Fucinus, które zostało osuszone". Jeżeli „pola jeziora" odczytamy jako „pola wokół jeziora" albo „pola obok jeziora", a zamiast „zostały osuszone" napiszemy „zostaną osuszone", znaczenie całkowicie się zmieni.
– Uważa ojciec, że te słowa mogły zostać błędnie odczytane i przetłumaczone?
– Wierzę, że to najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie.
– A jeśli przekład jest jednak dokładny?
– Wówczas uznałbym całą Ewangelię według Jakuba za bardzo podejrzaną.
– A co by ojciec powiedział, jeżeli jest to tylko błąd w tłumaczeniu?
– Powiedziałbym, że tekst jest autentyczny, i uznałbym go za najdonioślejsze odkrycie w historii ludzkości.
– Ojcze Petropoulosie – rzekł Randall, nachylając się ku niemu – czy nie uważa ojciec, że warto by było sprawdzić, czy ten tekst jest w istocie najdonioślejszym odkryciem?
– Co pan chce przez to powiedzieć, panie Randall? – zapytał zdziwiony opat.
– Proponuję, żeby ojciec udał się ze mną jutro do Amsterdamu, zbadał oryginalny papirus i ustalił raz na zawsze, czy mamy do czynienia z autentycznym odkryciem, czy z mistyfikacją.
– Mam jechać z panem do Amsterdamu?
– Tak, jutro. Wszystkie koszty zostaną pokryte, a klasztor otrzyma szczodrą dotację na swoje utrzymanie. A co najważniejsze, Międzynarodowy Nowy Testament zostanie oczyszczony z podejrzeń o fałszerstwo.
Opat pokiwał w zamyśleniu głową.
– To ostatnie jest najważniejsze – odparł. – W rzeczy samej, byłby to udział w dziele bożym. Ta podróż może dojść do skutku, panie Randall. Ale nie jutro.
– Wspaniale! – wykrzyknął Randall. – Kiedy ojciec mógłby wyruszyć?
– Od dawna planowałem wziąć udział, jako przedstawiciel naszej mnisiej wspólnoty na Athos, w kongresie greckiego Kościoła prawosławnego, któremu będzie przewodniczyć mój zwierzchnik i przyjaciel, Jego Świątobliwość Patriarcha Konstantynopola. Musimy wspólnie postarać się wzmocnić więzy między naszymi wiernymi, których jest osiem milionów. Inauguracja kongresu obędzie się za tydzień w Helsinkach. Miałem zamiar odlecieć z Aten do Helsinek za pięć dni.
Opat powoli wstał. Randall był pewien, że pod bujną brodą mnicha kryje się uśmiech.
– Tak więc, panie Randall – ciągnął Petropoulos – przyszło mi właśnie do głowy, że mógłbym wyjechać dzień wcześniej i nieco nadłożyć drogi. W końcu Amsterdam leży niemal na szlaku do Helsinek, czyż nie? Chcę zobaczyć ten papirus, panie Randall, i przekonać się, czy mamy do czynienia z cudem, czy z oszustwem. A teraz może pan odpocznie nieco przed obiadem? Poczęstujemy pana naszym ulubionym przysmakiem. Czy jadł pan kiedyś gotowaną ośmiornicę, panie Randall?
Spodziewał się, że po powrocie do Amsterdamu George Wheeler i pozostali wydawcy zrobią mu awanturę z powodu trzydniowej niezapowiedzianej nieobecności, i dlatego reakcja Wheelera była dla niego kompletnym zaskoczeniem.
Randall wrócił wieczorem poprzedniego dnia i planował natychmiast zobaczyć się z Wheelerem, a potem jeszcze wyjaśnić sprawę do końca z Angela Monti. Jednakże droga powrotna – niebezpieczna jazda w dół zbocza na grzbiecie osła, rejs łodzią, a potem przybrzeżnym parowcem, lot z Salonik do Paryża, przesiadka, lot do Amsterdamu i w końcu jazda taksówką do hotelu Amstel – wyczerpała go bardziej niż podróż na górę Athos.
Wszedł do swego pokoju, niemal zataczając się ze zmęczenia, i zasnął, nie mając nawet siły wziąć prysznica.
Rano, jadąc do biura w Kransnapolskym, doszedł do wniosku, że nie jest jeszcze gotowy do konfrontacji z Angela. Były ważniejsze sprawy. Czekały go tego dnia dwa sprawdziany wiary – w prawdziwość Słowa i w uczciwość tej dziewczyny. Było oczywiste, że Słowo ma pierwszeństwo.
Zadzwonił więc z biura wydawców do swego sekretariatu, przywitał się z Angela, zbył milczeniem jej ciepłe słowa i poinformował, że będzie przez cały dzień zajęty z Wheelerem. Dobrze wiedział, że wcale mu to nie zajmie całego dnia, ale nie chciał się z nią widzieć tak szybko. Poprosił ją o uzyskanie pewnych informacji w Netherlands Bijbelgenootschap, holenderskim towarzystwie biblijnym. Co do spotkania wieczorem, powiedział, że zadzwoni do niej później, ponieważ nie wie, jak długo będzie zajęty.
Mając to z głowy, wkroczył do gabinetu Wheelera, przygotowany na najgorsze. Lecz czekała go niespodzianka.
Zaczął mówić już od progu, nie dopuszczając w ogóle wydawcy do słowa. Opowiedział mu o swojej wyprawie na górę Athos i o wszystkim, co zobaczył i usłyszał w ciągu pięciu minionych dni.
Wheeler słuchał go z życzliwym zainteresowaniem, a kiedy Randall skończył, zwrócił się doń tonem wyrażającym niemal uznanie.
– Nie, Steve, nie martwiło mnie wcale, że zaniedbałeś trochę przygotowanie kampanii. Nikt z nas nie ma ci tego za złe. Zależy nam, żebyś był w pełni przekonany, że wszystko jest w porządku. W końcu trudno by było wymagać, byś wkładał serce w promocję produktu, co do którego masz wątpliwości.
– Dziękuję, George. Jak tylko opat Petropoulos obejrzy papirus numer dziewięć i wyda opinię pozytywną, pozbędę się wszelkich wątpliwości.
– Za to też jesteśmy ci wdzięczni, Steve – powiedział Wheeler. – Zawsze chcieliśmy wyciągnąć opata z jego pustelni i poprosić o konsultację, ale nigdy nam się to nie udało. Miałeś więcej szczęścia i możemy ci tylko podziękować za inicjatywę. Oczywiście my sami nigdy nie wątpiliśmy w autentyczność papirusu. Ale dobrze móc się pochwalić opinią opata i przyjemnie będzie patrzeć, jak rozwiewa twoje ostatnie troski.
– Bardzo to wspaniałomyślne z twojej strony, George – odparł Randall. – Jeżeli chodzi o przygotowania do konferencji prasowej, to nadrobię wszelkie zaległości.
– Hm, konferencja prasowa. Wszystkim nam ulży, kiedy już będziemy to mieli za sobą. Tymczasem muszę ci powiedzieć, że na razie możemy spać trochę spokojniej, chociaż oczywiście trzeba zachować czujność.
– Co masz na myśli? – zapytał Randall.
– W sprawie Henniga chyba udało nam się wypracować rozwiązanie, które uchroni go przed szantażem Plummera – wyjaśnił Wheeler. – Natomiast jeśli chodzi o naszego Judasza, Hansa Bogardusa, to został zwolniony. Wyrzuciliśmy go natychmiast po powrocie z Moguncji.
– Naprawdę?
– Tak. Oczywiście zaczął się burzyć, groził, że doniesie o tym niby „fatalnym błędzie" Plummerowi i de Vroome'owi i będziemy skończeni, gdy tylko nowa Biblia ujrzy światło dzienne. Powiedzieliśmy mu, że może sobie robić, co chce, bo wysiłki jego mocodawców i tak spełzną na niczym. Kiedy dostaną do rąk nową Biblię, przekonają się, że nie da się jej zniszczyć. No, w każdym razie wywaliliśmy go i tyle.