Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 100 101 102 103 104 105 106 107 108 ... 158
Перейти на страницу:

Kiedy przyjdzie koniec zabijania, może zada sobie pytanie, kim jest naprawdę.

Poczekała, aż konsola na biurku P.J. potwierdzi, że „Bojownik” został rozesłany, a potem wylogowała się z komputera Biura Akt i wróciła na taras. Obłok kurzu i gruzu rozpraszał się w lekkim porannym wietrze. Strumień pojazdów piął się po drodze serpentynowej. Każdy pojazd był pełen bojowników przygotowujących się do przejęcia Górnego Miasta.

Poszła do jadalni, gdzie na stole leżały jej mapy. Grupy nadjeżdżające po serpentynie nie przybywały w jakimś określonym porządku. Pierwszym grupom polecono, by ubezpieczały dwa przyczółki — przy kolejce linowej i przy Bramie Wyniesionych. Następne grupy miały wzmocnić oddział Spence, który nadal prowadził bardzo niebezpieczne oblężenie hotelu „Imperialny” i uwięzionych wewnątrz oficjeli — Naksydów, którzy przewyższali liczebnie napastników w proporcji dwadzieścia do jednego.

Posiłki przybyły w ostatniej chwili. Położenie Spence bardzo szybko stawało się krytyczne. Osoba dowodząca naksydzkimi siłami bezpieczeństwa na akropolu musiała otrzymywać mnóstwo dezorientujących informacji, ale jedna rzecz była jasna: setki Naksydów w hotelu „Imperialnym” jednogłośnie wołają o pomoc.

Wysłano należytą pomoc: bojówkarze Legionu Prawomyślności — dwie kompanie — przybyli w czarnych zbrojach włożonych na czarne mundury, w specjalnych czarnych pojazdach i z matową czarną bronią, jednostki te zostały wzmocnione przez wszystkie dostępne dzielnicowe i zmotoryzowane patrole. Z łatwością przebiły się przez rzadkie linie Spence i wdarły się do hotelu, gdzie zaczęły organizować ewakuację.

Na szczęście Spence otrzymała już posiłki. Gdy rozmieszczono je wokół hotelu, naksydzki dowódca uświadomił sobie, że ma problem.

Naksydzi nie mieli wystarczającej liczby środków transportu, by wywieźć wszystkich z hotelu, a w tych okolicznościach wzywanie miejskiego autobusu byłoby raczej bezcelowe. Postanowili otworzyć korytarz prowadzący do odległego krańca Górnego Miasta, pod kopułę Wielkiego Azylu, gdzie mieściły się ministerstwa rządowe. Nie było jasne, czy chcieli swymi pojazdami wahadłowo przewozić swoich podopiecznych, czy kazali im szybko maszerować w bezpieczne miejsce, gdyż naksydzki plan zaraz na początku zawiódł. Kiedy budzący grozę Legion Prawomyślności wytoczył się z hotelu, napotkał ostry ogień z okolicznych budynków. Granaty, rakiety i bomby lały się jak deszcz na ich pojazdy. Ich odwrót był znacznie szybszy i bardziej bezładny niż natarcie; zostawili za sobą na ulicy trzy płonące wraki.

Po dwudziestu minutach Naksydzi jeszcze raz spróbowali przemknąć się w innym kierunku. Znowu zmuszono ich do powrotu do hotelu.

Sula uznała, że sprawy toczą się dość pomyślnie. Podobało jej się, że siły Legionu utknęły w hotelu „Imperialnym”, zamiast bronić ministrów i konwokacji. Uznała, że pora stworzyć jeszcze jeden front, i następnym grupom docierającym do Bram Wyniesionych kazano zameldować się w pałacu Ngenich.

Aby Projekt Daliang zakończył się sukcesem, należało opanować pewne cele: Ministerstwo Wiedzy, gdzie znajdowały się sztaby głównych środków przekazu; Biuro Cenzora, które kontrolowało wszystkie wiadomości wysyłane na całej Zanshaa, czy nie zawierają sformułowań wrogich Naksydom; dowództwo Floty Naksydzkiej organ nadzoru nad naksydzkim wojskiem oraz Ministerstwo Prawa i Władzy, które kontrolowało Flotę i jej dowództwo; Ministerstwo Policji, a także Ministerstwo Obrony Praxis, któremu podlegał Legion Prawomyślności.

I oczywiście samą konwokację, gdzie Komitet Ocalenia Praxis, naczelne ciało naksydzkiej rebelii, spotykał się ze swoją posłuszną legislaturą.

Wszystkie te główne wydziały rządowe skupiały się w jednym miejscu, w cieniu granitowej kopuły Wielkiego Azylu. Właśnie tym obszarem Sula zamierzała zawładnąć.

Wezwała dowódców grup i zespołów na spotkanie w jadalni. Chciała ustalić, jakimi kwalifikacjami dysponują dowódcy oraz jaki jest stan wyposażenia każdej z grup. Najbardziej kompetentnych zarezerwowała na atak na rządowe wydziały. Innych posłała, by przejęli szpital Chwała Higienie, aby ranni bojownicy mieli opiekę medyczną. Najmniej kompetentnym dała polecenie, by przeczesali domy znaczniejszych Naksydów i jak najwięcej z nich przyprowadzili do aresztu.

— Chcę ich mieć żywych, rozumiecie? — powiedziała. — Będą zakładnikami. Są nam potrzebni, byśmy dzięki nim przeżyli.

Grupy operacyjne wyruszyły po zakładników. Sula wiedziała, że nie obędzie się bez łupiestwa i wandalizmu. Dowódców pozostałych grup zebrała wokół stołu i zaczęli planować wielokierunkowy atak wzdłuż wszystkich ulic wiodących do Wielkiego Azylu.

— Niech kolumna bojowników posuwa się po obu stronach ulicy. Pojazdy powinny pozostawać w tyle, ale mają być gotowe do udzielenia wsparcia. Jasne? Jakieś pytania?

Młoda Lai-own podniosła dłoń.

— Czy jesteś prawdziwą lady Sulą, czy podróbką, jak mówią? — spytała.

Sula uśmiechnęła się szeroko.

— Jestem równie prawdziwa jak ty — odparła.

Kazała im zacząć atak o 0826. Amatorszczyzna armii stanowiła poważną wadę; atak szerokim frontem był konieczny, gdyż w żaden sposób nie mogła podejść wroga, mogła tylko wszędzie atakować i mieć nadzieję, że komuś dopisze szczęście. I musiała cały atak zorganizować sama, mając łączność tylko z tymi, którzy byli zaopatrzeni w nagłowniki lub mogli korzystać z ręcznych komunikatorów. Ogromnie potrzebowała sztabu, ale nim nie dysponowała. Spence i Macnamara mogliby spełnić taką rolę, ale mieli swoje własne zadania, a ona nikomu innemu nie ufała.

Podczas kiedy nowe siły atakujące zajmowały stanowiska, otrzymała bieżący raport Casimira na temat wydarzeń przy kolejce. Naksydzkie siły bezpieczeństwa z hoteli w Dolnym Mieście w końcu się zorganizowały i wezwały operatora kolejki, by wysłał po nich na dół pociąg. Operator — starszy Daimong, który od dziesięcioleci pracował na tym stanowisku — odmówił, twierdząc, że jakiś wojskowy rozkazał mu trzymać pociąg przy górnym terminalu. Naksydzi powtórzyli żądanie, Daimong ponownie odmówił.

Wtedy Naksydzi porozumieli się z dowództwem. Starszy kapitan naksydzkiej Floty skontaktował się z terminalem i unieważnił rozkaz. Daimong odpowiedział, że rozkaz nie nadszedł z Floty, więc Flota nie może go odwoływać. Wobec tego zapytano go, kto wydał rozkaz, a Daimong odpowiedział, że nie wie.

Kolejne wezwania nadeszły z patrolu dzielnicowego, patrolu zmotoryzowanego i Legionu Prawomyślności. Za każdym razem Daimong odpowiadał, że nie mogą odwoływać rozkazu, gdyż rozkaz nie pochodził z tej służby.

— Jaki oficer wydał ten rozkaz? — spytał w końcu Naksyd.

— Ten, który jest tu na miejscu.

— Daj mi z nim porozmawiać!

Daimong cofnął się i Casimir podszedł do jednostki komunikacyjnej. Miał na sobie pancerz Floty i trzymał w ręku karabin. Naksyd patrzył bez słowa, a jego łuski błyskały czerwonymi nieczytelnymi wzorami.

— Czego pan chce? — zapytał Casimir.

Naksyd pokonał wreszcie zdziwienie i wydusił z siebie polecenie:

— Musi pan natychmiast wysłać na dół kolejkę!

Casimir popatrzył prosto w kamerę.

— Mam cię w dupie — powiedział — Pracuję dla Białego Ducha.

Sula śmiała się, gdy Casimir jej to relacjonował. On i współpracujący Daimong trzymali Naksydów w dolnym terminalu przez ponad pół godziny, i w tym czasie Naksydzi nie mogli mieszać się do bitwy w Górnym Mieście.

Wreszcie Naksydzi ruszyli pieszo w górę po stromych torach i ścieżkach technicznych z obu stron kolejki. Zespoły Casimira, umieszczone w pałacach nad Dolnym Miastem otworzyły ogień i zepchnęły podchodzących w dół zbocza. Casimir meldował, że czasami trudno mu było zmusić ludzi do przerwania ognia; martwił się, że ta strzelanina zżera zapasy amunicji.

1 ... 100 101 102 103 104 105 106 107 108 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)