Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 103 104 105 106 107 108 109 110 111 ... 158
Перейти на страницу:

Obok kula odbiła się rykoszetem od chodnika. Sula otworzyła drzwi i weszła do sklepu. Troje Terran podniosło na nią wzrok. Jednym z nich był wyglądający na zaskoczonego mężczyzna, który wcześniej odmówił wykonania rozkazu ataku, drugim to młoda kobieta o tłustych włosach, trzecim — nastolatek z trądzikiem i wargami poplamionymi sokiem jagodowym. Najwidoczniej raczyli się nieracjonowaną żywnością.

— Zbierzcie swoich ludzi — rozkazała Sula. — Idźcie w górę ulicy. Przeskoczycie jednostki, które właśnie tu weszły.

— Nooo — odezwał się mężczyzna — to będzie trudne, bo…

— Wszystko mi jedno, trudne czy nie! Po prostu idź i to wykonaj.

— Nooo — powiedział młody człowiek — mieliśmy atakować więzienie. Nawet nie wiem, co robimy tutaj na wzgórzu.

W żyłach Suli rozpaliła się wściekłość.

— Właśnie wygrywamy wojnę, ty tępy wypierdku! A teraz wyłaź stąd!

— Wie pani, sądzę, że to nie jest dobry pomysł, bo…

Sula przypomniała sobie, że zostawiła karabin w pałacu Ngenich. Sięgnęła więc po pistolet, wyciągnęła go z kabury, dotknęła guzika aktywacji i wycelowała w dowódcę grupy.

— Ty się tu ukrywasz, a dzielni żołnierze co chwila giną — rzekła. — Teraz zachowasz się jak przywódca, czy mam cię zastrzelić, jak obiecałam w naszej ostatniej rozmowie?

Na widok pistoletu kobieta i chłopiec wybałuszyli oczy. Twarz dowódcy wyrażała upór.

— Nie zrobię tego, zanim nie powiem, co mam do powiedzenia, bo…

Sula strzeliła mu w głowę. Kobieta pisnęła cicho, kiedy opryskała ją krew i kawałki mózgu. Chłopiec cofnął się i przewrócił na skrzynkę granatów. Małe fioletowoczerwone owoce rozsypały się po podłodze.

A ona zobaczyła martwą Caro Sulę, z bladą jak papier przezroczystą skórą. Zobaczyła, jak Caro znika w rzece jak, jej włosy połyskują niczym złoto.

Przez chwilę, kiedy patrzyła na ciało, widziała, jak Caro Sula odwzajemnia jej spojrzenie.

Miedziany zapach krwi zalał jej zmysły i musiała mocno wziąć się w garść, gdy żołądek podszedł jej do gardła. Pistolet zakołysał się w jej ręku.

— Jazda na ulicę — powiedziała pozostałej dwójce. — I to natychmiast! Jeśli zobaczę, że kierujecie się gdzie indziej, nie w stronę bitwy, zastrzelę was oboje, daję słowo!

Wycofywali się, trzymając w dłoniach broń tak, jakby nigdy wcześniej jej nie oglądali.

— W górę ulicy! — krzyknęła Sula. Dwójka dobiegła do drzwi, przekroczyła ostrożnie ciało P.J. Ngeniego i puściła się kłusem w górę ulicy, tam, gdzie toczyła się walka.

Sula ruszyła za nimi. Podniosła strzelbę P.J. i spojrzała na displej. Nie oddano z niej ani jednego strzału.

Przewiesiła strzelbę przez ramię i ruszyła ulicą, waląc po drodze w drzwi i okna.

— Wychodźcie stamtąd, tchórzliwe worki z gównem! Ruszajcie się! Ruszajcie się, wy bezużyteczni podcieracze dup! — wołała.

Bojownicy wynurzali się z kryjówek, a ona wysyłała ich w burzę ognia. Wszystkie pojazdy zjechały z ulicy lub zostały zniszczone. Ogień karabinowy nieprzerwanie ryczał.

Wyciągnęła tylu bojowników ilu się dało, a potem pomaszerowała z powrotem na plac Ashbar, gdzie przybywały już nowe jednostki. Jeśli obecny atak się nie powiedzie, zamierzała jeszcze raz zastosować sztuczkę z ciężarówkami — samobójcami.

Okazało się to niepotrzebne. Sidney i inni zwiadowcy znaleźli drogę przez labirynt uliczek i dostali się na tył pozycji naksydzkich. Zaatakowali je, zdobyli niektóre stanowiska ciężkiej broni i zwrócili ją przeciwko innym umocnionym stanowiskom. Bojownicy próbujący podejść w górę ulicy rzucili się naprzód, gdy tylko zniszczono naksydzkie stanowiska obrony. Naksydzi nie mieli głębszych rezerw, a ich stanowiska nie miały wsparcia, dlatego musieli się wycofać, bo zostaliby odcięci, a większość musiała się poddać. Bojownicy Suli opanowali Ministerstwo Prawa i Władzy, Ministerstwo Policji, Ministerstwo Obrony Praxis i Sąd Najwyższy ze wspaniałym widokiem na otaczające tereny.

Sulę opanowało szalone uczucie triumfu. Wywołała Casimira.

— Odparliśmy następny atak — odpowiedział Julien. — Wyrzynamy ich, ale oni ciągle podchodzą.

— Julien? — powiedziała ze zdziwieniem. — Gdzie jest Casimir?

— Poszedł zrobić porządek w paru jednostkach, które źle sterują ogniem. Ciągle marnują amunicję. Przekazał mi swoje protokoły łączności na czas wykonywania tego zadania.

Sula odetchnęła z ulgą.

— Kom, do Wiatru — rzekła. — Powiedz mu, że go szaleńczo kocham. Powiedz, że z tego końca wydaje się, że zajęliśmy budynki rządowe. Kom, wyślij.

— Spodziewaliśmy się, że je zajmiesz — brzmiała odpowiedź. Ale cieszyła się za wcześnie. Kiedy armia próbowała wejść do siedziby dowództwa, bojownicy wpadli w poważne tarapaty.

Zainstalowano tam jedną z tych jednostek, które Naksydzi wykorzystywali przeciwko snajperom — wyjaśniono później Suli.

— Jak wystrzelisz na ich teren jedną kulę, seria z broni automatycznej rozerwie cię na strzępy.

Na szczęście Macnamara zameldował, że wyciągnął działo antyprotonowe z wieżyczki i umieścił je na platformie ciężarówki. Sula skierowała działo do siedziby dowództwa.

Zautomatyzowany system obronny mógł wykryć każdą kulę czy rakietę wycelowaną w jego kierunku, nie wykrywał jednak drobnego ładunku antyprotonów podróżującego wzdłuż elektronowego promienia z jedną trzecią szybkości światła.

Macnamara zniszczył obronę dowództwa w ciągu dziesięciu minut. Lojaliści zaatakowali z rykiem, ścigając ocalałych strażników po labiryncie korytarzy. W pokoju sytuacyjnym sztabu schwytali dowództwo Floty naksydzkiej.

Ministerstwo Wiedzy wzięto bez walki. Naksydzkie siły bezpieczeństwa próbowały się bronić na dziedzińcu Izby Konwokacji, ale zaatakowały je przeważające siły bojowników i nastąpiła masakra.

Czterdziestu uległych wobec rebelii konwokatów schwytano, gdy ukrywali się w różnych częściach budynku. Lady Kushdai, która przewodniczyła Komitetowi Ocalenia Praxis, została pojmana w pokojach należących uprzednio do lorda seniora konwokacji.

Sula wygrała jedyną bitwę lądową w historii imperium.

Miasto Zanshaa należało teraz do niej. Rząd również.

DWADZIEŚCIA OSIEM

Technicy w Ministerstwie Wiedzy byli w większości nie-Naksydami i chętnie współpracowali ze zwycięzcami. Pozbawiony wyrazu twarzy daimongski lektor wiadomości, który przed chwilą jednostajnie mamrotał dane statystyczne o ostatnich zbiorach orkiszu na półkuli północnej, przerwał recytację i zapowiedział specjalne oświadczenie.

Obraz przełączył się na Sulę: siedziała przy biurku w sąsiednim studiu, nadal miała na sobie pancerz płytowy, a jej włosy — mimo pośpiesznej pracy tutejszego wizażysty — zwisały w strąkach i nosiły ślad po wkładce hełmu. Na płycie pancerza widoczny był naszyjnik Jednego-Kroku. Hełm i strzelba P.J. leżały przed nią na biurku.

Obraz transmitowano wszystkimi kanałami wideo na planecie. Kanały foniczne też go przekazywały.

Sula spojrzała w najbliższą kamerę i uniosła brodę. Próbowała sobie przypomnieć, jak się zachowywała, gdy po raz pierwszy spotkała Sergiusa Bakshiego, jak spojrzała z góry na zebranych klikmenów i zażądała ich lojalności.

-Jestem Caroline, lady Sula — powiedziała swoim najlepszym akcentem z Górnego Miasta. — Służę imperium jako wojskowy gubernator Zanshaa i dowódca armii podziemnej. Dziś rano dowodzone przeze mnie siły zajęły Górne Miasto Zanshaa i uwięziły naksydzki rząd. Wkrótce potem w imieniu Komitetu Ocalenia Praxis poddała się lady Kushdai.

1 ... 103 104 105 106 107 108 109 110 111 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)