Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światy braci Strugackich - Czas uczniów
Światy braci Strugackich - Czas uczniów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światy braci Strugackich - Czas uczniów

Электронная книга - «Światy braci Strugackich - Czas uczniów». Краткое содержание книги:

Antologia opowiadań rosyjskich
Wybór: Andriej Czertkow
Borys Strugacki — „O problemie materializacji światów”
Siergiej Łukjanienko — „Krzątanina w czasie”
Ant Skałandis — „Druga próba”
Leonid Kudriawcew — „I myśliwy…”
Nikołaj Romanieckij — „Obarczeni szczęściem”
Wiaczesław Rybakow — „Trudno stać się bogiem”
Andriej Łazarczuk — „Wszystko w porządku”
Michaił Uspienski — „Smocze mleko”
Wadim Kazakow — „Lot nad żabim gniazdem”
Andriej Czertkow — „Nie umówione spotkania”
1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 137
Перейти на страницу:

I że w ogóle nie rozumiem, co to jest numer czy kod.

Walcząc z czymś niewidzialnym, ale silnym we własnej ciemnej głębi, włączyłem wideofon, wystukałem dziesięć przypadkowych cyfr i zacząłem czekać. Wolno zapulsował klawisz „wywołanie”. Po minucie ekran rozjarzył się. Pojawiło się niezbyt zadowolone oblicze…

To była Majka.

Oniemiały, patrzyłem na nią. A ona ze swojej strony patrzyła na mnie i oczy jej się rozszerzały… — S…taś?

— Tak… Majka…

— Ale przecież ty… — Zamilkła, jakby o mało co nie powiedziała czegoś strasznego.

— Nie. Żyję.

— Boże, co się dzieje… — Majka nagle rozpłakała się, nie przestając patrzeć na mnie, nawet nie mrugając, jakby się bała, że kiedy mrugnie, ja zginę… — Gdzie jesteś?

— Na Saharze.

— Masz tam gdzieś Zero-T?

— Stoję w kabinie.

— Natychmiast… — Podała swój kod. — Natychmiast, słyszysz? Natychmiast! I nie odchodź od kabiny, ja już…

Nie mogąc oderwać od niej wzroku, wystukałem kod. Sprawdziłem. Wdusiłem „start”.

Ekran zgasł. Od razu pojawiły się mdłości. Zmienił się kolor panelu. Niemal bezszelestnie otworzyły się drzwi z tyłu. Odwróciłem się i wyszedłem w chłód i aromat. To powietrze można było pić. W nim można było się kąpać. Ulica niewysokich domków prowadziła przed siebie, a po lewej pół nieba zajmował gwiazdozbiór ogni. Pionowe Miasto. Czułem, że mogę upaść.

Ala

— Jedno z dwóch, Kammerer — podsumował Merlin. — Albo jest pan kompletnym idiotą i sam wierzy w tę bzdurę, albo zajmuje się pan nie swoimi sprawami, nie wyobrażając sobie nawet, co się dzieje pod pana nosem. A to również znaczy, że jest pan kompletnym idiotą.

— Dobrze — powiedział Maksym. — Jestem idiotą. Zgoda. Rzeczywiście nie wiem, co się dzieje pod moim nosem. Ale nie zabijam Bogu ducha winnych ludzi. Nie zabijam, rozumiecie?

— Nawet jeśli łagodne zwierzątko zapędzi się do kąta, to zaczyna ono kąsać — oznajmił Merlin. — Nas zapędzono nie tyle do kąta…

— W tym konkretnym wypadku to my jesteśmy zapędzeni do kąta — rzekła Ala.

— Przepraszam — odparł Merlin znudzonym tonem.

— Czego chcecie? — zapytał Maksym. — Wycofać zakaz? To nierealne. Nie mam szans w Radzie Światowej. Po tym, jak Sikorski… Jedyne, co możemy zrobić, to zmienić wasz pociąg do Ziemi… przynajmniej częściowo. To ułatwi…

— Ni cholery pan nie rozumie, Kammerer! Androidy odwiedzają Ziemię i nic się nie dzieje! Kompletnie nic! Żaden wasz program nie startuje! Teraz na Ziemi jest kilkoro naszych ludzi. Wszystko to kompletna bzdura. Pirs był oszustem…

— Nie sądzę. Na pewno nie był oszustem. Jeśli skłamał, to tylko dlatego, że stworzył androidy w jakimś innym celu.

— Ma pan całkowitą rację, Maksym — powiedział Merlin zupełnie innym głosem. Ala drgnęła, jak gdyby wszedł i zaczął mówić do niej ktoś… — Poznaje pani? Spotkaliśmy się kiedyś. Powinna pani pamiętać. Dopiero co panią wyciągnęli z Wysp, wyglądała pani na zmiętą, ale bojową. I biedny Rudi, zbierając się do powrotu, przekazywał pani sprawy na Sarakszu. Nagle pojawiłem się ja z projektem idealnego szpiega.

— Pirs… — wyszeptał Maksym. — Nic nie rozumiem…

— Ach, nie ma tu nic niezwykłego. Kontrwywiadowca powinien właśnie nic nie rozumieć, to jego podstawowa zaleta. Tylko w ten sposób może się zainteresować czymś zupełnie trywialnym. Ale cieszę się, że mnie pan poznał. To przyjemne, kiedy człowieka poznają.

— Tak… — westchnął Maksym. — A pozostałych czterystu z hakiem to też pan?

— Też ja. To znaczy ja w tej liczbie. Każdy jest osobowością, aleja w nim żyję. Nieźle wymyśliłem, prawda?

— A po co?

— Ależ, Maksym, co za pytanie… Pamięta mnie pan z Sarakszu? Pamięta pan?

— Ach, to o to chodzi…

— Oczywiście. Trafiłem z na poły mechanicznego obrzyna do całkowicie sprawnego ciała, przy tym niejednego, lecz do kilkuset. Stałem się naprawdę nieśmiertelny, przeżywam miliony przygód. Proszę mi wierzyć, nie zamieniłbym się z panem. Na przykład nawet nie zauważyłem, że zastrzelono moją wyjściową postać. Kto może pochwalić się czymś podobnym?

— A co pan tam takiego zrobił, że musieli pana zastrzelić?

— Dużo chce pan wiedzieć, Maksymie. Ciekawość, jak wiadomo, to pierwszy stopień do piekła.

— Proszę posłuchać, Pirs. Pan jest jeden czy zbiorem?

— Jeden. W wielu miejscach.

— Czy jest pan obok Popowa?

— Tego homunkulusa? Teraz nie. Zaginął na sputniku Atlas. Wszedł do symulatora. Nie mogą go znaleźć.

— Jasne. Co pan chce zrobić z nami?

— Nic. Co prawda Merlin ma co do was jakieś plany… Nie mieszam się do spraw swoich stworzeń. Takie życie jest ciekawsze. Dlatego żegnam was, moje miłe efemerydy.

— Chwileczkę, Oktawianie.

— Przypomniał pan sobie moje imię? Znakomicie. Jeśli pan chce, możemy jeszcze trochę pogadać.

— Pamięta pan Kurta Loffenfelda?

— Oczywiście. Tak, Merlin popełnia błąd, uważając pana za tępego bydlaka, Maksym. Kiedy trzeba, potrafi pan myśleć.

— To znaczy że Sikorski już ma na pana namiar?

— Nie powiedziałbym, że ma namiar, ale zaczął niuchać.

— To po co taka skomplikowana intryga? Nie łatwiej by było na przykład otruć?

— Nie. Po pierwsze, do Tristana było łatwiej sięgnąć, dlatego że… Zresztą to jasne. Człowiek młody, ciekawski. Był. Tak… Bardzo wrażliwy, szczerze mówiąc. Tacy są rzadkością. Dwa seanse po piętnaście minut i operacja sprowadziła się do inicjującego impulsu. A efekt? Jaka trucizna dałaby taki efekt? Cały system bezpieczeństwa dosłownie rozwalony na kawałki jednym strzałem! Jednym. Czy ile tam on razy palnął…

— Cztery.

— No, widzi pan…

— Rozumiem. Przypuszczałem coś takiego, ale nie pana podejrzewałem. Dziękuję, Oktawianie, pomógł mi pan.

— Nie ma za co.

Ala nie zrozumiała, co się stało potem. Maksym, jeszcze chwilę temu leżący twarzą do ziemi, nagle znalazł się obok czarnego człowieka, rozległ się straszny dźwięk, jakby łamały się grube gałęzie, a potem oślepiająca błyskawica uderzyła w kamienny sufit…

Stas

Utonąłem w pianie, a milutkie mydlane roboty pełzały po mnie, szlifując i masując, emitując słabe prądy i pakując gdzie trzeba niewyczuwalne promyczki swoich laserowych oczek. Majka siedziała naprzeciwko, a jej twarz… Nie wiem, czy widziałem to czy czułem, ale na tym pięknym obliczu widniał strach i jakaś zawziętość. Jakby postanowiła coś ważnego i była gotowa bronić tego postanowienia wszelkimi środkami.

Od trzech godzin opowiadałem jej o wszystkim, co się ze mną działo od czasu, kiedy widzieliśmy się po raz ostatni — milion lat temu i w innym Wszechświecie. Ona też opowiadała, a ja widziałem, że musi się wygadać. Ja zresztą też; nigdy wcześniej nie odczuwałem takiej potrzeby, a tu nagle kaskada…

— Ukryję cię — powiedziała nagle Majka bez żadnego związku. — Ukryję tak, że przez wieki cię nie znajdą. Zdechną, ale…

— Dziękuję, Majka — odparłem. — Ale ja się mnie nie kryję. Nie da się mnie ukryć. Widzisz… od czasu do czasu dokoła mnie zaczynają wariować cybery. Zupełnie tego nie kontroluję. Jeśli ktoś zechce mnie znaleźć, uczyni to bez trudu. Ale przedtem może się dziać wiele rzeczy, mogą zginąć ludzie. Po co?

1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)