Rozmowa w „Katedrze”
- Автор: Варгас Льоса Марио
- Язык: польский
- Жанр: Современная русская и зарубежная проза
Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:
– A więc nie ma po co publikować dementi, skoro Landa w każdej chwili może z kolei zdementować nasz komunikat – powiedział Paredes.
– Tak, Tijero, chciałbym być sam przy telefonie – powiedział Bermúdez. – Halo, Lozano? Przerwij nagrywanie z aparatu senatora. Będę z nim mówił i ta rozmowa ma nie być rejestrowana.
– Senatora Landy nie ma w gabinecie, tutaj jego córka – powiedział zaniepokojony głos dziewczyny, i oto już ją wiązał, spieszył się, zaciskał supły, tak że aż nabrzmiały jej nadgarstki, jej stopy. – A kto mówi?
– Niech go pani natychmiast poprosi, mówię do niego z Pałacu, bardzo pilna sprawa. – Hortensja miała już przygotowany rzemień, Queta też, on też. – Chciałem pana zawiadomić, senatorze, że Espina został mianowany ambasadorem w Hiszpanii. Mam nadzieję, że rozproszy to pańskie wątpliwości i pana postawa ulegnie zmianie. Nie przestaliśmy uważać pana za naszego przyjaciela.
– Przyjaciela nie trzyma się w areszcie – powiedział Landa.
– Dlaczego mój dom jest otoczony? Dlaczego nie pozwalają mi wyjść? A co Lora obiecał ambasadorowi? Czy kanclerz nie dotrzymał słowa?
– Za granicę przedostały się pogłoski na temat ostatnich wydarzeń i chcemy je zdementować – powiedział Bermúdez. – Prawdopodobnie Zavala jest już u pana i wyjaśnił, że wszystko zależy od pana. Proszę mi podać pańskie warunki, senatorze.
– Bezwarunkowe uwolnienie wszystkich moich przyjaciół – powiedział Landa. – Oficjalne zapewnienie, że nie będą mieli żadnych przykrości i nie będą zdjęci z zajmowanych dotychczas stanowisk.
– Pod warunkiem, że wstąpią do Partii Odnowy, oczywiście ci, którzy w niej dotąd nie byli – powiedział Bermúdez. – Sam pan rozumie, nie chcemy pozornej zgody, lecz rzeczywistej. Pan jest jednym z liderów partii rządowej, niech więc pańscy przyjaciele znajdą się razem z panem. Zgadza się pan?
– Kto mi zagwarantuje, że mój pierwszy krok do zgody nie zostanie wykorzystany przeciwko mnie, że nie pociągnie prześladowań politycznych wobec mnie – powiedział Landa. – Że nie będzie się mnie znowu szantażować.
– Na Święto Narodowe powinno się odświeżyć skład zarządów obu Izb – powiedział Bermúdez. – Proponuję panu stanowisko przewodniczącego Senatu. Czy to nie wystarczająca gwarancja, że nie będzie represji?
– Nie mam ochoty na to stanowisko – powiedział Landa, a on odetchnął: w głosie senatora nie było już ani cienia urazy. – W każdym razie muszę się nad tym zastanowić.
– Przyrzekam panu uzyskać poparcie prezydenta – powiedział Bermúdez. – Ręczę własnym słowem, że pana kandydatura przejdzie większością głosów.
– W porządku, niech pan zdejmie tych tajniaków sprzed mojego domu – powiedział Landa. – Co mam robić?
– Natychmiast przyjechać do Pałacu, liderzy parlamentarni zebrali się u prezydenta, brakuje tylko pana – powiedział Bermúdez. – Ma się rozumieć, będzie pan przyjęty tak samo życzliwie jak zawsze, senatorze.
– Tak, panowie z parlamentu już się zbierają – powiedział Tijero.
– Proszę zanieść tę kartkę prezydentowi, Tijero – powiedział Bermúdez. – Senator Landa przyjedzie na posiedzenie. Tak, on sam, we własnej osobie. Wszystko się szczęśliwie ułożyło, tak.
– Naprawdę? – powiedział Paredes mrugając oczyma. – Przyjedzie tutaj?
– Jako człowiek związany z rządem, bo przecież nim jest, jako lider większości, bo przecież nim jest – mruknął Bermúdez. – Tak, powinien tu zaraz być, żeby nie tracić czasu, należałoby już teraz redagować komunikat. Nie było żadnego spisku, zacytować teksty depesz dowódców okręgów wojskowych. Pan to najlepiej zrobi, doktorze.
– Bardzo chętnie – rzekł doktor Arbeláez. – Ale skoro pan jest już praktycznie moim następcą, powinien by się pan zaprawiać do pisania komunikatów, don Cayo.
– Szukaliśmy pana po całym mieście, don Cayo – powiedział Ludovico. – Jeździliśmy z San Miguel na plac Italia, z placu Italia tutaj.
– Pan jest wykończony, don Cayo – powiedział Hipólito. – Bo my tośmy przespali chociaż te kilka godzin.
– Teraz i ja się prześpię – powiedział. – To prawda, rozłożyło mnie to. Zajrzymy tylko do ministerstwa, a potem prosto do Chaclacayo.
– Dobry wieczór, don Cayo – powiedział doktor Alcibiades. – Właśnie przyszła małżonka doktora Ferro i nie chce…
– Posłał pan komunikat dla radia i prasy? – powiedział Bermúdez.
– Czekam na pana od ósmej rano, a teraz dziewiąta wieczór – powiedziała kobieta. – Musi mnie pan przyjąć, chociaż dziesięć minut, señor Bermúdez.
– Już tłumaczyłem pani Ferro, że pan jest bardzo zajęty – powiedział doktor Alcibiades. – Ale nie…
– Dobrze, dziesięć minut, służę pani – powiedział Bermúdez. – Może pan wejdzie do mnie na chwilę, doktorze.
– Prawie cztery godziny sterczała na korytarzu – powiedział doktor Alcibiades. – Nie mogliśmy sobie z nią poradzić, ani tak, ani siak, don Cayo, ani mowy.
– Przecież mówiłem, żebyście zawołali strażnika – powiedział.
– Już miałem zawołać, ale dostałem komunikat o nominacji generała Espiny i pomyślałem, że sytuacja się zmieniła – powiedział doktor Alcibiades. – I że może doktor Ferro zostanie zwolniony.
– Tak, zmieniła się, a doktora Ferro trzeba będzie zwolnić – powiedział Bermúdez. – Kazał pan rozpowszechnić komunikat?
– We wszystkich dziennikach, agencjach i rozgłośniach – powiedział doktor Alcibiades. – Rozgłośnia państwowa już go nadała. Więc mam powiedzieć tej pani, że jej mąż zostanie wypuszczony, i wyprowadzić ją?
– Ja sam jej zrobię tę przyjemność – powiedział Bermúdez.
– No, więc teraz już naprawdę wszystko za nami. Pewno ma pan dosyć, doktorze.
– To prawda, don Cayo – powiedział doktor Alcibiades. – Trzy noce nie spałem.
– W całym ministerstwie tylko my naprawdę pracujemy, my, Bezpieczeństwo – powiedział Bermudez.
– Czy to prawda, że senator Landa brał udział w posiedzeniu liderów parlamentarnych w Pałacu? – powiedział doktor Alcibiades.
– Spędził pięć godzin w Pałacu, a jutro ukaże się zdjęcie, na którym wita się z prezydentem – powiedział Bermudez. – Dużo nas to kosztowało, ale w końcu dopięliśmy swego. Niech pan poprosi tę damę i jedzie odpocząć, doktorze.
– Chcę wiedzieć, co się dzieje z moim mężem – powiedziała kobieta zdecydowanym tonem, a on pomyślał nie będzie prosić ani chlipać przede mną, przyszła tu, żeby walczyć. – Dlaczego pan go kazał aresztować, señor Bermudez?
– Gdyby można było zabijać spojrzeniem, już bym nie żył – uśmiechnął się. – Spokojnie, proszę pani. Niech pani siada. Nie wiedziałem, że nasz przyjaciel Ferro jest żonaty. I to z taką wspaniałą kobietą.
– Proszę mi odpowiedzieć, dlaczego pan go kazał aresztować? – powtórzyła z gniewem, a on: co się z nią dzieje? – Dlaczego nie pozwolono mi się z nim zobaczyć?
– Zdziwi się pani, ale jeżeli pani pozwoli, teraz ja o coś zapytam – czy ma rewolwer w torebce? czy wie coś, czego ja nie wiem? – Jak taka kobieta jak pani mogła wyjść za naszego kochanego Ferro?
– Niech pan się liczy ze słowami, señor Bermudez, pan się pomylił w adresie – podniosła głos: na pewno nie przywykła do tego, na pewno to pierwszy raz. – Nie dam sobie ubliżać, nie dam ubliżać mojemu mężowi.
– Nie ubliżam mu, przeciwnie, mówię komplementy jego żonie – powiedział, i pomyślał ona się trzyma resztkami sił, przyszła tu wbrew sobie, mierzi ją to, ktoś ją tu przysłał. – Przepraszam, nie chciałem pani obrazić.
– Dlaczego jest w więzieniu i kiedy go wypuszczą – powtórzyła kobieta. – Niech mi pan powie, co zrobią z moim mężem?
– Do tego gabinetu wchodzą tylko policjanci i funkcjonariusze – powiedział. – Rzadko kiedy kobiety, a nigdy jeszcze nie było takiej kobiety jak pani. Dlatego pani wizyta zrobiła na mnie wrażenie.