Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:

Rozmowa w Katedrze to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru, w latach 50., w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría.Akcja książki rozgrywa się na kilku płaszczyznach ujawniających kulisy i mechanizmy władzy dyktatora jak i jej wpływ na życie zwykłych ludzi. W popularnym barze o znaczącej nazwie Katedraa spotykają się Santiago Zavala, który wyrwał się spod władzy lojalnego wobec rządu ojca, Ambrosio człowiek ze społecznych nizin, znajomy Cayo Bemudeza bliskiego współpracownika prezydenta. Rozmowa, uznawana jest za najważniejsze dzieło Vargasa Llosy. Sam Autor mówi o niej w ten sposób: żadna inna powieść nie przysporzyła mi tak wiele trudu. Dlatego gdybym musiał kiedyś uratować coś z pożaru, wyniósłbym właśnie tę książkę.
1 ... 100 101 102 103 104 105 106 107 108 ... 163
Перейти на страницу:

– Oni prosili o przeniesienie, don Cayo – powiedział Lozano. – Co pan na to?

– Wcale się nie dziwię, mają dość tych zarwanych nocy – uśmiechnął się Bermúdez. – Dobrze, niech mi pan znajdzie następną dwójkę, tylko nie takich śpiochów. Na razie, Lozano.

– Zechcę pan wejść do środka i usiąść, señor Bermúdez? – powiedział jakiś porucznik salutując.

– Nie, dziękuję, poruczniku, wolę odetchnąć na świeżym powietrzu – powiedział Bermúdez. – Zresztą już jest samolot. Lepiej niech mi pan zbudzi tych dwóch, niech podjadą bliżej. Pójdę przodem. Proszę tutaj, senatorze, tu jest mój wóz. Bardzo proszę, niech pan wsiada. Do San Isidro, Ludovico, dom senatora Landy.

– I tak dobrze, że jedziemy do mnie, a nie do więzienia – mruknął senator nie patrząc na niego. – Mam nadzieję, że będę mógł przynajmniej się wykąpać i zmienić bieliznę.

– Oczywiście – powiedział Bermúdez. – Bardzo mi przykro, że naraziłem pana na tyle kłopotów. Nie mogłem inaczej, senatorze.

– To było jak atak na fortecę. Karabiny maszynowe, syreny i tak dalej – szepnął Landa z twarzą tuż przy okienku. – Niewiele brakowało, a poturbowaliby moją żonę, kiedy przyjechała do mnie na „Olave”. Czy to także pan kazał mnie przetrzymać całą noc na krześle, mimo moich sześćdziesięciu lat?

– To ten duży dom w ogrodzie, tutaj, proszę pana, prawda?

– powiedział Ludovico.

– Niech pan wysiada, senatorze – powiedział Bermúdez wskazując ręką rozległy, pełen zieleni ogród, i nagle zdołał je zobaczyć: białe, nagie, biegały radośnie wśród laurowych krzewów, białe stopy w szybkim ruchu na wilgotnej trawie. Proszę, proszę bardzo, senatorze.

– Tato! Tatuśku! – krzyknęła dziewczyna rzucając mu się na szyję, a on zobaczył jej porcelanową buzię, wielkie zdziwione oczy, krótką kasztanowatą czuprynkę. – Właśnie telefonowałam do mamy, umiera ze zmartwienia. Co się stało, co się stało, tatusiu?

– Dzień dobry – mruknął Bermúdez i oto w okamgnieniu ją rozbierał i popychał na łóżko, a tam już ją wciągnęły dwa zachłanne kobiece ciała.

– Później ci wytłumaczę, kochanie – Landa uwolnił się z objęć córki i zwrócił się do niego. – Proszę, niech pan wejdzie, Bermúdez. Cristina, zadzwoń do Chiclayo i uspokój mamę, powiedz, że wszystko w porządku. I niech nam teraz nikt nie przeszkadza. Proszę siadać, Bermúdez.

– Będę z panem całkiem szczery – powiedział Bermúdez. – Niech pan też się zdobędzie na szczerość, a wtedy obaj zyskamy na czasie.

– Zupełnie zbędna uwaga – powiedział Landa. – Ja nigdy nie kłamię.

– Generał Espina został zatrzymany, wszyscy oficerowie, którzy obiecywali mu pomoc, doszli do porozumienia z rządem – powiedział Bermúdez. – Nie chcemy, żeby to się rozniosło, senatorze. A konkretnie chcę zaproponować, aby pan potwierdził swoją lojalność wobec rządu i utrzymał swoją pozycję lidera w parlamencie. Jednym słowem, zapomnijmy o tym, co się wydarzyło.

– Najpierw muszę wiedzieć, co takiego się wydarzyło – powiedział Landa; położył ręce na kolanach i siedział nieruchomo.

– Pan jest zmęczony, ja też – mruknął Bermúdez. – Załatwmy to szybko, szkoda naszego czasu, senatorze.

– Muszę najpierw wiedzieć, o co się mnie oskarża powtórzył Landa oschłym tonem.

– Że był pan łącznikiem pomiędzy Espina a dowódcami zbuntowanych garnizonów – powiedział Bermúdez zgaszonym głosem. – Że uzyskiwał pan pewne sumy na ten cel, a także dofinansowywał sprawę własnymi pieniędzmi. Że w pańskim domu w „Olave” zebrał pan około dwudziestu cywilnych spiskowców, którzy zostali już przez nas aresztowani. Mamy podpisane przez nich oświadczenia, nagrane na taśmie zeznania, wszystkie dowody, jakich pan zechce. Ale nie chodzi o to, nie chcemy wyjaśnień. Prezydent jest skłonny o wszystkim zapomnieć.

– Chodzi o to, aby w senacie nie było przeciwnika, który zna wszystkie sprawy od podszewki – mruknął Landa, uważnie patrząc mu w oczy.

– Chodzi o to, aby nie łamać większości parlamentarnej – powiedział Bermúdez. – A poza tym pański prestiż, nazwisko i wpływy są niezbędne ustrojowi. Niech pan tylko wyrazi zgodę, senatorze, i koniec, nie było całej tej sprawy.

– A jeżeli nie zechcę dalej współpracować? – mruknął Landa ledwie dosłyszalnym głosem.

– Musiałby pan wyjechać z kraju – powiedział Bermúdez z niechętną miną. – No i nie będę już panu przypominał, że z państwem łączy pana wiele innych interesów, senatorze.

– Najpierw pięścią, potem szantażem – powiedział Landa. – Znam się na pańskich metodach, Bermúdez.

– Jest pan doświadczonym politykiem, a ponadto dobrym graczem, sam pan wie, co panu przystoi – powiedział Bermúdez spokojnie. – Nie traćmy czasu, senatorze.

– Co będzie z aresztowanymi? – mruknął Landa. – Nie chodzi mi o wojskowych, którzy, jak widzę, potrafili się urządzić. Co z innymi.

– Rząd traktuje pana ze szczególnym szacunkiem ze względu na to, co panu zawdzięczamy – powiedział Bermúdez. – Ferro i inni zawdzięczają wszystko rządowi. Zbadamy działalność każdego z nich i zależnie od tego zastosujemy pewne środki.

– Jakiego rodzaju? – powiedział senator. – Ci ludzie zaufali mi, tak jak ja zaufałem generałom.

– Pewne środki zapobiegawcze, nie chcemy krwawych represji – powiedział Bermúdez. – Przez jakiś czas pozostaną w areszcie, niektórzy zostaną skazani na wygnanie. Jak pan widzi, nic groźnego. Oczywiście, wszystko będzie zależało od pańskiej postawy.

– Jeszcze jedno – senator jakby lekko się zawahał. – To znaczy…

– Zavala? – powiedział Bermúdez i zobaczył, że Landa zamrugał powiekami. – Nie aresztowaliśmy go i jeżeli pan się zgodzi na dalszą współpracę, on również nie będzie miał z naszej strony przykrości. Dziś rano z nim rozmawiałem i bardzo mu zależy na załagodzeniu stosunków z rządem. Pewno jest teraz u siebie. Niech pan z nim porozmawia, senatorze.

– Nie mogę dać panu odpowiedzi już teraz – powiedział Landa zawahawszy się na moment. – Muszę mieć ze dwie godziny do namysłu.

– Ile pan tylko zechce – powiedział Bermúdez wstając. – Zadzwonię wieczorem. Albo rano, jeśli pan woli.

– Pańscy tajniacy dadzą mi spokój aż do rana? – powiedział Landa otwierając drzwi od ogrodu.

– Nie jest pan zatrzymany ani nawet inwigilowany; może pan wyjść, dokąd pan zechce, i rozmawiać, z kim pan zechce. Do widzenia, senatorze. – Wyszedł i przemierzał ogród, czując je wokół siebie, giętkie i wonne, biegające tu i tam wśród kwietnych zarośli, szybkie i wilgotne w cieniu krzewów. – Ludovico, Hipólito, ruszać się; do prefektury. Lozano, proszę wziąć pod kontrolę telefony Landy…

– Może pan być spokojny, don Cayo – powiedział Lozano podsuwając mu krzesło. – Mam tam wóz i trzech ludzi. Telefon jest na podsłuchu od dwóch tygodni.

– Może mi pan przynieść szklankę wody? – powiedział Bermúdez. – Muszę wziąć proszek.

– Prefekt przygotował dla pana notatkę o sytuacji w Limie – powiedział Lozano. – Nie, o Velarde nie ma wiadomości. Pewnie już przekroczył granicę. To jedyny z tych czterdziestu sześciu, don Cayo. Wszyscy inni zostali zatrzymani, i to bez żadnych incydentów.

– Niech siedzą odosobnieni, i tu, i na prowincjach – powiedział Bermúdez. – W pewnym momencie posypią się telefony od mocodawców. Od ministrów i deputowanych.

– Już się zaczęły, don Cayo – powiedział Lozano. – Właśnie dzwonił senator Arévalo. Chciał się widzieć z doktorem Ferro.

Powiedziałem, że bez pana zgody nikt się nie może z nim widzieć.

– Tak, niech ich pan odsyła do mnie – ziewnął. – Ferro ma powiązania z wieloma osobami, poruszą niebo i ziemię, żeby go wyciągnąć.

1 ... 100 101 102 103 104 105 106 107 108 ... 163
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)