Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 103 104 105 106 107 108 109 110 111 ... 296
Перейти на страницу:

Wstał z ziemi, po czym wyciągnął rękę w kierunku zbaraniałego Strażnika Skazańca. Na jego twarzy widać było więcej blizn niż na ciele. Wręczył Matowi ashandarei, po czym ruszył wraz z innymi przeszukiwać ogród.

Tuon założyła ręce na piersiach, najwidoczniej niezbyt poruszona.

– Zdecydowałeś się opóźnić swój powrót do mnie, Matrim.

– Opóźnić mój… Do cholery, przybyłem tu, by cię ostrzec, a nie „wrócić” do ciebie. Jestem panem samego siebie.

– Możesz udawać, ile zechcesz – odparła Tuon, patrząc przez ramię na ludzi ze Straży Skazańców, którzy przeczesywali krzaki – ale nie możesz być teraz nieobecny. Jesteś ważny dla Imperium, a ja chcę zrobić z ciebie użytek.

– Brzmi cudownie – burknął Mat.

– Co tak naprawdę się stało? – zapytała cicho Tuon. – Nie widziałam tego człowieka, dopóki uwaga wszystkich nie skupiła się na tobie. Ci strażnicy są najlepsi w całym Cesarstwie. Widziałam, jak Daruo złapał gołą ręką strzałę w locie, a Barrin pewnego razu powstrzymał człowieka, który chciał mnie uśmiercić swoim oddechem – w ustach miał truciznę.

– Zwą go Szarym Człowiekiem – powiedział Mat, wstrząsając się. – Jest w nich coś dziwnego i przeciętnego zarazem. Trudno ich zauważyć, nie przyciągają uwagi.

– Szary Człowiek – rzekła Tuon lekceważąco. – Coraz więcej mitów okazuje się prawdą. Jak twoje Trolloki.

– Trolloki istnieją naprawdę, Tuon. Cholerni…

– Oczywiście, że istnieją naprawdę – odrzekła Tuon. – Dlaczego w to wątpiłam? – Popatrzyła na niego prowokująco, jak gdyby chciała, by wspomniał czasy, gdy nazywała Trolloki mitycznymi. – Szary Człowiek też okazał się realny – powiedziała. – Nie ma innego wytłumaczenia dla faktu, że moi strażnicy pozwolili mu się zbliżyć.

– Ja także ufam Straży Skazańców – powiedział Mat, masując ramię w miejscu, w którym jeden ze strażników umieścił swe kolano. – Ale nie wiem, Tuon. Generał Galgan próbował cię zabić; mógł sprzymierzyć się z wrogami.

– Nie mówił chyba poważnie o zabiciu mnie – rzuciła Tuon obojętnie.

– Czy ty rozum postradałaś, do cholery? – zdumiał się Mat.

– A czy ty jesteś głupi? Wynajął zamachowców z naszego kraju, a nie prawdziwych zabójców.

– Szary Człowiek jest z naszego kraju – zauważył Mat.

To sprawiło, że przycichła.

– Z kim grałeś, że straciłeś oko?

Światłości! Czy wszyscy będą go o to pytali w ten sposób?

– Przemierzałem niebezpieczny teren – odrzekł. – Ale udało mi się przeżyć, i tylko to się liczy.

– Hmm. A ocaliłeś ją? Tę, którą poszedłeś ratować?

– Skąd o tym wiesz?

Nie odpowiedziała.

– Postanowiłam nie być zazdrosna. Masz szczęście. Brak oka cię nie szpeci. Przedtem byłeś zbyt ładny.

„Zbyt ładny? Światłości. Co to miało znaczyć?”

– Dobrze cię widzieć, tak przy okazji – rzekł Mat. Odczekał parę chwil. – Zazwyczaj kiedy mężczyzna mówi coś takiego, jest w zwyczaju, by powiedzieć, że także jesteś szczęśliwa, iż go widzisz.

– Teraz jestem Imperatorową – powiedziała Tuon. – Nie czekam na innych i nie uważam, że czyjś powrót jest „dobry”. Spodziewam się powrotów, bo ludzie mi służą.

– Wiesz, jak sprawić, by mężczyzna czuł się kochany. Cóż, wiem już, co czujesz w stosunku do mnie.

– Czyli?

– Obejrzałaś się przez ramię.

Skinęła głową.

– Zapomniałam, że jesteś zdumiewająco dobry w mówieniu rzeczy, które nic nie znaczą, Matrim.

– Kiedy mnie zobaczyłaś ze sztyletem w ręce, co wyglądało tak, jakbym chciał rzucić nim w ciebie, nie wezwałaś straży. Obejrzałaś się przez ramię, by zobaczyć, w kogo celuję. To najwspanialszy gest, jaki mężczyzna może otrzymać od kobiety. Chyba że chciałabyś posiedzieć na moich kolanach przez chwilę…

Tuon nie odpowiedziała. Światłości, wyglądała na taką zimną. Czy wszystko będzie inne teraz, gdy została Imperatorową? Nie mógł jej przecież stracić, czyż nie?

Wkrótce przybył Furyk Karede, kapitan Straży Skazańców, wraz z podążającym za nim Musenge. Karede wyglądał tak, jakby właśnie zobaczył swój dom stojący w ogniu. Pozostali członkowie Straży Skazańców zasalutowali mu. Wyglądało na to, że zamarli na jego widok.

– Imperatorowo, nie śmiem na ciebie spojrzeć – rzekł Karede, padając przed nią plackiem. – Dołączę do tych, którzy zawiedli, i zapłacimy za to życiem, jak tylko przybędzie nowy oddział, który będzie cię chronić.

– Wasze życie należy do mnie – rzekła Tuon – i nie zakończycie go, dopóki nie dostaniecie mego pozwolenia. Ten zamachowiec nie był ludzką istotą, lecz wytworem Cienia. Nie musisz obawiać się spojrzeć mi w twarz. Książę Kruków nauczy się, jak dostrzegać tego typu stworzenia, toteż nie zaskoczą cię one następnym razem.

Mat był prawie pewien, że Szary Człowiek był normalną istotą, podobnie jak Trolloki. Ale nadmienianie o tym Tuon wydawało się nieodpowiednie. Poza tym, coś w jej słowach przyciągnęło uwagę Mata.

– Co mam zrobić? – zapytał.

– Nauczyć ich – wyjaśniła cicho Tuon. – Jesteś Księciem Kruków. To będzie część twoich obowiązków.

– Musimy o tym porozmawiać – rzekł Mat. – Wszyscy nazywają mnie „Jego Wysokością”. Niech tego nie robią.

Nic na to nie odpowiedziała. Czekała, aż ustaną poszukiwania, i na razie nie wracała do pałacu.

Wreszcie znowu pojawił się Karede.

– Wasza Wysokość, w ogrodach nie ma śladu po tym człowieku, lecz jeden z moich ludzi znalazł na murze ślad krwi. Podejrzewam, że zabójca zbiegł do miasta.

– To mało prawdopodobne, że zaatakuje znowu tej nocy – powiedziała Tuon – bo wszyscy jesteśmy już zaalarmowani. Nie informujcie o tym wszystkim zwykłych żołnierzy i strażników. Powiadomcie mój Głos, że pułapka przestała być efektywna i będziemy musieli rozważyć zastawienie nowej.

– Tak, Imperatorowo – odparł Karede, skłaniając nisko głowę.

– Tymczasem – zarządziła Tuon – zabezpieczcie teren. Ja spędzę czas z moim małżonkiem, który wymaga, abym sprawiła, by poczuł się kochany.

– To niezupełnie tak – zaczął Mat, gdy żołnierze ze Straży Skazańców zniknęli w ciemnościach.

Tuon przyglądała się Matowi przez chwilę, po czym zaczęła zdejmować odzienie.

– Światłości! – odezwał się Mat. – Miałaś TO na myśli?

– Nie mam zamiaru siadać ci na kolanach – rzekła Tuon, wyjmując jedną rękę z szat i obnażając piersi – ale mogę ci pozwolić usiąść na moich. Dziś w nocy ocaliłeś mi życie. To zapewniło ci specjalne przywileje. To…

Urwała, bo Mat chwycił ją i pocałował. Zaskoczenie sprawiło, że się spięła. „W cholernym ogrodzie” – pomyślał. „Z żołnierzami znajdującymi się nieopodal”. Cóż, jeśli Tuon spodziewała się, że Matrim Cauthon będzie nieśmiały, to czekała ją niespodzianka.

Złożył na jej ustach pocałunek. Przycisnął ją do siebie i poczuł zadowolenie, że zabrakło jej tchu.

– Nie będę twoją zabawką – oznajmił stanowczo. – Nie będę. Jeśli to jest twoją intencją, odejdę. Możesz mnie napiętnować. Czasem udaję głupca. Tak robiłem z Tylin. Przy tobie nie będę.

Wyciągnęła rękę i dotknęła jego twarzy niespodziewanie czule.

– Nie wypowiedziałabym słów, które padły, gdybym traktowała cię tylko jak zabawkę. Mężczyzna, który utracił oko, nie jest w żadnym razie zabawką. Zaznałeś walki; każdy, kto cię widzi, będzie o tym wiedział. Zamiast tego będę miała księcia.

– Czy mnie kochasz? – zapytał, z trudem zdobywając się na wypowiedzenie tych słów.

1 ... 103 104 105 106 107 108 109 110 111 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)