Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:

Rozmowa w Katedrze to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru, w latach 50., w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría.Akcja książki rozgrywa się na kilku płaszczyznach ujawniających kulisy i mechanizmy władzy dyktatora jak i jej wpływ na życie zwykłych ludzi. W popularnym barze o znaczącej nazwie Katedraa spotykają się Santiago Zavala, który wyrwał się spod władzy lojalnego wobec rządu ojca, Ambrosio człowiek ze społecznych nizin, znajomy Cayo Bemudeza bliskiego współpracownika prezydenta. Rozmowa, uznawana jest za najważniejsze dzieło Vargasa Llosy. Sam Autor mówi o niej w ten sposób: żadna inna powieść nie przysporzyła mi tak wiele trudu. Dlatego gdybym musiał kiedyś uratować coś z pożaru, wyniósłbym właśnie tę książkę.
1 ... 98 99 100 101 102 103 104 105 106 ... 163
Перейти на страницу:

– A zatem jeśli idzie o wojskowych, wszystko zakończone – powiedział don Fermín. – A cywile?

– Zależy jacy – powiedział Bermúdez. – Najlepiej będzie zapomnieć o doktorze Ferro i innych małych karierowiczach. Nie ma ich.

– A przecież są – westchnął don Fermín. – Co się z nimi stanie?

– Przez pewien czas cisza, a potem po trochu wyekspediuje się ich za granicę – powiedział Bermúdez. – Nie warto się nimi przejmować. Jedyni cywile, jacy się liczą, to pan i Landa, to zupełnie oczywiste.

– Oczywiste – powtórzył powoli don Fermín. To znaczy?

– Panowie służyli ustrojowi od pierwszej chwili i macie stosunki i wpływy wśród ludzi, których nie chcemy ruszać – powiedział Bermúdez. – Miejmy nadzieję, że prezydent weźmie to pod uwagę, podobnie jak w wypadku Espiny. Przynajmniej ja tak myślę. Ale ostateczną decyzję podejmie prezydent.

– Czy i mnie też będą proponować podróż za granicę? – powiedział don Fermín.

– Wszystko zostało załatwione tak szybko i, hm, tak pomyślnie, że będę doradzał prezydentowi, aby panów nie niepokoił – powiedział Bermúdez. – Ale będziecie musieli się pożegnać z wszelką działalnością polityczną, to jasne.

– Ja nie jestem mózgiem tego spisku, pan dobrze o tym wie – powiedział don Fermín. – Od samego początku się wahałem. Przedstawili mi gotowy plan, nikt mnie nie pytał o zdanie.

– Espina twierdzi, że pan i Landa włożyliście w to dużo pieniędzy – powiedział Bermúdez.

– Nie umieszczam kapitałów w złych interesach, to także pan wie – powiedział don Fermín. – Wyłożyłem pieniądze i pierwszy poruszyłem niebo i ziemię, żeby w czterdziestym ósmym nakłonić ludzi do popierania Odrii. Zrobiłem to dlatego, że w niego wierzyłem. Przypuszczam, że prezydent o tym nie zapomni.

– Prezydent jest góralem – powiedział Bermúdez. – Górale mają doskonałą pamięć.

– Gdybym wziął się na serio do konspirowania, Espina nie wyszedłby na tym tak, jak wyszedł; gdybyśmy, ja i Landa, byli mózgami spisku, przystąpiłoby do niego dziesięć garnizonów, a nie cztery – don Fermín mówił uprzejmie, bez pośpiechu, ze spokojną pewnością siebie, a on pomyślał mówi tak, jakby to było aż nadto dobrze wiadome, jakby moim obowiązkiem było to wiedzieć od dawna. – Dysponując dziesięcioma milionami solów można przeprowadzić w Peru każdy zamach stanu, don Cayo.

– Jadę teraz do Pałacu i porozmawiam z prezydentem – powiedział Bermúdez. – Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby okazał się wyrozumiały i aby załagodzić całą sprawę, przynajmniej w pana wypadku. Na razie mogę obiecać panu tylko tyle, don Fermín.

– Czy będę aresztowany? – powiedział don Fermín.

– Oczywiście nie; w najgorszym razie poprosimy pana, aby pan na jakiś czas wyjechał za granicę – powiedział Bermúdez. – Ale nie sądzę, aby to było konieczne.

– Czy będę podlegał jakimś sankcjom? – powiedział don Fermín. – Mam na myśli sankcje ekonomiczne. Jak pan wie, duża część moich interesów zależy od państwa.

– Zrobię wszystko, co się da, aby tego uniknąć – powiedział Bermúdez. – Prezydent nie jest mściwy, mam nadzieję, że za jakiś czas zapomni o swoich urazach wobec pana. To wszystko, w czym mogę panu pójść na rękę, don Fermín.

– Będziemy chyba musieli zapomnieć o tym, że pan i ja mamy inne wspólne interesy – powiedział don Fermín.

– Tak, te sprawy musimy nieodwołalnie pogrzebać – rzekł po prostu. – Sam pan widzi, jestem z panem szczery. Musi pan zrozumieć, don Fermín, jestem przede wszystkim człowiekiem związanym z obecnym rządem. – Urwał, a po chwili zaczął ciszej, już nie tak bezosobowym tonem, bardziej puf ale:

– Wiem, że ma pan teraz zły okres. Nie, nie o tym mówię. Chodzi mi o pańskiego syna, tego, który opuścił pana dom.

– Co jest z Santiago? – twarz don Fermina w mgnieniu oka zwróciła się ku niemu. – Czy pan dalej go śledzi?

– Pilnowaliśmy go przez kilka dni, teraz już nie – uspokoił go. – Zdaje się, że to przykre doświadczenie zniechęciło go do polityki. Nie spotkał się już ze swymi dawnymi przyjaciółmi i wszystko wskazuje na to, że prowadzi nienaganny tryb życia.

– Wie pan o nim więcej niż ja, nie widziałem go od miesięcy – mruknął don Fermín i wstał. – Hm, tak, no więc muszę już iść, jestem bardzo zmęczony. Do widzenia, don Cayo.

– Do Pałacu, Ludovico – powiedział Bermúdez. – Ten mięczak Hipólito znowu zasnął. Zostaw, nie budź go.

– No, jesteśmy – powiedział Ludovico ze śmiechem. – A teraz to znowu pan usnął, don Cayo. Całą drogę pan chrapał.

– Dzień dobry, nareszcie pana widzę – powiedział naczelnik Tijero. – Prezydent udał się na spoczynek. Ale major Paredes i doktor Arbeláez już na pana czekają, don Cayo.

– Polecił, żeby go nie budzić, chyba że coś wyjątkowo pilnego – rzekł major Paredes.

– Nie ma nic pilnego, przyjadę później – powiedział Bermúdez. – Tak, wyjdę razem z panami. Dzień dobry, doktorze.

– Muszę panu pogratulować, don Cayo – rzekł doktor Arbeláez z naciskiem. – Bez hałasu, bez jednej kropli krwi, bez niczyjej pomocy ani porady. Pełny sukces, don Cayo.

– Chciałem panu zaproponować wspólny obiad, aby móc przy okazji wprowadzić pana w szczegóły – powiedział Bermúdez. – Aż do ostatniej chwili wszystko to było dość nieuchwytne. Wiele spraw nabrało kolorów dopiero wczoraj wieczorem, więc nie zdążyłem pana poinformować na bieżąco,

– Dzisiaj nie mam czasu, ale tak czy inaczej, bardzo dziękuję – powiedział doktor Arbeláez. – Już nie musi mnie pan wprowadzać. Prezydent powiedział mi o wszystkim, don Cayo.

– W pewnych okolicznościach trzeba zaczynać od samej góry, nie ma rady, doktorze – mruknął Bermudez. – Wczoraj wieczorem musiałem zacząć działać, to było pilniejsze niż przekazywanie informacji panu.

– Oczywiście – powiedział doktor Arbeláez. – Tym razem prezydent przyjął moją rezygnacje i, niech mi pan wierzy, jestem bardzo zadowolony. Już nie będziemy mieli kłopotów. Prezydent ma przeprowadzić reorganizację gabinetu; nie teraz, na Święto Narodowe. Zresztą, i tak już się zgodził.

– Poproszę prezydenta, żeby rozważył jeszcze raz swoją decyzję i nie pozwolił panu odejść – powiedział Bermudez. – Może pan w to nie uwierzy, ale odpowiada mi praca pod pańskimi rozkazami, doktorze.

– Moimi rozkazami? – doktor Arbeláez zarechotał. – A zresztą. Do zobaczenia, don Cayo. Do widzenia, majorze.

– Pojedziemy się czegoś napić, Cayo – powiedział major Paredes. – Tak, siadaj do mojego wozu. Niech twój kierowca jedzie za nami do Okręgu Wojskowego. Camino telefonował, że samolot linii „Faucett” będzie o wpół do dwunastej. Pojedziesz po Landę?

– Nie ma rady, muszę – powiedział. – Jeśli przedtem nie padnę z niewyspania. Jeszcze trzy godziny, tak?

– A jak rozmowa z grubą rybą? – powiedział major Paredes.

– Zavala to dobry gracz, umie przegrywać – powiedział. – Bardziej się niepokoję o Landę. Ten ma więcej forsy, a co za tym idzie, więcej dumy. No zobaczymy.

– Trzeba przyznać, że sprawy wyglądały całkiem poważnie ziewnął Paredes. – Gdyby nie pułkownik Quijano, można się było naprawdę przestraszyć.

– Tak, można by niemal powiedzieć, że ustrój zawdzięcza mu swoje ocalenie – zgodził się Bermudez. – Trzeba, aby Kongres go awansował, jak najszybciej.

1 ... 98 99 100 101 102 103 104 105 106 ... 163
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)