Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 100 101 102 103 104 105 106 107 108 ... 236
Перейти на страницу:

Och, niech ta Birgitte sczeźnie razem z więzią! Elayne miała świadomość, że gdyby jej kobiety chciały powstrzymać Zaidę przed wejściem, musiałyby z nią walczyć, a teraz oprócz bólu głowy swojej Strażnik czuła przez więź także jej straszliwy wstyd i poniżenie. Wszystkie te emocje wręcz sprawiały jej ból! A Aviendha tylko się uśmiechała w ten swój... przymilny sposób. Elayne nie wiedziała, kiedy ani jak jej siostra odkryła, że ona i Birgitte czasami wymieniały się doznaniami, ale najwyraźniej uważała więź za coś ogromnie zabawnego. Jej poczucie humoru bywało czasami nieokrzesane i niezrozumiałe.

— Myślę, że wy dwie stopicie się któregoś dnia w jedność — zauważyła ze śmiechem. — To będzie kolejny niezły żart z twojej strony, Birgitte Trahelion. — Kapitan-Generał rzuciła jej gniewne spojrzenie, po chwili jednak konsternację w więzi przygniótł nagły popłoch, a twarz Birgitte wypełniła całkowita niewinność.

Elayne zdecydowała, że lepiej nie pytać o przeszłość. Lini powiedziała jej kiedyś, że gdy człowiek zada pytanie — czy tego chce, czy nie — musi wysłuchać odpowiedzi, która po nim nastąpi. A Dziedziczka Tronu nie chciała teraz poznawać żadnych opowieści na temat Birgitte, nie w towarzystwie Rasorii z uwagą studiującej podłogowe kafle przed swoimi butami i nie w obecności reszty Gwardzistek, które w przedsionku bezskutecznie udawały, że nie słuchają rozmowy. Dziedziczka Tronu nigdy nie rozumiała, jak cenna jest prywatność, póki jej całkowicie nie straciła. W każdym razie była blisko jej utraty.

— Teraz dokończę kąpiel — oznajmiła spokojnie. Na krew i popioły, jakiego psikusa spłatała jej Birgitte?! Zrobiła coś, dzięki czemu... stapiała się z nią? Nie było to chyba nic strasznego, skoro Elayne ciągle nie zdawała sobie z tego sprawy.

Woda w wannie niestety bardzo się ochłodziła. Była teraz zaledwie letnia. Dziedziczka Tronu nie bardzo miała ochotę w niej usiąść. Chciała się jeszcze kilka minut pomoczyć, ale nie za cenę czekania, aż wanna zostanie opróżniona wiadro po wiadrze, a potem ponownie napełniona gorętszą wodą. Do tej pory wszyscy w całym pałacu wiedzieli prawdopodobnie, że wróciła, toteż Pierwsza Pokojówka i Pierwszy Urzędnik na pewno pragną zdać codzienne sprawozdania. Składali je codziennie, jeśli Elayne była w mieście, a gdy wyjeżdżała, denerwowali się podwójnie. Jeżeli ktoś zamierza rządzić krajem, musi pamiętać, że obowiązki są ważniejsze od przyjemności. Tym bardziej musi o tym pamiętać osoba, która dopiero stara się o miejsce na tronie.

Aviendha zdjęła ręcznik z głowy i potrząsnęła włosami. Kobieta Aiel czuła wyraźną ulgę, że nikt jej nie każe ponownie siadać w wodzie. Ruszyła do garderoby, zrzuciwszy szatę, zanim jeszcze dotarła do drzwi, a kiedy Elayne i służące weszły za nią do pomieszczenia, miała już na sobie niemal kompletny strój. Mamrocząc gderliwie, pozwoliła Naris sobie pomóc, chociaż do nałożenia pozostała jej jedynie ciężka, wełniana spódnica. Po chwili odepchnęła zresztą rękę służącej i sama zawiązała sznurowadła miękkich, wysokich do kolan butów.

Elayne nie poszło tak łatwo. O ile nie zdarzył się jakiś nagły wypadek, Essande musiała przedyskutować kwestię wyboru sukienki, w przeciwnym razie czuła się zlekceważona. Z bliskimi służącymi zawsze trzeba zachowywać delikatną równowagę. Członkowie straży przybocznej znają więcej sekretów swojej pani, niż ona podejrzewa, widują ją także w najgorszych chwilach, w złym humorze, zmęczeniu, płaczu w poduszkę, stanie wściekłości i złym nastroju. Obie strony powinny zatem okazywać sobie szacunek, inaczej wzajemne stosunki stawały się niemożliwe. Z tego też względu Aviendha usiadła na jednej z wyściełanych ław i pozwoliła, by Naris uczesała jej włosy, Dziedziczkę Tronu zaś w tym czasie ubrano w obszytą czarnym lisem, gładką, szarą suknię z delikatnej wełny, z zielonymi haftami przy wysokim kołnierzu i rękawach. Elayne wcale nie miała szczególnych kłopotów z podjęciem decyzji, jednakże Essande stale podsuwała jej jedwabne suknie zdobione perłami, szafirami albo łzami ognia, jedną kwieciściej haftowaną od drugiej. Wbrew temu, że tron nie należał jeszcze do Elayne, Essande chciała, aby jej pani codziennie ubierała się jak królowa gotowa na audiencję.

Miało to sens wcześniej, gdy każdego dnia przybywały delegacje wnoszących petycje lub składających uszanowanie kupców, a także grupy cudzoziemców obawiających się, czy kłopoty w Andorze nie wpłyną negatywnie na ich handel. Stare powiedzenie mówiące, że osoba rządząca Caemlyn, rządzi całym Andorem, w oczach kupców nigdy naprawdę nie brzmiało prawdziwie, a szansę, że Elayne rzeczywiście zdobędzie tron, słabły wraz ze zbliżaniem się do murów armii Arymilli. Dynastie stojące po stronie każdej z kandydatek kupcy potrafili policzyć równie łatwo jak monety. Teraz wszakże nawet andorańscy handlarze unikali Królewskiego Pałacu, a przynajmniej trzymali się najdalej, jak mogli od Wewnętrznego Miasta, aby ludzie ich nie podejrzewali o to, że odwiedzają pałac, bankierzy zaś zjawiali się w anonimowych wozach i z twarzami skrytymi pod wielkimi kapturami. Nikt nie życzył jej źle, wiedziała o tym, i na pewno nikt nie pragnął jej rozgniewać, żaden jednak również nie chciał rozsierdzić Arymilli, nie w obecnej sytuacji. Tym niemniej bankierzy nadal przybywali, a Dziedziczka Tronu nie słyszała dotychczas o nikim spośród kupców, kto by wystąpił z petycją do Arymilli. A byłby to dla niej pierwszy znak przegranej sprawy.

Założenie sukni zajęło dwa razy więcej czasu, niż powinno, ponieważ Essande wyznaczyła Sephanie do pomocy Dziedziczce Tronu. Dziewczyna przez cały czas oddychała ciężko, gdyż jak dotąd nie nauczyła się jeszcze ubierać kogoś innego niż ona sama i okropnie się bała, że na oczach Essande popełni jakiś straszliwy błąd. Elayne podejrzewała, iż służąca o wiele bardziej obawia się opinii staruszki niż samej Dziedziczki Tronu. A lęk zmieniał tę silną, młodą kobietę w istotę niezdarną, z kolei niezdarność skłaniała ją do większej staranności, niestety równocześnie Sephanie jeszcze mocniej martwiła się o ewentualne pomyłki, więc w efekcie poruszała się wolniej niż kruchej, znacznie od niej starszej Essande kiedykolwiek się zdarzyło. W końcu jednak całkowicie ubrana Elayne zasiadła naprzeciwko Aviendhy i poddała się grzebieniowi z kości słoniowej, którym Essande przeciągała po jej lokach. Stara niania mogła oczywiście pozwolić którejś z dziewczyn nakładać Dziedziczce Tronu suknię przez głowę bądź zapinać guziki, nie zamierzała wszakże ryzykować, że jakaś niezdarna służąca splącze Elayne włosy. Czesanie miało zupełnie inną ważność w oczach Essande.

Tyle że zanim grzebień przesunął się dwa tuziny razy, w progu ukazała się Birgitte. Essande głośno pociągnęła nosem i Dziedziczka Tronu wyobraziła sobie grymas na twarzy stojącej za jej plecami staruszki. Essande zgadzała się — aczkolwiek niechętnie — na obecność Birgitte podczas kąpieli, garderobę uważała jednakże za pomieszczenie święte.

Co zaskakujące, kobieta Strażnik odpowiedziała na jawną dezaprobatę starej służącej łagodnym, spokojnym spojrzeniem. Zwykle nie potrafiła się pohamować i docinała Essande lub traktowała ją pogardliwie.

— Elayne, Dyelin wróciła. Przybyła w towarzystwie. Przywiozła z sobą Głowy Dynastii Mantear, Haevin, Gilyard i Northan. — Z jakiegoś powodu przez więź dotarła do Dziedziczki Tronu smuga zakłopotania i rozdrażnienia.

Mimo dzielonego bólu głowy Elayne miała ochotę podskoczyć z radości. I podskoczyłaby, gdyby Essande nie trzymała grzebienia zatopionego głęboko w jej włosach. Cztery Wysokie Trony! Nie spodziewała się, że Dyelin dokona tak wiele. W duszy miała na to nadzieję i modliła się o to, nigdy jednak w gruncie rzeczy nie oczekiwała tak wielu popleczników, na pewno nie w jednym, krótkim tygodniu. Szczerze mówiąc, była przekonana, że Dyelin wróci z pustymi rękoma. Dzięki względom czterech Dynastii, Elayne miała teraz takie samo poparcie jak Arymilla. Irytujące było porównywanie się „w kwestii poparcia” z tą głupią kobietą, liczby jednak nie kłamały. Mantear, Haevin, Gilyard i Northan! Ale dlaczego nie Candraed? Dyelin udała się przecież także do nich. Och, po stronie Elayne stały teraz cztery dodatkowe Domy, toteż nie powinna się przejmować brakiem tego jednego.

1 ... 100 101 102 103 104 105 106 107 108 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)