Rozstaje zmierzchu
- Автор: Джордан Роберт
- Серия: Kolo czasu #10
- Год: 2004
- Язык: польский
- Переводчик: Ewa Wojtczak
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:
Zaida podnosiła do ust srebrny puchar, a gdy go odstawiła, popatrzyła na Dziedziczkę Tronu z nikłym uśmiechem. Tym niemniej Elayne uznała, że jest to raczej uśmiech ulgi niż triumfu.
— Towary wwożone do Andoru owszem, ale nie dobra pochodzące z rzeki na naszej ziemi. Mogę zostawić trzy Poszukiwaczki Wiatru. Powiedzmy, na pół roku. Nie wolno ci ich jednak używać do walki. Nie życzę sobie, aby moi ludzie umierali za ciebie, nie chcę też rozgniewać innych Andoran, którzy mogliby znienawidzić Lud Morza, gdybyśmy zaczęły zabijać niektórych z nich.
— Twoje Poszukiwaczki Wiatru będę prosić jedynie o konstruowanie bram — przerwała jej wywód Elayne. — Chociaż muszą je stawiać tam, gdzie im nakażę. — O Światłości! Wszak nie zamierzała używać Jedynej Mocy jako broni! Przedstawiciele Ludu Morza postępowali tak bez zastanowienia, ale Dziedziczka Tronu bardzo się starała działać zgodnie z postulatami Egwene i w taki sposób, jakby już złożyła Trzy Przysięgi. Poza tym, gdyby wysadziła w powietrze saidarem te obozy za murami albo pozwoliła na to komuś innemu, żaden Dom w Andorze nie stanąłby po jej stronie. — Muszą pozostać do wyjaśnienia się sprawy mojej korony, czy to będzie pół roku, czy dłużej. — Elayne spodziewała się otrzymać koronę w znacznie krótszym czasie, ale jak mawiała jej stara niania Lini, należy liczyć śliwki w swoim koszyku, nie zaś na drzewie. Gdy jednak w końcu założy na głowę koronę, nie będzie potrzebowała pomocy Poszukiwaczek Wiatru w dostarczaniu miastu zapasów, a wtedy, szczerze mówiąc, chętnie się ich pozbędzie. — Trzy wszakże mi nie wystarczą. Zechcesz zapewne zachować Shielyn, ponieważ jest twoją osobistą Poszukiwaczką. Ja przejmę zatem wszystkie pozostałe.
Medaliony na łańcuszku Zaidy zakołysały się lekko, bowiem kobieta potrząsnęła głową.
— Talaan i Metarra nadal są uczennicami. Muszą podjąć szkolenie. Inne również mają swoje obowiązki. Do czasu objęcia przez ciebie tronu mogę ci użyczyć cztery Poszukiwaczki Wiatru.
Od tej pory zaczęły się prawdziwe negocjacje handlowe. Elayne nigdy nie oczekiwała, że zatrzyma te uczennice, natomiast klanowa Mistrzyni Fal nie mogła też zachować wszystkich Poszukiwaczek Wiatru. Większość Mistrzyń Fal używało swoich Poszukiwaczek i Mistrzów Mieczy jako bliskich doradców i rozłączały się z nimi równie niechętnie, jak Dziedziczka Tronu rozstawała się z Birgitte. Zaida próbowała zatrzymać także inne Poszukiwaczki Wiatru, na przykład te, które służyły na wielkich okrętach takich jak rakery albo szkimery, dla wielu z nich jednakże nie znajdowała uzasadnienia, Dziedziczka Tronu zaś nie przestawała odmawiać ani nie ustępowała w swoich żądaniach, póki Zaida nie przystałaby na jej warunki. A Zaida ustępowała powoli, żałując każdego ustępstwa. Choć nie tak powoli, jak Elayne się obawiała. Mistrzyni Fal wyraźnie potrzebowała tego układu tak samo rozpaczliwie, jak Elayne potrzebowała kobiet umiejących tkać bramy.
— W imię Światłości, uzgodniłyśmy — mogła wreszcie oświadczyć Dziedziczka Tronu. Ucałowała koniuszki palców swej prawej dłoni, po czym pochyliła się do przodu i przycisnęła je do warg Zaidy. Aviendha uśmiechnęła się, gdyż jawnie była pod wrażeniem zakończonych właśnie negocjacji. Wyraz twarzy Birgitte nie zmienił się, tym niemniej Elayne wiedziała dzięki więzi, że kobieta Aiel niemal nie wierzy, iż Dziedziczka Tronu osiągnęła tak spektakularny sukces.
— Zatem uzgodniłyśmy, w imię Światłości — mruknęła Zaida, przykładając do warg Elayne własne palce, które okazały się twarde i pokryte zgrubieniami, chociaż Mistrzyni Fal od wielu lat sama nie ciągnęła już liny. Wyglądała na całkiem usatysfakcjonowaną zawartą umową, zgodnie z którą musiała oddać dziewięć spośród swoich Poszukiwaczek Wiatru. Elayne zastanawiała się, ile z tych dziewięciu okaże się kobietami, których statki zniszczyli Seanchanie w Ebou Dar. Utrata statku — niezależnie od powodów — była dla Atha’an Miere kwestią poważną i może wystarczała, by dana osoba zapragnęła na jakiś czas zamieszkać z dala od domu. Zresztą, Dziedziczki Tronu nie interesowały szczegóły tej sprawy.
Chanelle patrzyła posępnie, trzymając wytatuowane ręce zaciśnięte na kolanach spodni z czerwonego brokatu, a jednak nie wydawała się tak ponura, jak można by się spodziewać po kobiecie z Ludu Morza, która musi pozostać przez jakiś czas na lądzie. Chanelle miała kierować pozostałymi Poszukiwaczkami Wiatru i nie podobało jej się, że za zgodą Zaidy będzie podlegała zarówno Elayne, jak i Birgitte. Przedstawicielki Atha’an Miere przestaną wreszcie dumnie kroczyć pałacowymi korytarzami, zachowywać się jak właścicielki Królewskiego Pałacu, wysuwać żądania na prawo i lewo. Z drugiej strony Dziedziczka Tronu podejrzewała, iż Zaida przychodząc na spotkanie z nią, zdawała sobie sprawę z konieczności pozostawienia w Caemlyn części swojej grupy, a Chanelle przyszła, wiedząc, że będzie członkiniami tej ekipy dowodzić. Nie miało to właściwie znaczenia dla Elayne, podobnie jak nie interesowały jej ewentualne korzyści, które Zaida pragnęła zdobyć dzięki stanowisku Mistrzyni Statków. A na pewno na jakieś liczyła — było to dla Dziedziczki Tronu jasne jak słońce. Tyle że dla niej liczyło się w tej chwili jedynie, iż mieszkańcy Caemlyn nie będą głodować. I fakt, że... ta przeklęta latarnia morska nadal płonęła na zachodzie. Wciąż ktoś przenosił gdzieś tam potężne ilości Jedynej Mocy. Nie miała wszakże ochoty o tym myśleć. Wkrótce zostanie królową, więc nie może się zachowywać jak głupia, przesądna dziewucha. Ważne były dla niej tylko Caemlyn i Andor!
13
Wysokie trony
Zaida i dwie Poszukiwaczki Wiatru opuściły apartament Elayne z wielką gracją i na pozór niespiesznie, lecz — tak jak podczas wejścia — niemal bez ceregieli. Na koniec życzyły Elayne, by Światłość ją oświeciła i zapewniła jej bezpieczeństwo. Szybkie wyjście... jak na Atha’an Miere. Elayne zdecydowała, że jeśli Zaida naprawdę chce być następną Mistrzynią Statków, ma prawdopodobnie do tego stanowiska jakąś konkurentkę, nad którą zamierza niepostrzeżenie zyskać przewagę. Dla Andoru byłoby chyba lepiej, żeby to Zaida sięgnęła po tron Atha’an Miere... czy jakkolwiek przedstawiciele Ludu Morza określali władzę. Dzięki umowom Zaida zapamięta przecież, że Andor udzielił jej pomocy, za którą zawsze będzie wdzięczna. Jeśli jednak Mistrzyni Fal przegra rywalizację o pozycję Mistrzyni Statków, jej zwycięska konkurentka także nie zapomni, komu Andor wyświadczył przysługę. Detale te pozostawały wszak na razie kwestią przyszłości. Liczyło się tu i teraz.
— Wiem, że trzeba dobrze traktować posłów — stwierdziła cicho natychmiast, gdy za Atha’an Miere zamknęły się drzwi. — Jednak w przyszłości zapewnijcie mi z łaski swojej nieco więcej prywatności. Nawet posłowie i ambasadorzy nie mogą, ot tak sobie, po prostu wchodzić do moich apartamentów. Czy mnie rozumiecie?
Rasoria kiwnęła głową. Jej twarz pozostała obojętna, jedynie szkarłat zalał jej policzki i stąd Dziedziczka Tronu wiedziała, że jej porucznik odczuwa prawdziwe upokorzenie, ponieważ dopuściła do swej pani przedstawicielki Ludu Morza. Dzięki więzi Elayne wiedziała z kolei, że Birgitte jest zażenowana i nieszczęśliwa. Zakłopotana Dziedziczka Tronu aż się zaczerwieniła.
— Nie zrobiłyście właściwie nic złego — bąknęła — postarajcie się jednak, ażeby nie doszło powtórnie do takiej sytuacji. — O Światłości, teraz natomiast się ośmieszała i brzmiała jak ciamajda! — Nie będziemy o tym więcej rozmawiać — dorzuciła sztywno.