Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104
Перейти на страницу:

Starzec machnął nagle ręką, abym zamilkł. Nasępił swoje gęste siwe brwi i długo, przez minutę albo dwie, wpatrywał się w moją twarz, a potem przenikliwym szeptem zapytał: «To Ty? Ty?!» I zaraz sam sobie odpowiedział: «Ty...» A ja zrozumiałem, że się domyślił. «Po co przyszedłeś mi przeszkadzać? – powiada. – I bez Ciebie jest mi bardzo ciężko. Mylisz się co do ludzi, nic nie zrozumiałeś. To wciąż jeszcze głuptasy, bez surowych pasterzy zginą. Przysięgam, człowiek jest znacznie słabszy i stoi znacznie niżej, niż Tobie się wydaje! Jest słaby i podły. Przyszedłeś za wcześnie».

Chciałem mu wyjaśnić, że to przypadek, ale nie uwierzył. Padł na kolana, ręce złożył i płacze. «Wracaj, skąd przyszedłeś. Na Chrystusa... nie, na Ojca Niebieskiego, błagam Cię!» Odpowiedziałem mu zgodnie z prawdą, że rad bym wrócić, ale nie mogę. «Tak, tak, wiem o tym» – westchnął.

Wstał, przeszedł się po pokoju i na wpół do siebie wyrzekł z goryczą: «Ach, dusza moja, dusza... Ale to przecież nie dla siebie, to dla wszystkich...)) Potem zadzwonił nagle dzwoneczkiem i polecił mnie odprowadzić. A ja tak wiele chciałem mu jeszcze powiedzieć.

No to macie, Władyko, rozwiązanie naszego «rebusu», jak mawiał Sergiusz Siergiejewicz Dolinin. Tylko co z tym rozwiązaniem począć?

Już żałuję, że to napisałam. Wy, z Waszą odwagą, będziecie chcieli zdemaskować przestępcę, ale nic nie osiągniecie – najpewniej uznają Was za szaleńca.

Błagam Was, to niepotrzebne. «Prokurator» sądzi, że podniósł rękę na Syna Bożego, i gotów jest zapłacić za to swoją duszą. Niechaj zapłaci. I nie nam zapłaci, tylko – Jemu.

Ach, to już wieczór! Za oknem całkowita ciemność. Przesiedziałam przy liście cały dzień, a jeszcze tyle rzeczy zostało mi do przekazania!

Zanim zacznę wyjaśniać Wam sprawy najtrudniejsze, których sama do końca nie rozumiem, przytoczę jeszcze garść Emmanuelowych opinii, bo wciąż mi się one przypominają.

Zdumiał mnie, kiedy powiedział, że nie wie, czy Bóg jest, czy go nie ma, to zresztą nieważne. No cóż, powiada, jeśli Boga nie ma, to czy człowiek może sobie pozwalać na niegodziwości? Wszak nie jesteśmy dziećmi, aby zachowywać się przyzwoicie tylko w obecności dorosłych.

Powiedział ponadto:

– Nie próbuj kochać całego świata, niewielu tylko wystarcza na to miłości. Jeśli chcesz wznieść wysoką wieżę, usiądź najpierw i wylicz, czy masz środki, by tę budowlę dokończyć. Bo też wielu przyrzeka kochać cały świat i wszystkich ludzi, a nie wie, czym jest miłość, nawet miłość własna. Nie trwoń swej miłości, nie rozmazuj jej cieniutką warstwą niczym kropelkę tłuszczu po blinie. Lepiej już kochaj tylko krewnych i przyjaciół, ale za to z całej duszy. A jeśli braknie ci sił, to kochaj samego siebie, byle tylko szczerze i prawdziwie. Nie zdradzaj siebie. A to znaczy: nie zdradzaj Boga, dlatego że On jest twoim «ja». Będziesz sobie wierny – już samo to wystarczy do zbawienia.

O najciekawszych rzeczach jednak rozmowy nie dokończyliśmy. Zapytałam go, czy wierzy w życie pozagrobowe. Czy po śmierci coś jest, czy też nie? Zdziwił się:

– Skąd miałbym to wiedzieć? Jak umrę, to wtedy się dowiem. Dopóki żyjesz tutaj, myśl o życiu doczesnym, a nie o tamtym. Choć, rzecz jasna, pomarzyć można. Wydaje mi się, że inne życie istnieje na pewno i że śmierć ciała to nie koniec człowieka, że to jakby nowe narodziny. – Tu zmieszał się i powiada: – Mam na to nawet całą hipotenuzę...

– Hipotezę. – Domyśliłam się, że poplątał «uczone» słowa. – Bardzo cię proszę, opowiedz, to dla mnie niezwykle ważne!

Emmanuel zaczął był mówić:

– Sądzę, a nawet prawie jestem pewien, że każda dusza w momencie śmierci...

Tu nieznośny kogut wyrwał mu się spod pachy i pognał przed siebie. Trzeba było go dopędzić i złapać. Możecie to sobie wyobrazić: niewiarygodny koguci wrzask, gwizdy i podszczuwanie włóczęgów, latające wokół pióra. Koniec końców nie dowiedziałam się, co Emmanuel chciał mi powiedzieć na temat życia pozagrobowego.

Teraz, kiedy jestem sama, widzę, że zbyt beztrosko traciłam drogocenny czas, jaki mogłam z nim spędzić. Zbyt wiele mówiłam sama, zamiast słuchać. Czasami wszczynałam rozmowę o głupstwach, a czasami po prostu milczeliśmy.

Jakże dzień dzisiejszy różni się od wczorajszego! Jakże zbędne jest wszystko, na co pada mój wzrok! Jakaż pustka wokół! Świat osierociał!

Dlaczego pozwoliłam mu iść! Czemu go nie zatrzymałam?

Sądziłam, że rankiem przyjdzie do mnie do zajazdu skruszony, a może nawet oprzytomniały. I że pośmiejemy się wspólnie z tego głupiego koguta.

Przez całą minioną noc nie spałam. Śmiałam się w duchu, myśląc o tym, jak to będę sobie z niego żartować. Zastanawiałam się, o co go zapytam, kiedy wróci.

On jednak nie wrócił.

Boże, co ja narobiłam!

Może to wszystko prawda? Wówczas on – to On, wówczas pochwycą Go i będą biczowali, i włożą Mu cierniowy wieniec, i umęczą na krzyżu!

A ja go opuściłam!

Ale czy mogłam zatrzymać? Jest łagodny, dobry, niezdarny, ale zatrzymać go nie sposób. Mądry «prokurator» zrozumiał to doskonale.

Minionej nocy Emmanuel poszedł do jaskini, z kogutem pod pachą. I nie wrócił.

Dzisiaj sobota.

Początkowo czekałam na niego, ale potem zrozumiałam: nie przyjdzie – i zasiadłam do tego listu.

Przerwałam sobie tylko raz – poszłam na bazar, aby kupić czerwonego koguta.

Mam teraz doświadczenie. Nowy kogut jest spokojny i jeszcze bardziej czerwony niż poprzedni. Zezuje w tej chwili na mnie okrągłym okiem i dziobie sobie proso.

List zostawię w misji, chociaż przekonana jestem, że jutrzejszego ranka trzeba będzie go odebrać. Wszystkie pieniądze, jakie mi zostały, wyślę zaraz Salachowi. Nie doczekał się mnie, biedak, tamtej nocy. Myśli zapewne, że zniknęłam bez podziękowania i bez zapłaty.

Jeśli mimo wszystko czytacie list, nie uważajcie mnie, proszę, za zbiegłą mniszkę, która sprzeniewierzyła się własnym ślubom. Wszak jestem oblubienicą Chrystusa, za kim więc mam iść, jeśli nie za Nim?

Znajdę się tam dzień później niż On. A jeśli został ukrzyżowany, obmyję ciało łzami, namaszczę mirrą i aloesem.

Tylko się nie krzywcie, proszę, nie krzywcie się! Nie postradałam zmysłów, po bezsennej nocy i trwożnym oczekiwaniu jestem po prostu bardziej skłonna do egzaltacji.

Przecież wszystko doskonale rozumiem. I wiem, co wydarzyło się w istocie.

Trzy lata temu cudaczny chłopina, włóczęga, wlazł do uralskiej jaskini, aby przenocować, tylko że jaskinia była dziwna, zwidują się tam ludziom niesłychane rzeczy, włóczędze zaś przywidziało się coś takiego, że stracił język i pamięć, a potem wyobraził sobie, że jest Jezusem Chrystusem.

To bez wątpienia jakiś rodzaj obłąkania, ale dobrego, niegroźnego, jak w przypadku nawiedzonych Bożych ludzi.

Czy tak?

Ale najbardziej zdumiewa jedno: niczego w tej historii udowodnić albo sprawdzić nie sposób, tak jak to zawsze bywa w sprawach wiary. Jak powiedziano w pewnej powieści, cały świat stoi na absurdzie, bo bez niego na ziemi ani rusz. Jeśli chcesz i możesz wierzyć w cuda – wierz; jeśli nie chcesz i nie możesz – szukaj racjonalnego wyjaśnienia. A że na świecie wiele jest zjawisk, które początkowo wydają nam się nadprzyrodzone, a potem znajdują naukowe wytłumaczenie, to wiadomo od dawna – przypomnijcie sobie choćby nasze własne doświadczenia. Czy pamiętacie Czarnego Mnicha?

1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)