Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
- Автор: Ринго Джон
- Год: 2004
- Язык: польский
- Год: ISA
- ISBN: 83-88916-73-4
- Переводчик: Przemyslaw Bielinski
- Жанр: Боевая фантастика
Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:
Wybraliśmy walkę.
Żołnierz pokręcił głową.
— To po co mnie pan pytał?
— Prawdę mówiąc, spodziewałem się usłyszeć coś w rodzaju „Słyszałem przez radio…” Nie wiedziałem, że zaraz wyciągniesz takie ustrojstwo.
Żołnierz uśmiechnął się.
— Uwielbiam ten aparat.
— Jaki rozkaz mają zwiadowcy? — spytał Mueller. — Pozostać poza zasięgiem wzroku?
— Tak. Nie zamierzają wtykać żadnych członków gdzie nie trzeba, stary. Najlepszy sposób skłonienia Posleenów, żeby za tobą poszli, to ich zaatakować.
— Tak, to trochę jak prowadzenie świni — zaświtało Muellerowi w głowie.
— Co? — spytał kapral.
— Najlepszy sposób, żeby poprowadzić świnię, to dać jej prztyczka w nos — uśmiechnął się zamyślony podoficer.
— Aha. No więc dopóki pułkownik nie wyda innego rozkazu, pozostajemy poza zasięgiem wzroku wroga.
— Tak chyba będzie najlepiej.
— Pan powinien coś o tym wiedzieć.
— Czemu? — spytał ostrożnie Mueller.
— Czy to nie drużyna Sił Specjalnych dostała cięgi na Barwhon?
— Właściwie to był łączony zespół komandosów: część z Sił Specjalnych, część z piechoty morskiej, a jeden z Komanda Foki.
— Wetknęli wszystko co mieli w obóz Posleenów, zabili kilku Wszechwładców i dostali w tyłek, co? — spytał rozbawiony kapral.
— Mniej więcej.
— I chyba nie chcemy, żeby to się powtórzyło, sierżancie?
— My też tego nie chcemy — stwierdził ponuro Mueller.
— To po co było to wszystko?
— Dostaliśmy rozkaz schwytania kilku Posleenów do eksperymentów medycznych. Niezbyt nam się to podobało, a skutki jeszcze mniej. Straciliśmy dwie legendy wydziału operacji specjalnych — Sandrę Ellsworthy i Arthura Tunga — a kiedy doczłapaliśmy się z powrotem do himmickiego statku, byliśmy jedną nogą w grobie z powodu wycieńczenia i niedoboru witamin.
— Chwileczkę, czy to „my” oznacza, że pan był w tym zespole?
— Ja, Ersin i Mosovich. Tylko my przeżyliśmy.
— Jezu, przykro mi. Ja, no wie pan…
— Nie wiedziałeś. W porządku. A do obozu Posleenów poszliśmy tylko dlatego, że takie były rozkazy. Najgorsze, że cała ta misja nie miała sensu. Chcieli Posleena, aby prowadzić badania, a kiedy wróciliśmy ze zdobyczą, okazało się, że mają już kupę Posleenów złapanych na Diess w całości i zamrożonych w kawałkach. Sprawa była całkowicie popieprzona.
Mueller urwał i spochmurniał, kiedy przypomniał sobie, jakie mogą być skutki niekompetentnych rozkazów. Generał, który wpadł wtedy na tak wspaniały pomysł, nigdy nawet o tym nie wspomniał, nie przeprosił ani jednym słowem. Po prostu wręczył im medale i poklepał ich po ramieniu, a sam dostał kolejną gwiazdkę.
— W każdym razie zgadzam się z pomysłem pozostawienia zwiadowców poza zasięgiem wzroku. — Spojrzał na drogę. — Przekaźnik, jak przebiega instalowanie ładunków?
— Saperzy zgłaszają ukończenie instalowania claymore’ów, ciągnięcia kabli sterujących i umieszczania gotowych do podłączenia spłonek. Na rozkaz panny Hunt mogą zacząć przyłączać obwody.
— Dobra, powiedz porucznikowi saperów, żeby cywile wsiedli do autobusów i pojechali do następnego miejsca zasadzki. Dowieźli tam już claymore’y?
— W tej chwili je wyładowują, ale dostaliśmy tylko siedemset min, bo resztę skierowano do umocnień przy drogach numer 1 i 301. Jeśli będzie na to czas, doślą więcej, kiedy dotrze dostawa z fabryki.
Podobno zapasy magazynowe topnieją im tam tak szybko, jak szybko są w stanieje wywozić.
— Gdzie jest Ersin?
— Starszy sierżant Ersin jest w grupie zwiadowców.
— Cholera, przekaż mu, żeby był ostrożny.
Mark Ersin wyostrzył obraz w swojej konwencjonalnej lornetce i cicho westchnął. On i jego zwiadowcy kawalerii nosili kamuflaki, obwieszone luźnymi paskami materiału, dzięki czemu byli prawie niewidoczni pod karłowatą sosną, pod którą przycupnęli. Ale Ellsworthy miała na sobie taki sam, kiedy oberwała. W konfrontacji z posleeńskimi czujnikami kamuflak stawał się tylko zwykłym strojem chroniącym przed zimnem.
Wszechwładca i około trzydziestu wojowników zostali w tyle, najwyraźniej jako ochrona lądownika. Było ich o wiele mniej, niż spodziewano się po tej klasie oddziału. Ersin niepokoił się, gdzie może ukrywać się reszta.
Lądownik stał w miejscu, gdzie wcześniej była farma tytoniu. Spod jednej jego krawędzi wystawał zmiażdżony traktor.
Wkrótce po przybyciu zwiadowców Wszechwładca i wojownicy objęli wartę, i z wyjątkiem pojawienia się małego czołgu antygrawitacyjnego — który stanął na drodze krajowej — nic się nie działo.
— Trzy Pięć Echo Dwa Jeden, tu Dziesięć Osiem Bravo Jeden Siedem, zweryfikuj Whisky Tango, odbiór — powiedział ktoś przez radio.
— Co?
— Powtarzam, Trzy Pięć Echo Dwa Jeden, tu Dziesięć Osiem Bravo Jeden Siedem, zweryfikuj Whisky Tango, odbiór — powtórzył ten sam głos.
— Przekaźnik, kto to powiedział? — szepnął Ersin.
— Starszy sierżancie Ersin, identyfikuję Centrum Kierowania Ogniem dwudziestej dziewiątej dywizji piechoty.
— Co? Bezpośrednio? — Na twarzy podoficera pojawił się wyraz zdumienia, a nos zadrgał mu jak u szczura wietrzącego ser.
— Tak jest, starszy sierżancie.
— Co z weryfikacją?
— Mam tu ANCD — szepnął jeden z kawalerzystów i wyciągnął z kieszeni na udzie pudełko.
— Proszę się nie trudzić — powiedział Ersin.
— Weryfikacja brzmi Mike.
Ersin wprowadził dane do zestawu podręcznego.
— Dziewięć Osiem Bravo Jeden Siedem, tu Trzy Pięć Echo Dwa Jeden. Weryfikacja Mike, odbiór.
— Echo Dwa Jeden, wzywam wsparcie ogniowe, odbiór.
— Co? Powtórz, Bravo Jeden Siedem.
— Echo Dwa Jeden, masz wroga w zasięgu wzroku?
— Potwierdzam, odbiór.
— Potrzebuję wsparcia ogniowego, odbiór.
Ersin głęboko odetchnął.
— Bravo Jeden Siedem, tu Echo Dwa Jeden, brak wrogów, powtarzam: brak wrogów. Na przyszłość używajcie innego kanału.
Odbiór.
— Echo Dwa Jeden, tu Bravo Pięć Dziewięć, odbiór.
— Dobra, przekaźnik, kto to jest? — rzucił ze złością Ersin.
— Dowódca artylerii dywizyjnej.
— Cholera. — Zastanowił się przez chwilę, po czym wcisnął przycisk. — Bravo Pięć Dziewięć, tu Echo Dwa Jeden. Żadnego ostrzału.
Powtarzam, z rozkazu korpusu nie prowadzić ostrzału. Wynoście się z mojego kanału. Odbiór.
— Echo Dwa Jeden, tu Bravo Pięć Dziewięć. To rozkaz. Naprowadzaj ogień, powtarzam: naprowadzaj ogień. Odbiór.
— Przekaźnik, połącz się natychmiast z korpusem i prześlij zapis tej transmisji z omówieniem. Natychmiast. Bravo Pięć Dziewięć, podaj elektroniczną weryfikację i łącze. Przekaźnik, nie przyjmuj połączenia.
— Muszę. Bravo Pięć Dziewięć jest starszy stopniem.
— Niezupełnie, przecież nas przeniesiono do Sił Uderzeniowych Floty.
— Pański zespół nie został jeszcze oficjalnie przeniesiony.
— Dobra, a co z hierarchią dowodzenia? Podpadam pod DowArKon, a nie pod korpus, ale zgodnie z rozkazami korpusu mamy nie strzelać.
— Ostatni rozkaz starszego stopniem oficera odwołuje wszystkie poprzednie. Mówią o tym ogólne przepisy Sił Lądowych Jeden Kreska Jeden Zero Pięć. Łącze potwierdzone, pozycje Posleenów przekazane. — Przez krótką chwilę było cicho. — Ostrzał stopięćdziesiątekpiątek w drodze. Wasza pozycja także została odnotowana.