Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]

Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:

Mieliśmy prosty wybór: albo będziemy mięsem armatnim, albo... po prostu mięsem. Mogliśmy wysłać nasze wojska i walczyć — tak, jak tylko ludzie potrafią — z rozszalałą hordą, która dosłownie żywiła się łupami swoich międzygwiezdnych podbojów; mogliśmy też czekać, bezbronni, aż zostaniemy pożarci.
Wybraliśmy walkę.
1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 167
Перейти на страницу:

Żołnierz pokręcił głową.

— To po co mnie pan pytał?

— Prawdę mówiąc, spodziewałem się usłyszeć coś w rodzaju „Słyszałem przez radio…” Nie wiedziałem, że zaraz wyciągniesz takie ustrojstwo.

Żołnierz uśmiechnął się.

— Uwielbiam ten aparat.

— Jaki rozkaz mają zwiadowcy? — spytał Mueller. — Pozostać poza zasięgiem wzroku?

— Tak. Nie zamierzają wtykać żadnych członków gdzie nie trzeba, stary. Najlepszy sposób skłonienia Posleenów, żeby za tobą poszli, to ich zaatakować.

— Tak, to trochę jak prowadzenie świni — zaświtało Muellerowi w głowie.

— Co? — spytał kapral.

— Najlepszy sposób, żeby poprowadzić świnię, to dać jej prztyczka w nos — uśmiechnął się zamyślony podoficer.

— Aha. No więc dopóki pułkownik nie wyda innego rozkazu, pozostajemy poza zasięgiem wzroku wroga.

— Tak chyba będzie najlepiej.

— Pan powinien coś o tym wiedzieć.

— Czemu? — spytał ostrożnie Mueller.

— Czy to nie drużyna Sił Specjalnych dostała cięgi na Barwhon?

— Właściwie to był łączony zespół komandosów: część z Sił Specjalnych, część z piechoty morskiej, a jeden z Komanda Foki.

— Wetknęli wszystko co mieli w obóz Posleenów, zabili kilku Wszechwładców i dostali w tyłek, co? — spytał rozbawiony kapral.

— Mniej więcej.

— I chyba nie chcemy, żeby to się powtórzyło, sierżancie?

— My też tego nie chcemy — stwierdził ponuro Mueller.

— To po co było to wszystko?

— Dostaliśmy rozkaz schwytania kilku Posleenów do eksperymentów medycznych. Niezbyt nam się to podobało, a skutki jeszcze mniej. Straciliśmy dwie legendy wydziału operacji specjalnych — Sandrę Ellsworthy i Arthura Tunga — a kiedy doczłapaliśmy się z powrotem do himmickiego statku, byliśmy jedną nogą w grobie z powodu wycieńczenia i niedoboru witamin.

— Chwileczkę, czy to „my” oznacza, że pan był w tym zespole?

— Ja, Ersin i Mosovich. Tylko my przeżyliśmy.

— Jezu, przykro mi. Ja, no wie pan…

— Nie wiedziałeś. W porządku. A do obozu Posleenów poszliśmy tylko dlatego, że takie były rozkazy. Najgorsze, że cała ta misja nie miała sensu. Chcieli Posleena, aby prowadzić badania, a kiedy wróciliśmy ze zdobyczą, okazało się, że mają już kupę Posleenów złapanych na Diess w całości i zamrożonych w kawałkach. Sprawa była całkowicie popieprzona.

Mueller urwał i spochmurniał, kiedy przypomniał sobie, jakie mogą być skutki niekompetentnych rozkazów. Generał, który wpadł wtedy na tak wspaniały pomysł, nigdy nawet o tym nie wspomniał, nie przeprosił ani jednym słowem. Po prostu wręczył im medale i poklepał ich po ramieniu, a sam dostał kolejną gwiazdkę.

— W każdym razie zgadzam się z pomysłem pozostawienia zwiadowców poza zasięgiem wzroku. — Spojrzał na drogę. — Przekaźnik, jak przebiega instalowanie ładunków?

— Saperzy zgłaszają ukończenie instalowania claymore’ów, ciągnięcia kabli sterujących i umieszczania gotowych do podłączenia spłonek. Na rozkaz panny Hunt mogą zacząć przyłączać obwody.

— Dobra, powiedz porucznikowi saperów, żeby cywile wsiedli do autobusów i pojechali do następnego miejsca zasadzki. Dowieźli tam już claymore’y?

— W tej chwili je wyładowują, ale dostaliśmy tylko siedemset min, bo resztę skierowano do umocnień przy drogach numer 1 i 301. Jeśli będzie na to czas, doślą więcej, kiedy dotrze dostawa z fabryki.

Podobno zapasy magazynowe topnieją im tam tak szybko, jak szybko są w stanieje wywozić.

— Gdzie jest Ersin?

— Starszy sierżant Ersin jest w grupie zwiadowców.

— Cholera, przekaż mu, żeby był ostrożny.

* * *

Mark Ersin wyostrzył obraz w swojej konwencjonalnej lornetce i cicho westchnął. On i jego zwiadowcy kawalerii nosili kamuflaki, obwieszone luźnymi paskami materiału, dzięki czemu byli prawie niewidoczni pod karłowatą sosną, pod którą przycupnęli. Ale Ellsworthy miała na sobie taki sam, kiedy oberwała. W konfrontacji z posleeńskimi czujnikami kamuflak stawał się tylko zwykłym strojem chroniącym przed zimnem.

Wszechwładca i około trzydziestu wojowników zostali w tyle, najwyraźniej jako ochrona lądownika. Było ich o wiele mniej, niż spodziewano się po tej klasie oddziału. Ersin niepokoił się, gdzie może ukrywać się reszta.

Lądownik stał w miejscu, gdzie wcześniej była farma tytoniu. Spod jednej jego krawędzi wystawał zmiażdżony traktor.

Wkrótce po przybyciu zwiadowców Wszechwładca i wojownicy objęli wartę, i z wyjątkiem pojawienia się małego czołgu antygrawitacyjnego — który stanął na drodze krajowej — nic się nie działo.

— Trzy Pięć Echo Dwa Jeden, tu Dziesięć Osiem Bravo Jeden Siedem, zweryfikuj Whisky Tango, odbiór — powiedział ktoś przez radio.

— Co?

— Powtarzam, Trzy Pięć Echo Dwa Jeden, tu Dziesięć Osiem Bravo Jeden Siedem, zweryfikuj Whisky Tango, odbiór — powtórzył ten sam głos.

— Przekaźnik, kto to powiedział? — szepnął Ersin.

— Starszy sierżancie Ersin, identyfikuję Centrum Kierowania Ogniem dwudziestej dziewiątej dywizji piechoty.

— Co? Bezpośrednio? — Na twarzy podoficera pojawił się wyraz zdumienia, a nos zadrgał mu jak u szczura wietrzącego ser.

— Tak jest, starszy sierżancie.

— Co z weryfikacją?

— Mam tu ANCD — szepnął jeden z kawalerzystów i wyciągnął z kieszeni na udzie pudełko.

— Proszę się nie trudzić — powiedział Ersin.

— Weryfikacja brzmi Mike.

Ersin wprowadził dane do zestawu podręcznego.

— Dziewięć Osiem Bravo Jeden Siedem, tu Trzy Pięć Echo Dwa Jeden. Weryfikacja Mike, odbiór.

— Echo Dwa Jeden, wzywam wsparcie ogniowe, odbiór.

— Co? Powtórz, Bravo Jeden Siedem.

— Echo Dwa Jeden, masz wroga w zasięgu wzroku?

— Potwierdzam, odbiór.

— Potrzebuję wsparcia ogniowego, odbiór.

Ersin głęboko odetchnął.

— Bravo Jeden Siedem, tu Echo Dwa Jeden, brak wrogów, powtarzam: brak wrogów. Na przyszłość używajcie innego kanału.

Odbiór.

— Echo Dwa Jeden, tu Bravo Pięć Dziewięć, odbiór.

— Dobra, przekaźnik, kto to jest? — rzucił ze złością Ersin.

— Dowódca artylerii dywizyjnej.

— Cholera. — Zastanowił się przez chwilę, po czym wcisnął przycisk. — Bravo Pięć Dziewięć, tu Echo Dwa Jeden. Żadnego ostrzału.

Powtarzam, z rozkazu korpusu nie prowadzić ostrzału. Wynoście się z mojego kanału. Odbiór.

— Echo Dwa Jeden, tu Bravo Pięć Dziewięć. To rozkaz. Naprowadzaj ogień, powtarzam: naprowadzaj ogień. Odbiór.

— Przekaźnik, połącz się natychmiast z korpusem i prześlij zapis tej transmisji z omówieniem. Natychmiast. Bravo Pięć Dziewięć, podaj elektroniczną weryfikację i łącze. Przekaźnik, nie przyjmuj połączenia.

— Muszę. Bravo Pięć Dziewięć jest starszy stopniem.

— Niezupełnie, przecież nas przeniesiono do Sił Uderzeniowych Floty.

— Pański zespół nie został jeszcze oficjalnie przeniesiony.

— Dobra, a co z hierarchią dowodzenia? Podpadam pod DowArKon, a nie pod korpus, ale zgodnie z rozkazami korpusu mamy nie strzelać.

— Ostatni rozkaz starszego stopniem oficera odwołuje wszystkie poprzednie. Mówią o tym ogólne przepisy Sił Lądowych Jeden Kreska Jeden Zero Pięć. Łącze potwierdzone, pozycje Posleenów przekazane. — Przez krótką chwilę było cicho. — Ostrzał stopięćdziesiątekpiątek w drodze. Wasza pozycja także została odnotowana.

1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)