Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]

Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:

Mieliśmy prosty wybór: albo będziemy mięsem armatnim, albo... po prostu mięsem. Mogliśmy wysłać nasze wojska i walczyć — tak, jak tylko ludzie potrafią — z rozszalałą hordą, która dosłownie żywiła się łupami swoich międzygwiezdnych podbojów; mogliśmy też czekać, bezbronni, aż zostaniemy pożarci.
Wybraliśmy walkę.
1 ... 96 97 98 99 100 101 102 103 104 ... 167
Перейти на страницу:

Kiedy zrobi się to jak mamusia i tatuś, którzy po prostu idą do samochodu po wydaniu pociechom polecenia, by spakowały się i wsiadły do auta, jest to pewna recepta na katastrofę. W normalnym ruchu albo nawet w planowanej sytuacji wyjątkowej każda jednostka otrzymuje koordynaty celu, trasę marszu i szacunkowy czas przybycia. Dodatkowo wyznacza się punkty tankowania, przezbrojenia i rozdziału żywności. Dowódcy przesyłają te informacje w dół łańcucha dowodzenia, a ich podwładni przekazują je do kierowców i dowódców pojazdów. Warunkiem podstawowym jest, aby każdy kierowca i dowódca transportera wiedział, dokąd jedzie, jaką trasą i gdzie zaplanowano przystanki. (Chociaż trzeba przyznać, że zawsze znajdzie się około dziesięciu procent takich, którzy „nie zostali poinformowani”). Następnie oddział rusza w trasę i wszyscy, oprócz kierowców, oficerów, starszych podoficerów i nadgorliwych młodszych podoficerów, zasypiają. Na miejscu zadaniem nadgorliwych młodszych podoficerów jest obudzenie wszystkich. W ten sposób zdobywają zasługi, które pewnego dnia pozwolą im zostać starszymi podoficerami.

Kiedy prezydent wydał korpusowi rozkaz wymarszu, wszyscy oficerowie, od Głównego Dowódcy aż po dowódców kompanii, czuli, że efektem tego będzie całkowity chaos. I mieli rację. Sztab nie miał czasu na przygotowanie jednostek, a ponieważ były one zasadniczo zwrócone tyłem do nowego kierunku marszu, noc zmieniła się w przedstawienie rodem z domu wariatów.

Pluton otrzymał właśnie raport, że jedynie niecałe siedemdziesiąt procent pojazdów pięćdziesiątej dywizji piechoty dotarło do właściwego miejsca zgrupowania. Gdyby ruszyli tam od razu ze swoich koszar w Quantico, mieliby do przejechania pięć mil.

Korpus, nie mając czasu na określenie dokładnej trasy marszu każdej jednostki, był zmuszony wydawać podporządkowanym sobie dywizjom jedynie ogólne rozkazy, a te przekazywały je później swoim jednostkom. Oczywiście ze zmiennym powodzeniem.

Z powodu prostych błędów wynikających z tego, że niedouczeni łącznościowcy próbowali skorzystać ze skomplikowanych urządzeń szyfrujących i dekoderów, do dowódców batalionów dotarły rozkazy przemieszczenia ich jednostek w różne miejsca rozsiane po całej mapie. Niektórzy otrzymali nawet rozkaz opuszczenia obszaru kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Kilku dowódców przekazało te najwyraźniej błędne polecenia dowódcom brygad, a tylko niektórzy z nich próbowali połączyć się z dywizją, żeby wyjaśnić powstałe nieporozumienia.

Do tego wszystkiego zmieniły się protokoły komunikacyjne korpusu, których nie przekazano wszystkim jednostkom, więc nagle okazało się, że jedna połowa korpusu nie ma łączności z drugą.

Pluton moździerzy miał we właściwym miejscu, według dowódcy, trzy z pięciu wozów bojowych. Po kilkakrotnej zmianie częstotliwości radiostacji PRC-2000 udało im się w końcu nawiązać kontakt z kompanią; oficer łączności kompanii także przeskakiwał ze starych częstotliwości na nowe i poszukiwał swoich jednostek.

Uzyskane informacje początkowo nieco podniosły wszystkich na duchu. Byli mniej więcej we właściwym miejscu, tak samo jak niektóre z plutonów liniowych kompanii. Dowódca kompanii wydawał się święcie przekonany, że „wkrótce”, zdoła skontaktować się z batalionem Jednak prośba o zatankowanie i przygotowanie czegoś do zjedzenia spotkała się z niepokojącą odpowiedzią „wrócimy do tego”.

Teraz członkowie plutonu byli zupełnie pewni, że między nimi a Posleenami znajduje się masa własnej piechoty, nie wątpili też, że Posleeni wiedząc o ich obecności i o żołnierzach na przedpolu przygotowali się do swojej pierwszej bitwy. Musieli więc szybko przygotować się do otwarcia ognia, co według standardu Sił Lądowych powinno zająć najwyżej dwanaście minut. Keren tymczasem kopał już od pół godziny i czekał, aż dowódca wyda rozkaz do rozmieszczenia moździerzy.

— Wiesz, lubię porucznika Lepera. To znaczy… — Keren wyrzucił kolejną łopatę ziemi z okopu, który drążył obok stanowiska moździerza. W zasadzie nie potrzebował schronu, gdyby jednak musiał zmienić zdanie, odbyłoby się to zapewne w dużym pośpiechu. Większość żołnierzy w plutonie uznała go za idiotę.

— Przymknij się, Keren. — Plutonowy Herd wiedział, że ma najlepszego celowniczego w całym batalionie, może nawet dywizji, ale wiedział także, że musi na niego bardzo uważać.

— Serio, to miły gość i bardzo się stara… — ciągnął kapral.

Wyrzucił z dołu kolejną saperkę ziemi i rozejrzał się, żeby sprawdzić, czy kogoś nianie trafił. Nikogo. Cholera.

— A co? — parsknęła Sheila Reed, amunicyjny i kierowca ciężarówki. — Wydaje ci się, że zrobiłbyś to lepiej?

— Cholera, wiem, że zrobiłbym to lepiej — odpowiedział Keren, odrzucając kolejną saperkę ziemi.

Podmuch wiatru dmuchnął pyłem na resztę załogi. Czekoladową twarz kaprala wykrzywił uśmiech, kiedy dobiegły go ich złorzeczenia.

— To idź i zrób — powiedział Tom Riley, pomocnik celowniczego.

— Kurwa, nie mogę, tam jest plutonowy Ford. Wiesz, jaki z niego drań.

— Pieprzyć Forda — powiedział nagle Herd. — Umie kierować ogniem, ale to potrafi każdy, kto tylko wie, jak wstukiwać numerki.

Naprawdę sądzisz, że potrafiłbyś rozstawić moździerze?

— Nawet stąd widzę, jaki mają problem. — Keren odrzucił na bok saperkę i otrzepał dłonie z ziemi. — Nie potrafią ustawić mechanizmu poziomującego. Tego nie robi się tak, jak w stodwudziestkach, gdzie trzeba poziomować tylko po bokach. Tutaj poziomuje się naokoło.

Wychylił się z dołu i spojrzał na dowódcę drużyny.

— Powiedz Fordowi, że jeśli ma problem, to niech go ze mną przedyskutuje.

Plutonowy Herd wiedział, że kapral może mieć rację. Zgłosił się do wojska dużo wcześniej, zanim ktokolwiek usłyszał o inwazji, i służył już od sześciu lat. Skoro mówi, że potrafi rozmieścić broń, to znaczy, że potrafił.

Keren odwinął rękawy i założył czapkę. Co prawda przepisy nakazywały noszenie kevlarowego hełmu przez cały czas przebywania w polu, ale jego hełm był w wozie bojowym — gdzie służył głównie jako ochrona przed uderzeniem w głowę — i właśnie tam miał zostać. Większość plutonu nosiła czapki bojowego munduru kamuflującego, więc specjalista niczym się nie wyróżniał. Ci, którzy nie mieli na sobie mundurów kamuflujących, nosili polowe kapelusze z rondem albo chodzili z odkrytą głową. Kevlarowe hełmy nosili tylko porucznik Leper i plutonowy Ford. Z drugiej strony szelek z pistoletem w kaburze, ANCD, manierką i racjami żywności w kieszeni, Keren nie zdejmował nigdy.

— Dobra, Ognik — zwrócił się do Rileya jego ksywą — przygotuj się do rozstawienia tego drania.

Kiedy kapral zbliżył się do plutonowego Forda, ten odwrócił się i spojrzał na niego.

— Niepotrzebna nam twoja pomoc, Keren. Spadaj.

— Plutonowy Herd powiedział, żebym tu podszedł i zobaczył, czy mogę się na coś przydać.

— Plutonowy Ford — polecił porucznik Leper — może przeszedłby się pan i sprawdził, czy uda się znowu nawiązać łączność z centrum operacji taktycznych batalionu.

Ford zmierzył kaprala wściekłym spojrzeniem i odmaszerował w stronę transportera, mieszczącego Centrum Kierowania Ogniem.

— Kapralu, najwyraźniej mam pewne kłopoty z wypoziomowaniem tego draństwa. Wiele razy obserwowałem starszego plutonowego Simmonsa przy pracy i sądziłem, że to potrafię, ale…

1 ... 96 97 98 99 100 101 102 103 104 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)