Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Polowanie
Wielkie Polowanie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Polowanie

Электронная книга - «Wielkie Polowanie». Краткое содержание книги:

Wielkie Polowanie
1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 217
Перейти на страницу:

— Czy ja... coś robiłem? — Zmarszczył brwi, usiłując sobie przypomnieć. — Coś mówiłem?

— Siedziałeś tylko, sztywny jak posąg — odparł Loial — mruczałeś coś do siebie i nie słuchałeś nikogo. Nie rozumiałem, co mówisz, dopóki nie krzyknąłeś „dzień!” tak głośno, że mógłbyś pobudzić umarłych, a koń tak się spłoszył, że omal nie skoczył do przepaści. Czy jesteś chory? Z każdym dniem zachowujesz się coraz dziwniej.

— Nie jestem chory — odparł ochryple Rand, po czym spokojniejszym tonem dodał: — Nic mi nie jest, Loial.

Selene obserwowała go uważnie.

Od strony wykopu dobiegło ich wołanie mężczyzn, słowa nie dawały się zrozumieć.

— Lordzie Rand — powiedział Hurin. — Ci strażnicy w końcu nas chyba zauważyli. Jeśli znają drogę prowadzącą tu na górę, to będą tu lada moment.

— Tak — odezwała się Selene. — Odjedźmy stąd jak najszybciej.

Rand zerknął na jamę wygrzebaną w ziemi, po czym natychmiast oderwał wzrok. Wielki kryształ odbijał tylko światło wieczornego słońca, ale nie chciał już nań patrzeć. Prawie coś sobie przypominał... coś związanego z tą kulą.

— Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy na nich czekać. Nic nie zrobiliśmy. Poszukajmy jakiejś gospody.

Skierował Rudego w stronę wioski i wkrótce zostawili za sobą wykop i pokrzykujących strażników.

Tak jak wiele wiosek, Tremonsien było położone na szczycie wzgórza, przy czym podobnie do mijanych przez nich farm, wzgórze to było podzielone na tarasy ograniczone murkami z kamienia. Kwadratowe kamienne budynki zajmowały dokładnie wytyczone parcele, z precyzyjnie ogrodzonymi ogródkami od tyłu, przy kilku prostych ulicach, przecinających się prostopadle. Konieczność wykrzywiania ulic biegnących wokół wzgórza najwyraźniej została zlekceważona.

Niemniej jednak ludzie wyglądali na otwartych i przyjaznych, mijając się, kiwali do siebie głowami i dalej pośpiesznie zmierzali do swych ostatnich obowiązków przed zapadnięciem zmroku. Cechowali się niskim wzrostem — nikt nie sięgał Randowi wyżej jak do ramienia, a niewielu dorównywało Hurinowi — mieli ciemne oczy i blade, wąskie twarze, na ogół nosili ciemne ubrania, z wyjątkiem kilku, z kolorowymi naszyciami na piersiach. Powietrze wypełniały zapachy gotowanej strawy — dziwnie przyprawionej, jak osądził nos Randa — jakkolwiek kilka gospodyń stało jeszcze przy drzwiach, by gawędzić z innymi; drzwi składały się z dwóch części, dzięki czemu góra mogła być otwarta, a dół zamknięty. Ludzie mierzyli przybyszów zaciekawionym wzrokiem, nie okazując wrogości. Kilku wpatrywało się nieco dłużej w Loiala, idącego obok konia równie wielkiego jak dhurran, jednakże trwało to zaledwie ułamek chwili dłużej.

Gospoda, na samym szczycie wzgórza, zbudowana była z kamienia tak jak inne budynki w mieście i wyraźnie oznakowana szyldem wiszącym nad szerokimi drzwiami. „Dziewięć Pierścieni”. Rand zsiadł z uśmiechem z konia i przywiązał Rudego do jednego ze słupków znajdujących się przed budynkiem. „Dziewięć Pierścieni” należało do jego ulubionych opowieści przygodowych kiedy był mały, podejrzewał, że nadal tak jest.

Selene wciąż wyglądała na niespokojną, gdy pomagał jej zsiąść z konia.

— Dobrze się czujesz? — spytał. — Nie przestraszyłem cię tam, prawda? Rudy nigdy nie zrzuciłby mnie w przepaść. — Zastanawiał się, co tak naprawdę się stało.

— Przestraszyłeś mnie — powiedziała urażonym głosem — a mnie wcale nie tak łatwo przestraszyć. Mogłeś się zabić, zabić... — Wygładziła suknię. — Jedź ze mną. Dziś w nocy. Zaraz. Jak zawieziesz Róg, to zostanę z tobą na całe życie. Przemyśl to. Ja u twego boku i Róg Valere w twoich rękach. A to będzie zaledwie początek, obiecuję. Rand potrząsnął głową.

— Nie mogę, Selene. Róg...

Rozejrzał się dokoła. Jakiś mężczyzna wyjrzał z mijanego przez nich okna, potem zasunął zasłony, ulica pociemniała i nikogo nie było w zasięgu wzroku prócz Loiala i Hurina.

— Róg nie należy do mnie. Powiedziałem ci.

Odwróciła się do niego, jej biały płaszcz zagrodził mu drogę równie skutecznie jak cegły.

21

Dziewięć pierścieni

Rand spodziewał się, że główna izba gospody będzie pusta, była to bowiem już pora wieczerzy, jednakże przy jednym stole cisnęło się sześciu mężczyzn, grali w kości między kuflami piwa, siódmy siedział osobno przy posiłku. Mimo że gracze nie mieli przy sobie żadnej broni, ani nie nosili zbroi, jedynie proste kaftany i granatowe spodnie, coś w ich sylwetkach podpowiadało Randowi, że to żołnierze. Jego wzrok powędrował do człowieka siedzącego samotnie. Był to oficer, w wysokich butach z wywróconymi cholewami, tuż obok jego krzesła stał miecz wsparty o stół. Przez pierś granatowego oficerskiego kaftana biegły pojedyncze białe i czerwone naszywki, sięgające od ramienia do ramienia. Miał wygolony przód głowy, reszta długich, czarnych włosów zwisała luźno na plecach. Żołnierze byli krótko ostrzyżeni, wyglądali, jakby ich cięto równo, podle tej samej misy. Cała siódemka obróciła się, by popatrzeć na Randa i pozostałych wchodzących do środka.

Właścicielką karczmy była szczupła kobieta obdarzona długim nosem i siwiejącymi włosami, jakkolwiek jej zmarszczki wydawały się stanowić przede wszystkim element uśmiechu. Pośpiesznie wyszła im naprzeciw, wycierając ręce w nieskazitelnie biały fartuch.

— Dobry wieczór — rzekła. Jej bystry wzrok ogarnął haftowany złotem czerwony kaftan Randa i wykwintną, białą suknię Selene i dodała: — Mój panie, moja pani. Nazywam się Maglin Madwen, mój panie. Witajcie w „Dziewięciu Pierścieniach”. I ty, Ogirze. Niewielu z twego ludu tędy przejeżdża, przyjacielu Ogirze. Pochodzisz zapewne ze Stedding Tsofu?

Loialowi, objuczonemu ciężką szkatułą, udało się wykonać niezdarny ukłon.

— Nie, dobra karczmarko. Przybywam z innej krainy, z Ziem Granicznych.

— Z Ziem Granicznych, powiadasz. No cóż. A ty, mój panie? Wybacz, że pytam, ale z wyglądu nie przypominasz kogoś z Ziem Granicznych, jeśli wolno mi tak stwierdzić.

— Pochodzę z Dwu Rzek, pani Madwen, w Andorze. — Zerknął na Selene. Wydawała się nawet nie przyznawać, że on istnieje, jej obojętne spojrzenie jakby w ogóle nie rejestrowało izby czy kogokolwiek z ludzi w niej obecnych. — Lady Selene pochodzi z Cairhien, ze stolicy, a ja pochodzę z Andoru.

— Jak rzeczesz, mój panie. — Wzrok pani Madwen pomknął do miecza Randa; brązowe czaple wyraźnie odznaczały się na pochwie i rękojeści. Lekko zmarszczyła brew, ale zaraz potem, w mgnieniu oka, jej twarz na nowo się wygładziła. — Na pewno ty i twoja piękna dama, a także wasi towarzysze, pragniecie zjeść jakiś posiłek. I zapewne chcecie kwater, jak mniemam. Każę, by zajęto się waszymi końmi. Mam tu dla was, proszę tędy, znakomity stół, a na ogniu wieprzowinę z żółtymi paprykami. Czy zamierzacie polować na Róg Valere, ty i twoja lady, mój panie?

Idący za nią Rand, omal się nie potknął.

— Nie! Skąd taki pomysł?

— Nie gniewaj się, mój panie. W ubiegłym miesiącu już dwukrotnie gościliśmy tu takich, wszyscy napuszeni, przyszli bohaterowie, nie żebym chciała przez to rzec, iż byli podobni do ciebie, mój panie. Niewielu tu przybywa gości z daleka, tylko kupcy ze stolicy po owies i pszenicę. Myślę, że Polowanie jeszcze nie opuściło granic Illian. Niektórzy wprawdzie nie uważają, że naprawdę potrzebne im błogosławieństwo i przyłączą się do innych.

— Nie polujemy na Róg, proszę pani. — Rand nawet nie spojrzał na tobół, który piastował Loial, koc w kolorowe paski wybrzuszał się w ogromnych ramionach Ogira i dobrze ukrywał szkatułę. — Nawet nie mamy takich zamiarów. Udajemy się do stolicy.

1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 217
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)