Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Polowanie
Wielkie Polowanie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Polowanie

Электронная книга - «Wielkie Polowanie». Краткое содержание книги:

Wielkie Polowanie
1 ... 92 93 94 95 96 97 98 99 100 ... 217
Перейти на страницу:

— Szkatuła powinna nas przed nim chronić. — Liczył na to. Lan powiedział, że należy mówić tonem najgłębszego przekonania, gdy jest się czegoś najmniej pewnym.

— Szkatuła na pewno nas ochroni — powiedziała zdenerwowanym głosem Selene. — A teraz mam zamiar dokończyć to, co mi zostało ze snu tej nocy.

Rand pokręcił głową.

— Jesteśmy za blisko. Zdarzało się, że Fain potrafił mnie odnaleźć.

— Szukaj Jedności, w razie gdybyś się bał — poradziła Selene.

— Rano chciałbym się znaleźć tak daleko od Sprzymierzeńców Ciemności, jak się tylko da. Osiodłam twoją klacz.

— Uparciuch! — Sądząc po głosie, była wyraźnie zła, a gdy na nią spojrzał, zobaczył usta wygięte w uśmiechu, który nie ogarniał jej ciemnych oczu. — Uparty mężczyzna przydaje się wtedy...

Zawiesiła głos, martwiąc go. Kobiety często nie dopowiadały pewnych rzeczy, a na podstawie swych skromnych doświadczeń wiedział, że to czego nie mówiły, okazywało się źródłem największych kłopotów. Obserwowała w milczemu, jak nakłada siodło na grzbiet białej klaczy i pochyla się, by umocować popręg.

— Zgromadzić ich tu wszystkich! — warknął Fain.

Trollok o kozim pysku cofnął się przed nim. Ogień, wysoki dzięki spiętrzonemu na stosie drewnu, oświetlał zbocze wzgórza migotliwymi cieniami. Towarzyszący mu ludzie kulili się obok ogniska, bojąc się przebywać w ciemności razem z trollokami.

— Zgromadzić ich wszystkich, a niech który choć pomyśli o ucieczce, to pokazać mu zaraz, czym sobie można za to zasłużyć.

Wskazał trolloka, który jako pierwszy przybył do niego z wieścią, że al’Thora nie można nigdzie znaleźć. Nadal się miotał w błocie powstałym z jego własnej krwi, drgające kopyta ryły w ziemi głębokie bruzdy.

— Idź — szepnął Fain i trollok o kozim pysku pobiegł w mrok.

Fain obejrzał się z pogardą na pozostałych ludzi — „Nadal się mogą przydać” — i obrócił się, by popatrzeć na spowity w ciemnościach Sztylet Zabójcy Rodu. Gdzieś tam, w tych górach, był al’Thor. Z Rogiem. Na samą myśl głośno zazgrzytał zębami. Nie wiedział dokładnie gdzie, ale coś go pchało w stronę tych gór. W stronę al’Thora. Tyle w nim pozostało... z daru... od Czarnego. Ledwie o tym myślał, starał się nie myśleć, dopóki nagle, po tym jak Róg zniknął — „Zniknął!” — al’Thor nie pojawił się tam, przyciągając go jak mięso, które przyciąga wygłodniałe psy.

— Już nie jestem psem. Nie jestem psem! — Słyszał, jak pozostali poruszają się niespokojnie przy ognisku, ale ignorował ich. — Zapłacisz mi za to, co ze mną zrobiono, al’Thor! Cały świat mi zapłaci! — Zaniósł się rechotem, który rozniósł się po nocnym mroku. — Cały świat mi zapłaci!

20

Saidin

Rand kazał im jechać całą noc, dopiero o świcie pozwolił na krótki postój, by konie mogły trochę odpocząć. Również po to, by dać wypocząć Loialowi. Jako że jego siodło zajmował Róg Valere ukryty w złoto-srebrnej szkatule, Ogir szedł lub biegł obok swego wielkiego wierzchowca, nie skarżąc się ani słowem, nie spowalniając wędrówki. Nad ranem przekroczyli granice Cairhien.

— Chcę go jeszcze raz zobaczyć — oświadczyła Selene, kiedy się zatrzymali. Zsiadła z konia i podeszła do rumaka Loiala. Ich cienie, długie i wąskie, wskazywały na zachód, nad horyzontem bowiem już wyzierało słońce. — Proszę, zdejmij go dla mnie, alantinie. — Loial zaczął odwiązywać rzemienne paski. — Róg Valere.

— Nie — powiedział Rand, zsiadając z grzbietu Rudego. — Loial, nie.

Ogir przeniósł wzrok z Randa na Selene, pełen wątpliwości zastrzygł uszami, ale opuścił ręce.

— Chcę zobaczyć Róg — rozkazała Selene.

Rand był przekonany, że nie jest od niego starsza, ale w tym momencie nagle wydała się tak stara i zimna jak te góry, bardziej królewska niż Morgase w całym swoim majestacie.

— Uważam, że powinniśmy trzymać sztylet pod osłoną — odparł Rand. — Z tego, co wiem, oglądanie go może być równie fatalne w skutkach jak dotykanie. Niech zostanie w środku, póki nie włożę go w ręce Mata. On... on będzie go mógł dostarczyć Aes Sedai.

„A jakiej ceny zażądają za Uzdrowienie? Ale nie ma wyboru”.

Czuł się trochę winny za tę ulgę, że przynajmniej sam uwolnił się od Aes Sedai.

„Skończyłem z nimi. W taki czy inny sposób”.

— Sztylet! Ciebie obchodzi tylko ten sztylet. Mówiłam ci, że masz się go pozbyć. Róg Valere, Rand.

— Nie.

Podeszła do niego kołyszącym krokiem, na widok którego coś mu uwięzło w gardle.

— Ja go tylko chcę obejrzeć w świetle dnia. Nawet go nie dotknę. Ty go będziesz trzymał. Taki obraz zapamiętam na zawsze, ty z Rogiem Valere w dłoniach.

Mówiąc to, ujęła go za ręce, pod wpływem jej dotyku poczuł, jak przechodzą go ciarki i zasycha mu w ustach.

Obraz zapamiętany na zawsze — kiedy ona już odejdzie... Będzie mógł zamknąć sztylet z powrotem, po wyjęciu Rogu ze szkatuły. Trzymanie Rogu w rękach będzie czymś naprawdę szczególnym, gdy uda mu się obejrzeć go w świetle dziennym.

Żałował, że tak mało wie na temat Proroctw Smoka. Któregoś razu, jeszcze w Polu Emonda, słyszał ich kilka z ust jakiegoś kupca, Nynaeve połamała wtedy miotłę na grzbiecie tamtego człowieka. Żadne z tych niewielu, które poznał, nie wspominało Rogu Valere.

„Aes Sedai próbują mnie zmusić, bym zrobił to, czego one chcą”.

Selene nadal patrzyła z napięciem w jego oczy, miała twarz tak młodą i piękną, że pragnął ją pocałować wbrew temu, co o tym myślał. Aes Sedai nigdy tak się nie zachowywały, wyglądała na młodą, a nie pozbawioną wieku.

„Dziewczyna w moim wieku nie może być Aes Sedai. Ale...”

— Selene — powiedział cicho. — Ty nie jesteś Aes Sedai?

— Aes Sedai — nieomal wypluła to słowo, gwałtownie odsuwając ręce. — Aes Sedai! Wiecznie mi to zarzucasz! — Zrobiła głęboki wdech i przygładziła suknię, jakby starała się uspokoić. — Jestem czym i kim jestem. Nie jestem żadną Aes Sedai! — I z tymi słowami okryła się milczącym chłodem, zarażającym, jak się zdawało, nawet poranne powietrze.

Loial i Hurin przyjmowali to wszystko z takim nastawieniem, na jakie ich było stać, próbowali prowadzić rozmowę i pokryć swoje zażenowanie, mimo że mroziła ich swym spojrzeniem. Jechali dalej.

Zanim tamtego wieczoru rozbili obóz nad brzegiem górskiego strumienia, który dostarczył im ryb na kolację, Selene najwyraźniej nieco rozchmurzyła się, gawędziła z Ogirem na temat książek, przemawiała uprzejmie do Hurina.

Mało jednak odzywała się do Randa, dopóki on nie zagadnął pierwszy, zarówno tamtego wieczora, jak i następnego dnia, gdy pokonywali góry, które wznosiły się stromo z obu stron niczym ogromne szare mury o nierównych wierzchołkach, pnących się coraz wyżej. Za każdym jednak razem, gdy na nią spojrzał, przypatrywała mu się z uśmiechem. Czasami był to taki uśmiech, który musiał odwzajemnić, a czasami musiał przez niego kaszlnąć i zaczerwienić z powodu swych myśli, niekiedy też bywał to ten rodzaj tajemniczego, domyślnego uśmiechu, który znał z twarzy Egwene. Pod jego wpływem zawsze miał ochotę się skulić — ale przynajmniej był to jakiś uśmiech.

„Ona na pewno nie jest Aes Sedai”.

Droga zaczęła schodzić w dół, a gdy już zanosiło się na zmierzch, Sztylet Zabójcy Rodu zaczął wreszcie przechodzić we wzgórza, łagodne i okrągłe, porośnięte krzewami raczej niźli drzewami, raczej gąszcz niż las. Nie wiódł tamtędy żaden trakt, tylko ubita ścieżka, po której mogłyby co jakiś czas przejeżdżać zwykłe fury. Niektóre ze wzgórz przedzielone były tarasami uprawnych pól, lecz o tak późnej godzinie nie pracowali już na nich ludzie. Wszystkie domostwa rolników były położone zbyt daleko od drogi, by Rand mógł zobaczyć coś więcej niż to, że zbudowano je z kamienia.

1 ... 92 93 94 95 96 97 98 99 100 ... 217
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)