Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 194
Перейти на страницу:

McKeon wzruszył ramionami i uśmiechnął się.

A Honor ponownie skupiła uwagę na Caslecie.

— Powiedz im, że jedynym sposobem, w jaki mogę zapewnić ich kolesiom bezpieczeństwo, jest umieszczenie ich pod strażą. A to mogę zrobić tylko wtedy, gdy sami się zgłoszą. Nie wszyscy będą sądzeni, a z oskarżonych nie wszyscy zawisną, więc jest to jakaś nadzieja. Jeżeli będą się nadal ukrywać, byli niewolnicy w końcu znajdą i zabiją ich wszystkich. Powiedz im też, że tak naprawdę nie zależy mi na tym, żeby chronić takie śmieci jak oni, ale mam swoje obowiązki, więc będę próbować.

— Rozumiem, ma’am. — Caslet przez parę sekund przyglądał się swoim dłoniom, nim westchnął i powiedział: — Powtórzę im i wiem, że to prawda. Ale czuję się jak kłamca, wiedząc, co ich czeka.

— To co niby mamy zrobić? Puścić winnych wolno? — spytała spokojnie.

Caslet potrząsnął głową.

— Oczywiście, że nie, ma’am. Za dużo naoglądałem się tego, co UB robiło z ludźmi. Nie tylko z tymi tutaj… choćby z wami czy z oficerami, którzy byli lojalni i robili co mogli, tylko… Ktoś musi im wystawić rachunek i zacząć rozliczać za zbrodnie, tylko…

— Tylko czujesz się, jakbyś ich zapraszał do skoku z deszczu pod rynnę — dokończył spokojnie McKeon.

Caslet przyglądał mu się w milczeniu przez chwilę, po czym przytaknął.

— Cóż, w pewien sposób masz to zrobić — dodał McKeon. — Ale przynajmniej ci, którzy będą sądzeni, mają szansę się bronić. Nie wszyscy zostaną uznani za winnych, a nie każdą karą będzie wyrok śmierci. Znasz Honor i wiesz, że to będą uczciwe procesy, a nie sąd kapturowy. Jeżeli dalej będą się kryć po krzakach, nie mają żadnych szans, w końcu wszyscy zginą, i to nie zawsze od noża czy igły z pulsera. A tak prawdę mówiąc, część z nich zasłużyła w pełni na to, co ich spotyka, tylko że my, cholera, cywilizowani jesteśmy i oficjalnie nam nie uchodzi… Gdyby nie kwestia dyscypliny wśród naszych ludzi, nic by mnie to na dobrą sprawę nie obchodziło. Chcą, niech siedzą i zdychają w męczarniach.

— Wiem… — Caslet wzruszył lekko ramionami. — Wiem o tym i każdemu ubekowi, który o to zapyta, dokładnie to powiem.

— Dzięki — powtórzyła Honor. — Powiedz im też, że mogą pomóc, nagrywając wiadomości dla uciekinierów. Mogą być rozkazy, mogą być błagania, co wolą. Chodzi o wszelkie formy nakłaniające do poddania się, ale bez obietnic bezkarności czy złagodzenia ewentualnego wyroku. Jeżeli chcą, mogą ich ostrzec o przygotowywanych procesach, ale możesz ich też zapewnić, że będą uczciwe. Tak jak powiedział Alistair: nie zezwolę na żadne sądy kapturowe.

— Wiem, ma’am.

— A ty, Alistair, w tym czasie weź Harriet i Jesusa i spróbujcie znaleźć jakiś sposób na kontrolowanie byłych niewolników. Porozmawiam z nimi jeszcze raz dziś wieczorem i przypomnę, że procesy się rozpoczną, tak jak obiecaliśmy. Powiem im też, że nasi ludzie będą mieli prawo użyć siły, by zapobiec samosądom, ale oboje wiemy, że to fikcja. Jeżeli nawet im nie pomogą, to po prostu będą się przyglądać i cieszyć. A nic ostrzejszego nie możemy przedsięwziąć po tym, przez co przeszli. Mogę jeszcze wprowadzić godzinę policyjną, jeśli uznacie to za dobry pomysł.

— Godzina policyjna… — zastanowił się McKeon. — To może być nie taki zły pomysł… ich jest prawie pięciuset i choć oficjalnie nie mają broni, ci, którzy polują na ubeków, zdążyli się uzbroić w to, co zabrali zabitym. Tyle że się z bronią nie pokazują… W sumie jest ich tylu co nas…

— Wiem — westchnęła Honor. — Zamknąć ich po zmroku się nie da, bo nasi ludzie się zbuntują albo byli niewolnicy uznają także nas za wrogów.

— Tym bym się akurat nie przejmował. Kilku może i tak, ale większość na pewno nie. Godzina policyjna a to, co ubecy z nimi wyprawiali, to dwie zupełnie różne sprawy. Natomiast zamknąć ich rzeczywiście nie bardzo można z powodu reakcji pozostałych. Sądzę, że polowania znacznie osłabną, gdy zrozumieją, że poważnie podchodzimy do sądzenia winnych.

— O ile do tego czasu sytuacja nie wymknie się nam spod kontroli — powiedziała powoli. — Potrzebujemy więcej ludzi i to jak najszybciej!

— Wiem o tym — McKeon zapadł się wygodnie w fotel i zamyślił.

Honor nie przerywała mu, czekając spokojnie na efekty.

— Co z dostępem do bazy danych? — spytał po chwili.

— Jest postęp, ale jeszcze się do niej nie dostali. Właśnie czytałam ostatni meldunek. Harkness, Scotty, Anson, Jasper i Ascher mają najlepszą w życiu okazję do hakerstwa i doskonałą zabawę, z tego co wiem. Okazuje się, że ubecy byli niewiarygodnie pewni siebie i to, że ktoś może opanować obóz, nie musząc przebijać się przez obronę wewnątrzsystemową, po prostu im do głów nie przyszło. Ponieważ to się nie mogło stać, nikt się przed taką ewentualnością nie zabezpieczył. W ten sposób tylko Tresca albo jego zastępca mogli zniszczyć zawartość banku danych i wyczyścić komputery. Ale wyłącznie z centrum dowodzenia. Chyba ten, kto projektował system, uznał, że skoro atak musi nastąpić z zewnątrz, to dowodzący obroną planetarną będzie najlepiej zorientowaną osobą w kwestii, kiedy należy zniszczyć zapisy. Dlatego bank danych też tu umieścił. Kiedy zdobyliśmy centrum, żaden z uprawnionych nie był w stanie już nic zrobić. Zresztą Tresca wtedy albo już był martwy, albo właśnie dogorywał…

— I w ten sposób zdobyliśmy nie uszkodzoną sieć z nienaruszonym bankiem danych i wszystkimi informacjami?

— Na to wygląda. A zabezpieczenia są podobno jeszcze prymitywniejsze niż na Tepesie, tylko jest ich strasznie dużo i dlatego właśnie zabiera to tyle czasu. A całkiem rozsądnie zdecydowali się przełamać wszystkie zabezpieczenia, na jakie trafią, żeby potem nie odbiło się to w najmniej spodziewanym momencie. Anson twierdzi, że nie jest to trudne, ale żmudne zajęcie.

— Kiedy skończą?

— Wiem tylko, że według Harknessa i Ascher w ciągu dwóch dni powinni mieć kompletną listę zesłańców. Nie sposób ocenić, na ile będzie ona dokładna i aktualna, bo to zależy od staranności operatorów wprowadzających dane, a jak wiemy, ci tu nie przejmowali się specjalnie pracą. Natomiast i tak powinniśmy wtedy dysponować punktami wyjścia do sensownych poszukiwań posiłków.

— Byłoby dobrze — westchnął McKeon. — Przy całym szacunku dla Ramireza i jego ludzi, wolałbym mieć do dyspozycji kilkuset członków personelu Królewskiej Marynarki lub flot sprzymierzonych. A jeszcze lepiej parę tysięcy i sensownych oficerów.

Urwał, widząc ostre spojrzenie Honor.

— Ufam tym z Inferno, mieliśmy parę miesięcy, żeby się poznać i nabrać zaufania, ale teraz potrzebujemy więcej ludzi i wolałbym mieć grupę, której automatycznie będzie można zaufać i która bez problemów zaakceptuje to, że pani tu dowodzi. Znacznie łatwiej będzie wówczas dokooptować ludzi z och — nastu rozmaitych flot i stworzyć z nich spójną siłę. Zwłaszcza że nie będzie wśród nich brakować zagorzałych zwolenników rozprawienia się z ubekami od ręki i tak, by umierali długo i powoli.

— On ma rację — powiedział cicho, acz z przekonaniem Caslet. — Wiem, że znajduję się w naprawdę dziwnej sytuacji, ale także wolałbym, byście mieli liczną i lojalną grupę nie wymagającą zgrywania, by stanowić zespół. Choćby dlatego, że nie musiałbym się nerwowo rozglądać, czy ktoś nie chce mi dać w łeb i zarżnąć, ani bać się, że wsadzą mnie jednak do tej samej klatki co resztki garnizonu.

— Hmm… — Honor potarła czubek nosa i pokiwała głową. — Zgoda, Alistair. Masz rację, ale chcę, żebyś wpierw przedyskutował sprawę z Jesusem i Harriet, a dopiero potem podjął odpowiednie działania. Nie chcę, żeby myśleli, że próbujemy czegoś za ich plecami, bo im nie ufamy.

1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)