Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 88 89 90 91 92 93 94 95 96 ... 194
Перейти на страницу:

— Dzień dobry — powitała ich spokojnie, nie okazując niczym, że zauważyła ich grobowe miny.

— Dzień dobry, ma’am — odparł Warner.

McKeon tylko skinął głową, co byłoby wystarczającym sygnałem, że coś jest nie w porządku, nawet gdyby nie potrafiła odczytać jego emocji. Wskazała im gestem fotele stojące przed biurkiem, poczekała, aż usiądą, i przyjrzała się obu uważnie.

Na obu pobyt w Piekle, choć krótki, odcisnął swoje piętno — byli opaleni, bardziej żylaści. McKeon stracił dobre dwa centymetry w pasie, a nie był nigdy tęgi. Nawet jej cera, zwykle blada, zmieniła barwę na złocistobrązową, choć starała się nie przebywać za długo na słońcu. W przeciwieństwie do McKeona przytyła — doszła do normalnej wagi i nawet zaczęła odzyskiwać dawną muskulaturę i kondycję. Był to proces powolny i niełatwy, bo brak ręki wybitnie przeszkadzał w ćwiczeniach, ale, jak odkryła, było to nic w porównaniu z udręką, jaką było używanie klawiatury komputerowej, gdy miało się do dyspozycji tylko jedną dłoń.

Natomiast podobnie jak McKeon nadal miała na biodrze kaburę z pistoletem pulsacyjnym. Co odróżniało ich od Casleta.

— Wyglądasz na nieszczęśliwego — zagaiła, spoglądając na McKeona. — Dlaczego?

— Znaleźliśmy kolejne dwa ciała dziś rano, ma’am — oznajmił zwięźle, nie kryjąc zniechęcenia.

Uniosła pytająco brew i czekała spokojnie, aż sam zacznie mówić.

McKeon westchnął i przyznał:

— Obrazek nie był miły. Ci, którzy to zrobili, mieli czas i przyłożyli się. Według mnie było ich pięciu-sześciu w każdym przypadku. Część okaleczeń ma bez cienia wątpliwości podłoże seksualne.

— Rozumiem… — mruknęła, pocierając lewy policzek, co stało się już odruchem.

Po chwili opuściła dłoń i spytała:

— Są jakieś podejrzenia, kto to zrobił?

— Nie sądzę, żeby to był któryś z naszych ludzi z Inferno — odpowiedział bez wahania McKeon i spojrzał na Casleta.

— Ja też tak uważam, ma’am — potwierdził Warner.

Od momentu zdobycia obozu Charon Caslet stał się w pewien sposób jeszcze bardziej odizolowany. Wzięci do niewoli ubecy gardzili nim jako zdrajcą, a uwolnieni niewolnicy mieli go gdzieś i interesowało ich tylko to, że jest oficerem Ludowej Republiki Haven. I to, jak by mu się dobrać do skóry. Dlatego cały czas towarzyszyli mu uzbrojeni strażnicy.

— Dlaczego tak sądzicie? — spytała.

— Właśnie z powodu okaleczeń, ma’am — wyjaśnił Caslet. — Nie wątpię, że wielu jeńców z obozu Inferno miałoby ochotę zmasakrować każdego funkcjonariusza Urzędu Bezpieczeństwa, jakiego spotkają. I prawdę mówiąc, absolutnie im się nie dziwię. Natomiast ci, którzy to zrobili, kierowali się osobistą nienawiścią do tych konkretnych ubeków. Nie jestem psychiatrą, ale z rodzaju obrażeń widać, że sprawcy znali ofiary i dostosowali tortury do indywidualnych potrzeb, że się tak wyrażę. Zrobili im to, co tamci najczęściej robili innym. A część niewolników była wykorzystywana seksualnie, więc wniosek jest raczej logiczny. Zresztą rozumiem ich doskonale. Lepiej nawet niż jeńców z Inferno.

— Rozumiem… — powtórzyła Honor, przyglądając się w zamyśleniu klawiaturze i analizując to, co właśnie usłyszała.

Caslet miał rację — tak jak pierwszego dnia powiedziała jej Harriet Benson, ubecy z garnizonu traktowali zesłańców jak swoją własność, z którą mogą robić, co chcą. Gorzej — traktowali ich jak zabawki. I wielu robiło z nimi to, co rozwydrzone bachory z prawdziwymi zabawkami. Większość niewolników seksualnych była więźniami politycznymi z Ludowej Republiki, co dowodziło dobrze rozwiniętego instynktu samozachowawczego klawiszy. Większość flot bowiem szkoliła swój personel choćby w podstawach walki wręcz.

Teraz role się odwróciły — większość garnizonu została zabita, ranna lub złapana w czasie walk, ale około pięciuset udało się zbiec. A na Styksie mogli przeżyć, mieszkając w lesie i żywiąc się tym, co upolują lub ukradną z pól. A ona miała za mało ludzi, by urządzić regularne poszukiwania, tym bardziej że wyspa była naprawdę duża. Co gorsza, uciekinierzy nawet nie musieli znać się na roślinach, gdyż oczywiste było, że wszystko, co rośnie na polach, jest jadalne.

Mieli natomiast pecha pod jednym względem — ich byli niewolnicy znali wyspę o wiele lepiej od nich. Nie dość tego — między pracującymi na farmach, z których większość była kiedyś seksualnymi zabawkami, a aktualnymi niewolnikami seksualnymi istniała tajna łączność, a około dwudziestu „zabawek” uciekło, pozorując własną śmierć, i ukrywało się z pomocą robotników rolnych w chwili ataku. Najczęściej pozorowano samobójstwo przez utonięcie na północno-zachodnim wybrzeżu — roiło się tam od morskich drapieżników, więc trudno było spodziewać się, że po samobójcy zostaną jakieś szczątki. Kilku z nich ukrywało się całe lata, toteż mieli dość czasu na spenetrowanie wyspy i znalezienie najlepszych kryjówek.

Oznaczało to także, że to właśnie oni byli w stanie najszybciej odszukać zbiegłych ubeków. A większość z nich nie miała najmniejszego zamiaru czekać na jakieś sądy i inne duperele — chcieli zemsty i zabrali się do niej po swojemu, czyli skutecznie. Honor podejrzewała, że zmasakrowane ciała innych zarżniętych tylko po to, by uzyskać broń, albo dlatego, że należeli do znienawidzonej formacji, zostawały tam, gdzie dosięgnęła ich śmierć, i było ich znacznie więcej.

Dobrą stronę takiego postępowania byłych niewolników stanowiło to, iż, niedobitki garnizonu ze strachu powinny zdecydować się oddać w ręce zwycięzców. Złą, że im dłużej trwało polowanie, tym większa była groźba, iż mogą się do niego przyłączyć byli jeńcy z obozu Inferno, a wówczas cały jej plan weźmie w łeb. Z motłochu bowiem, który wbrew uzgodnieniom i rozkazom rzucił się na polowanie na ubeków po krzakach i torturowanie złapanych, nie da się stworzyć czegoś, co choć z grubsza przypominałoby wojsko oparte na zaufaniu do dowódców i posłuchu oraz karności wśród podkomendnych. To, że rozumiała byłych niewolników, nie oznaczało, że musiały jej się podobać ich metody, było w tej sytuacji najmniej istotnym problemem.

Odetchnęła głęboko, uniosła głowę i powiedziała spokojnie:

— W sumie nie można ich winić za to, że wyrównują rachunki, ale to, że ich rozumiemy, nie oznacza, że możemy pozwolić, by trwało to dłużej. Choćby z powodu wpływu, jaki może to mieć na naszych ludzi, o moralnym aspekcie sprawy nie wspominając. Warner, chcę, żebyś porozmawiał z ubekami, których złapaliśmy. Wiem, że się nienawidzicie i że nie masz na to ochoty, ale jesteś najbardziej zbliżoną do neutralnej osobą, jaką mam.

Przerwała, przyglądając mu się uważnie. Po długiej chwili i z wyraźną niechęcią kiwnął głową na znak, że się zgadza.

— Dzięki — powiedziała cicho.

— A co mam im powiedzieć, ma’am?

— Powiedz im, co się dzieje, i wyjaśnij, że choć nie chcę, by to trwało, nie mam dość ludzi, żeby powstrzymać to polowanie. Alistair, nie rób takiej zbolałej miny: po pierwsze sami się już zdążyli zorientować, a po drugie to normalne. Liczba więźniów zawsze przewyższa liczbę strażników, dlatego buduje się więzienia czy obozy. Oni z własnego doświadczenia wiedzą, co znaczy ekonomiczne wykorzystanie dostępnej straży więziennej. A jeżeli chodzi o głupie pomysły w stylu ucieczki czy próby odbicia obozu, to niech się przyjrzą, kto ich pilnuje i jak rozmieszczone są na wieżyczkach wartowniczych działka. Mogą próbować, ale udać im się na pewno nie uda.

1 ... 88 89 90 91 92 93 94 95 96 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)