Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 86 87 88 89 90 91 92 93 94 ... 194
Перейти на страницу:

— Druga grupa naprzód! — krzyknął ktoś i kolejne pięć postaci wpadło przez wysadzone drzwi.

Zakaszlały strzelby, zawyły pulsery, eksplodował granat — tym razem ostry, nie ogłuszający, i wszystko ucichło. Po chwili z kłębów dymu wynurzył się jeden z członków drugiej grupy szturmowej i zameldował:

— Obiekt zdobyty i zabezpieczony. Jest trochę drobnych uszkodzeń, ale dadzą się naprawić.

— Maravilloso — ucieszył się Ramirez i ruszył ku dziurze po drzwiach, sięgając po komunikator.

* * *

— Komodor Ramirez zdobył centrum dowodzenia, ma’am! — zameldował bosmanmat Barstow i Honor poczuła falę dzikiej radości.

Szkieletowa załoga promu czuła to samo. Co prawda zajęło im to dobry kwadrans więcej, niż zakładali, gdyż oddział Ramireza musiał po drodze stoczyć parę krótkich, acz zaciętych starć z rozmaitej liczebności grupami ubeków, ale najważniejsze było to, że mu się udało. Opanował centrum dowodzenia obroną systemową. Nie mogli jej co prawda jeszcze użyć, nawet jeśliby okazała się nie uszkodzona, co było mało prawdopodobne, jako że nikt z nich nie znał haseł dostępu i kodów. Ale na ich odkrycie będą mieli dość czasu, a Harkness tym razem będzie miał i dobry sprzęt, i pomocników do dyspozycji. Liczyło się to, że ubecy nie zdążyli zniszczyć centrum i że nie będą w stanie go użyć. Zmieniła częstotliwość i powiedziała:

— Młody, tu Wilk. Ruszaj! Powtarzam: ruszaj!

— Młody przyjął i rusza — potwierdził głos Geraldine Metcalf. — Już nas nie ma, skipper.

Z lądowiska na drugiej półkuli w pobliżu miejsca pierwszego lądowania wystartował pionowo i pomknął pełnym ciągiem w górę drugi prom, za którego sterami siedziały Geraldine Metcalf i Sarah DuChene. Przeleciał tam z zachowaniem wszelkich środków ostrożności, gdy pierwszy prom wystartował do ataku. Ostrożność ta miała na celu zachowanie jego startu w tajemnicy przed załogą jednostki kurierskiej.

Komputer taktyczny obsługiwała bosmanmat sztabowy Gianna Ascher, poprzednio najstarszy stopniem podoficer sekcji taktycznej HMS Prince Adrian, a mechanikiem pokładowym był starszy bosmanmat Halburton.

Metcalf i DuChene, mimo że nie pierwszy raz leciały razem do walki, teraz nie kryły napięcia z powodu opóźnienia. Na powierzchni wszystko zdawało się przebiegać zgodnie z planem, choć wolniej, i w tej chwili ostateczne powodzenie zależało od nich. Zdawały sobie z tego sprawę i dlatego z ponurą determinacją obserwowały niebo za oknami zmieniające kolor z błękitnego na granatowy…

* * *

— No i?! — warknął towarzysz komandor porucznik Proxmire na widok towarzysza porucznika Agarda.

— Nie mogę połączyć się z nikim na dole, towarzyszu komandorze — zameldował nieszczęśliwy oficer łącznościowy. — Stanowisko dowodzenia i kontrola lotów zamilkły prawie natychmiast. Jedyne, co odbieram, to masa krótkich, kodowanych transmisji, najprawdopodobniej rozmów różnych pododdziałów walczących. Nie jestem w stanie zidentyfikować rozmówców, a częściowo i treści, ale mogę panu pokazać, jak wygląda sytuacja na dole.

Wskazał na holomapę, a raczej holograficzny obraz tego, co działo się na terenie obozu Charon. Jednostka kurierska nie posiadała uzbrojenia, toteż nie miała stanowiska taktycznego, ale posiadała uczciwy zestaw sensorów, a obecnie na dodatek mogła korzystać z satelitów. Ponieważ niebo nad Styksem było bezchmurne, dało to w efekcie idealnie wyraźny i bardzo szczegółowy obraz. Od którego towarzyszowi komandorowi wręcz niedobrze się robiło. Ogień, dym i zniszczenia były większe, niż się spodziewał. Zniszczone zostały wszystkie stanowiska obrony przeciwlotniczej i część pinas. Z parku maszynowego wyjeżdżały właśnie czołgi i transportery, ale nie ostrzeliwały tego cholernego promu, więc nie było wątpliwości, w czyich rękach się znajdowały. Gdyby ktoś miał w tej kwestii jakieś złudzenia, wystarczyło poczekać chwilę i zobaczyć, jak prom wspiera ogniem prowadzący czołg.

Proxmire potrząsnął głową, próbując zmusić się do myślenia. To, co widział, było po prostu niemożliwe: nie wiadomo kto i jakim cudem w ciągu niespełna czterdziestu minut zdobył najważniejszą część bazy. Garnizon był odcięty od ciężkiej broni, która na dodatek za chwilę zostanie użyta przeciwko niemu przez napastników. To, że było ich niewielu, przestało mieć znaczenie — panując całkowicie w powietrzu i dysponując bronią pancerną, musieli wygrać.

Jedyną dobrą wiadomością było to, że dysponowali tylko jednym promem szturmowym, bo żadnego innego nie zarejestrowały sensory. A jak długo był on zajęty wspieraniem ataku, tak długo kurier był bezpieczny. A kiedy wiadomość o tym, co zaszło, dojdzie do najbliższych sił Urzędu Bezpieczeństwa, to, kto zdobył obóz Charon i skąd się wziął, przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie.

— Co z napędem? — warknął.

— Będziemy mogli ruszać za minutę i pięć sekund, skipper — zameldował drugi mechanik.

Pierwszy raz od ponad półgodziny na twarzy towarzysza komandora Proxmire’a pojawił się uśmiech.

* * *

— Jest, Gerry — mruknęła komandor porucznik DuChene, gdy na ekranie HUD pojawił się symbol jednostki kurierskiej.

— Widzę go — potwierdziła Metcalf, poprawiając nieco kurs. — Gianna?

— Mam go, ma’am — zameldowała Ascher i dodała rozżalona: — Ale te sensory to złom!

Metcalf uśmiechnęła się mimo zdenerwowania. Współpracowała z Ascher przez ponad dwa lata standardowe na pokładzie Prince Adriana i wiedziała, jak dumna była tamta ze sprzętu i ludzi, których miała do dyspozycji na krążowniku.

— Nie oczekuję od ciebie cudów — powiedziała łagodnie. — Powiedz mi, co masz.

— Nie… — zaczęła Ascher i nagle umilkła, po czym odezwała się już rzeczowym tonem: — Ma aktywny napęd, ma’am. I musiał przed chwilą ruszyć z orbity.

— Cholera! — westchnęła Metcalf i spytała DuChene: — Masz namiar?

— Nie najlepszy.

— Co z przechwyceniem, Gianna? — spytała Metcalf.

— W tej chwili mamy przewagę prędkości, ale on dysponuje większą mocą i lepszym kompensatorem: może wyciągnąć pięćset trzydzieści g, a my tylko czterysta. W tej chwili mamy prędkość sześćdziesięciu siedmiu tysięcy kilometrów na sekundę, a on dwudziestu siedmiu tysięcy na sekundę, ale za około trzy sekundy osiągnie taką samą prędkość jak my. Oznacza to, iż będziemy wtedy w odległości tysiąca dwustu siedemdziesięciu dwóch kilometrów. Potem zacznie się od nas oddalać z przyspieszeniem jeden koma dwadzieścia pięć kilometra na sekundę kwadrat.

— Sarah? — Metcalf spojrzała na DuChene.

Ta przygryzła wargę i westchnęła nieszczęśliwie.

— Te rakiety nie są przeznaczone do niszczenia okrętów — wyjaśniła.

Metcalf skwitowała to niecierpliwym kiwnięciem głową — w końcu była oficerem taktycznym, więc doskonale o tym wiedziała. Była też jednak lepszym pilotem, i dlatego to ona siedziała za sterami, a DuChene zajmowała się uzbrojeniem.

— Mogę go trafić, ale to będzie naprawdę długi strzał, a niepewny, jeżeli się zorientuje, że tu jesteśmy, i zacznie robić uniki. Gdybyśmy zdołali zmniejszyć odległość do sześciuset kilometrów…

Umilkła, a Metcalf pokiwała głową ze zrozumieniem, rozważając równocześnie rozmaite mniej lub bardziej wykonalne rozwiązania i alternatywy.

1 ... 86 87 88 89 90 91 92 93 94 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)