Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Dlaczego nie chce mu pomóc? Czyżby w ogóle w niego nie wierzył?
Severus spojrzał na niego, zacisnął usta i wstał.
- Czarny Pan nie rzuci na ciebie tego zaklęcia, Potter - wycedził chłodnym,
odległym głosem, jakby chciał w ten sposób uciąć dyskusję.
Harry zamrugał, zaskoczony.
- Skąd... - zaczął, ale mężczyzna przerwał mu:
- Nie mam czasu na te bzdury, Potter. Wracaj do siebie i zajmij się czymś
pożytecznym. Na przykład nauką eliksirów.
- Ale... - Harry nie chciał dać za wygraną. Dlaczego Snape był tego taki pewien?
Skąd mógł to wiedzieć?
- Nie będę drugi raz powtarzał. Wynoś się! - wysyczał. Jego oczy były lodowate.
Zdawało się, że mróz wypalił wszystkie uczucia, które Harry dostrzegał w nich
poprzednio. Teraz nie widział nic. Zadrżał, gdyż bijący od Severusa chłód dotknął
wszystkich jego zmysłów. Miał dość rozumu, by dłużej się nie sprzeciwiać.
Zamknął usta i zacisnął pięści. Wstał gwałtownie, trzęsąc się ze złości i wyszedł
szybko, trzaskając drzwiami.
Wracając do wieży, w głowie Harry'ego kłębiło się tyle myśli, że kilka razy pomylił
drogę. Próbował przeanalizować wszystko, co dzisiaj odkrył i czego się dowiedział,
ale było tego zbyt wiele, a on był za bardzo roztrzęsiony.
Był pewien tylko jednego - jeżeli Snape postanowił być palantem, który nie chce
go niczego nauczyć, to on już znajdzie jakiś sposób i nauczy się wszystkiego sam!
I zabije Voldemorta!
___________________
* "Dangerous" by Depeche Mode
--- rozdział 20---
20. Depression.
I'l pick you up when you're feeling down
I'l put your feet back on solid ground
I'l pick you up and I'l make you strong
I'l make you feel like you still belong
It'll be allright, I'll make it al right*
Tej nocy Harry nie mógł zasnąć. Przewracał się z boku na bok, starając się odpędzić
nawiedzające go obrazy i słowa. Dusiło go wspomnienie nienawiści, którą zobaczył w
oczach Severusa, przygniatały setki pytań, na które nie było odpowiedzi. Przepełniał
go żal i gniew. Za to, jak został potraktowany. Starał się zdusić to w sobie, ale
ziarenko kiełkowało w nim i wyciągało swe korzenie ku każdej myśli, jaka przewijała
się przez jego głowę. Leżał w ciemności i przeklinał Snape'a, przeklinał siebie,
przeklinał wszystko, co wydarzyło się w komnacie Mistrza Eliksirów. Kiedy w końcu
pozbył się trawiącej go złości, a zasób przekleństw, jakie znał, całkowicie się
wyczerpał, mógł w końcu przeanalizować wszystko, co się wydarzyło, ze względnym
spokojem.
Dlaczego Severus tak się wobec niego zachował? Harry już dawno nie widział go w
takim stanie. Emanowała z niego nieokiełznana wściekłość, która musiała buzować w
nim jeszcze zanim pojawił się Harry. A jego przybycie okazało się w tamtej chwili
ogniem, który podpalił lont. I Severus wybuchnął.
Im dłużej o tym myślał, tym bardziej był pewny jednego - nastrój, w jakim znajdował
się wtedy Snape, musiał być winą Voldemorta. Może kazał zrobić Severusowi coś, co go bardzo poruszyło? A nawet, jeżeli to nie była sprawka Voldemorta, to przecież
istniało mnóstwo innych powodów, które mogły doprowadzić Snape'a do takiego
gniewu. Coś musiało się stać - coś bardzo złego. I Snape odreagował to na Harrym -
pierwszej osobie, która się pojawiła. Ranił go gestami, kąsał słowami - wszystko po
to, by sprawić mu ból.
Harry zamyślił się. W gruncie rzeczy... potrafił go zrozumieć. Przecież sam pamiętał
szarpiącą, trującą wściekłość, którą odczuwał w zeszłym roku, po śmierci Syriusza,
kiedy rozmawiał z Dumbledore'em. Wpadł wtedy w taki szał, że zdemolował mu
połowę gabinetu. Pamiętał, jak chciał rzucić się na dyrektora, chciał go zranić,
sprawić mu taki sam ból, jaki on odczuwał w tamtym momencie. Był gotowy na
wszystko, zupełnie nad sobą nie panował.
I najwyraźniej, Severus był wtedy w takim samym stanie.
Harry pamiętał także to, jak po kilku chwilach szarpiącej nim furii, która doprowadziła
go niemal do rzucenia się na Dumbledore'a, wszystkie wzburzone emocje opadły,
wściekłość zniknęła, pozostawiając po sobie jedynie wstyd za wszystko, co zrobił,
albo powiedział. I - wstrzymał oddech, przypominając to sobie - w oczach Severusa
zobaczył to samo, kiedy ten wrócił. Wtedy miał wrażenie, że tylko mu się to
wydawało, ale teraz, kiedy zamykał powieki, widział to tak wyraźnie... Spojrzał w oczy
Snape'a i zobaczył w nich... wstyd. Czy to możliwe, że to były... wyrzuty sumienia?
Czy Severus jest zdolny do takich uczuć? Był wtedy w takim szoku, że natychmiast
odrzucił tę opcję, wmówił sobie, że musiało mu się to przewidzieć, to było zbyt...
nieprawdopodobne. Ale gniew na niego wyparował, jakby to spojrzenie zdmuchnęło
go całkowicie, i Harry nie potrafił już dłużej być zły na Mistrza Eliksirów.
Harry westchnął, próbując zatrzasnąć drzwi przed chaosem, który bez przerwy starał
wedrzeć się do jego umysłu. I tak wszystko było zbyt skomplikowane. Nadal dręczyły
go pytania, na które nie umiał znaleźć odpowiedzi. Najgorsze w całej tej plątaninie
uczuć było jednak powolne nadciąganie nieuniknionego - tego, co musiał zrobić,
wyboru, którego musiał dokonać. Świadomość tego dokuczała mu niczym bolący ząb
i chociaż starał się o tym zapomnieć, jego myśli ciągle powracały do tego tematu, jak
język, który wciąż potrąca bolące miejsce i nie potrafi przestać. A wiedza, że ten ząb
trzeba będzie w końcu wyrwać, była jeszcze gorsza.
Ale postanowił już. Teraz nie ma odwrotu. Kleszcze przygotowane, a fotel czeka...
Musi jedynie zdobyć się na odwagę, usiąść na nim i poddać się temu, co go czeka.
Jednak nadal brakowało mu czegoś, albo kogoś, kto by go na niego popchnął.
Snape odpadał. Wyśmiał go, kiedy Harry wyznał mu, co zamierza zrobić. Paskudny
drań! Ale czego innego mógł się po nim spodziewać? Zachęty? Poklepania po
plecach? O nie, nie od Severusa.
To doprowadziło tylko do kolejnego zgrzytu. Kiedy wydawało się, że wszystko jest już
między nimi w porządku, Snape znowu wpadł w szał. I dlaczego? Tylko dlatego, że
Harry oświadczył, że zamierza zabić Voldemorta. Co w tym było takiego
niewłaściwego, skoro wywołało aż tak burzliwą reakcję Mistrza Eliksirów? Przecież
jemu też powinno na tym zależeć. Kiedy Voldemort zginie, będą mogli być razem i
nic już im nie będzie grozić. Ale patrząc na zachowanie Snape'a, można było odnieść
wrażenie, że on tego wcale nie chce...
Harry westchnął ponownie, przewrócił się na brzuch i wcisnął twarz w poduszkę,
przeklinając Snape'a najdobitniej, jak potrafił.
Była jednak w całym tym chaosie jedna rzecz, która potrafiła podnieść go na duchu -
odnalazł tajne laboratorium Severusa. Najwyraźniej udało mu się odkryć jeden z
sekretów Mistrza Eliksirów. Ale co on oznaczał i do czego prowadził? - tego nie
zdołał już odkryć. Może lepiej wszystko by zrozumiał, gdyby wiedział, co to za druga,
dziwna myślodsiewnia i do czego mu służy. A co mogło pisać w tej księdze, która
leżała na stole? Co było w rozbitej fiolce? I najważniejsze - co Snape tam
przygotowywał? I dlaczego to wszystko ukrywał? Harry musiał przyznać, że