Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 ... 508
Перейти на страницу:

zagłuszały jego zmysły i chociaż próbował coś usłyszeć, z komnaty nie wydobywał

się żaden dźwięk.

Zapukał.

Odpowiedziała mu głucha cisza.

Wyciągnął mapę i zobaczył, że pokój Severusa jest pusty. Odczekał kilka chwil,

ale kiedy nic się nie działo, zastukał ponownie. O wiele głośniej i natarczywiej. Po

jakimś czasie na mapie pojawiła się kropka oznaczająca Snape'a. Towarzyszył temu

dziwny, szeleszczący odgłos i ciężki, niski stuk. Harry szybko schował pergamin do

kieszeni i wstrzymał oddech. Serce zabiło mu jeszcze mocniej. Kiedy po drugiej

stronie drzwi rozległy się kroki, Harry nie potrafił ukryć ulgi i kiedy w wejściu pojawiła się wysoka, odziana w czerń postać, na usta Gryfona wypłynął uśmiech, którego nie

potrafił powstrzymać. Snape zmarszczył groźnie brwi, ale nie zdążył nawet otworzyć

ust, gdyż Harry był szybszy:

- Dobry wieczór, Severusie - powiedział cicho i nie czekając na odpowiedź

prześlizgnął się pod ramieniem mężczyzny i wszedł do pokoju. Rozejrzał się bacznie

po pomieszczeniu, ale wszystko było na swoim miejscu. Harry sam nie wiedział,

czego się spodziewał, ale na pewno nie tego, że wszystko będzie tutaj w porządku.

Może jakieś przewrócone meble, albo dziwne ślady? Nie, pokój wyglądał tak, jak

zawsze. Gryfon zmarszczył brwi. Czyżby miał urojenia? Wyczuwał podskórnie, że

coś jest nie tak, ale wszystko zdawało się temu przeczyć. Dopiero, kiedy odwrócił się

do zamykającego drzwi mężczyzny i padło na niego spojrzenie czarnych oczu, jakiś

głos w jego umyśle krzyknął ostrzegawczo. Twarz Snape'a była ściągnięta, usta

zaciśnięte tak bardzo, że zdawały się być tylko cienką, bladą kreską, a oczy płonęły

groźnym blaskiem. Nie był to jednak ciepły ogień. Tak płonąć mógłby tylko lód.

Harry'ego ogarnęło złe przeczucie.

- Wszystko w porządku? - zapytał niepewnie. - Mam nadzieję, że ci w niczym nie

przeszkodziłem. - Rozejrzał się ponownie po pokoju, szukając czegokolwiek, co by

nie pasowało, ale nie dostrzegł niczego. Skierował wzrok z powrotem na mężczyznę i

zmarszczył brwi, widząc gniew w jego oczach.

Coś było nie tak...

Czyżby ten gniew był winą Harry'ego? Zastanawiał się, czy zrobił coś, co mogło aż

tak rozgniewać Snape'a, oczywiście, poza przyjściem do niego bez zapowiedzi.

Otworzył usta, żeby go o to zapytać, ale mężczyzna go uprzedził:

- Czego chcesz, Potter? - Jego głos był jak stalowe ostrze. Zimne i raniące. -

Przyszedłeś, żeby mnie zadowolić?

Te słowa uderzyły skutecznie. Harry poczuł skurcz w sercu, ale nie dał tego po

sobie poznać.

- Ja tylko... - zaczął, ale Mistrz Eliksirów ponownie mu przerwał:

- Nie gadaj, tylko rozbieraj się. Wolisz najpierw mnie zaspokoić... - Długie palce

sugestywnie powędrowały do rozporka, ale po chwili zatrzymały się, a twarz

mężczyzny wykrzywił okrutny, kpiący wyraz - ...a może od razu mam cię pieprzyć?

Harry dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że gapi się z otwartymi ustami.

- Zamierzasz tak stać i gapić się na mnie, Potter? Klękaj! - Wzrok Severusa był

równie lodowaty, jak jego głos. Pełen gniewu i dzikiej satysfakcji. Jakby bawiło go

ranienie Harry'ego. Jakby chciał naciskać i uderzać tak długo i mocno, by go w końcu

złamać. Ostre krawędzie słów wbijały się w serce Harry'ego i wstrząsały nim. A kiedy

ostrze wycofywało się, by zadać kolejny cios, pozostawiało po sobie krwawiące rany.

Nie potrafił zrozumieć, co się dzieje. Cofnął się, kiedy zobaczył, że mężczyzna

zaczyna do niego podchodzić.

- O co chodzi, Potter? Przecież po to właśnie przyszedłeś, czyż nie? Zawsze

przychodzisz tylko po to - wysyczał Severus, wbijając w chłopca spojrzenie równie

ostre, jak słowa, którymi w niego rzucał i z przyjemnością obserwował każdy spazm

bólu, jaki wywoływały one na jego twarzy.

- Widzę, że masz zły humor - zdołał w końcu wydusić Harry cichym, łamiącym się

głosem. - To ja już pójdę. Nie chcę...

- Zawsze mam zły humor, kiedy plątasz się wokół mnie, niczym żałosny, skomlący

szczeniak - warknął mężczyzna, zatrzymując się i wbijając w niego mordercze

spojrzenie. - Oddany, uzależniony szczeniak, który zrobi wszystko, co mu się każe.

No dalej...

- Zamknij się! - wściekły krzyk wyrwał się z ust Harry'ego, zanim zdążył go

powstrzymać. Zresztą, nawet, gdyby chciał, to nie byłby w stanie. Zacisnął pięści tak

mocno, iż prawie wbił sobie paznokcie w dłonie. Oddech miał ciężki i świszczący.

Cała krew odpłynęła z jego twarzy, kiedy Snape przypadł do niego, złapał go za

ramiona i z całej siły cisnął nim o ścianę. Harry uderzył boleśnie w stojące wzdłuż niej półki z książkami. Siła uderzenia pozbawiła go tchu, na jego głowę posypały się

książki. Stracił równowagę i przewrócił się, upadając na rękę i dotkliwie ją raniąc.

Wszystko trwało zaledwie ułamek sekundy. Zanim doszedł do siebie, poczuł, że

Snape złapał go za ubranie, podciągnął do pozycji stojącej i przyparł do

opustoszałych półek. Harry, nadal oszołomiony, podniósł głowę i spojrzał w twarz

człowieka, ogarniętego szałem.

- Jak śmiesz tak się do mnie odzywać, Potter? - wysyczał wprost w twarz

Harry'ego, któremu kręciło się w głowie, a ból w zranionej ręce nasilał się.

- Chcę stąd wyjść - wyszeptał cicho. - Puść mnie.

- Nie wydaję mi się, Potter - warknął Snape, wciskając go jeszcze bardziej w

ścianę. Ostre krawędzie półek wbijały mu się boleśnie w plecy. - Jeszcze przed

chwilą chciałeś, żebym cię wypieprzył, czyż nie tak? I wydaje mi się, że nadal tego

chcesz...

Gryfon jęknął zaskoczony, czując dłoń mężczyzny, łapiącą jego krocze, które

zaczął natychmiast boleśnie ugniatać.

- Przestań! - wykrzyknął, próbując się uwolnić, ale Snape przyciskał go niezwykle

silnie. - Nie chcę! Puść mnie!

Na okrutnym obliczu mężczyzny pojawił się wyraz mrocznej satysfakcji.

- Och, wiem, że chcesz. Zawsze chcesz - wyszeptał z szyderczym uśmiechem na

wąskich wargach.

Harry zamknął oczy, walcząc z pieczeniem pod powiekami i z uniesieniem, które

zaczęło ogarniać te partie ciała, którymi zajmował się Mistrz Eliksirów, podrażniając

je i ugniatając z wprawą.

Nie!

- No proszę... Co my tu mamy, Potter? - Snape uśmiechnął się triumfalnie,

wyczuwając twardość w spodniach Harry'ego. Umysł Gryfona zalała fala wstydu i

wściekłości.

- Pierdol się - wycedził przez zaciśnięte zęby. Zobaczył, jak przez twarz Snape'a

przebiega wyraz zaskoczenia, ale już po chwili ustąpił on miejsca nieokiełznanej furii.

Harry wiedział, ile ryzykuje, ale teraz nic go to już nie obchodziło. Snape upokarzał

go, zachowywał się, jak szaleniec. Nie pozwoli mu się więcej tak traktować! Zamknął

oczy, czekając na huragan, który go zmiecie i zamieni w pył, ale zamiast tego

usłyszał odległe pukanie do drzwi. Gwałtowne, donośne i irytujące.

Harry otworzył oczy. Snape był czerwony z wściekłości, a w jego oczach żądza

zemsty zamieniła się w żądzę mordu. Gryfon zadrżał. Nigdy jeszcze nie widział go w

takim stanie. Przez jedną przerażającą chwilę uderzyła go okropna, straszna myśl,

że ten człowiek mógłby być zdolny do wszystkiego.

- Czekaj tu na mnie, Potter - warknął mężczyzna, po czym puścił go i poprawił

1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)