Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 508
Перейти на страницу:

głowie, ale już nic mądrego mu do niej nie przychodziło. Nie potrafił zrozumieć, czym

jest druga myślodsiewnia i co tajemniczego Snape robi w tym laboratorium.

Może coś dla Voldemorta? Może nie chciał tego robić i dlatego był taki zły?

Nie, to idiotyczny pomysł.

Nagle usłyszał odległy trzask i kroki. Spojrzał z przestrachem na drzwi i wstrzymał

oddech. W chwili, kiedy w wejściu pojawiła się ciemna sylwetka, Harry szybko spuścił

wzrok i wbił go w porozrzucane na podłodze książki.

Snape zamknął drzwi. Harry usłyszał kroki. Wyczuł, że Mistrz Eliksirów zatrzymał

się i spogląda na niego. Przełknął ślinę i zaryzykował szybkie spojrzenie. Pierwsze,

co rzuciło mu się w oczy, to surowa, ściągnięta twarz mężczyzny, jednak nie

dostrzegł w niej już gniewu. Trochę się uspokoił widząc, że Snape,, przynajmniej

chwilowo, nie zamierza ciskać w niego klątwami. Ponownie spuścił wzrok, pragnąc

uciec przed tym przeszywającym spojrzeniem, pod którym zawsze czuł się tak, jakby

był rozbierany do naga i poddawany ocenie.

Po chwili usłyszał, jak Snape wypowiada zaklęcie i wszystkie książki uniosły się z

połogi i poszybowały z powrotem na swoje miejsca.

Harry nie poruszył się jednak. Stał tylko w przytłaczającej ciszy i przyciskał do

piersi zranioną rękę.

- Co z twoją ręką, Potter? - dobiegł go niski, spokojny głos nauczyciela. Zupełnie

inny niż ten karzący, ostry ton, którym uderzał w niego jeszcze nie tak dawno temu.

Nie było w nim gniewu. Najwidoczniej wzburzone emocje już go opuściły. Ale

wypowiedzianych w złości słów nie dało się cofnąć. Ani, tym bardzie, zapomnieć o

nich. Zaległy pomiędzy nimi, niczym piach w turbinach, powodując otarcia, zgrzyty i

w konsekwencji doprowadzając do zniszczenia skomplikowanych układów. I pomimo

że nadal istniał cień szansy na spokojne usunięcie awarii, należało postępować

niezwykle ostrożnie. Każdy fałszywy ruch mógł pogrzebać tę szansę...

Harry wzruszył ramionami, nie podnosząc wzroku.

- Nic, co mogłoby cię obchodzić - wycedził, zanim zdążył się powstrzymać. Jednak

Snape nie rozzłościł się. Harry usłyszał, jak podchodzi do jednej z półek i przestawia

stojące na niej butelki. Po chwili odgłosy ucichły.

- Podejdź do mnie, Potter. - Głos mężczyzny zabrzmiał chyba nieco... łagodniej.

Przynajmniej tak mu się wydawało. Podniósł głowę i zobaczył, że Snape trzyma w

dłoni mały słoiczek. Nie poruszył się jednak. Nie potrafił się do niego zbliżyć. Nie po

tym wszystkim.

Cofnął się nieznacznie, kiedy mężczyzna ruszył w jego stronę, ale szybko wziął

się w garść. Nie może mu okazać, że się boi...

Snape zatrzymał się przed nim i wyciągnął ku niemu dłoń.

- Podaj mi rękę, Potter - powiedział.

Harry wstrzymał oddech. Patrzył na smukłą, bladą dłoń mężczyzny z mieszaniną

lęku i ulgi. Snape najwidoczniej nie zamierzał mu zrobić krzywdy. Powoli podał mu

pulsującą boleśnie, drżącą rękę, jednak nie potrafił spojrzeć mu w oczy. Snape

podciągnął rękaw jego koszuli. Nadgarstek Harry'ego był siny, a na przedramieniu

widniała długa, biała rysa zdartej skóry. Mistrz Eliksirów nabrał w palce trochę

przezroczystej substancji i zaczął wcierać ją w posiniaczone miejsca. Harry skrzywił

się, a z ust wyrwał mu się jęk. Mężczyzna przerwał na chwilę. Wzrok Gryfona

mimowolnie powędrował w górę i zobaczył coś, czego jeszcze nigdy nie widział.

Twarz Severusa była łagodna, zmarszczki wygładziły się, a oczy... w oczach

dostrzegł...

Zamrugał kilka razy z niedowierzaniem. Jednak w tym samym momencie

mężczyzna wyczuł jego wzrok i czarne oczy na powrót stały się chłodne, a brwi

zmarszczyły się.

Ale wrażenie pozostało. Wrażenie, że Snape...

"Nie, musiało mi się wydawać" - pomyślał Harry, kiedy kolejne ukłucie bólu posłało jego myśli w zupełnie innym kierunku. Równocześnie zaczął jednak odczuwać coś

jeszcze - delikatne, chłodne pieczenie, które odpędzało ból i orzeźwiało jego zmysły.

Zobaczył na swojej ręce gęsią skórkę, ale teraz sam nie był już pewien, czy to efekt

działania maści, czy delikatnego dotyku chłodnych palców Mistrza Eliksirów.

W końcu Snape puścił jego dłoń i zakręcił słoik. Harry oblizał wargi i powiedział

cicho:

- To... ja już pójdę. - Podniósł wzrok i spojrzał twardo na przyglądającego mu się z

namysłem mężczyznę. - Nie chcę ci przeszkadzać ani psuć humoru. Ostatnią rzeczą,

jakiej pragnę, jest sprawiać ci przykrość swoją obecnością - dokończył głośniej,

patrząc na Snape'a z wyzwaniem w oczach.

Czekał. Wszystko wyjaśni się teraz... Jeżeli Severus okaże się tylko wielkim

dupkiem, to Harry będzie miał całkowitą jasność w kwestii tego, jak ta znajomość się

zakończy.

Zobaczył, że brwi mężczyzny ściągnęły się, a przez jego twarz przebiegł

nieokreślony wyraz. Po chwili usłyszał słowa tak ciche, iż miał początkowo wrażenie,

że to tylko jego wyobraźnia:

- Zapewniam cię, że nie sprawisz mi przykrości swoją obecnością, jeżeli

zdecydujesz się zostać - powiedział Severus, patrząc mu prosto w oczy.

Harry uśmiechnął się do siebie w duchu. To były najdziwniejsze przeprosiny, jakie

kiedykolwiek usłyszał. Ale to wciąż było za mało. Zmarszczył brwi i spojrzał na

mężczyznę wyczekująco. Snape skrzywił się nieznacznie, jakby walczył z jakimś

niewidzialnym wrogiem. Harry tylko stał i patrzył na niego hardo.

I czekał.

W końcu z ust Mistrza Eliksirów wydobył się zduszony szept:

- Chciałbym, żebyś został.

Przyjemne uczucie triumfu rozlało się po ciele Harry'ego, kiedy patrzył wprost we

wbijające się w niego, błyszczące oczy.

- W takim razie... - powiedział cicho, bardzo uważając, by w jego głosie nie

zabrzmiała nawet nuta dzikiej radości, którą odczuwało teraz jego serce. - ...skoro o

to prosisz, to mogę chyba zostać - dokończył, błagając swoje usta, żeby wytrzymały jeszcze trochę i nie wyszczerzyły się w uśmiechu. Na ułamek sekundy w oczach

Snape'a zapłonął gniewny ogień, ale szybko go ugasił, po czym odwrócił się plecami

do Harry'ego i podszedł do swojego ulubionego fotela.

Gryfon zamknął oczy i pozwolił wargom ułożyć się w delikatny, pełen ulgi uśmiech.

Odetchnął głęboko i podszedł, aby usiąść w drugim fotelu. Przez chwilę panowała

niezręczna cisza, przerywana jedynie miękkim trzaskiem płonących drewien. Snape

wpatrywał się w ogień. Harry zerknął na niego, przełknął ślinę i powiedział niezwykle

cichym głosem:

- Ja również przepraszam. Za moje zachowanie. Nie powinienem był tego mówić -

wydukał, wbijając wzrok w podłogę. Kiedy ponownie zerknął na Severusa, zobaczył,

że mężczyzna nadal przygląda się syczącym, rozedrganym płomieniom. Miał

zaciśnięte usta, a jego twarz wydawała się niezwykle surowa i zacięta. Harry

zastanawiał się, czy Severus w ogóle go słucha, czy cały czas myśli o swoim

zadaniu, w którym mu przeszkodził? Wyglądał, jakby myślami był daleko od

Harry'ego, daleko od tej komnaty, daleko od nich.

Harry również pogrążył się w myślach, które przez cały czas krążyły po

krawędziach jego świadomości, niczym natrętne muchy, i nie dawały mu spokoju.

A jeżeli całe to zachowanie Severusa było winą Voldemorta? Coś go gryzło i

ewidentnie musiało mieć to związek z nim. Nawet, jeżeli był daleko stąd, jego

1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)