Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 90 91 92 93 94 95 96 97 98 ... 508
Перейти на страницу:

ciekawość go zżerała.

Najgorsze było to, że nie mógł nikogo o to zapytać, nie wzbudzając podejrzeń i nie

doprowadzając do niewygodnych pytań. Zastanawiał się, czy udałoby mu się ukraść

książkę pod nieobecność Snape'a i pokazać ją Hermionie, ale bardzo szybko

odrzucił ten pomysł. Po pierwsze - nie wiedział, czy zdołałby się w ogóle dostać do

komnat Snape'a - Mistrz Eliksirów na pewno starannie pieczętował drzwi, kiedy

wychodził, a Harry nie znał hasła. A możliwość, że Snape znowu zostawiłby go

samego na tak długo była równa zeru. Poza tym, mężczyzna na pewno zauważyłby

brak książki. Nie, to w ogóle nie wchodziło w grę. Jedyny sposób, to poszukać

czegoś w bibliotece. Tajemnica Snape'a gryzła go, jak irytujący robak, i nie dawała

mu spokoju.

W końcu Severus jest jego partnerem - nie powinien mieć przed Harrym żadnych

tajemnic. Nawet, jeżeli robił coś dla Dumbledore'a, to w końcu Harry był

najważniejszą osobą w szeregach przeciwników Voldemorta i to on miał go pokonać

- dlatego musiał wiedzieć wszystko! Co prawda, dyrektor także uwielbiał ukrywać

wiele rzeczy i nie wtajemniczać w nie Harry'ego, ale Snape to w końcu co innego.

A jeżeli robi w tym laboratorium coś dla Voldemorta? Oczywiście Dumbledore pewnie

o tym wie, a Severus na pewno nie miał wyboru i musiał wykonywać jego polecenia.

Ale dlaczego w takim razie to ukrywa? Przecież Harry nie jest jakąś gadułą - nie

powiedziałby o tym nikomu.

Och, za dużo tego!

Przewrócił się na bok i zakrył głowę kołdrą. Udało mu się zasnąć dopiero nad ranem.

***

Kiedy Harry schodził rano na śniadanie, ziewał tak bardzo, iż obawiał się, że

zwichnie sobie szczękę. Hermiona i Ron nie mogli go dobudzić i w końcu poszli sami.

Gdy Gryfon wszedł do Wielkiej Sali, od razu zauważył, że coś jest nie w porządku.

Większość uczniów zaczęła mu się badawczo przyglądać. Część szeptała coś

między sobą, a reszta chichotała i pokazywała go sobie palcami. Zdenerwowanie

zacisnęło mocną pętlę na jego szyi, ale starał się tego nie okazać. W ułamku

sekundy przeleciały mu przez głowę setki różnych powodów takiego zachowania, a

każdy z nich dorzucał garść sypkiego niepokoju do lęku, który go opanował.

Zauważył, że niektórzy patrzą na niego z politowaniem. Kilka osób kręciło głowami,

jakby nie mogło w coś uwierzyć. Harry miał wrażenie, że podłoga zamieniła się w

lepkie i grząskie bagno, które zaczęło go wciągać i każdy krok był dla niego

ogromnym wysiłkiem.

Jedna, przerażająca myśl wysforowała się na przód, kiedy szedł pomiędzy rzędami,

a głowy odwracały się za nim:

Oni wiedzą o nim i o Snapie!

Nie, to niemożliwe.

Zanim dotarł do swojego miejsca był już tak roztrzęsiony i zdenerwowany, że ledwie

trzymał się na nogach. Zobaczył, że Hermiona bardzo szybko składa i chowa do

torby Proroka Codziennego. Harry zmarszczył brwi, usiadł i wbił w nią wyczekujące spojrzenie.

- O co chodzi, Hermiono? - zapytał, usiłując zachować spokój. Spojrzał na Rona,

który natychmiast uciekł wzrokiem. Przyjaciółka westchnęła zrezygnowana.

- I tak byś się dowiedział...

- O czym? - jego głos zabrzmiał niemal piskliwie. Miał wrażenie, że jeszcze chwila i eksploduje ze zdenerwowania, a wybuch będzie tak silny, że Wielka Sala zatrzęsie

się w posadach.

- Wiemy, że to nieprawda, Harry. Przecież dobrze cię znamy - powiedziała Hermiona

nerwowym tonem, sięgając do torby po gazetę. - Nie przejmuj się tym, co tu piszą.

To kompletne bzdury.

- Taa.... - dodał Ron. - Po prostu chcą zmieszać cię z błotem. Nikt normalny by w to

nie uwierzył.

Harry niecierpliwie wyrwał gazetę z rąk przyjaciółki, mając wrażenie, że za chwilę

rozsypie się na tysiące małych kawałeczków. Ignorując szalone bicie serca, drżącymi

rękami rozłożył ją jednym, nerwowym ruchem i zamarł, odczytując nagłówek na

pierwszej stronie.

HARRY POTTER - NADZIEJA CZARODZIEJSKIEGO ŚWIATA, CZY TCHÓRZ?

Szybko spojrzał na artykuł i otworzył usta ze zdumienia. - ...nie robi kompletnie nic w walce przeciwko Sami-Wiecie-Komu, jakby w ogóle nie obchodziły go losy tysięcy

rodzin czarodziejów, którzy mają nadzieję, że ich uratuje. Zaszył się w Hogwarcie i

najwyraźniej nie ma zamiaru stanąć do walki. Nie interesuje go, że cały Czarodziejski Świat potrzebuje go i liczy na niego. Harry Potter - Chłopiec, Który Woli Się Ukrywać, Niż Walczyć... - Harry zamknął usta i pokręcił głową z niedowierzania, czując, jak gniew buzuje w nim, niczym rozgrzany olej na patelni i jeszcze tylko chwila, aż

zacznie wrzeć. - ... A może to go przerasta? Może tak się boi przystąpić do walki, że w końcu, aby ratować siebie, wstąpi w szeregi Tego, Którego Imienia Nie Wolno

Wymawiać? Być może już to zrobił? Kto wie, co może ukrywać? ... - Czerwona jak

krew furia zalała jego oczy, zapłonęła w sercu, pochłaniając zdrowy rozsądek. Był

zbyt oszołomiony, by składnie pomyśleć. Zza zasłony otaczającej jego umysł

wściekłości przebił się znajomy głos:

- Wystarczy już, Harry.

Ktoś próbował odebrać mu gazetę. Nie odrywając oczu od tekstu, zamachnął się i z

całej siły, jakby chcąc wyładować swój gniew, odepchnął intruza. Usłyszał zdumiony

krzyk Hermiony. Ale nie zwracał na to uwagi, czytając dalej - ...Nasza reporterka,

Rita Skeeter, która przeprowadzała z nim wywiad przed Turniejem Trójmagicznym,

tak wspomina jego zachowanie: "Potter był przerażony tym, że miał brać w nim

udział. Podczas gdy pozostali zawodnicy emocjonowali się czekającymi ich

wyzwaniami i nie mogli się doczekać rywalizacji, Potter wyglądał jak małe,

śmiertelnie przerażone dziecko, które boi się własnego cienia. Płakał, kiedy

opowiadał o Turnieju. Kiedy go zapytałam... - Harry zamknął oczy, czując pod

powiekami rozgrzany do czerwoności żar. Otworzył oczy jeszcze tylko na chwilę, a

jego wzrok padł na ostatnie zdanie artykułu - Zginęło już tyle osób... Ile jeszcze ofiar potrzeba, żeby w końcu wyszedł z ukrycia i zrobił coś dla nas?

Harry zgniótł gazetę. Wściekłość płonęła w nim syczącym, strzelającym aż pod sufit

ogniem. Zerwał się z miejsca, pragnąc tylko jednego - uciec stąd. Zaszyć się w

miejscu, gdzie nikt go nie znajdzie. I gdzie nie zrobi nikomu krzywdy.

Potoczył wokół przekrwionym wzrokiem i, widząc, że teraz już niemal wszyscy mu się

przyglądają, ryknął:

- Na co się gapicie?!

Odwrócił się i rzucił biegiem w stronę wyjścia.

- Harry, nie! Zaczekaj! - usłyszał odległe wołanie Hermiony. Dogoniła go przy

drzwiach i złapała za ramię. - Posłuchaj, Harry...

- Nie! - warknął wściekle, wyrywając ramię. Skierował spojrzenie na przyglądające

mu się morze twarzy i zobaczył, jak na drugim końcu sali Severus podnosi się ze

swego miejsca, nie spuszczając z niego wzroku.

- Zaraz zaczynają się lekcje, Harry. Nie możesz...

- Powiedz, że źle się czuję. Nie idę dzisiaj na zajęcia - rzucił, pragnąc jak najszybciej zakończyć tę nie wartą uwagi wymianę zdań. Chciał po prostu zniknąć. Gotująca się

1 ... 90 91 92 93 94 95 96 97 98 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)