Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
ciekawość go zżerała.
Najgorsze było to, że nie mógł nikogo o to zapytać, nie wzbudzając podejrzeń i nie
doprowadzając do niewygodnych pytań. Zastanawiał się, czy udałoby mu się ukraść
książkę pod nieobecność Snape'a i pokazać ją Hermionie, ale bardzo szybko
odrzucił ten pomysł. Po pierwsze - nie wiedział, czy zdołałby się w ogóle dostać do
komnat Snape'a - Mistrz Eliksirów na pewno starannie pieczętował drzwi, kiedy
wychodził, a Harry nie znał hasła. A możliwość, że Snape znowu zostawiłby go
samego na tak długo była równa zeru. Poza tym, mężczyzna na pewno zauważyłby
brak książki. Nie, to w ogóle nie wchodziło w grę. Jedyny sposób, to poszukać
czegoś w bibliotece. Tajemnica Snape'a gryzła go, jak irytujący robak, i nie dawała
mu spokoju.
W końcu Severus jest jego partnerem - nie powinien mieć przed Harrym żadnych
tajemnic. Nawet, jeżeli robił coś dla Dumbledore'a, to w końcu Harry był
najważniejszą osobą w szeregach przeciwników Voldemorta i to on miał go pokonać
- dlatego musiał wiedzieć wszystko! Co prawda, dyrektor także uwielbiał ukrywać
wiele rzeczy i nie wtajemniczać w nie Harry'ego, ale Snape to w końcu co innego.
A jeżeli robi w tym laboratorium coś dla Voldemorta? Oczywiście Dumbledore pewnie
o tym wie, a Severus na pewno nie miał wyboru i musiał wykonywać jego polecenia.
Ale dlaczego w takim razie to ukrywa? Przecież Harry nie jest jakąś gadułą - nie
powiedziałby o tym nikomu.
Och, za dużo tego!
Przewrócił się na bok i zakrył głowę kołdrą. Udało mu się zasnąć dopiero nad ranem.
***
Kiedy Harry schodził rano na śniadanie, ziewał tak bardzo, iż obawiał się, że
zwichnie sobie szczękę. Hermiona i Ron nie mogli go dobudzić i w końcu poszli sami.
Gdy Gryfon wszedł do Wielkiej Sali, od razu zauważył, że coś jest nie w porządku.
Większość uczniów zaczęła mu się badawczo przyglądać. Część szeptała coś
między sobą, a reszta chichotała i pokazywała go sobie palcami. Zdenerwowanie
zacisnęło mocną pętlę na jego szyi, ale starał się tego nie okazać. W ułamku
sekundy przeleciały mu przez głowę setki różnych powodów takiego zachowania, a
każdy z nich dorzucał garść sypkiego niepokoju do lęku, który go opanował.
Zauważył, że niektórzy patrzą na niego z politowaniem. Kilka osób kręciło głowami,
jakby nie mogło w coś uwierzyć. Harry miał wrażenie, że podłoga zamieniła się w
lepkie i grząskie bagno, które zaczęło go wciągać i każdy krok był dla niego
ogromnym wysiłkiem.
Jedna, przerażająca myśl wysforowała się na przód, kiedy szedł pomiędzy rzędami,
a głowy odwracały się za nim:
Oni wiedzą o nim i o Snapie!
Nie, to niemożliwe.
Zanim dotarł do swojego miejsca był już tak roztrzęsiony i zdenerwowany, że ledwie
trzymał się na nogach. Zobaczył, że Hermiona bardzo szybko składa i chowa do
torby Proroka Codziennego. Harry zmarszczył brwi, usiadł i wbił w nią wyczekujące spojrzenie.
- O co chodzi, Hermiono? - zapytał, usiłując zachować spokój. Spojrzał na Rona,
który natychmiast uciekł wzrokiem. Przyjaciółka westchnęła zrezygnowana.
- I tak byś się dowiedział...
- O czym? - jego głos zabrzmiał niemal piskliwie. Miał wrażenie, że jeszcze chwila i eksploduje ze zdenerwowania, a wybuch będzie tak silny, że Wielka Sala zatrzęsie
się w posadach.
- Wiemy, że to nieprawda, Harry. Przecież dobrze cię znamy - powiedziała Hermiona
nerwowym tonem, sięgając do torby po gazetę. - Nie przejmuj się tym, co tu piszą.
To kompletne bzdury.
- Taa.... - dodał Ron. - Po prostu chcą zmieszać cię z błotem. Nikt normalny by w to
nie uwierzył.
Harry niecierpliwie wyrwał gazetę z rąk przyjaciółki, mając wrażenie, że za chwilę
rozsypie się na tysiące małych kawałeczków. Ignorując szalone bicie serca, drżącymi
rękami rozłożył ją jednym, nerwowym ruchem i zamarł, odczytując nagłówek na
pierwszej stronie.
HARRY POTTER - NADZIEJA CZARODZIEJSKIEGO ŚWIATA, CZY TCHÓRZ?
Szybko spojrzał na artykuł i otworzył usta ze zdumienia. - ...nie robi kompletnie nic w walce przeciwko Sami-Wiecie-Komu, jakby w ogóle nie obchodziły go losy tysięcy
rodzin czarodziejów, którzy mają nadzieję, że ich uratuje. Zaszył się w Hogwarcie i
najwyraźniej nie ma zamiaru stanąć do walki. Nie interesuje go, że cały Czarodziejski Świat potrzebuje go i liczy na niego. Harry Potter - Chłopiec, Który Woli Się Ukrywać, Niż Walczyć... - Harry zamknął usta i pokręcił głową z niedowierzania, czując, jak gniew buzuje w nim, niczym rozgrzany olej na patelni i jeszcze tylko chwila, aż
zacznie wrzeć. - ... A może to go przerasta? Może tak się boi przystąpić do walki, że w końcu, aby ratować siebie, wstąpi w szeregi Tego, Którego Imienia Nie Wolno
Wymawiać? Być może już to zrobił? Kto wie, co może ukrywać? ... - Czerwona jak
krew furia zalała jego oczy, zapłonęła w sercu, pochłaniając zdrowy rozsądek. Był
zbyt oszołomiony, by składnie pomyśleć. Zza zasłony otaczającej jego umysł
wściekłości przebił się znajomy głos:
- Wystarczy już, Harry.
Ktoś próbował odebrać mu gazetę. Nie odrywając oczu od tekstu, zamachnął się i z
całej siły, jakby chcąc wyładować swój gniew, odepchnął intruza. Usłyszał zdumiony
krzyk Hermiony. Ale nie zwracał na to uwagi, czytając dalej - ...Nasza reporterka,
Rita Skeeter, która przeprowadzała z nim wywiad przed Turniejem Trójmagicznym,
tak wspomina jego zachowanie: "Potter był przerażony tym, że miał brać w nim
udział. Podczas gdy pozostali zawodnicy emocjonowali się czekającymi ich
wyzwaniami i nie mogli się doczekać rywalizacji, Potter wyglądał jak małe,
śmiertelnie przerażone dziecko, które boi się własnego cienia. Płakał, kiedy
opowiadał o Turnieju. Kiedy go zapytałam... - Harry zamknął oczy, czując pod
powiekami rozgrzany do czerwoności żar. Otworzył oczy jeszcze tylko na chwilę, a
jego wzrok padł na ostatnie zdanie artykułu - Zginęło już tyle osób... Ile jeszcze ofiar potrzeba, żeby w końcu wyszedł z ukrycia i zrobił coś dla nas?
Harry zgniótł gazetę. Wściekłość płonęła w nim syczącym, strzelającym aż pod sufit
ogniem. Zerwał się z miejsca, pragnąc tylko jednego - uciec stąd. Zaszyć się w
miejscu, gdzie nikt go nie znajdzie. I gdzie nie zrobi nikomu krzywdy.
Potoczył wokół przekrwionym wzrokiem i, widząc, że teraz już niemal wszyscy mu się
przyglądają, ryknął:
- Na co się gapicie?!
Odwrócił się i rzucił biegiem w stronę wyjścia.
- Harry, nie! Zaczekaj! - usłyszał odległe wołanie Hermiony. Dogoniła go przy
drzwiach i złapała za ramię. - Posłuchaj, Harry...
- Nie! - warknął wściekle, wyrywając ramię. Skierował spojrzenie na przyglądające
mu się morze twarzy i zobaczył, jak na drugim końcu sali Severus podnosi się ze
swego miejsca, nie spuszczając z niego wzroku.
- Zaraz zaczynają się lekcje, Harry. Nie możesz...
- Powiedz, że źle się czuję. Nie idę dzisiaj na zajęcia - rzucił, pragnąc jak najszybciej zakończyć tę nie wartą uwagi wymianę zdań. Chciał po prostu zniknąć. Gotująca się