Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 92 93 94 95 96 97 98 99 100 ... 508
Перейти на страницу:

Panującą w pomieszczeniu cisze rozdarł odgłos, jakby ktoś włączył w pobliżu młot

pneumatyczny, jaki Harry często słyszał na drogach podczas wakacji u Dursleyów.

Dotknął swojego pustego brzucha i westchnął przeciągle. Nic dzisiaj nie jadł, a na

pewno było już po kolacji. Może wymknie się do kuchni i poprosi skrzaty o coś do

jedzenia? Na pewno mu nie odmówią.

Kiedy podniósł się z fotela i sięgnął po pelerynę niewidkę, jego wzrok zatrzymał się

na połyskującym zielonkawo kamieniu, leżącym w kącie pokoju. Podszedł i podniósł

go z podłogi. W momencie, kiedy go dotknął, kamień rozjarzył się. Widniała na nim

wiadomość od Snape'a. Już niemal wyblakła.

Czekam na ciebie, Potter!

Ciekawe, kiedy Snape to wysłał? Pewnie już dawno, a teraz siedzi i wścieka się, że

Harry'ego jeszcze nie ma.

Nie wiedział dlaczego, ale ta myśl sprawiła mu przyjemność.

Harry poznał już Snape'a na tyle, by wiedzieć, że i tak nie wymiga się od tego

spotkania. Ale nie miał zamiaru pozwolić mu znowu zmieszać się z błotem.

Postanowił, że pójdzie do niego tylko na chwilę i powie mu, że nie chce wysłuchiwać

jego złośliwości. Naprawdę nie miał na to ochoty. Był głodny, zmęczony, a przed

oczami wciąż stawał mu artykuł z Proroka i za każdym razem uderzał tak samo

boleśnie.

Teraz wszyscy będą uważać go za tchórza, który woli się ukrywać w Hogwarcie, niż

walczyć... Cudowna perspektywa. O ile bardziej wolał siedzieć tutaj, zamknięty,

odgrodzony od tych nieprzychylnych spojrzeń. Kiedy stąd wyjdzie, będzie czekała go

tylko walka... Nie tylko z Voldemortem, ale także ze wszystkimi, którzy uwierzyli w ten

artykuł.

Zarzucił na siebie pelerynę niewidkę i ruszył w kierunku lochów. Szedł wolno,

pozwalając myślom kłębić się w głowie, a każda z nich stawała się dla niego

ciężarem, wgniatającym go w podłogę i sprawiającym, że ledwie powłóczył nogami.

A może to prawda? Może on naprawdę jest tchórzem? Tchórzem, który woli się

ukrywać, niż stawić czoło rzeczywistości? Tchórzem, który ceni swoje życie ponad

życie innych? Przecież wiedział, że kiedyś do tego dojdzie... Ale dlaczego wcześniej

możliwość walki z największym wrogiem była dla niego tak emocjonującym

przeżyciem, którego nie mógł się doczekać, pomimo strachu i własnej niewiedzy?

Dlaczego wcześniej poszedłby na wojnę bez mrugnięcia okiem, a teraz ta decyzja

była dla niego taka trudna?

Dlatego, że naprawdę był tchórzem. Tchórzem, który w końcu znalazł kogoś, dla

kogo chciałby żyć...

Drzwi do gabinetu stanęły przed nim otworem, kiedy tylko je musnął. Przeszedł

powoli przez pomieszczenie, zdejmując po drodze pelerynę niewidkę, ale zanim

zdążył chociaż dotknąć drewnianej powierzchni, drzwi do prywatnych komnat Mistrza

Eliksirów otworzyły się gwałtownie i stanął w nich Severus.

Harry spojrzał w bok, nie chcąc, by Snape dojrzał w jego oczach wszystko to, o czym

krzyczała dusza.

- Gdzie byłeś przez cały dzień, Potter? Cała szkoła cię szukała. Ale co cię to

obchodzi, prawda? Czego innego można się spodziewać po takim infantylnym...

- Przestań! - powiedział szybko Harry, podnosząc głos i zamykając oczy. Westchnął i

kontynuował. - Przyszedłem tu tylko po to, żeby ci powiedzieć, że miałem dzisiaj

naprawę zły dzień. I nie mam ochoty wysłuchiwać twoich złośliwych, szyderczych i

kpiących uwag na mój temat. Więc jeżeli nadal masz zamiar mówić takie rzeczy, to

żegnam... - Odwrócił się, by odejść, jednak po zrobieniu kilku kroków usłyszał ostre

warknięcie Severusa:

- Wracaj tu, Potter! - Harry zatrzymał się i czekał. Po chwili usłyszał jego przytłumiony głos, jakby słowa z trudem przechodziły mu przez gardło. - Dobrze. Postaram się

dzisiaj być dla ciebie... milszy.

Harry nie mógł uwierzyć własnym uszom. Czyżby Snape naprawdę to powiedział?

Odwrócił się, zerkając na niego przelotnie i, jak zwykle, w chwili, kiedy spojrzał we

wbijające się w niego czarne oczy, serce zabiło mu mocniej.

Spuścił wzrok i pokiwał głową. Severus podszedł do niego i Harry zobaczył

wyciągniętą w swoją stronę szczupłą dłoń o smukłych palcach. Jego ręka niemal

samowolnie powędrowała w jej kierunku, a długie palce zacisnęły się delikatnie wokół

jego dłoni. Znajomy prąd przeszył ciało Gryfona.

Snape zaprowadził go do komnaty i wskazał ciemny fotel. Kiedy Harry usiadł,

zobaczył, że na stoliku leżał talerz z jedzeniem. Poczuł, że jego usta wypełniają się

śliną. Severus niedbale machnął ręką w stronę talerza.

- Nie byłem na kolacji, więc jeden ze skrzatów mi to przyniósł. Nie jestem głodny,

więc jeżeli chcesz, możesz się poczęstować.

- Nie, dziękuję - odparł szybko Harry. - Nie chcę zjadać twojego posiłku. A poza tym,

też nie jestem gło... - reszta zdania została zagłuszona przez niezwykle głośne

burczenie w brzuchu. Harry zarumienił się. Niemal widział kpiący uśmiech na twarzy

Mistrza Eliksirów. Zobaczył, że Snape przysuwa talerz w jego stronę:

- Masz to zjeść, Potter, albo sam wepchnę ci to do ust.

Ta uwaga sprawiła, że Harry zaczerwienił się jeszcze bardziej. Dlaczego takie uwagi,

wygłaszane przez Snape'a, brzmiały dla niego tak dwuznacznie?

- No dobrze... - wydukał w końcu. - Może kilka kęsów.

Złapał widelec i zaczął jeść, starając się nie zwracać uwagi na przyglądającego mu

się Severusa. Zanim się zorientował, pochłonął niemal wszystko. Był tak głodny, iż

wydawało mu się, że to najsmaczniejszy posiłek, jaki kiedykolwiek jadł. Miał

wrażenie, że od tygodnia nie miał niczego w ustach. Kiedy Harry zerkał na

siedzącego naprzeciwko Snape'a, mógłby przysiąc, że widział na jego twarzy

błąkający się uśmiech. Ale może to tylko cienie, wywołane przez drgające płomienie.

Kiedy skończył, odsunął talerz i wymamrotał podziękowanie. Przez chwilę panowała

niezręczna cisza. Harry bardzo chciałby powiedzieć Severusowi o wszystkim, co go

gryzło, ale nie wiedział, czy mężczyzna ma ochotę na wysłuchiwanie jego

problemów. No, ale w końcu chciał, aby Harry do niego przyszedł i żeby został. I

powiedział, że będzie miły. To zawsze był jakiś początek. Być może oznaczało, że

chce usłyszeć, o czym Harry myślał przez cały dzień. I co robił.

Czy może mu powiedzieć?

Musi. Musi się komuś zwierzyć, bo w końcu zwariuje. A nikt nie zrozumie go lepiej,

niż Snape...

- Byłem w Pokoju Życzeń - powiedział cicho, patrząc w ogień i wzdychając. -

Potrzebowałem trochę samotności. A teraz... - Zerknął na Snape'a, który przez cały

czas przyglądał mu się badawczo - ...a teraz najchętniej zostałbym tutaj. - Westchnął

ponownie, spuścił głowę i oparł ją na rękach, wplatając palce we włosy. - Kiedy

wrócę, każdy będzie się ze mnie wyśmiewał. Nie wiem, co mam zrobić. Ten artykuł...

Wszyscy go czytali i na pewno wiele osób w niego uwierzyło. Zawsze tak jest. To

samo było w zeszłym roku, kiedy wszyscy uważali mnie za kłamcę. Teraz jest

jeszcze gorzej. Teraz uważają mnie za tchórza. I może mają rację... - Harry zamknął

oczy. Po chwili podniósł głowę i spojrzał na przyglądającego mu się spod

przymrużonych powiek Severusa. - Ty też tak myślisz? Że jestem tchórzem?

Mistrz Eliksirów zamknął na chwilę oczy, a kiedy otworzył je ponownie, powiedział

1 ... 92 93 94 95 96 97 98 99 100 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)