Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Электронная книга - «Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza». Краткое содержание книги:

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 151
Перейти на страницу:

Altsin właśnie zrozumiał, że los postanowił mu jeszcze bardziej przywalić i oprócz boskiego sukinsyna siedzącego w głowie zafundował spotkanie ze starą wariatką. Na dodatek taką, której jedno słowo mogło zadecydować o jego życiu.

Pięknie.

– Nie wiesz, o czym mówię? – Uśmiechnęła się łagodnie. – Ja też nie. To mamrotanie Ouma. Jego – jak by to ładnie ująć, w końcu mówimy o bogu – szeptany bełkot. Mówi tak czasem, gdy ożywia się na chwilę, zanim albo otworzy oczy, pożerając życie Sług, albo zamknie je na wiele dni, znów zapadając w drzemkę. Spisujemy jego słowa, próbując zrozumieć ich sens, ale na razie wszystko nam umyka. Te wypowiedział dziś rano, zanim kazał po ciebie posłać. Nie patrz tak, jakbyś nie słyszał nic o czarach przenoszących wieści. Więc boimy się, że próbuje nas przed czymś ostrzec, ale nie potrafi, a gdy wreszcie zrozumiemy, co chciał powiedzieć, przeznaczenie właśnie będzie nam przydeptywać gardło podkutym buciorem. Miałam nadzieję, że jeden z was powie mi, co to wszystko oznacza.

Złodziej spojrzał na nią, mrużąc oczy. Głowa zaczynała go boleć.

– Jeden z nas? Czyli ten drugi, we mnie? A jeśli to demon, który wyskoczy i pożre twój umysł?

– To nie demon. Miałam już do czynienia z demonami. Przy tym, co wyczuwam u ciebie, najpotężniejsze z nich wyglądają jak szprotka przy wielorybie. A jednak, chłopcze, opierasz się temu. I to na tyle skutecznie, że nie ośmiela się siłą przejąć twojego ciała. Wnioski, jakie z tego wyciągam, zamieniają moje kości w wodę.

Wymienili spojrzenia. W oczach starej wiedźmy po raz pierwszy dostrzegł coś, co mogło uchodzić za obawę. Wolał nie drążyć tego tematu.

– Co wydarzyło się wczoraj? Co to było?

– Nie wiem. Obserwowałeś kiedyś powierzchnię morza, gdy zakwita nagłym ruchem? Małe rybki wyskakują nad wodę, większe pryskają na wszystkie strony, prując taflę, gdzieś pojawi się wir albo nagła fala… I wtedy wiesz, że w głębinie coś się wydarzyło. Może stado delfinów zaczęło polowanie, może oberwał się uskok skalny, a może zatrzęsło się dno i za chwilę woda zacznie się cofać, by po chwili runąć w twoją stronę. Tak samo było wczoraj. Coś wydarzyło się daleko stąd, na północnym wschodzie, a fala wzbudzona przez to wydarzenie pomknęła przez świat. Aspektowane źródła wzburzyły się, zachybotały, a co najmniej dwa z nich zamieniły… smak. Pierwotna Moc zasyczała, a bogowie się poruszyli. To nie pierwsza taka fala, która przechodzi przez świat ostatnimi laty, ta jest jednak najdziwniejsza. Mam wrażenie, że pomniejsi czarownicy i kapłani mogą jej nawet nie zauważyć, tak jak szprot nie zauważy, że cały ocean drgnął. A ty zauważyłeś i zareagowałeś na nią bardzo ciekawie, czym przyciągnąłeś uwagę naszego boga.

– On naprawdę jest bogiem? Takim jak Matka albo Bliźnięta?

– Nie. Nie takim. Ale jest bogiem, bo bez niego byśmy nie istnieli.

– Podobno żaden człowiek spoza wyspy nie ma prawa go ujrzeć.

Wiedźma skinęła głową, jej oczy błysnęły lodowatym błękitem.

– To prawda. I co to nam mówi o sposobie, w jaki postrzega cię Oum?

Złodziej nie odpowiedział.

Rozdział 7

Wieści z Północy przetoczyły się przez miasto jak huragan. Ich źródłem, jak szybko ustalono, była dzielnica meekhańskich kupców.

Musiały być ważne, bo przebycie ponad dwóch tysięcy mil z Imperium do Konoweryn zajęło im tylko kilka dni. Zapewne czarownicy specjalizujący się w przekazywaniu pilnych informacji zarobili na tym fortunę.

Teraz na targowiskach, placach i w domach nie rozmawiano o niczym innym, jak o wielkiej bitwie stoczonej gdzieś w mroźnej, północnej krainie, gdzie lud wygnanych ze swoich ziem wędrowców rzucił wyzwanie Ojcu Wojny sekohlandzkich szczepów i pokonał go.

Oczywiście natychmiast po trafieniu na ulice wieści wdały się w romans ze stugębną plotką, a ich potomstwo przybierało naprawdę dziwne kształty.

Pięćdziesiąt, sto, a już wkrótce trzysta tysięcy wojowników zmierzyło się w największej bitwie od czasów wielkiej wojny, którą Imperium Meekhańskie stoczyło z tymi samymi koczownikami. Tytaniczne starcie godne samych Wojen Bogów. Sto tysięcy jeźdźców objęło ziemię w przedśmiertnych uściskach. Nieprawda, było ich sto pięćdziesiąt tysięcy. Bzdura, przeszło dwieście. Yawenyr poległ. Yawenyr zaginął. Yawenyr uciekł z garstką najwierniejszych sług i ukrywa się, ścigany jak zwierzę. Królestwo koczowników rozpadło się na pięć, dziesięć, dwadzieścia księstewek, rządzonych przez lokalnych watażków. Imperium triumfuje. Imperium nie miało z tym nic wspólnego. Imperium szykuje się do wojny z nową potęgą rodzącą się na Wielkich Stepach. Sami bogowie Laal i Galleg starli się na śmierć i życie nad polem bitwy. To dlatego Pan Ognia wezwał księcia do Oka.

Konoweryn smakowało te wieści, przeżuwało i doprawiało po swojemu. Opowieść o wielkiej wojnie na drugim krańcu świata miała posmak legendy, bajki, mitu, czegoś cudownego i kolorowego, co jednak nie będzie miało większego znaczenia dla zwykłego tkacza jedwabiu czy handlarza pieprzem. Zapewne ci mądrzejsi ze słuchaczy zastanawiali się, czy usunięcie zagrożenia znad wschodniej granicy wpłynie na skłonność meekhańskiej arystokracji do wydawania złota na przedmioty zbytku, takie jak jedwab, porcelanowa zastawa, kamienie szlachetne i przyprawy z Południa. Ale większość wolała historię o wojnie, bitwie, bohaterstwie i sprawiedliwej zemście wypędzonych.

Te wieści były bez wątpienia ważne, lecz Deanę ledwo to obeszło.

Od spotkania z Suchim, czyli już od kilku dni, nie widziała Laweneresa, a na dodatek wczoraj do pałacu zawitała Pierwsza Nałożnica.

Nie dałoby się zignorować jej przybycia, chyba że człowiek zamknąłby się w najgłębszej piwnicy, zalał uszy woskiem, a ze światem kontaktował tylko przez ślepego i niemego sługę przynoszącego posiłki. Najpierw oszalał Dom Kobiet. Owiya była wszędzie, w każdej komnacie, na każdym korytarzu, za każdą zasłoną. Deana przyłapywała się na tym, że dyskretnie sprawdza, czy przełożona kobiet nie czai się pod jej łóżkiem. Służące i niewolnice biegały jak opętane, ścierając kurze, myjąc okna, woskując i polerując meble, a w ich gorączkowej krzątaninie czaiła się rozpacz istot, które wiedzą, że i tak nie będzie dobrze.

Potem zaczęło się szykowanie dodatkowych komnat, ośmiu, jak Deana dyskretnie policzyła, wyposażanych w nowe meble, dywany i lustra. Na dodatek na korytarzach Domu Kobiet pojawili się mężczyźni. Wysocy, krzepcy strażnicy w skórzanych pancerzach, uzbrojeni w ciężkie szable i noszący opaski domowych niewolników na szyjach. Na krótkie pytanie o ich obecność jedna ze służących zaśmiała się nerwowo i wykonała zamaszysty gest w okolicy krocza. Kastraci. Podobne środki ostrożności w części pałacu przeznaczonej dla kobiet były do tej pory rzadkością.

Owiya, która – jak się okazało – świetnie władała suanari, odwiedziła niespodziewanie Deanę i wyjaśniła, że odtąd ma ona zakaz wstępu do pewnych części Domu i jeśli wykastrowani strażnicy każą jej skądś odejść, to ma odejść i już. Święte Dziewice – takiego tytułu użyła, będą przebywać tylko w towarzystwie wybranych sług i samej Varali. Pustynna wojowniczka może wychodzić i wchodzić do swojej komnaty, lecz od tej chwili w pałacu będzie jej towarzyszyć osobista niewolnica, która życiem odpowiada za to, by ona, Deana d’Kllean, nie zrobiła żadnego głupstwa.

Życiem?

Tak, życiem. Jeśli zawiedzie, zostanie zabita.

Przełożona Domu Kobiet zaklaskała i do komnaty weszła młoda niewolnica. Spuściła skromnie wzrok, a Deana rozpoznała w niej ciężarną pomocnicę krawcowej z karawany. Przy piersi trzymała kwilące niemowlę.

Nie musiała pytać, kto wydał takie rozkazy.

1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 151
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)