Ostatni szpieg Hitlera
- Автор: Сильва Дэниел
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:
– Mogę to zobaczyć? – spytał Vogel. Schellenberg podał mu pismo.
– Alfred Vicary – powtórzył Hitler. – Dlaczego to nazwisko brzmi znajomo?
– Vicary to przyjaciel Churchilla – wyjaśnił Canaris. – Należał do garstki ludzi, którzy w latach trzydziestych przyznawali mu rację. W maju czterdziestego roku, po mianowaniu na premiera, Churchill wciągnął Vicary'ego do MI- 5.
– Tak, teraz sobie przypominam. Czy to nie on w latach trzydziestych pisywał te obrzydliwe artykuły o socjalizmie narodowym?
I każde jego słowo się sprawdziło – dodał w duchu Canaris. – Tak, to on – odparł głośno.
– A kto kryje się pod inicjałami BB?
– Basil Boothby. Kieruje jednym z wydziałów MI- 5. Hitler znowu przemierzał pokój, lecz teraz wolniej. Spokój milczących Alp zawsze działał na niego wyciszające.
– Vogel, Schellenberg i Canaris, wszyscy trzej daliście się przekonać. Ale ja nie.
– Sprawy przybrały interesujący bieg, nieprawdaż, Herr Reichsführer?
Zamieć minęła. Hitler przyglądał się znikającemu na zachodzie słońcu, które oblewało wierzchołki Alp fioletowaworóżową poświatą. Wszyscy, z wyjątkiem Himmlera, już poszli.
– Najpierw kapitan Vogel mówi mi, że operacja Mulberry to sztuczny port, następnie że to konstrukcja przeciwlotnicza.
– Bardzo interesujące, mein Führer. Mam swoje teorie na ten temat.
Hitler odwrócił się od okna.
– Mianowicie?
– Pierwsza: mówi prawdę. Otrzymał nowe informacje, którym ufa, i rzeczywiście wierzy w to, co mówi.
– Możliwe. Dalej?
– Druga: informacje, które przedstawił, są od początku do końca sfabrykowane i Kurt Vogel, podobnie jak jego zwierzchnik Wilhelm Canaris, to zdrajca dążący do zniszczenia führera i Niemiec.
Hitler zaplótł ramiona i oparł się o ścianę.
– Dlaczego mieliby nas oszukiwać w kwestii inwazji?
– Jeśli inwazja nieprzyjaciela we Francji się powiedzie, Niemcy uznają, że przegrali wojnę, a wtedy Canaris z resztą szumowin ze Schwarze Kapelle rzucą się na nas i nas zniszczą. Jeśli konspiratorom uda się przejąć władzę, będą błagać o pokój i Niemcy skończą jak po pierwszej wojnie: wykastrowane, słabe, jako żebrak Europy, żyjący z ochłapów z pańskich stołów Anglii, Francji i Ameryki. – Himmler zawiesił głos. – A także bolszewików, mein Führer.
Oczy Hitlera zapłonęły, jakby nie mógł znieść myśli o Niemcach żyjących pod rosyjskim butem.
– Nie możemy do tego dopuścić! – zawołał i bacznie przyjrzał się Himmlerowi. – Po pańskiej minie widzę, że pozostała jeszcze inna teoria, Herr Reichsführer.
– Tak, mein Führer.
– Jaka?
– Vogel wierzy, że przedstawia prawdziwe informacje. Ale pije z zatrutego źródła.
Hitlera to zafrapowało.
– Proszę kontynuować, Herr Reichsführer.
– Mein Führer, nigdy nie ukrywałem moich uczuć względem admirała Canarisa. Uważam go za zdrajcę. Wiem, że kontaktuje się z brytyjskimi i amerykańskimi agentami. Jeśli moje obawy okażą się słuszne, czyż nie nasuwałby się logiczny wniosek, że sprzedał niemieckie siatki w Wielkiej Brytanii? I czyż nie nasuwałby się logiczny wniosek, że informacje od angielskich szpiegów Canarisa też nie są prawdziwe? A gdyby kapitan Vogel odkrył prawdę i przez Canarisa, który chce ratować własną skórę, został teraz zmuszony do milczenia?
Hitler podjął swą wędrówkę po salonie.
– Jak zwykle błyskotliwe rozumowanie, Herr Reichsführer. Tylko panu mogę zaufać.
– Proszę pamiętać, mein Führer, kłamstwo to prawda, tyle że na wspak. Wystarczy przysunąć do niego lustro, a prawda spojrzy panu prosto w oczy.
– Widzę już, że ma pan plan.
– Owszem, mein Führer, a kluczem do niego jest Kurt Vogel. Vogel dostarczy nam za jednym zamachem tajemnicy inwazji oraz ostatecznego dowodu na zdradę Canarisa.
– Vogel sprawił na mnie wrażenie inteligentnego oficera.
– Przed wojną uważano go za jednego z najwybitniejszych prawników, jakiego wydały Niemcy. Ale musimy pamiętać, że zatrudnił go osobiście Canaris. Dlatego też wątpiłbym w jego lojalność. Trzeba będzie bardzo ostrożnie z nim to rozegrać.
– A to już pańska specjalność, czyż nie tak, Herr Reichsführerl Himmler posłał mu swój uśmiech, od którego przechodziły ciarki.
– Zgadza się, mein Führer.
Kiedy Vogel przyjechał, dom tonął w ciemnościach. Gwałtowna zamieć wydłużyła podróż z dwóch do czterech godzin. Wysiadł z samochodu i wyjął z bagażnika niewielką torbę. Odesłał kierowcę; wcześniej zarezerwował mu pokój w gospodzie w mieście.
Trude stała w otwartych drzwiach, zaplótłszy ramiona dla ochrony przed zimnem. Wyglądała nieprzyzwoicie zdrowo: jasna cera zaróżowiona od mrozu, ciemne włosy rozjaśnione przez górskie słońce. Miała na sobie gruby sweter narciarski, wełniane spodnie i solidne buty. Mimo tego obszernego ubrania Vogel na pierwszy rzut oka zauważył, że musiała dużo przebywać na dworze i zachowała figurę.
– Boże, Kurt, została z ciebie skóra i kości! – zawołała, kiedy ją objął. – Czy w Berlinie jest aż tak źle?
Wszyscy już byli w łóżkach. Dziewczynki spały w pokoju na górze. Podczas gdy Trude kręciła się przy kolacji, Vogel poszedł do nich zajrzeć. W pokoju dziewcząt panował chłód. Nicole przeniosła się do Lizbet. W mroku trudno było odróżnić, gdzie zaczynała się jedna, a kończyła druga. Pochylił się nad córkami wsłuchany w ich oddechy i sycił się ich aromatem: zapachem włosów, mydła, wonią rozgrzanych ciał przebijającą przez koszule nocne. Trude zawsze uważała to za dziwactwo, ale Vogel nad wszystko w świecie kochał zapach córek.
Talerz z jedzeniem i kieliszek wina czekały na niego na dole. Trude już dawno zjadła kolację, więc teraz tylko siedziała i gawędziła, podczas gdy on rozkoszował się pieczoną wieprzowiną z ziemniakami. Zdziwił go własny apetyt. Skończył, żona nałożyła mu dokładkę. Zmusił się, by jeść wolniej. Trude mówiła o rodzicach, dziewczynkach i o tym, jak do wioski przyjechał Wehrmacht i zabrali ostatnich mężczyzn i chłopców ze szkoły. Dziękowała Bogu, że mieli dwie córki i żadnego syna. Nie pytała o podróż, a on sam nie poruszał tego tematu.
Kiedy się nasycił, sprzątnęła ze stołu. Przygotowała mu namiastkę kawy i właśnie pochylała się nad kuchnią, nalewając ją do filiżanki na spodku, kiedy rozległo się ciche pukanie. Przeszła przez pokój i otworzyła drzwi, ze zdumieniem wpatrując się w czarno odzianą postać, stojącą w progu.
– O Boże! – jęknęła, wypuszczając z rąk filiżankę i spodek, które roztrzaskały się u jej stóp.
– Ciągle nie mieści mi się w głowie, że Heinrich Himmler przestąpił próg tego domu – mówiła bezdźwięcznie, jakby rozmawiała z samą sobą.
Stała przy kominku w ich sypialni, wyprostowana, z założonymi rękami. W słabym świetle ognia Vogel widział jej wilgotną twarz. Drżała.
– W pierwszym momencie wydawało mi się, że śnię. Potem, że przyszedł wszystkich nas aresztować. I wreszcie do mnie dotarło: Heinrich Himmler zjawił się w moim domu, bo musiał omówić to i owo z moim mężem.