Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostatni szpieg Hitlera
Ostatni szpieg Hitlera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni szpieg Hitlera

Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:

Rok 1944. Trwają przygotowania aliantów do utworzenia drugiego frontu we Francji. Angielski wywiad wpada na trop głęboko zakonspirowanej siatki niemieckich szpiegów, działającej na terenie Wielkiej Brytanii. Jej zadanie: zdobyć informacje o miejscu i terminie inwazji Wojsk Sprzymierzonych na Europę. Na czele siatki stoi Catherine Blake – młoda kobieta, bez skrupułów mordująca każdego, kto mógłby odkryć jej tożsamość. Przeciwnikiem jej jest Alfred Vicary.
1 ... 91 92 93 94 95 96 97 98 99 ... 130
Перейти на страницу:

– Dość już dostałeś, Martin – przemówił Neumann. – Dajmy temu spokój i wróćmy do środka.

Colville nie odpowiedział. Ruszył naprzód, osłonił się lewą ręką, a prawą wymierzył potężny cios, który wylądował na kości policzkowej Neumanna, rozrywając ciało. Niemiec miał wrażenie, że ktoś go zdzielił młotem. W głowie mu huczało, łzy napłynęły do oczu, nic nie widział. Potrząsnął głową, żeby oprzytomnieć, i przypomniał mu się Paryż: jak leżał w brudnej uliczce za kafejką, jego krew spływała rynsztokiem, a esesmani kopali go, okładali pięściami, kolbami od pistoletów, wszystkim, co im wpadło pod rękę.

Colville zadał kolejny morderczy cios. Neumann przykucnął, zrobił unik i wymierzył złośliwego kopniaka w jego prawe kolano. Colville zawył z bólu. Neumann błyskawicznie kopnął jeszcze trzy razy; Colville'a sparaliżowało. Neumann podejrzewał, że zmiażdżył mu rzepkę. Przeraził go także – Colville najwyraźniej nigdy jeszcze nie spotkał się z kimś walczącym tak jak on.

Uznał walkę za zakończoną i właśnie ruszał z powrotem do pubu, kiedy Colville przeniósł cały ciężar ciała na zdrową nogę i rzucił się na niego. Zaskoczony Neumann nie zdążył się uchylić. Colville runął nań i pchnął go na ścianę. Neumann miał wrażenie, że go przygniotła rozpędzona ciężarówka. Próbował złapać dech. Colville rąbnął go z całej siły głową pod brodę. Neumann przygryzł sobie język i poczuł w ustach krew.

Zanim Colville zdążył jeszcze raz rąbnąć, Neumann wymierzył mu kolanem cios w krocze. Colville zwinął się z bólu, jęcząc. Neumann znów podniósł kolano, tym razem trafił w twarz i złamał mu kość.

Pod Colville'em ugięły się kolana i opadł półprzytomny.

– Nie wstawaj, Martin – powiedział Neumann. – Jeśli wiesz, co dla ciebie dobre, to zostań tu, gdzie jesteś.

W tej samej chwili usłyszał pisk. Podniósł wzrok i zobaczył pędzącą ku nim Jenny.

Tej nocy Neumann nie mógł zasnąć. Zdrzemnął się na chwilę, ale ból go obudził. Teraz leżał bez ruchu, wsłuchany w uderzenia wiatru w bok domu. Z oddali dobiegał huk fal rozbijających się o brzeg. Nie wiedział, która jest godzina. Dźwignął się na łokciu i jęcząc z bólu sięgnął po zegarek, który leżał na szafce nocnej. Spojrzał na fosforyzujące wskazówki. Dochodziła północ.

Opadł na poduszkę i zapatrzył się w sufit. Bójka z Martinem Colville'em to fatalny błąd. Mógł wzbudzić podejrzenia i narazić na szwank całą operację. I zranił Jenny. Przed pubem darła się na niego i okładała go pięściami, wściekła, że skrzywdził jej ojca. Chciał dać łajdakowi nauczkę, tymczasem wszystko obróciło się przeciwko niemu. Teraz, leżąc w łóżku i wsłuchując się w nierówne podmuchy wiatru, zastanawiał się, czy nad całą operacją nie wisi fatum. Przypomniał sobie, co powiedziała Catherine w czasie ich spotkania na wrzosowiskach w Hampstead: „Coś się popsuło. Boję się, że mój kamuflaż długo nie wytrzyma". Przypomniał sobie rozkaz Vogla, żeby śledzić Catherine. I nie wiedział, które z nich – Vogel, Catherine czy on sam, a może wszyscy troje po kolei – już popełniło niewybaczalne błędy.

Neumann zbadał swoje obrażenia. Bolało go całe ciało. Posiniaczona, poobijana klatka piersiowa kłuła przy każdym oddechu, ale chyba żebra były całe. Język miał opuchnięty i przy każdym ruchu czuł rozcięcie. Podniósł rękę i dotknął policzka. Mary zrobiła, co mogła, żeby zasklepić ranę bez szwów – wizyta u lekarza w ogóle nie wchodziła w rachubę. Upewnił się, czy opatrunek się nie przesunął. Nawet to delikatne muśnięcie wystarczyło, żeby policzek zapulsował boleśnie.

Przymknął oczy i próbował zasnąć. Już przysypiał, kiedy na podeście za drzwiami usłyszał kroki. Instynktownie sięgnął po mauzera. Kolejne stąpnięcie, skrzypienie podłogi. Podniósł broń i wymierzył w drzwi. Odgłos naciskanej klamki.

Gdyby to była MI- 5 – pomyślał – na pewno nie zadawaliby sobie trudu, żeby się cicho zakradać do mojej sypialni. Ale jeśli to nie MI- 5 ani nie policja, to kto?

Drzwi się uchyliły i w szparze pojawiła się niewielka postać. W słabej smudze światła wpadającego z korytarza Neumann zobaczył Jenny Colville. Bezszelestnie odłożył mauzera na podłogę przy łóżku i szepnął:

– Co ty tu robisz?

– Przyszłam się upewnić, czy nic ci nie jest.

– Czy Sean i Mary wiedzą, że tu jesteś?

– Nie. Wślizgnęłam się bez pukania. – Usiadła na brzegu wąskiego łóżka. – Jak się czujesz?

– Bywało gorzej. Twój ojciec potrafi sprawić człowiekowi łomot. Ale ty o tym wiesz najlepiej.

W ciemnościach wyciągnęła rękę i musnęła jego twarz.

– Powinieneś pójść do lekarza. To rozcięcie na policzku wyglądało paskudnie.

– Mary świetnie się spisała. Jenny się uśmiechnęła.

– Nabrała wprawy przy Seanie. Mówiła, że za jego młodych lat sobota się dla niego nie liczyła, jeśli nie skończyła się solidną bójką w pubie.

– Jak się czuje twój ojciec? Chyba uderzyłem go o jeden raz za dużo.

– Wydobrzeje. Och, twarz wygląda paskudnie. Ale on nigdy nie był szczególnie przystojny.

– Przepraszam, Jenny. Zachowałem się idiotycznie. Powinienem się wykazać większym rozsądkiem. Po prostu zignorować go.

– Właściciel pubu mówił, że to ojciec zaczął. Zasłużył sobie na to. Zbierało mu się już od dawna.

– Już się na mnie nie gniewasz?

– Nie. Nikt jeszcze nie stanął w mojej obronie. Postąpiłeś jak bohater. Mój ojciec jest silny jak tur. Mógł cię zabić. – Zsunęła dłoń z jego twarzy i powiodła nią po torsie. – Gdzie się nauczyłeś tak bić?

– W wojsku.

– To było przerażające. Boże, ależ ty jesteś cały w bliznach.

– Prowadziłem nadzwyczaj bujne życie. Przysunęła się do niego.

– Kim jesteś, Jamesie Porterze? I co robisz w Hampton Sands?

– Zjawiłem się tu, żeby cię chronić.

– Jesteś moim rycerzem na białym koniu?

– Coś w tym rodzaju.

Jenny gwałtownie się wyprostowała i zdjęła przez głowę sweter.

– Jenny, co ty właściwie…

– Ciii, obudzisz Mary.

– Nie możesz tu zostać.

– Minęła północ. Chyba nie wygonisz mnie na dwór w taką szarugę?

Zanim zdążył odpowiedzieć, zdjęła kalosze i spodnie. Weszła do łóżka i wtuliła się w niego.

– Jeśli Mary cię tu zastanie, zabije mnie – powiedział Neumann.

– Przecież nie boisz się Mary?

– Z twoim ojcem sobie poradzę. Ale Mary to całkiem inna historia.

Pocałowała go w policzek.

– Dobranoc – powiedziała.

Po kilku minutach jej oddech się wyrównał. Neumann przytulił głowę do jej policzka i po chwili on również zasnął.

Rozdział trzeci

Berlin

Lancastery nadleciały o drugiej nad ranem. Vogel, który drzemał na połówce w gabinecie, wstał i podszedł do okna. Berlin drżał pod uderzeniami bomb. Rozchylił zasłony i wyjrzał. Samochód jeszcze stał – duży czarny wóz, zaparkowany po drugiej stronie ulicy. Tkwił tam od ubiegłego popołudnia. Vogel wiedział, że siedzi w nim co najmniej trzech mężczyzn. Wiedział też, że silnik pracuje, bo z rury wydechowej unosił się obłok dymu marznący w zimnym powietrzu. Dusza profesjonalisty burzyła się w nim na widok takiej partackiej roboty. Palić, chociaż się wie, że papieros będzie się żarzył w ciemnościach. Włączyć silnik, żeby nie zmarznąć, choć najgłupszy amatorzyna zauważy spaliny. Ale cóż, gestapo nie musiało się szczególnie przejmować rzemiosłem i zawodowstwem. Podstawą ich działalności był terror i brutalna siła. Ciosy młotem.

1 ... 91 92 93 94 95 96 97 98 99 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)