Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 167
Перейти на страницу:

— Posłuchaj, moja droga Ketty — powiedział do młodej dziewczyny — czy chcesz, bym ci dał dowód miłości, o której powątpiewasz?

— Miłość? — zapytała dziewczyna.

— Tak, gotów jestem cię pokochać.

— A jakiż to dowód?

— Czy chcesz, abym dziś wieczór był z tobą zamiast z twoją panią?

— O, tak — zawołała Ketty klaszcząc w dłonie — bardzo chcę!

— A zatem, moje drogie dziecko — rzekł d’Artagnan siadając w fotelu — pójdź tu, a powiem ci, że jesteś najładniejszą pokojówką jaką widziałem w życiu!

Po czym powiedział jej tyle słodkich słówek, że biedna dziewczyna, która pragnęła tylko mu uwierzyć, uwierzyła... Ale ku wielkiemu zdumieniu d’Artagnana Ketty broniła się dość stanowczo.

Na atakach i obronie czas mija szybko.

Wybiła północ i prawie jednocześnie rozległ się dzwonek w pokoju Milady.

— Wielki Boże! — zawołała Ketty. — Pani mnie woła! Idźże, idź!

D’Artagnan wstał, wziął kapelusz, jakby miał zamiar usłuchać, ale zamiast drzwi wiodących na schody otworzył szybko drzwi wielkiej szafy i schował się wśród sukien i porannych strojów Milady.

— Co pan robi? — zawołała Ketty.

D’Artagnan, który zawczasu wyjął klucz, zamknął się w szafie, nie dając odpowiedzi.

— Cóż to — zawołała Milady ostrym głosem — śpisz, że nie przychodzisz na mój dzwonek?

D’Artagnan usłyszał, jak gwałtownie otworzono drzwi łączące oba pokoje.

— Idę już, Milady — zawołała Ketty biegnąc ku pani.

Obie weszły do sypialni, a ponieważ drzwi pozostały otwarte, d’Artagnan mógł słyszeć, jak Milady przez jakiś czas łaje pokojówkę; wreszcie uspokoiła się i podczas gdy Ketty rozbierała swą panią, rozmowa zeszła na niego.

— Wiesz — rzekła Milady — nie widziałam naszego Gaskończyka dziś wieczór.

— Jak to, pani — rzekła Ketty — nie przyszedł? Czyżby okazał się płochy, zanim jeszcze zdobył szczęście?

— O, nie! Zapewne zatrzymał go pan de Tréville lub pan des Essarts. Znam się na tym, Ketty, trzymam go mocno.

— I co pani z nim zrobi?

— Co zrobię!... Bądź spokojna, Ketty, między tym człowiekiem i mną jest coś, o czym on nie wie... niewiele brakowało, a pozbawiłby mnie zaufania Jego Eminencji... Och, zemszczę się!

— Myślałam, że pani go kocha?

— Ja miałabym go kochać? Nienawidzę go! Głupiec, miał życie lorda Wintera w swym ręku i nie zabił go, pozbawiając mnie w ten sposób trzystu tysięcy liwrów renty!

— To prawda — rzekła Ketty — syn pani byłby jedynym spadkobiercą wuja i aż do jego pełnoletności pani używałaby fortuny.

D’Artagnan zadrżał do szpiku kości, słysząc, jak ta drapieżna istota zarzuca mu przeraźliwie ostrym głosem, któremu z tak wielkim trudem nadawała w czasie rozmów inne brzmienie, że nie zabił kogoś, kto okazał jej tyle przyjaźni.

— Zemściłabym się już na nim, gdyby kardynał, nie wiadomo dlaczego, nie kazał mi go oszczędzać.

— O tak! Ale nie oszczędziła pani bynajmniej kobiety, którą kochał.

— Ach, ta kramarka z ulicy des Fossoyeurs! Czy nie zapomniał już o jej istnieniu? Piękna zemsta, na honor!

Zimny pot spływał z czoła d’Artagnana: ta kobieta była potworem.

Próbował podsłuchiwać dalej, ale niestety, wieczorna toaleta była ukończona.

— Dobrze — rzekła Milady — idź do swego pokoju, a jutro postaraj się zdobyć wreszcie odpowiedź na list, który ci dałam.

— Do pana de Wardes? — zapytała Ketty.

— Tak, do pana de Wardes.

— Oto człowiek, który wygląda mi zgoła inaczej niż ten biedny pan d’Artagnan — rzekła Ketty.

— Możesz odejść — rzekła Milady — nie lubię komentarzy.

D’Artagnan usłyszał, jak drzwi się zamykają, potem dobiegł go odgłos zasuwanych przez Milady rygli; Ketty ze swej strony przekręciła klucz w zamku najciszej, jak mogła. Młodzieniec otworzył drzwi szafy.

— O, mój Boże! — rzekła cicho Ketty — co panu, dlaczego pan taki blady?

— Odrażająca istota! — wyszeptał d’Artagnan.

— Cicho, cicho, niech pan wyjdzie; tylko przepierzenie dzieli mój pokój od pokoju Milady, w jednym słychać wszystko, co się dzieje w drugim.

— Właśnie dlatego nie wyjdę — rzekł d’Artagnan.

— Jak to? — zapytała Ketty oblewając się rumieńcem.

— Albo wyjdę... później.

Przyciągnął Ketty do siebie, nie mogła się opierać, opór robi tyle hałasu, i Ketty uległa.

Był to odruch zemsty nad Milady. D’Artagnan zrozumiał, że nie bez racji powiadają, iż zemsta jest rozkoszą bogów. Gdyby miał trochę serca, zadowoliłby się tym nowym zwycięstwem; ale rządziła nim tylko ambicja i duma.

Trzeba jednak rzec na jego pochwałę, że ze swego wpływu na Ketty skorzystał przede wszystkim po to, by dowiedzieć się, co stało się z panią Bonacieux; ale biedna dziewczyna przysięgła na krucyfiks, że nie ma o tym najmniejszego pojęcia, jej pani nie pozwala nigdy przemknąć swych tajemnic; może jedynie powiedzieć, że pani Bonacieux żyje.

O sprawie, która nie pozbawiła omal Milady zaufania kardynała, Ketty również nic nie wiedziała; tu jednak d’Artagnan miał nad nią przewagę: dostrzegł Milady na statku zatrzymanym w chwili, kiedy opuszczał Anglię, i przypuszczał, że chodzi o diamentowe spinki.

Co jednak nie ulegało wątpliwości, to prawdziwa, głęboka, niezmienna nienawiść do d’Artagnana, który nie zabił jej szwagra.

Następnego dnia d’Artagnan zjawił się u Milady. Była w bardzo złym humorze; d’Artagnan przypuszczał, że rozdrażnił ją brak odpowiedzi od pana de Wardes. Weszła Ketty; Milady potraktowała ją bardzo ostro. Dziewczyna spojrzała na d’Artagnana, jej spojrzenie mówiło: widzisz, ile cierpię dla ciebie.

Ale pod koniec wieczoru piękna lwica złagodniała nieco, z uśmiechem słuchała słodkich słówek d’Artagnana i dała mu nawet rękę do pocałowania.

D’Artagnan wyszedł nie wiedząc, co ma o tym wszystkim myśleć; ale że był to chłopiec, który nie traci łatwo głowy, zalecając się do Milady układał już sobie w myśli plan.

Spotkał Ketty przy drzwiach i jak poprzedniego wieczora poszedł do niej. Ketty została porządnie złajana, pani zarzucała jej niedbałość. Milady nie rozumiała, dlaczego hrabia de Wardes milczy, i kazała Ketty przyjść po trzeci list o dziewiątej rano.

D’Artagnan wymógł na Ketty przyrzeczenie, że przyniesie mu ten list nazajutrz. Biedna dziewczyna przyrzekła zrobić wszystko, co chciał jej kochanek; była zakochana bez pamięci.

Następnie rzeczy poszły swoją koleją: d’Artagnan zamknął się w szafie, Milady wezwała pokojówkę do wieczornej toalety, odprawiła ją i zamknęła drzwi. Jak poprzedniego dnia d’Artagnan wrócił do domu dopiero o piątej rano.

O jedenastej przyszła Ketty. W ręce miała nowy liścik Milady. Tym razem biedna dziewczyna nie próbowała nawet spierać się z d’Artagnanem, pozwoliła mu robić, co chce, należała ciałem i duszą do pięknego żołnierza.

D’Artagnan otworzył list i przeczytał, co następuje:

“Piszę po raz trzeci, by powiedzieć Panu, że go kocham. Uważaj, bym nie napisała po raz czwarty, że Cię nienawidzę.

1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)