Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 86 87 88 89 90 91 92 93 94 ... 158
Перейти на страницу:

Nawet szyldy w Górnym Mieście wskazywały na stan naksydzkiej okupacji. Oczy Naksydów, w przeciwieństwie do oczu Terran, nie widziały czerwieni, ale za to widziały sporo ultrafioletu i potrafiły odróżniać niebieski od indygo. Teraz wiele nowych sklepów i restauracji w Górnym Mieście opatrzono szyldami, które dla Suli wyglądały jak szare kleksy na szarym tle albo jeden odcień niebieskiego na tle innego odcienia, bardzo nieznacznie różniącego się od tego pierwszego. Szyldy te mogłyby równie dobrze głosić: „Tylko dla Naksydów”.

W innych dzielnicach miasta lojaliści przeprowadzali po pięćdziesiąt ataków dziennie. Potem siedemdziesiąt. Potem osiemdziesiąt. Spence pracowała na pełnym etacie, prowadząc fabrykę bomb na Nabrzeżu, w której wytwarzano zindywidualizowane pakiety i rozprowadzano po całym mieście. Naksydzcy funkcjonariusze, którzy zajmowali się w tej dzielnicy kartkami żywnościowymi, byli tak częstozabijani, że biuro racjonowania zostało przeniesione do innego komisariatu w innej dzielnicy.

Jednak nie wszystkie nowiny były tak dobre. Armia podziemna wciąż traciła żołnierzy — aresztowanych, ofiary nieudanych operacji i zwykłego pecha — Naksydzi zastosowali bezlitosny odwet i zlikwidowano masowo zakładników.

W reakcji na wzmożone ataki okupanci stworzyli oddziały lotne, by schwytać napastników, zanim zdążą się wycofać. Oddziałom udało się pojmać kilka jednostek lojalistycznych; niektórych bojowników zabito, innych uwięziono. Trzeba było wtedy szukać nowej kryjówki dla pozostałych bojowników i ich rodzin, zanim schwytani zdradzą dotychczasowe adresy.

Sula postanowiła dać Naksydom lekcję. Wybrała dogodnie położony posterunek policji w dzielnicy Tormineli, i kiedy Naksydka wyznaczona na oficera kontroli racjonowania przybyła do pracy, zabiła ją. Zabójcy — grupa działania złożona z trzydziestu dziewięciu bojowników — nie wycofali się potem, ale oblegali posterunek, ostrzeliwując go z ukrycia i waląc rakietami w garaż. Policja wezwała na pomoc dwa naksydzkie szwadrony szybkiego reagowania.

Sula wywnioskowała z topografii miasta, którymi ulicami nadjadą szwadrony, i wcześniej przygotowała tam zasadzki. Ciężarówki przeciągnięte w ostatniej chwili na szeroką ulicę w dzielnicy handlowej zatrzymały jeden lotny szwadron, a bojownicy ukryci na otaczających ulicę budynkach stworzyli strefę śmierci, w której zginęli wszyscy Naksydzi z oddziału. Widząc ich leżących w swoich żółto-czarnych mundurach na chodniku przy płonących pojazdach, Sula, która znajdowała się na jednym z budynków, wraz z Macnamarą i Spence, krzyczała z radości.

Inna droga do oblężonej dzielnicy Tormineli prowadziła główną trasą szybkiego ruchu. Casimir i Bogo Boys, którzy prowadzili jadące obok siebie ciężarówki, zdołali zająć wszystkie pasy jezdni. Ciężarówki zwolniły i tylne drzwi otwarły się, odsłaniając karabiny maszynowe na trójnogach, pochodzące z magazynu zespołu 491 przy krematorium Nabrzeża.

Naksydzkie pojazdy, chociaż opancerzone, nie wytrzymały aż takiej burzy ognia. Bogo Boys pomknęli naprzód, zostawiając za sobą płonące wraki.

Dopiero teraz grupa operacyjna oblegająca torminelski posterunek, spokojnie się wycofała. Torminele rozsądnie nadal siedzieli w komisariacie i nie podejmowali pościgu.

Wściekłość, która ogarnęła Sulę w bitwie, nie ustępowała przez wiele godzin. Dopiero gdy znaleźli się sam na sam z Casimirem w Hotelu Mnogich Błogosławieństw i ich ciała rozpoczęły inną wojnę, furia odleciała. Oboje byli młodzi i ogniści, a w ich żyłach rozbrzmiewała pieśń triumfu. Żadne z nich nie spodziewało się długiego życia, ale na razie czuli słodycz zwycięstwa.

Kierowana przez Sagasa klika Daimongów dokonała równie udanego, choć mniej gwałtownego zamachu: zdołali przechwycić transport żywności z jednego z magazynów Kulukraftów i przyprowadzić go do swojej dzielnicy, gdzie zostawili otwarte pojazdy, by podczas długiej nocy mieszkańcy mogli je złupić.

„Bojownik” czcił te zwycięstwa, wysławiał bohaterów i męczenników armii podziemnej. Choć Sula jak zwykle przesyłała jedynie pięćdziesiąt tysięcy kopii z węzła dystrybucyjnego Biura Akt, papierowe egzemplarze pisma były niemal wszechobecne: przylepiano je do słupów latarni, leżały na stołach w restauracjach, zbierały się w bramach domów, przygnane wiatrem. Ludzie czytali je otwarcie w tramwajach, przy biurkach w pracy lub przy śniadaniu w kawiarniach, kiedy nad ich głowami paplały oficjalne wiadomości wideo.

Naksydzi dość szybko zorientowali się, że to kliki kierują walką, i uderzyli, zamierzając zlikwidować całe kierownictwo w jednej skoordynowanej operacji. Nie zdawali sobie jednak sprawy ze współpracy klik z niektórymi wyższymi funkcjonariuszami policji i wymiaru sprawiedliwości.

Wszyscy przywódcy klik zostali ostrzeżeni ze znacznym wyprzedzeniem, i kiedy oddział Patrolu Miejskiego i Legionu Prawomyślności rozbił drzwi do małego, nędznego biura Sergiusa Bakshiego, nikogo i niczego tam nie znalazł. Pozostały jedynie komputery z wyczyszczoną pamięcią. Naksydom udało się aresztować tylko jedną osobę: gangstera z ulicy Cnoty, który był zbyt pijany, by sprawdzić pocztę, i nie wiedział, że ścigają go Naksydzi.

Casimir był dumny, że wydano na niego nakaz aresztowania — nie sądził, że jest aż tak ważny. Nie miał nic przeciwko przeprowadzkom do kolejnych kryjówek, ale złościło go, że musi zrezygnować ze strojów od Chesko i z morelowego samochodu; brak ostentacji nie leżał w jego zwyczajach.

Sula, wprost przeciwnie, wzrastała w warunkach wymagających braku ostentacji, dlatego pewnego ranka wstrząsnął nią widok własnej twarzy w ściennym kawiarnianym wideo, gdy kupowała kawę i ciasto na wynos. Czuła, jak jej twarz płonie. Schowała brodę w kołnierz i czmychnęła z powrotem do kryjówki, oglądając się nerwowo przez ramię.

Gdy weszła, Casimir dopiero się obudził. Jego ramiona i nogi zwisały z wąskiego łóżka. Postawiła śniadanie na stole i kazała ściennemu wideo się włączyć. Zmieniała kanały, aż znowu zobaczyła swoją twarz.

Zdjęcie wzięto z archiwalnego wydania wiadomości. Przedstawiało ją podczas dekoracji po bitwie przy Magarii. Była w pełnym mundurze galowym i stała na baczność, a dowódca Floty, Tork, wieszał medal na jej szyi.

— Nagroda za fałszywą lady Sulę wynosi trzy tysiące zenitów — mówił spiker melodyjnym daimongskim głosem.

Serce jej podskoczyło. Usiadła ciężko na łóżku, gdy zawiodły ją kolana.

Fałszywa lady Sula? — myślała. Skąd mogli dowiedzieć się o Caro?

— Fałszywa? — doszedł ją głęboki głos Casimira. Mężczyzna zaśmiał się. — Nie mogą się przyznać do pomyłki.

Pomyłki? Sula położyła dłoń na łomoczącym sercu, a potem poczuła poryw gniewu, gdy Casimir znowu się zaśmiał. Popatrzyła na niego wściekle.

— Oni myślą, że się podszywasz! — wyjaśnił Casimir. — Cały czas powtarzali, że prawdziwa lady Sula zginęła w wybuchu, nie? Więc ty musisz być fałszywa.

Gwiazdy zamigotały jej przed oczami i zdała sobie sprawę, że zapomniała oddychać. Napełniła płuca powietrzem i znów odwróciła się do ekranu.

Caro musi pozostać martwa — pomyślała. Nie powstała z rzeki Sola, z mułem ściekającym z jej złotych włosów, by mnie ukarać. Zabójczy sekret z przeszłości pozostanie zamknięty na klucz.

1 ... 86 87 88 89 90 91 92 93 94 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)