Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 158
Перейти на страницу:

— Milordzie?

— Wiem, że gdyby pan mógł, ocaliłby go pan.

Na twarzy Marsdena przez chwilę malowało się zaskoczenie, ale zaraz je opanował i znowu pojawiła się obojętność.

— Milordzie, jestem pewien, że pana nie zrozumiałem.

— Macie swój system sygnalizacji gestami dłoni i tak dalej, prawda? Przekazałby pan Phillipsowi ostrzeżenie, gdyby akurat nie wypadła mu wachta w sterowni. — Martinez zaczerpnął powietrza i westchnął. — Szkoda, że pan tego nie zrobił.

Marsden patrzał na niego przenikliwie piwnymi oczyma, ale milczał.

— Jakiś czas temu zorientowałem się, że Thuc mógł być zabójcą, ale nie był narayanistą — oznajmił Martinez. — Wisior z drzewem znaleziono w rzeczach Thuca, ponieważ to pan go tam włożył, kiedy wysłałem pana po jego rzeczy. Wiedział pan, że za chwilę rozpocznę śledztwo w sprawie sekty i jej członków, i chciał pan pozbyć się dowodów. Zdjął pan więc wisior z szyi i położył go obok biżuterii Thuca.

Mięśnie na szyi Marsdena zadrgały. Patrzył na Martineza kamiennym wzrokiem.

— Milordzie, to są czyste spekulacje — odparł.

— Zachodziłem w głowę, dlaczego pan się tak dziwnie zachowuje. Bardzo się pan rozzłościł, kiedy po raz pierwszy wspomniałem o narayanistach, a potem potępił mnie pan, że śmiem obrażać klany Fletcherów i Gombergów. Zmusił mnie pan, bym pana natychmiast przeszukał, choć oczywiście było to już po pozbyciu się wisiora. Pomyślałem wtedy, że jest pan jakimś wyjątkowo egzaltowanym snobem. Nie uświadamiałem sobie, że właśnie obraziłem pańskie najgłębsze wierzenia. Problem polega na tym, że ten wisior pomógł w skazaniu Phillipsa na śmierć. Nie wiedział pan, że jeden z odcisków palców Thuca znaleziono na ciele Kosinica. Ten fakt połączył morderstwa w moim mózgu i narayanizm, i dlatego rozpocząłem akcję szukania sekciarskich zabójców. W ten właśnie sposób członkowie sekt zawsze są przedstawiani w wideonowelach — zabijają ludzi i składają dzieci w ofierze fałszywym bogom. Za dużo tego oglądałem i doszedłem do błędnych wniosków. Zapomniałem, że narayanizm to nie jest wiara morderców.

— Nie wiem tego, milordzie. — Marsden ostrożnie dobierał słowa.

Martinez wzruszył ramionami.

— Proszę uwierzyć, że żałuję, iż załatwiłem to w taki sposób. Jestem przekonany, że mi pan nie wybaczy, ale mam nadzieję, że mnie pan zrozumie. — Pociągnął długi łyk wina. — To wszystko, Marsden. Byłbym wdzięczny, gdyby mógł pan skopiować dla mnie to nagranie i jak najszybciej dołączyć je również w formie pisemnej.

Marsden zasalutował. — Tak jest, milordzie.

— Jest pan wolny.

Marsden odwrócił się i odszedł, sztywno wyprostowany. Martinez patrzył na zamykające się za nim drzwi.

Przeprosiny nie zostały przyjęte — pomyślał.

Jeszcze raz pociągnął wina, a potem poszedł do swego gabinetu, odstawił kieliszek na biurko i wyszedł na korytarz.

Czas zameldować się u lady Michi.

DWADZIEŚCIA CZTERY

Niepokój spowodowany naksydzkim rajdem nie poprawił wyglądu Torka. Jego ciało obumierało szybciej niż zwykle i suche zwitki skóry zwisały z jego dłoni i szarej, pozbawionej wyrazu twarzy. Wiało od niego silną zgnilizną. Ale choć ciałem był kruchy, duchem pozostawał jak zawsze mocny i niewzruszony.

— Istnieje tylko jedno możliwe rozwiązanie — oznajmił. — Ten Zarząd musi mianować mnie dowódcą Floty Macierzystej.

Oczy lady Seekin zrobiły się ogromne pod ciemnymi goglami.

— Milordzie, przecież jesteś na emeryturze.

— Ten zarząd jest władny znowu powołać mnie do aktywnej służby. Oczywiście z żalem przyjmę tę decyzję. Miałem nadzieję, że tamte dni dawno minęły.

Lord Chen miał wątpliwości, czy żal lorda Torka przewyższa jego własny żal.

— Nie rozumiem, milordzie — podjął próbę. — Powierzono panu kierowanie wszystkimi instalacjami Floty, nie tylko statkami, ale również stacjami pierściennymi i wszystkim na powierzchniach planet. Odgrywa pan niezwykle istotną rolę w naszych nadziejach na zwycięstwo. Czy może pan sprzeniewierzyć to zaufanie w zamian za dowodzenie tylko jednym elementem całości?

Chen bał się, że jego słowa spowodują następną tyradę Torka, ale dźwięczny głos przewodniczącego pozostawał spokojny.

— Nikt inny nie wchodzi w grę. Pomyślcie, Flota Macierzysta musi być kierowana przez kogoś o odpowiednim stopniu. Większość oficerów służby czynnej w stopniu dowódców Floty zginęło przy Magarii, a inni są zbyt daleko od miejsca wydarzeń. Kringan jest trzy miesiące drogi stąd, przy Harzapid, z Czwartą Flotą. Pe-to jest przy Felarusie, a po drodze ma układy okupowane przez Naksydów. Trepatai jest przy Seizho, ale na początku wojny podupadła na zdrowiu i od miesięcy nie opuszcza łóżka. Lord Ivan Snow ma właściwy stopień, ale większość swej kariery zawodowej spędził w Służbie Śledczej, a ponadto jest trzy miesiące drogi stąd, na Laredo, gdzie bezpośrednio podlega konwokacji. Tymczasem ja…

Nastąpiła chwila ciszy. Lord Chen starał się nie wpuszczać do nozdrzy mdłego powiewu martwego ciała.

— Jestem na miejscu. Kiedy przywrócicie mnie do służby, będę miał odpowiedni stopień. Jestem Daimongiem i mogę dołączyć do dwóch nowych krążowników z Antopone, które są dostosowane do daimongskiej załogi. Bez trudności wezmą mnie na pokład.

— Czy nie moglibyśmy po prostu awansować kogoś na to stanowisko? — spytała lady Seekin. — Lord Do-faq jest zwycięskim dowódcą. Nie mamy bardziej doświadczonego oficera.

Chen zamknął oczy i żałował, że nie może zamknąć również uszu na burzę, jaka się rozpęta w odpowiedzi na rozsądną, lecz naiwną uwagę lady Seekin. Znowu został zaskoczony, gdyż Tork milczał, a odpowiedzi udzielił Pezzini.

— Do-faq jest zwolennikiem innowacji, które zabiły Kangasa — powiedział. — Nie możemy postawić go na czele Floty Macierzystej. On spowoduje śmierć kolejnych dobrych oficerów i prawdopodobnie znowu straci Zanshaa. Flotą musi dowodzić silny zwolennik dyscypliny i ortodoksyjnej taktyki. — Gestem głowy wskazał Torka. — Lord Przewodniczący ma te cechy.

— Nie jestem już młody, ale zdrowie mi dopisuje — oświadczył Tork. — A zresztą muszę zachować żywotność jeszcze tylko przez kilka miesięcy.

Po czymś takim nie było już wyboru. Tork i jego zwolennicy zablokowaliby wszelkie próby awansowania Do-faqa czy kogoś innego.

Gdy zarządzono głosowanie, lord Chen razem ze wszystkimi uniósł rękę w górę. Lord Tork został jednogłośnie wyznaczony na dowódcę Floty Macierzystej i obarczony zadaniem odzyskania Zanshaa i pokonania rebeliantów.

Tork rzucił się w wir pracy z właściwym mu oddaniem. Nie przeniósł się natychmiast na daimongskie statki, lecz pozostał na miejscu, gdzie dysponował wystarczającym personelem, aby informował go o statusie Floty we wszystkich zakątkach imperium.

Daimongskie statki leciały na Chijimo, gdzie miały zadokować i zostać uzbrojone. Tork dopilnował, by z Antopone przesłano cały niezbędny sprzęt. Flota Macierzysta pod dowództwem Do-faqa przez całą drogę do Zarafanu hamowała, a potem zakręciła wokół słońca układu i pomknęła z powrotem do Chijimo.

Posiłki nadlatywały. Trzy statki Czwartej Floty skończono remontować po bitwie przy Harzapid. Trzy nowiutkie fregaty, zbudowane z zadziwiającą sprawnością w stoczniach Martinezów na Laredo, poddawano próbom. Konwokacja była pod ogromnym wrażeniem i zamówiła pięć kolejnych fregat. W innych miejscach przyjaznego kosmosu kończono już dalszych trzydzieści jeden okrętów i rozpoczynano budowę jeszcze sześćdziesięciu.

Dowódca Floty, Kringan, najwidoczniej usłyszał zew fanfar przy Harzapid, gdy dotarła wiadomość o śmierci Kangasa. W ciągu trzech dni przeszedł na pokład fregaty, jednej z tych, których jeszcze nie skończono remontować, i wystartował ku Chijimo, zabierając ze sobą brygadę remontową. Najwyraźniej miał nadzieję, że zdąży na czas, by wyznaczono go na dowódcę Floty Macierzystej. Niestety, nikt inny tych fanfar nie usłyszał, ponieważ zanim jeszcze fregata opuściła układ Harzapid, Tork otrzymał już naczelne dowództwo.

1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)