Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 101
Перейти на страницу:

Obudzono go następnego dnia o szóstej rano. Milczący żołnierz zaprowadził go do północno-zachodniego narożnika, do wielkiego gabinetu jakiegoś dyrektora. Pomieszczenie robiło duże wrażenie. Wyprofilowana, ogromna szyba przywodziła raczej na myśl kabinę monstrualnego bombowca; nowoczesne, skórzane meble, stylowe wyposażenie i napędzana teraz generatorem klimatyzacja budziły skojarzenia z jakimś futurystycznym hotelem na Księżycu albo na Marsie, szczególnie zważywszy na to, co było za oknami.

-Proszę, proszę, niech pan wejdzie, panie kapitanie. - Zza ogromnego biurka podniósł się rosyjski major. Był w sile wieku, mógł mieć jakieś pięćdziesiąt, pięćdziesiąt pięć lat i mówił piękną niemczyzną. - Zechce pan spocząć. - Wskazał mu skórzany fotel.

Schielke czuł, że w najwyższym stopniu powinien się go obawiać.

-Przyznam, że jestem zaskoczony sposobem traktowania więźniów, panie majorze - uścisnął wyciągniętą przez tamtego rękę.

-Ależ nie jest pan więźniem, panie kapitanie. Ja po prostu z czystej ciekawości chciałbym się dowiedzieć o kilku sprawach, wprost ze źródła.

-Proszę pytać.

Rosjanin uśmiechnął się lekko.

-Jak pan widzi swoją przyszłość? - rzucił z zaskoczenia.

-Proszę?

-Nie rozmawiał pan o tym z Holmesem, kiedy decydował się pan na współpracę z Polakami?

-Wtedy nie, potem trochę tak.

-I?

-Dłużewski odmalował mi dwa możliwe scenariusze. Jeśli będę nieprzydatny albo groźny, to mogę zostać wysokiej rangi nadzorcą w obozie dla niemieckich jeńców gdzieś pośród śniegów Syberii.

Rosjanin znowu się uśmiechnął. Wyraźnie spodobała mu się bezpośredniość Polaka w rysowaniu wizji przyszłości.

-Drugi scenariusz nastąpi, kiedy okażę się niegroźny i przydatny. I myślę, że tak jest w moim przypadku. Znam wiele informacji o Werewolfie, znam wielu ludzi, których możecie szukać, orientuję się w wielu niuansach miasta i jego archiwów. Dla Polaków będę niezbędny przez parę lat. A potem wyjadę do tej części Niemiec, którą obecnie okupują wojska radzieckie, dostanę willę i będę służył albo w tamtejszych organach bezpieczeństwa, albo w wywiadzie.

Rosjanin skłonił głowę w podziwie nad darem przewidywania Dłużewskiego.

-Brzmi rozsądnie - powiedział. - Ale czy nie chciałby pan udać się jak najszybciej do rodzinnej Bawarii?

-Nic mnie tam nie ciągnie.

-A to dlaczego?

-Obok posiadłości rodziców znajdował się jeden z największych wiaduktów kolejowych, od dawna nieskutecznie bombardowany przez aliantów. No i zdenerwowani Anglicy zrzucili tam w końcu bombę Grand Slam. Nie ma już ani wiaduktu, ani rodzinnego domu, ani moich bliskich.

Rosjanin, udając smutek, pokiwał głową. Siedział dłuższą chwilę w milczeniu, potem wyjął z szuflady akta Schielkego z Abwehry. Cholernicy działali naprawdę szybko. Można być pod wrażeniem rosyjskiego wywiadu. Major zerknął na przesłuchiwanego, jaką reakcję wywoła ta teczka, a Schielke robił wszystko, żeby ukryć zalewającą go właśnie falę ulgi. Przecież te akta pisał głównie jego największy wróg, major Heigel. W obecnej więc sytuacji zawarte tam kalumnie i oszczerstwa stawały się właśnie najpiękniejszymi zdaniami na świecie. Słowami wartymi złota.

-Wie pan, co sądzili o panu zwierzchnicy?

-Nie mam najmniejszego pojęcia - skłamał.

-Określają pana jako nieudacznika, lekkoducha, nieprzykładającego się zbytnio do pracy. Gorzej: piszą, że nie jest pan oddany nazistowskim ideom, a pańskie poglądy polityczne są wysoce niepewne. A nawet podejrzewają pana o przekonania wywrotowe, które nie ujawniły się jednak wyłącznie dzięki pańskiemu wyjątkowemu lenistwu i niezgulstwu.

Schielke przestał udawać, że nie odczuwa ulgi. Westchnął głośno.

-Boże - szepnął. - Autor tych słów nie mógł nawet podejrzewać, jaki wspaniały prezent zrobił mi na nowe czasy!

Rosjanin zaczął się głośno śmiać. Dwa razy uderzył nawet otwartą dłonią w akta.

-Właśnie tak. - Przetarł palcami powieki. - Właśnie tak. Myślę, że autor tych słów sam bardzo chciałby mieć taki wpis we własnych aktach, zamiast samych hitlerowskich superlatyw. Jest zresztą tutaj.

-Heigel jest w tym budynku?

-Tak, ale nie na piętrze. Siedzi w piwnicy gdzie jest wody po kolana i pływają szczury. Zdania o panu jednak nie zmienił. Dalej uważa pana za małego cwaniaczka, oportunistę i kompletnego bezideowca. Powiedział nam nawet, że gestapo od dawna miało pana na oku.

-Od dawna to chyba nie. Krupmann jednak rzeczywiście mnie znienawidził, jak mu zgarnąłem Holmesa sprzed nosa. Domyślił się, że to ja.

Major skinął głową. Z szuflady wyjął egzemplarz książki, w której Sherlock i Mycroft ratują Breslau z rąk oszalałego geniusza zbrodni, profesora Moriarty’ego.

-Taaaak... Żeby dać panu później alibi, wszyscy zamknięci w Łubiance radzieccy pisarze musieli pracować całą dobę. Ale warto było, czytałem dziś w nocy, całkiem niezła książka, Conan Doyle by się nie powstydził.

-Rosyjscy pisarze są znani ze swojego kunsztu.

-Szczególnie, kiedy redaktorem prowadzącym wydanie jest Ławrientij Beria - zgodził się major.

Schielke ukrył zadowolenie.

-Czy mógłbym prosić o egzemplarz? Dotąd sam nie miałem okazji...

-Oczywiście. - Rosjanin podał mu książkę. - Polecam - zawiesił głos. - A wracając do pańskich akt...

-No ładnie. Teraz oprócz niemieckiego wywiadu stanę się pośmiewiskiem także radzieckiego.

-Czemuż to?

-Teraz wy będziecie opowiadać o moim tekturowym lotnisku, na które zrzucono drewnianą bombę.

Rosjanin zmieszał się wyraźnie. Najpewniej już o tym szeptano wśród jego kolegów.

-Cóż. - Usiłował ukryć wyraz twarzy. - Ja bym się tym nie przejmował. Tekturowa wersja luftwaffe jest przecież bardziej ludzka - przygryzł lekko dolną wargę. - Ale wracając do głównego tematu. Naprawdę nigdy nie był pan zafascynowany narodowym socjalizmem?

-Dobrze wybrał pan scenerię tej rozmowy, panie majorze. Przecież nie uwierzy pan, że normalny człowiek będzie trzymał z ludźmi, którzy mieli to - rozłożył szeroko ręce, żeby pokazać wspaniałości futurystycznego gabinetu, jego panoramiczne, gięte szyby, klimatyzatory, modernistyczne meble i gustowne wykończenie - i doprowadzili do tego - wskazał płonące ruiny za oknami. - Prawda? I ja miałbym iść z nimi w pochodzie? Palić książki na stosach? Proszę wybaczyć, ale jestem zbyt inteligentny, żeby dać się nabrać na ich bełkot zwany propagandą.

-Aha - Rosjanin zrozumiał to po swojemu. - Znaczy pacyfista.

Zrobił odpowiednią notatkę w jego aktach. W jego nowych aktach, oczywiście.

-Proszę się nie obawiać - dodał, wyjaśniając. - Napisałem: „Od dawna zdeklarowany antyfaszysta”. Znaczy to samo, ale ładniej brzmi.

Skończywszy pisać, major wstał i podał mu rękę.

-To wszystko na dzisiaj. Niestety, będziemy musieli pana gościć jeszcze przez jakiś czas.

-Długo?

-Do chwili, kiedy dotrą tu Polacy. Jest pan ich agentem.

Znaczyło to ni mniej ni więcej, że czeka go więcej przesłuchań.

-Proszę zejść z sierżantem na parter, do magazynu. Tam dostanie pan najpotrzebniejsze rzeczy.

1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)