Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]
Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]

Электронная книга - «Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]». Краткое содержание книги:

Po ciężkich przeżyciach skrzypaczka Caroline Waverly szuka wytchnienia w miasteczku Innocence na amerykańskim Południu. Jednakże ten idylliczny z pozoru zakątek okaże się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym – grasuje tu sadystyczny, nieuchwytny morderca kobiet. Do grona podejrzanych należy Tucker, miejscowy playboy, który zakocha się w Caroline. Skrzypaczkę porwie wir strasznych, tajemniczych wydarzeń…
1 ... 77 78 79 80 81 82 83 84 85 ... 113
Перейти на страницу:

– Cholera! – Próbowała dojrzeć coś przez deszcz, ale widać było tylko porzucony samochód. – No, pięknie! – Otworzyła drzwi i wyszła na deszcz. W jednej chwili włosy przylgnęły jej do czoła i oczu. – Dwadzieścia dwa dolce siedemdziesiąt pięć centów diabli wzięli! – krzyknęła w ciemność. – Chryste, jak mam odzyskać męża, skoro wracam do domu i wyglądam jak utopiony kot!

Przemyślała to sobie i uznała, że godny pożałowania wygląd może zadziałać na jej korzyść. Wzbudzić współczucie. Ale jeżeli chciała, żeby Junior jej współczuł, ponieważ zmokła, musi się najpierw dostać do domu. Wsparta pod boki, kopnęła oponę samochodu blokującego drogę.

– Jak niby mam objechać tę kobyłę? – Perspektywa powrotu do matki była tak przerażająca, że Darleen podeszła do samochodu, by poszukać innego rozwiązania.

Zaglądała właśnie przez przednie okienko w nadziei, że ujrzy kluczyki w stacyjce, kiedy usłyszała za sobą jakiś dźwięk. Serce podeszło jej do gardła i wróciło na swoje miejsce na widok znajomej postaci wyłaniającej się z mroku.

– Tak myślałam, że to twój samochód – zawołała. – Drogi są takie śliskie, że omal w niego nie wjechałam. Junior obdarłby mnie żywcem ze skóry, gdybym rozbiła mu wóz.

– Oszczędzę mu kłopotu.

Darleen nawet nie zobaczyła lewarka, który pozbawił ją przytomności.

Światło zamigotało parę razy, zanim w końcu zgasło podczas wyjątkowo silnego grzmotu. Caroline przygotowała się na taką ewentualność, rozstawiając świece i lampy naftowe we wszystkich pokojach.

Nie przeszkadzała jej ciemność ani burza. Prawdę mówiąc, błogosławiła i jedno, i drugie. Miała nadzieję, że uszkodzone zostaną również linie telefoniczne i nie będzie musiała odbierać więcej telefonów. Ludzie dzwonili przez cały dzień, z ciekawości lub z troski o nią. Nie, burza jej nie przeszkadzała, ale nie chciała obijać się w ciemności po domu i ryzykować spotkania z uśmiechniętym duchem Austina Hatingera.

Patrzyła na burzę z werandy, podczas gdy Nieprzydatny popiskiwał w progu. Widowisko było wspaniałe. Wiatr przetaczał się po równinie wstrzymywany tylko przez drzewa, targał skrzydłami okien, kładł trawy.

Caroline nie wiedziała, czy tak gwałtowny deszcz jest dobry czy zły dla zbiorów, choć z całą pewnością dowie się o tym przy pierwszej wizycie w mieście. Na razie chciała tylko patrzeć, drżeć z lęku i wiedzieć, że ma za plecami suchy, pełen świec dom, który zapewni jej azyl.

Schronienie, poprawiła się z uśmiechem. Ciekawe jak zinterpretowałby użycie słowa „azyl” doktor Palamo? Reakcja odruchowa, zdecydowała. Nie kryje się już i nie ucieka. Po raz pierwszy po prostu żyje.

A przynajmniej próbuje.

Uciekła przed Tuckerem tego ranka. Zaakceptowała seks, odrzuciła intymność. Chciała udowodnić sobie, że żyje, ale bała się doznawać jakichkolwiek uczuć.

Zaskoczona nagłym chłodem, potarła ramiona. On chciał jej, ona chciała jego. Proste i bezproblemowe. Nie ma co rozdzielać włosa na czworo.

Zamknąwszy oczy, zaczerpnęła głęboko powietrza. Pachniało ozonem po ostatniej serii błyskawic. Caroline roześmiała się, kiedy Nieprzydatny czmychnął z piskiem do domu.

– W porządku, mały. Pędzę na ratunek. Znalazła go w salonie, z nosem wystającym spod pokrycia kanapy.

Szepcąc słowa pociechy, wyciągnęła psa spod kanapy i wzięła na ręce jak dziecko.

– To nie potrwa długo. Burza nigdy nie trwa długo. Przychodzi, by nami potrząsnąć i sprawić, że docenimy spokój. Co powiesz na odrobinę muzyki?

Ja mam wielką ochotę. – Posadziła go na fotelu i wzięła do ręki skrzypce. – Coś pełnego pasji. Żeby wgrać się w nastrój.

Zacięła od Czajkowskiego, odegrała fragment Dziewiątej Beethovena jedną z piosenek, które nauczył ją Jim, i własną porywającą interpretację „Lady Madonny”.

Kiedy skończyła, na dworze panowały już ciemności. Drgnęła, słysząc pukanie do drzwi. Nieprzydatny wypadł z pokoju i pognał do sypialni, gdzie zaszył się pod łóżko.

– Może powinnam posłać go na tresurę. – Odłożyła skrzypce i wyszła do holu. Przez siatkowe drzwi wyjrzała ku niej twarz Tuckera.

Splotła dłonie, tak pewne przed chwilą, by powstrzymać ich drżenie.

– Paskudna noc na spacery.

– Wiem.

– Nie wejdziesz?

– Jeszcze nie.

Z włosów ściekła mu woda. Przypomniała sobie, jak wyglądał rano, kiedy wziął prysznic.

– Długo tu stoisz?

– Przyjechałem w chwili, gdy przerzuciłaś się z nokturnów na „Salty Dog”. Bo to był „Salty Dog”, prawda?

Na jej twarzy ukazał się przelotny uśmiech.

– Jim mnie nauczył. Wymieniamy doświadczenia.

– Słyszałem o tym. Toby jest bardzo zadowolony. Myśli nawet o kupieniu chłopcu używanych skrzypiec.

– Jim jest utalentowany – powiedziała i poczuła się głupio. Dlaczego rozmawiają o Jimie rozdzieleni siatkowymi drzwiami? – Prąd wysiadł.

– Wiem. Wyjdź na chwilę, Caroline. Zawahała się. Wydawał się taki poważny.

– Coś się stało?

– Wyjdź. – Otworzył drzwi.

– Dobrze. – Wyszła, cała spięta. – Zastanawiałam się właśnie, czy ten deszcz jest dobry dla zbiorów.

– Nie przyszedłem tu rozmawiać o uprawie roli, o muzyce zresztą też nie. – Wsadził ręce w kieszenie i razem patrzyli, jak błyskawice rozdzierają niebo. – Muszę zapytać cię o to, co było rano.

– Może przyniosę ci piwa? – Zrobiła krok w tył, sięgając do klamki. – Wczoraj kupiłam całą skrzynkę.

– Caroline! – Jego oczy błysnęły w mroku. – Dlaczego nie pozwoliłaś mi się dotknąć?

– Nie rozumiem, o czym mówisz. – Przeczesała nerwowo palcami włosy. – Pozwoliłam ci. Kochaliśmy się w salonie na kanapie.

– Pozwoliłaś mi się kochać, ale nie pozwoliłaś mi się dotknąć. Jest różnica. Ogromna różnica.

Zesztywniała. Omal się nie uśmiechnął, widząc wyniosłe spojrzenie, jakim go obrzuciła.

– Jeżeli przyjechałeś tu, żeby krytykować mój występ… – umilkła zdziwiona tym, co powiedziała.

– Dużo mówiące przejęzyczenie. Poza tym nie krytykuję. Pytam. – Podszedł bliżej, ale jej nie dotknął. – Ale myślę, że właśnie mi odpowiedziałaś. To był występ. Może potrzebowałaś coś odegrać, żeby poczuć, że żyjesz. Bóg wie, że masz do tego prawo. Pytam, czy tylko tego chcesz? Mogę ci ofiarować więcej. Chcę dać ci więcej. Jeżeli zechcesz to przyjąć.

– Nie wiem. Nie tylko, czy chcę, ale czy powinnam.

– Mogę zostawić cię samą, jeżeli masz zamiar to przemyśleć. Albo możesz mnie zaprosić do środka. – Podniósł dłoń do jej policzka. – Proszę, zaproś mnie do środka.

Nie tylko do domu, zrozumiała. Do jej wnętrza, fizycznie, emocjonalnie. Zamknęła na chwilę oczy. Kiedy je otworzyła, on nadal czekał.

– Nie stanowię najlepszej lokaty kapitału. Uśmiechnął się lekko.

– Cholera, złotko, ja też nie. Odsunęła się, żeby otworzyć drzwi.

– Wejdź, proszę.

Tucker wypuścił ze świstem powietrze. W chwili gdy przekroczył próg pochwycił Caroline w ramiona z taką gwałtownością, że zachwiała się na nogach.

– Tucker…

– Mógł to zrobić Ret Butler, mogę i ja. -.Zamknął jej usta pocałunkiem i ruszył w stronę schodów. Szczęśliwie nie musiał się martwić Ashleyem, a Luisa wybije jej dzisiaj z głowy.

– Jesteś mokry. – Oparła głowę na jego ramieniu.

– Nie będę się sprzeciwiał, żebyś się rozebrała.

Roześmiała się. Jakie to łatwe, pomyślała, jeżeli człowiek pozwoli sobie na luz.

– Jesteś dla mnie taki dobry.

1 ... 77 78 79 80 81 82 83 84 85 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)