Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]
Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]

Электронная книга - «Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]». Краткое содержание книги:

„Lustrzany taniec” stanowi szczególną część sagi barrayarskiej. Powraca w niej Mark, klon-bliźniak Milesa Vorkosigana/Naismitha, który podając się za dowódcę Najemnej Floty Dendarii, przeprowadza szaleńczą akcję desantową w Obszarze Jacksona — części wszechświata, gdzie inżynieria genetyczna rozwija się bez żadnych ograniczeń. Niestety, ponosi klęskę i z pomocą musi mu pospieszyć prawdziwy admirał Naismith. Podczas odwrotu Miles zostaje zabity, ale jego śmierć daje początek lawinie wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Przed Markiem stoją nowe nieoczekiwane zadania, którym musi sprostać. Czy przyjaciele Milesa mu pomogą? Jak przyjmie go Barrayar? Czy ma szansę odciąć się od mrocznej przeszłości i przeistoczyć z genetycznej repliki Milesa w człowieka?
1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 137
Перейти на страницу:

Wreszcie zjawił się Illyan.

— Proszę usiąść i podwinąć lewy rękaw.

Mark wykonał polecenie.

— Co to jest?

— Test skórny.

Gdy Illyan przycisnął do wewnętrznej strony przedramienia wąski przylepiec, Mark poczuł lekkie ukłucie. Po chwili Illyan oderwał tester, zerknął na chronometr i oparł się o konsolę, obserwując rękę Marka.

Po minucie zjawiła się na niej różowa kropka. Po dwóch — cała gromada kropek. W ciągu pięciu minut na skórze wykwitła twarda biała pręga otoczona wściekle czerwonymi pasemkami, które biegły od przegubu do łokcia.

Illyan westchnął rozczarowany.

— Lordzie Marku, radzę, żeby w przyszłości jak ognia unikał pan fast — penty.

— To reakcja alergiczna?

— Wyjątkowo silna.

— Cholera. — Mark usiadł i zamyślił się. Potem zaczął się drapać. Opuścił rękaw, zanim zdążył rozdrapać ranę do krwi. — Gdyby na tym miejscu siedział Miles, przeglądał te pliki i przedstawiał panu te same argumenty, słuchałby go pan?

— Porucznik Vorkosigan ma swoim koncie sukcesy, dzięki którym zasługuje na moją uwagę. Wyniki mówią same za siebie. Jak sam pan wielokrotnie podkreślał, nie jest pan Milesem. Nie może pan wysuwać obu argumentów naraz — dodał uszczypliwym tonem. — Niech się pan zdecyduje.

— Po co w ogóle pan mnie tu wpuścił, skoro nic, co zrobię czy powiem, niczego nie zmieni? — wybuchnął Mark.

Illyan wzruszył ramionami.

— Pomijając bezpośredni rozkaz Gregora, przynajmniej wiem, gdzie pan jest i co pan robi.

— Czyli to jest cela, do której dobrowolnie wszedłem. Gdyby mógł mnie pan zamknąć w celi bez konsoli, zapewne byłby pan jeszcze bardziej zadowolony.

— Szczerze mówiąc, tak.

— No właśnie. — Mark z ponurą miną ponownie włączył konsolę, a Illyan opuścił pokoik.

Mark zerwał się z krzesła, przypadł do drzwi i wystawił głowę na zewnątrz. Illyan był już w połowie długości korytarza.

— Mam już własne imię, Illyan! — krzyknął z wściekłością Mark.

Illyan obejrzał się przez famie, unosząc ze zdumienia brwi, ale się nie zatrzymał.

Mark próbował czytać następny raport, lecz słowa zlały się w niezrozumiały bełkot. Był zbyt roztrzęsiony, by skupić się na analizie. W końcu dał za wygraną i wezwał Pyma. Kiedy jechali do Domu Vorkosiganów, jeszcze nie zapadł zmierzch. Mark wpatrywał się w zachód słońca, które migało między budynkami, aż rozbolały go oczy.

Po raz pierwszy w tym tygodniu wrócił z CesBezu w porze kolacji. Zastał księżnę i Elenę Bothari — Jesek przy stole stojącym w ustronnym kącie domu, skąd widać było osłonięty fragment ogrodu pełen jesiennych kwiatów. W nadciągającym zmierzchu rośliny wciąż mieniły się wszystkimi kolorami dzięki reflektorom punktowym. Księżna miała na sobie wytworny zielony żakiet i długą spódnicę — strój dostojnej żony Vora; Bothari — Jesek była ubrana w podobny niebieski kostium, najwyraźniej wypożyczony z garderoby księżnej. Na stole stało nakrycie dla Marka, mimo że od czterech dni nie zjawiał się na wieczornym posiłku. Osobliwie wzruszony wśliznął się na swoje miejsce.

— Jak się dziś czuje książę? _ spytał nieśmiało.

— Bez zmian — westchnęła księżna.

Jak to było w zwyczaju, przed posiłkiem nastąpiła minuta ciszy, podczas której księżna zmawiała cichą modlitwę, a Mark podejrzewał, że zamiast błogosławić chleb, modli się o dzisiejszy dzień. Bothari — Jesek i on czekali uprzejmie, Elena rozmyślała Bóg wie o czym, a Mark analizował w myślach dzisiejszą rozmowę z IIlyanem i wpadał poniewczasie na celniejsze uwagi, których nie wygłosił. Służący przyniósł jedzenie w przykrytych naczyniach, a potem wycofał się dyskretnie, pozostawiając ich samych. Księżna wolała, aby nikt im nie przeszkadzał, jeśli nie była to kolacja z oficjalnymi gośćmi. Jak rodzina, cha, cha.

Istotnie, Elena Bothari — Jesek od początku choroby księcia wspierała księżnę jak córka, towarzysząc jej w częstych wizytach w Cesarskim Szpitalu Wojskowym, załatwiając różne sprawy, służąc jako powierniczka; Mark podejrzewał, że księżna ujawnia więcej swoich osobistych myśli w rozmowach z Bothari — Jesek niż z kimkolwiek innym. Poczuł niewytłumaczalne ukłucie zazdrości. Jako jedyne dziecko ulubionego strażnika Vorkosiganów, Elena Bothari była właściwie ich przybraną córką; nie miała innego domu poza Domem Vorkosiganów, w którym się wychowała. Jeśli zatem on naprawdę miał być bratem Milesa, czy Elenę powinien traktować jak przybraną siostrą? Będzie musiał wspomnieć jej o tym. I przygotować się na unik. Innym razem.

— Komandor Bothari — Jesek — zaczął Mark, przełknąwszy kilka pierwszych kęsów. — Co się dzieje z Dendarianami na Komarze? A może Illyan ciebie również utrzymuje w niewiedzy?

— Lepiej, żeby tego nie robił — odparła Bothari — Jesek. Elena z pewnością miała sojuszników potężniejszych od komendanta CesBezu. — Dokonaliśmy małych przetasowań. Quinn zatrzymała większość naocznych świadków twojego, hm, ataku — miło z jej strony, że nie użyła mocniejszego słowa, na przykład „klęska” — Oddział Zielonych, część oddziałów Pomarańczowych i Niebieskich. Resztę odesłała do floty na „Peregrinie” pod dowództwem mojego zastępcy. Ludzie nie mogli wytrzymać, dusili się na orbicie bez obowiązków i możliwości uzyskania pozwolenia na wyprawę na dół. — Była wyraźnie niezadowolona z powodu tymczasowej utraty dowództwa.

— Czyli „Ariel” nadal jest na Komarze?

— Tak.

— Quinn… a komandor Thorne? Sierżant Taura?

— Wszyscy wciąż czekają.

— Też pewnie nie mogą wytrzymać.

— Tak — przyznała Bothari — Jesek i tak mocno dziabnęła widelcem kawałek mieszanki białkowej, że omal nie wystrzelił z talerza. O, tak. Ona też już traciła cierpliwość.

— Czego się dowiedziałeś w tym tygodniu, Marku? — spytała go księżna.

— Obawiam się, że niczego, o czym pani by nie wiedziała. Illyan nie składa pani raportów?

— Owszem, ale ze względu na rozwój wypadków zdążyłam jedynie rzucić okiem na streszczenia napisane przez jego analityków. W każdym razie chciałabym usłyszeć tylko jedną wiadomość.

Zgadza się. Zachęcony tym Mark zaczął szczegółowo relacjonować swoje badania, wspominając o eliminacji danych i teorii, która wydawała mu się coraz bardziej prawdopodobna.

— Widzę, że byłeś bardzo skrupulatny — zauważyła.

Wzruszył ramionami.

— Wiem teraz mniej więcej to, co CesBez, jeżeli Illyan był wobec mnie szczery. Skoro jednak CesBez naprawdę nie wie, gdzie jest Miles, to wszystko na nic. Mógłbym przysiąc…

— Tak? — powiedziała księżna.

— Mógłbym przysiąc, że Miles nadal jest w Obszarze Jacksona. Nie potrafię jednak skłonić Illyana, żeby poważnie wziął tę możliwość pod uwagę. Myśli o wszystkich, wbił sobie do głowy Cetagandan.

— Są poważne przyczyny historyczne — powiedziała księżna. — I obawiam się, że nie tylko historyczne, choć jestem pewna, że Illyan przezornie nie wtajemniczał cię w kłopoty CesBezu niezwiązane bezpośrednio z Milesem. Twierdzenie, że miał kiepski miesiąc, stanowiłoby eufemizm. — Zamilkła z wahaniem na dłuższą chwilę. — Marku… jesteś w końcu klonem — bliźniakiem Milesa. Człowiek nie może mieć bliższej osoby. Mówisz o swoim przekonaniu z jakąś pasją. Jak gdybyś miał pewność. Sądzisz… że naprawdę wiesz? Na pewnym poziomie świadomości?

1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)