Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 508
Перейти на страницу:

uczuciach, którą zafundował Snape'owi.

Powiedział mu wszystko o swoich lękach, obawach, o nadziei i strachu, które mu

towarzyszyły od owego feralnego dnia, kiedy wypił eliksir Desideria Intima. To tak, jakby pozwolił mu zajrzeć do swojego wnętrza, dotrzeć do najbardziej skrywanych

sekretów, obedrzeć z ochronnego płaszcza. Pokazał mu się nagi i to było o wiele

bardziej krępujące, niż nagość fizyczna. Na dodatek Severus podstępem wyciągnął

od niego opis snu, który tak go przeraził.

Nie powinien był tego robić! Nie powinien ufać Snape'owi i brać od niego alkoholu!

Mógł przewidzieć, że cała ta szopka z rozmową przy kilku trunkach miała na celu

tylko jedno - uśpienie jego czujności i wyciągnięcie od niego wszystkich tajemnic.

Owszem, to nieco subtelniejsze, niż wlewanie Veritaserum do napoju, ale - do

cholery! - nie mniej wyrachowane.

Jednak tym razem Harry nie ma prawa oskarżać Snape'a. Tym razem może mieć

pretensje tylko do siebie. Przecież wiedział, co to jest, i zgodził się to wypić, Snape

do niczego go nie zmuszał. I świadomość, że to on jest winien wszystkiego, co zrobił

i powiedział, była jeszcze gorsza. O wiele łatwiejsze było obwinianie innych...

Był pewien, że nie będzie teraz w stanie spojrzeć Snape'owi w twarz. Nie, kiedy on

wie o wszystkim. Nie czuł się na siłach. Przynajmniej na razie.

Dlatego też, kiedy Ron i Neville wstali, powiedział im, że źle się czuje i nie pójdzie

na śniadanie. Przedpołudnie spędził na leżeniu w łóżku i rozpamiętywaniu

wszystkiego, co powiedział Snape'owi. Kiedy usłyszał na schodach kroki, udał, że

śpi. Hermiona, która zaniepokojona przyszła zobaczyć, jak się czuje, oraz Ron,

zostawili go w spokoju i poszli na obiad. Harry i tak nie był głodny. Bolał go tyłek i

przez cały dzień było mu tak niedobrze, że co jakiś czas musiał biegać do łazienki.

Po obiedzie, zanim jeszcze przyjaciele wrócili do wieży, Harry poczuł ciepło w

kieszeni. Jego serce zabiło mocniej. Czego Snape mógł od niego chcieć?

Zdenerwowany, wyjął kamień i odczytał wiadomość:

Potter! Dlaczego nie zjawiasz się na posiłkach? Jeżeli nie przyjdziesz na kolację,

to sam po ciebie pójdę!

Wpatrywał się w kamień szeroko otwartymi oczyma, jakby nie mógł uwierzyć w to,

co zobaczył. Od kiedy to Snape'owi zależy na tym, żeby Harry jadał posiłki?

Jednak zanim wrócili przyjaciele, był już na nogach. Wyjaśnił, że czuje się lepiej i

poprosił, żeby się nie martwili. Popołudnie spędził na graniu z Ronem w

Eksplodującego Durnia i wysłuchiwaniu narzekań Hermiony, że zamiast tracić czas

na zabawę, powinien nadrabiać zaległości, bo jeszcze sporo mu brakuje. Ostatnim, o

czym Harry mógł myśleć, była nauka. I tak nie byłby w stanie się na niej skupić. Może

jutro, kiedy przestaną go nękać rozbrzmiewające mu echem w głowie słowa:

Nie marzyłeś o moim dotyku, nie śniłeś o moich oczach, nie myślałeś o mnie

przez cały czas!

Harry poszedł na kolacje, ale był tak zdenerwowany, że ledwie cokolwiek

przełknął. Żołądek ściskał mu wstyd i zakłopotanie. Czuł wbijające się w niego

spojrzenie Snape'a, ale nie był w stanie na nie odpowiedzieć. Siedział tylko cicho,

wbijając wzrok w talerz i rozgrzebując widelcem ziemniaki.

- Co ci jest, Harry? Dlaczego nic nie jesz? Znowu się źle czujesz? - zapytała w

końcu Hermiona, tracąc cierpliwość.

- Chyba się czymś zatrułem - wymamrotał Gryfon.

- To powinieneś powiedzieć o tym pani Pomfrey - zaproponowała, zaniepokojona.

- Świetny pomysł, Hermiono - wypalił Harry. - Tak właśnie zrobię. - I zanim

zdumiona Gryfonka zdążyła zareagować, wstał i pospiesznie wyszedł z Wielkiej Sali.

Na korytarzu nareszcie mógł odetchnąć z ulgą. Spojrzenie Snape'a niemal wypaliło

mu dziurę w plecach.

Nie poszedł do skrzydła szpitalnego. Ruszył do dormitorium, a przyjaciołom

skłamał, że to nic poważnego, dostał eliksir i już mu lepiej.

Harry unikał Snape'a przez cały weekend. Jednak wstyd i niemożność spojrzenia

mężczyźnie w oczy nie sprawiły, że zapominał o wysyłaniu mu co noc wiadomości:

Dobranoc, Severusie.

Poniedziałkowa lekcja była dla Harry'ego katorgą. Do jego głowy znowu zakradła

się myśl, żeby udać chorego i na nią nie pójść, ale przypomniawszy sobie, jak

skończyło się to ostatnio, szybko odrzucił ten pomysł.

Przez całą lekcję nie spojrzał na Severusa ani razu. Starał się zapomnieć o jego

istnieniu i skoncentrował swoje myśli na przygotowywanie eliksiru. Był tak bardzo na

tym skupiony, że po raz pierwszy udało mu się przyrządzić go poprawnie. Tylko

jeden incydent zakłócił jego intensywną pracę: emanujące z kieszeni ciepło, które

poczuł nagle, w środku zajęć. Serce natychmiast podskoczyło mu do gardła i mało

brakowało, a zamiast kilku kropel wywaru z miłorzębu, dodałby całą butelkę. Przez

kilka chwil nie mógł się zdecydować, czy zareagować i przeczytać wiadomość, czy ją

zignorować i pracować dalej. Dopiero, kiedy kamień zaczął parzyć go tak bardzo, że

nie mógł już wytrzymać, sięgnął do kieszeni i rozejrzawszy się uprzednio, czy nikt mu

się nie przygląda, przysunął go do oczu i szybko odczytał:

Przestań mnie ignorować, Potter, i spójrz na mnie!

Harry siedział przez chwilę jak sparaliżowany, walcząc ze sobą i nie wiedząc, co

powinien zrobić. Czuł, że Snape mu się przygląda i czeka na jego reakcję, ale Gryfon

nie potrafił zmusić się do spojrzenia mu w oczy. Chciał po prostu, żeby Snape dał mu

spokój. Już wystarczająco się przed nim upokorzył. Zamknął oczy i odesłał mu:

Nie potrafię i ty doskonale wiesz, dlaczego.

Zanim zdążył schować kamień, otrzymał kolejną wiadomość:

Porozmawiamy o tym wieczorem, Potter. Przyjdź do mojego gabinetu po kolacji.

Harry szybko schował klejnot i powrócił do przygotowywania eliksiru. Nie musiał

nad tym myśleć. Był pewien, że nie pójdzie. W ogóle sobie tego nie wyobrażał. Jak

miałby teraz normalnie z nim rozmawiać? Czuł się tak, jak po incydencie z wypiciem

Desideria Intima. Wtedy też nie był w stanie na niego patrzeć, a tym bardziej,

rozmawiać. Ale wtedy to była wina Snape'a. Teraz Harry znalazł się w takim

położeniu na własne życzenie, a to było o wiele gorsze.

Nie! Snape może się na niego zdenerwować, ale on nie pójdzie. Musi go

zrozumieć!

* * *

Pół godziny po kolacji, kiedy Harry uczył się wraz z Ronem i Hermioną w Pokoju

Wspólnym, poczuł ciepło w kieszeni. Starając się uspokoić bijące zdradliwie ze

zdenerwowania serce, wymknął się na chwilę do dormitorium i odczytał wyjątkowo

jasną, niemal pulsującą wiadomość:

Gdzie jesteś, Potter?!

Przez chwilę oddychał głęboko, wmawiając sobie, że dobrze zrobił, i że nie może

się tak denerwować, po czym odesłał:

Dobranoc, Severusie.

A następnie schował kamień do kufra, nie chcąc dzisiaj więcej o tym myśleć.

Jednak uczucie strachu i zdenerwowania nie opuszczało go aż do zaśnięcia. Miał

nadzieję, że Severus zrozumie...

* * *

Kiedy we wtorek rano Harry wyjął z kufra kamień, nie było na nim żadnej

1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)