Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 82 83 84 85 86 87 88 89 90 ... 508
Перейти на страницу:

pozostawiły na niej ślady w postaci kilku ciemnych, sino czerwonych malinek. Jednak

Mistrz Eliksirów, wbrew protestom Harry'ego, uparł się, żeby je wszystkie usunąć.

Gryfon chciał zostawić chociaż jedną "na pamiątkę", ale Snape był w tym względzie nieubłagany. Nawet, kiedy Harry obiecał, że będzie ją zasłaniał. To byłoby takie

cudowne móc oglądać ją w lustrze i wiedzieć, że ten czerwony ślad pozostawiły usta

Severusa. Po raz pierwszy Snape dotknął wargami skóry Harry'ego. To było

niesamowite uczucie. Wciąż nie mógł w to uwierzyć. Nadal pamiętał, jak

zareagowało jego ciało na ten dotyk i do tej pory nie potrafił zrozumieć, dlaczego.

Zastanawiał się, jakby to było, gdyby poczuł jego usta na innym fragmencie swojego

ciała... Zadrżał na samą myśl o tym. Przypomniał sobie dziwne, przeszywające

spojrzenia, które Severus rzucał mu, kiedy Harry skierował się do jednego z foteli i

usiadł w nim, uśmiechając się, jak gdyby nigdy nic. Z trudem powstrzymywał chichot.

Severus patrzył na niego, jakby widział go po raz pierwszy w życiu, jakby nie mógł

uwierzyć, że to ten sam Harry, który niemal zawsze uciekał wzrokiem, uległy i

poddany. Harry sam był zaskoczony swoim zachowaniem, ale wprawienie Snape'a w

zakłopotanie sprawiło mu niesłychaną frajdę. Zdawał sobie sprawę, że nie mógłby

zrobić tego, co zrobił, gdyby Snape mu na to nie pozwolił, ale sam fakt, że się

odważył, był dla niego wart bardzo wiele i pomógł mu uwierzyć w siebie.

"No, Severusie... teraz nastąpią małe zmiany..." - pomyślał sobie, wchodząc do Pokoju Wspólnego. Od razu dostrzegł czekających już na niego Rona i Hermionę.

- Harry, gdzie ty się włóczysz? Jest już późno, a mamy mnóstwo zadań do

odrobienia! - naskoczyła na niego przyjaciółka.

- No właśnie - dołączył do niej Ron. - Ostatnio często gdzieś znikasz i sam muszę

się z nią użerać. - Zerknął kątem oka na Hermionę, która posłała mu miażdżące

spojrzenie.

- Eee... - Harry w pierwszej chwili nie wiedział co odpowiedzieć, ale potem

przypomniał sobie kłamstwo, które wymyślił na ta okazję. - Chodzę do Pokoju

Życzeń. Potrzebuję czasami chwili samotności. I niekiedy... się tam uczę - powiedział

gładko, odpędzając gryzące wyrzuty sumienia, że musi okłamywać przyjaciół.

Hermiona natychmiast zrobiła współczującą minę:

- Och, Harry... przepraszamy. Rozumiemy, że po tym, co cię spotkało,

potrzebujesz czasami chwili wytchnienia, a my za bardzo cię męczymy - uśmiechnęła

się blado.

- W porządku. Nie martwcie się o mnie - odparł Gryfon. - Po prostu... czasami

lubię pobyć sam. To wszystko.

- Jeżeli będziesz chciał się z nami pouczyć, to powiedz - zaproponowała

Hermiona.

Harry pokiwał głowę:

- W zasadzie, to możemy teraz to... - zaczął, ale przerwał mu nagle podniesiony

głos Rona:

- Ginny, a ty dokąd się wybierasz?

Harry odwrócił się i zobaczył zmierzającą w stronę portretu siostrę Rona.

Wyglądała, jakby miała na twarzy makijaż.

- Jest już późno - kontynuował rudzielec. - Gdzie masz zamiar iść o tej porze?

- Co cię to obchodzi? - odparła Ginny, ściągając brwi. Ron zaczerwienił się ze

złości.

- Jesteś moją siostrą i mam prawo wiedzieć, gdzie wychodzisz o tak późnej

godzinie!

- Nie muszę ci się tłumaczyć - warknęła Gryfonka. - Zajmij się swoimi sprawami.

- Harry! - Ron zwrócił się do zaskoczonego przyjaciela spoglądając na niego tak,

jakby szukał u niego wsparcia.

- Eee... - Harry nie wiedział, co powiedzieć. Nie chciał zostać wciągnięty w ich

potyczkę, ale z drugiej strony, sam nie lubił, kiedy ktoś się mieszał w jego prywatne

sprawy, więc rozumiał siostrę Rona. - Myślę, że Ginny jest rozsądna i wie, co robi.

Jeżeli nie chce ci powiedzieć, gdzie idzie, to pewnie ma swoje powody. Nie możesz

kazać jej zostać.

Ron otworzył szeroko oczy ze zdumienia, a Ginny spojrzała na Harry'ego z

ogromną wdzięcznością.

- Zgadzam się z Harrym - wtrąciła Hermiona. - Ona jest już dorosła, a ty nie jesteś

jej ojcem. Nie możesz zabraniać jej żyć własnym życiem. O ile nie będzie łamała

regulaminu - dodała Gryfonka.

Siostra Rona uśmiechnęła się z wdzięcznością, odrzuciła do tyłu długie, rude

włosy i dumnym krokiem wyszła z Pokoju Wspólnego. Ron stał przez chwilę, trzęsąc

się ze złości.

- Jak mogliście stanąć po jej stronie?! - krzyknął. - Co z was za przyjaciele?

- Ron, uspokój się - westchnęła Hermiona. - Zachowujesz się nierozsądnie.

- Mam prawo wiedzieć, gdzie moja siostra szwenda się po nocy. Jestem jej bratem

i muszę ją ochraniać!

- Och, daj spokój. To nie poczucie obowiązku, tylko twój wrodzony egoizm -

odparowała Hermiona. - Chcesz ją kontrolować, jakby była twoja własnością, a ona

chce żyć własnym życiem i nie możesz jej tego zabronić.

Harry wyłączył się z dyskusji. Siedział, pogrążony we własnych myślach i patrzył

na drzwi, za którymi zniknęła Ginny.

Widocznie, nie tylko on ma tajemnice...

* * *

- Kolejny atak - oznajmiła głośno Hermiona podczas śniadania, kilka dni później.

Harry przerwał jedzenie i spojrzał na przyjaciółkę, która pochylała się nad Prorokiem Codziennym z niezwykle przejętą miną. - Zginęła cała rodzina. Rodzice - mugole i ich dwie córki - absolwentki Hogwartu. Jedna z nich pracowała w Ministerstwie Magii -

relacjonowała Gryfonka, czytając na bieżąco artykuł.

- To przynajmniej lepiej, niż ta ostatnia masakra - skomentował Ron, pomiędzy

jednym, a drugim kęsem.

- Lepiej? - Hermiona wyglądała tak, jakby poraził ją piorun. - Jak możesz być taki...

taki... głupi?! Czy ty masz uczucia na poziomie jamochłona? Zginęła cała rodzina, a

ty mówisz, że to "lepiej"?!

Ron zaczerwienił się jak burak i spojrzał w swój talerz.

Harry nie odzywał się. Nie miał ochoty brać udziału w ich kolejnej kłótni. Miał już

dosyć doniesień prasowych na temat kolejnych ataków, których było coraz więcej.

Niemal w każdym numerze Proroka była o nich jakaś wzmianka. Wyglądało na to, że

siły Ministerstwa już dawno straciły kontrolę nad tym, co się działo. Voldemort zabijał, kogo chciał i jak chciał. I nikt nie potrafił go powstrzymać. Dlatego Harry tak się

rozzłościł, kiedy w jednym z artykułów jakiś reporter zaczął dociekać, dlaczego

Chłopiec, Który Przeżył, nie bierze udziału w walce i nic nie robi przeciwko hegemonii

Voldemorta.

A co on miał, do cholery, niby zrobić?!

Nagle wyczuł na sobie czyjś wzrok. Rozejrzał się po Wielkiej Sali i zobaczył

przyglądającego mu się znad stołu nauczycielskiego Dumbledore'a. Zobaczył w jego

spojrzeniu coś dziwnego, coś, co mu się nie spodobało. Coś jakby... oskarżenie.

Szybko odwrócił głowę. Nie, to głupie. Musiało mu się tylko wydawać. Przecież to

nie jego wina, że giną ludzie. Nie ma z tym nic wspólnego, nie może tego

powstrzymać. Powoli odwrócił twarz, by znów zerknąć na Dumbledore'a, ale dyrektor

już na niego nie patrzył. Pochylał się do Snape'a i coś do niego mówił, a Mistrz

Eliksirów kiwał głową.

Harry spojrzał w swój talerz i zamyślił się. Tak, musiało mu się tylko wydawać...

Po śniadaniu, kiedy wraz z Ronem i Hermioną opuścił Wielką Salę, usłyszał za

sobą głos McGonagal :

- Proszę zaczekać, panie Potter! - Wszyscy troje odwrócili się w stronę

zmierzającej ku nim opiekunki. - Dyrektor chce cię widzieć - oświadczyła, stając

1 ... 82 83 84 85 86 87 88 89 90 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)