Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 508
Перейти на страницу:

wiadomości. Powinno go to uspokoić, ale wcale tak się nie stało. Idąc na śniadanie

miał tak ściśnięty żołądek, iż miał wrażenie, że nie będzie w stanie niczego

przełknąć.

Już od wejścia został niemal przygwożdżony do ściany przez intensywne, ostre

jak sztylet spojrzenie Snape'a. Udawał, że patrzy w inną stronę i brnął do przodu,

czując się jak człowiek zmagający się ze sztormem. Kiedy w końcu usiadł przy stole,

był tak zestresowany tą sytuacją, że ledwo skubnął trochę jajecznicy. Spojrzenie

Severusa parzyło jego skórę powodując, że do głowy zakradały mu się różne,

niepokojące myśli.

Co Snape sobie teraz o nim myśli? Co planuje? Jak bardzo jest zły? Co zamierza

mu zrobić?

To, co wczoraj wydawało mu się najlepszym i najbezpieczniejszym wyjściem,

dzisiaj jawiło się jako największa głupota, jaką mógł zrobić. I miał szczerą nadzieję,

że nie rozzłościł Snape'a do tego stopnia, że będzie to ostatnia popełniona przez niego głupota... Na ile Harry zdążył go poznać - Snape nie należał do osób, które

łatwo przyjmują odmowę.

Gdy wychodzili z Wielkiej Sali podążając na zajęcia, do Harry'ego, Rona i

Hermiony podeszła Luna, odciągnęła Harry'ego na bok i powiedziała mu, że musi

natychmiast z nią pójść, bo ma do niego niezwykle ważną sprawę. Nie pomogły

tłumaczenia Harry'ego, że zaraz zaczynają się lekcje. Luna zdawała się być opętana

tą "niezwykle ważną sprawą" i nic nie mogło jej powstrzymać. Złapała dłoń Harry'ego w żelazny uścisk i niemal siłą pociągnęła go za sobą. Harry był zaskoczony - Luna

zawsze była delikatna i potulna jak baranek, nigdy nie używała siły. Szedł za nią

przez pełne biegających uczniów korytarze, coraz bardziej oddalając się od tych

częściej używanych. Znaleźli się w opustoszałej, mało znanej części zamku. Harry

zaczął się coraz bardziej niepokoić. W końcu naprawdę spóźni się przez nią na

lekcję.

Zatrzymał się gwałtownie i wyszarpnął rękę z uścisku.

- O co chodzi, Luno? - zapytał, rozmasowując palce. - Po co mnie tu

przyprowadziłaś?

Luna przez chwilę patrzyła na niego nieobecnym wzrokiem, by po chwili jęknąć i

otrząsnąć się, jakby właśnie się obudziła.

- O, cześć Harry. Gdzie jesteśmy? - zapytała nieco nieprzytomnie.

Gryfon wytrzeszczył oczy.

- Jak to gdzie? Przecież sama mnie tu przyprowadziłaś. To ja powinienem zadać

ci to pytanie.

Krukonka wyglądała, jakby nic z tego nie rozumiała.

- Nie wiem, o co ci chodzi, Harry, ani po co mnie tu przyprowadziłeś, ale spóźnię

się przez ciebie na zajęcia. - Odwróciła się. - Porozmawiamy później, dobrze? -

rzuciła jeszcze przez ramię, po czym odbiegła.

Harry stał przez chwilę wpatrując się w jej oddalające się plecy i próbując

pozbierać rozsypane myśli. Kiedy Luna zniknęła za zakrętem, Harry usłyszał jakieś

poruszenie za swoimi plecami. Odwrócił się gwałtownie i zobaczył...

...Snape'a. Wściekłego, emanującego nieokiełznanym gniewem, wpatrującego się

w niego niczym sokół w swoją ofiarę.

Harry cofnął się mimowolnie, ale mężczyzna przypadł do niego, złapał go za ramię

i syknął mu prosto w twarz:

- A teraz, panie Potter, wyjaśnimy sobie coś.

Harry nie zdążył nawet zaprotestować, kiedy został pociągnięty silnym

szarpnięciem i brutalnie wepchnięty do znajdującego się nieopodal schowka na

miotły. Potknął się o jedną z nich i boleśnie uderzył o ścianę. Drzwi zamknęły się z

trzaskiem, a Harry został mocno przyciśnięty do twardej, kamiennej powierzchni.

Snape naparł na niego całym ciałem, łapiąc jego nadgarstki w żelazny uścisk. Nie

przejmując się zapaleniem jakiegokolwiek światła w aksamitnej, otaczającej ich

nieprzeniknionym welonem ciemności, przybliżył twarz do ucha zaskoczonego,

przestraszonego chłopca i wyszeptał jadowicie:

- Mnie się nie ignoruje, Potter. Zapamiętaj to sobie. A jeżeli kiedykolwiek zdarzy ci się o tym zapomnieć, to tak cię zerżnę, że nie będziesz wiedział, jak się nazywasz.

Rozumiemy się?

Harry nie mógł uwierzyć, że Snape to powiedział. Ta jedna wypowiedź gwałtownie

przypomniała mu, dlaczego tak za nim szalał i na powrót rozpaliła w nim żar, który

wystrzelił płomieniem podniecenia aż pod sam sufit. Nie był w stanie odpowiedzieć.

Brutalność Severusa i jego gorący szept tuż przy uchu sprawiły, że serce

przyspieszyło mu do niemal zawrotnego tempa, a członek drgnął i momentalnie

zrobił się twardy. W odpowiedzi na pytanie Severusa był w stanie tylko jęknąć.

Spróbował przesunąć biodra, by Snape nie wyczuł wypukłości w jego spodniach, ale

chyba odniósł całkowicie odwrotny efekt - Severus od razu domyślił się, dlaczego się

wierci, przycisnął go mocniej i wysyczał do jego ucha:

- Doskonała odpowiedź, panie Potter.

W tym momencie Harry dziękował, że jest ciemno i Snape nie mógł dostrzec

ogromnego rumieńca na jego twarzy.

- Oczekuję cię dzisiaj wieczorem tuż po kolacji. Mam nadzieję, że domyślasz się,

co cię czeka, jeżeli się nie zjawisz. - Harry pokiwał głową. Wiedział, że Mistrz

Eliksirów nie może tego dostrzec, ale jego twarz była wystarczająco blisko twarzy

Harry'ego, by mógł to wyczuć. Gryfon z kolei niemal widział pełen złośliwej

satysfakcji uśmiech Severusa. Poczuł, że jego nadgarstki zostały uwolnione, a

mężczyzna odsunął się od niego, bez słowa podszedł do drzwi i zniknął za nimi.

Harry został sam w ciemności, próbując ochłonąć, uspokoić rozszalałe serce i nie

spuścić się na samą myśl o przyciskającym go do ściany, wściekłym Mistrzu

Eliksirów i jego "groźbie"...

* * *

Słowa Severusa nie chciały opuścić myśli Harry'ego, doprowadzając do tego, że

nie mógł się na niczym skupić. Na dodatek wspomnienie dziwnego zachowania Luny

i niemal natychmiastowego pojawienia się na miejscu Snape'a, złożyły się w jego

umyśle w jedną całość i Harry sam był zaskoczony, do jakich wniosków doszedł.

Wyglądało to tak, jakby Severus rzucił na Lunę klątwę Imperius i kazał jej

zaprowadzić Harry'ego w odludne miejsce, gdzie mógłby go unieruchomić i zmusić

do rozmowy i nikt by ich nie nakrył. Luna zachowywała się bardzo dziwnie, jak gdyby

nie była sobą, a Snape zjawił się tak szybko, jakby ich śledził. Zwabił go w pułapkę,

wykorzystując Zaklęcie Niewybaczalne. Czy był aż tak zdesperowany, by dopaść

Harry'ego? Przecież używanie Niewybaczalnych jest absolutnie zakazane i można za

to trafić do Azkabanu. Co mu strzeliło do głowy? Harry nie mógł w to uwierzyć. Ale

znał go już przecież na tyle. Wiedział, że Snape zawsze stawiał na swoim i używał

wszelkich dostępnych środków, aby osiągnąć swój cel. Ale jednocześnie,

świadomość, że Snape tak ryzykował, żeby spotkać się z Harrym, podsycała w nim

podniecenie, które odczuwał przez cały czas od ich spotkania w ciemnym schowku.

Na lekcjach był całkowicie rozkojarzony, nie potrafił zatrzymać na czymś uwagi

dłużej, niż przez kilka minut. Groźny szept Snape'a wciąż do niego powracał, a Harry

nie potrafił zapanować nad drżeniem. Na samą myśl o dzisiejszym spotkaniu z

Mistrzem Eliksirów jego serce zaczynało szybciej bić, a obraz przed oczami

rozmazywał się, gdyż wyobraźnia podsuwała mu różne, perwersyjne sceny, które

sprawiały, że przez całe popołudnie z jego twarzy nie potrafił zniknąć delikatny

1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)