Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
wiadomości. Powinno go to uspokoić, ale wcale tak się nie stało. Idąc na śniadanie
miał tak ściśnięty żołądek, iż miał wrażenie, że nie będzie w stanie niczego
przełknąć.
Już od wejścia został niemal przygwożdżony do ściany przez intensywne, ostre
jak sztylet spojrzenie Snape'a. Udawał, że patrzy w inną stronę i brnął do przodu,
czując się jak człowiek zmagający się ze sztormem. Kiedy w końcu usiadł przy stole,
był tak zestresowany tą sytuacją, że ledwo skubnął trochę jajecznicy. Spojrzenie
Severusa parzyło jego skórę powodując, że do głowy zakradały mu się różne,
niepokojące myśli.
Co Snape sobie teraz o nim myśli? Co planuje? Jak bardzo jest zły? Co zamierza
mu zrobić?
To, co wczoraj wydawało mu się najlepszym i najbezpieczniejszym wyjściem,
dzisiaj jawiło się jako największa głupota, jaką mógł zrobić. I miał szczerą nadzieję,
że nie rozzłościł Snape'a do tego stopnia, że będzie to ostatnia popełniona przez niego głupota... Na ile Harry zdążył go poznać - Snape nie należał do osób, które
łatwo przyjmują odmowę.
Gdy wychodzili z Wielkiej Sali podążając na zajęcia, do Harry'ego, Rona i
Hermiony podeszła Luna, odciągnęła Harry'ego na bok i powiedziała mu, że musi
natychmiast z nią pójść, bo ma do niego niezwykle ważną sprawę. Nie pomogły
tłumaczenia Harry'ego, że zaraz zaczynają się lekcje. Luna zdawała się być opętana
tą "niezwykle ważną sprawą" i nic nie mogło jej powstrzymać. Złapała dłoń Harry'ego w żelazny uścisk i niemal siłą pociągnęła go za sobą. Harry był zaskoczony - Luna
zawsze była delikatna i potulna jak baranek, nigdy nie używała siły. Szedł za nią
przez pełne biegających uczniów korytarze, coraz bardziej oddalając się od tych
częściej używanych. Znaleźli się w opustoszałej, mało znanej części zamku. Harry
zaczął się coraz bardziej niepokoić. W końcu naprawdę spóźni się przez nią na
lekcję.
Zatrzymał się gwałtownie i wyszarpnął rękę z uścisku.
- O co chodzi, Luno? - zapytał, rozmasowując palce. - Po co mnie tu
przyprowadziłaś?
Luna przez chwilę patrzyła na niego nieobecnym wzrokiem, by po chwili jęknąć i
otrząsnąć się, jakby właśnie się obudziła.
- O, cześć Harry. Gdzie jesteśmy? - zapytała nieco nieprzytomnie.
Gryfon wytrzeszczył oczy.
- Jak to gdzie? Przecież sama mnie tu przyprowadziłaś. To ja powinienem zadać
ci to pytanie.
Krukonka wyglądała, jakby nic z tego nie rozumiała.
- Nie wiem, o co ci chodzi, Harry, ani po co mnie tu przyprowadziłeś, ale spóźnię
się przez ciebie na zajęcia. - Odwróciła się. - Porozmawiamy później, dobrze? -
rzuciła jeszcze przez ramię, po czym odbiegła.
Harry stał przez chwilę wpatrując się w jej oddalające się plecy i próbując
pozbierać rozsypane myśli. Kiedy Luna zniknęła za zakrętem, Harry usłyszał jakieś
poruszenie za swoimi plecami. Odwrócił się gwałtownie i zobaczył...
...Snape'a. Wściekłego, emanującego nieokiełznanym gniewem, wpatrującego się
w niego niczym sokół w swoją ofiarę.
Harry cofnął się mimowolnie, ale mężczyzna przypadł do niego, złapał go za ramię
i syknął mu prosto w twarz:
- A teraz, panie Potter, wyjaśnimy sobie coś.
Harry nie zdążył nawet zaprotestować, kiedy został pociągnięty silnym
szarpnięciem i brutalnie wepchnięty do znajdującego się nieopodal schowka na
miotły. Potknął się o jedną z nich i boleśnie uderzył o ścianę. Drzwi zamknęły się z
trzaskiem, a Harry został mocno przyciśnięty do twardej, kamiennej powierzchni.
Snape naparł na niego całym ciałem, łapiąc jego nadgarstki w żelazny uścisk. Nie
przejmując się zapaleniem jakiegokolwiek światła w aksamitnej, otaczającej ich
nieprzeniknionym welonem ciemności, przybliżył twarz do ucha zaskoczonego,
przestraszonego chłopca i wyszeptał jadowicie:
- Mnie się nie ignoruje, Potter. Zapamiętaj to sobie. A jeżeli kiedykolwiek zdarzy ci się o tym zapomnieć, to tak cię zerżnę, że nie będziesz wiedział, jak się nazywasz.
Rozumiemy się?
Harry nie mógł uwierzyć, że Snape to powiedział. Ta jedna wypowiedź gwałtownie
przypomniała mu, dlaczego tak za nim szalał i na powrót rozpaliła w nim żar, który
wystrzelił płomieniem podniecenia aż pod sam sufit. Nie był w stanie odpowiedzieć.
Brutalność Severusa i jego gorący szept tuż przy uchu sprawiły, że serce
przyspieszyło mu do niemal zawrotnego tempa, a członek drgnął i momentalnie
zrobił się twardy. W odpowiedzi na pytanie Severusa był w stanie tylko jęknąć.
Spróbował przesunąć biodra, by Snape nie wyczuł wypukłości w jego spodniach, ale
chyba odniósł całkowicie odwrotny efekt - Severus od razu domyślił się, dlaczego się
wierci, przycisnął go mocniej i wysyczał do jego ucha:
- Doskonała odpowiedź, panie Potter.
W tym momencie Harry dziękował, że jest ciemno i Snape nie mógł dostrzec
ogromnego rumieńca na jego twarzy.
- Oczekuję cię dzisiaj wieczorem tuż po kolacji. Mam nadzieję, że domyślasz się,
co cię czeka, jeżeli się nie zjawisz. - Harry pokiwał głową. Wiedział, że Mistrz
Eliksirów nie może tego dostrzec, ale jego twarz była wystarczająco blisko twarzy
Harry'ego, by mógł to wyczuć. Gryfon z kolei niemal widział pełen złośliwej
satysfakcji uśmiech Severusa. Poczuł, że jego nadgarstki zostały uwolnione, a
mężczyzna odsunął się od niego, bez słowa podszedł do drzwi i zniknął za nimi.
Harry został sam w ciemności, próbując ochłonąć, uspokoić rozszalałe serce i nie
spuścić się na samą myśl o przyciskającym go do ściany, wściekłym Mistrzu
Eliksirów i jego "groźbie"...
* * *
Słowa Severusa nie chciały opuścić myśli Harry'ego, doprowadzając do tego, że
nie mógł się na niczym skupić. Na dodatek wspomnienie dziwnego zachowania Luny
i niemal natychmiastowego pojawienia się na miejscu Snape'a, złożyły się w jego
umyśle w jedną całość i Harry sam był zaskoczony, do jakich wniosków doszedł.
Wyglądało to tak, jakby Severus rzucił na Lunę klątwę Imperius i kazał jej
zaprowadzić Harry'ego w odludne miejsce, gdzie mógłby go unieruchomić i zmusić
do rozmowy i nikt by ich nie nakrył. Luna zachowywała się bardzo dziwnie, jak gdyby
nie była sobą, a Snape zjawił się tak szybko, jakby ich śledził. Zwabił go w pułapkę,
wykorzystując Zaklęcie Niewybaczalne. Czy był aż tak zdesperowany, by dopaść
Harry'ego? Przecież używanie Niewybaczalnych jest absolutnie zakazane i można za
to trafić do Azkabanu. Co mu strzeliło do głowy? Harry nie mógł w to uwierzyć. Ale
znał go już przecież na tyle. Wiedział, że Snape zawsze stawiał na swoim i używał
wszelkich dostępnych środków, aby osiągnąć swój cel. Ale jednocześnie,
świadomość, że Snape tak ryzykował, żeby spotkać się z Harrym, podsycała w nim
podniecenie, które odczuwał przez cały czas od ich spotkania w ciemnym schowku.
Na lekcjach był całkowicie rozkojarzony, nie potrafił zatrzymać na czymś uwagi
dłużej, niż przez kilka minut. Groźny szept Snape'a wciąż do niego powracał, a Harry
nie potrafił zapanować nad drżeniem. Na samą myśl o dzisiejszym spotkaniu z
Mistrzem Eliksirów jego serce zaczynało szybciej bić, a obraz przed oczami
rozmazywał się, gdyż wyobraźnia podsuwała mu różne, perwersyjne sceny, które
sprawiały, że przez całe popołudnie z jego twarzy nie potrafił zniknąć delikatny