Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 508
Перейти на страницу:

tego wszystkiego! Nie wiesz, jak to jest... - przerwał, gdyż głos mu się załamał, i

spuścił wzrok, upijając ze szklanki kilka dużych łyków, by uspokoić szarpiące nim

nerwy. Zerknął na Snape'a, spodziewając się ujrzeć na jego twarzy szyderczy

grymas, ale nic takiego nie zobaczył. Twarz Mistrza Eliksirów była niezwykle

poważna, może nawet nieco... wstrząśnięta. - No, dlaczego się nie śmiejesz? -

zapytał gorzko. - Nie krępuj się. Zniosłem już tyle rzeczy, że nie sprawi mi to różnicy.

- Nie miałem takiego zamiaru - odparł mężczyzna spokojnym, opanowanym

głosem. Wyglądał, jakby zastanawiał się nad czymś, i po długiej, milczącej chwili,

zapytał - Czy tylko to dręczy cię nocami, Potter? Czy jest jeszcze coś?

Krążący w żyłach Harry'ego alkohol pomógł mu się opanować. Nie spodziewał się,

że Snape będzie chciał kontynuować ten temat, ale z drugiej strony cieszył się, że go

nie ciągnął. Ulżyło mu, że to z siebie wyrzucił, ale była to prawdziwa puszka Pandory

i lepiej było jej nie otwierać. Może kiedyś, kiedy będzie w stanie trochę składniej

myśleć... Na razie miał wrażenie, że z każdym upitym łykiem, robił się coraz bardziej

zamroczony. Kręciło mu się w głowie, pomimo tego, że nie wstawał. Pokój i Snape

wirowali wokół niego. Harry zamrugał kilka razy, zdjął okulary i przetarł oczy.

- O co pytałeś? - powiedział, wkładając okulary z powrotem i spoglądając z

podejrzliwością na swoją szklankę.

- Mówiliśmy o twoich snach - odparł gładko Severus.

- A, tak - wymamrotał Harry. - To było straszne.

- Co było takie straszne? - zapytał mężczyzna z naciskiem.

Harry machnął ręką.

- Ten sen o krwi i Śmierciożercach. - Gryfon zmarszczył brwi, przypominając sobie

szczegóły. Miał wrażenie, że śniło mu się to już wieki temu. - Voldemort też w nim

był. Stali wokół mnie i śmiali się ze mnie, a ja byłem nagi i wszędzie była krew.

Spływała po mnie, nie mogłem oddychać. Voldemort powiedział coś o... uczcie?

Chyba tak. Bałem się, nie mogłem nic zrobić. Chciałem cię wezwać przez kamień,

ale nie miałem go. Zabrali mi go razem z ubraniem. I wtedy usłyszałem... twój głos.

Powiedziałeś... - zawahał się i spojrzał na Snape'a. Zdumiony zobaczył, że Mistrz

Eliksirów pochylił się do przodu i wpatruje się w niego z taką uwagą i intensywnością,

jakby sen Harry'ego był najbardziej interesującą rzeczą na świecie.

- Co powiedziałem? - zapytał z napięciem w głosie, a jego oczy niemal

przewierciły Harry'ego.

- Powiedziałeś... że nikt mnie tym razem nie uratuje - dokończył, nieco zaskoczony

zachowaniem Severusa, który po tych słowach zbladł, a w jego oczach zamigotał...

strach.

- Coś się stało? - zapytał niepewnie Gryfon.

Mężczyzna odwrócił głowę i spojrzał w ogień.

- Miałeś jeszcze kiedyś podobne sny? - zapytał, zamiast odpowiedzieć.

- Nie, tylko ten jeden raz. Zresztą, nie musisz się o mnie bać, Severusie. To był

tylko sen - odparł beztrosko, jakby zupełnie zapomniał o swoim własnym

przerażeniu. Teraz jednak wszystkie te zmartwienia i kłopoty wydały mu się zbyt

odległe i nieważne. Nie chciał zaprzątać sobie nimi głowy. Był tutaj, ze Snape'em. To

znaczy, pił ze Snape'em alkohol, miło sobie rozmawiali i wszystko było dobrze.

Spojrzał na swoją pustą, a później na wypełnioną po brzegi szklankę Mistrza

Eliksirów. Ciekawy, jak smakuje trunek, który pije mężczyzna, Harry, chwiejąc się,

podniósł się z fotela i sięgnął po butelkę z whisky. Niestety, krążący w jego żyłach

alkohol uniemożliwił to. Tak bardzo zakręciło mu się w głowie, kiedy się podniósł, że

nie trafił ręką w butelkę, zachwiał się i poleciał na stolik, przewracając wszystko i

ostatecznie lądując na podłodze na własnym tyłku. Otrząsnął się, zdezorientowany,

żeby akurat w tym momencie usłyszeć wściekłe warknięcie Severusa:

- Widzę, że głowę masz równie słabą, jak talent do czegokolwiek innego, poza

sianiem zamętu i zniszczenia.

Harry usłyszał, jak Snape magicznie ustawia butelki z powrotem i czyści swoje

szaty. Podpełzł na kolanach do fotela i wdrapał się na niego. Pomyślał, że to bardzo

zabawna sytuacja. Chichocząc, spojrzał na wściekłego Snape'a i wypalił:

- To ty mi dałeś alkohol, więc to twoja wina. Poza tym, mam wiele ukrytych

talentów, o których nie wiesz - powiedział z błyskiem w oku.

- Tak, talent do łamania reguł, wymądrzania się, wścibiania nosa w nie swoje

sprawy, zadawania głupich pytań, wysługiwania się innymi... - wyliczał zgryźliwie

Snape, a Harry z każdym słowem czuł coraz większą złość.

- Przestań! - przerwał mu. - Nienawidzę, kiedy mnie tak traktujesz! Obrażasz,

poniżasz, szydzisz. Dlaczego taki jesteś? Czasami patrzysz na mnie z pragnieniem,

żeby chwilę później krzyczeć na mnie i wyśmiewać mnie. Mam wtedy wrażenie, że

mnie nienawidzisz... Dlaczego jesteś dla mnie taki wredny?

- Jeżeli tego nie zauważyłeś, to jestem taki dla wszystkich, Potter - odparł gładko

Snape. - To, że cię pieprzę, nie znaczy, że zrobię dla ciebie wyjątek.

Harry zasępił się. Kolejna złośliwa uwaga, rzucona prosto w twarz. Zabolała.

- Mógłbyś być czasami trochę milszy... - wymamrotał patrząc w stojące na stoliku

butelki.

- Mógłbym być trochę milszy, jeżeli ty byłbyś trochę mądrzejszy - odpowiedział ze

spokojem Mistrz Eliksirów.

Harry gwałtownie poderwał głowę.

- Hej! Nie jestem wcale głupi!

- Mmm, ta odpowiedź rzeczywiście bardzo mnie przekonała. Może jednak zmienię

zdanie, dotyczące twoich zdolności umysłowych? - Snape zdawał się doskonale

bawić. Na jego wąskich wargach igrał krzywy uśmiech.

- Kpisz sobie ze mnie? - zapytał naburmuszony Gryfon.

- Brawo Potter! Coraz lepiej. Może niedługo zacznę nawet uważać cię za

myśliciela.

Harry skrzywił się, ale nie chciał już dłużej wikłać się w jego grę. Nie pozwoli się

sprowokować!

- Możesz sobie ze mnie kpić do woli, ale i tak uważam, że powinieneś okazywać

mi nieco więcej ciepła. Czasami mam wrażenie, że jesteś jak lodowy sopel.

Snape natychmiast spoważniał, a na jego twarzy pojawił się wyraz irytacji.

- Jeżeli szukasz czułości, to u mnie jej nie znajdziesz, Potter. A jak ci się to nie

podoba, to może lepiej poszukaj sobie kogoś, kto ci ją zapewni.

Te słowa rozpaliły w Harrym ogień buntu.

- Może tak właśnie powinienem zrobić? - warknął. - Na pewno znalazłoby się kilka

osób, które chciałyby mi ją dać...

Harry dostrzegł zaskoczenie na twarzy Snape'a. Jednak bardzo szybko przykryła

je maska kpiny i szyderstwa.

- To co w takim razie robisz tutaj, ze mną?

Racja. Co on tu robił?

Zerwał się z fotela, zamierzając wyjść, jednak zanim zdążył złapać równowagę w

rozkołysanym i falującym dziwnie świecie, dobiegł go ostry, rozkazujący głos Mistrza

Eliksirów:

- Siadaj natychmiast!

Harry opadł z powrotem na fotel. Nie dlatego, że Snape mu kazał, ale dlatego, że i

tak chyba nie byłby w stanie nigdzie pójść.

- Wyjaśnijmy sobie jedno, Potter - powiedział groźnie Mistrz Eliksirów, wbijając w

niego świdrujące spojrzenie. - Jeżeli chociaż spróbujesz na kogoś spojrzeć, to będę zmuszony bardzo boleśnie cię ukarać.

W głowie Harry'ego coś zaskoczyło. Spojrzał na Snape'a ze zdumieniem

zmieszanym z niedowierzaniem.

1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)