Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
To chyba zaskoczyło Mistrza Eliksirów, ponieważ w jego oczach zamigotało coś
nieokreślonego, nieuchwytnego. Ale Harry przysiągłby, że dostrzegł w nich ulgę.
Mężczyzna zamknął powieki i pokręcił głową z westchnieniem:
- Ubieraj się, Potter. Jest już późno, a nie chcemy, by twoi nadopiekuńczy
przyjaciele znowu biegali po całym zamku, szukając cię. Kiedy skończysz, umyj
twarz i przyjdź do salonu. - Wstał, zapiął rozporek i wyszedł z komnaty,
pozostawiając Harry'ego samego w ciemnym, wciąż pachnącym seksem łóżku.
Gryfon leżał przez chwilę bez ruchu, wpatrując się w sufit i uśmiechając do siebie z
zadowoleniem. Nie chciał iść. Było mu tak przyjemnie. Dlaczego nie może zostać ze
Snape'em? Czuł się tutaj tak... swobodnie. Niczego nie musiał udawać ani ukrywać.
Mógł być sobą.
Nie, Snape nie pozwoliłby mu zostać. Jeżeli Harry będzie się upierał, może go
wyrzucić, a nie chciał, żeby ten cudowny wieczór tak się skończył. Westchnął i,
walcząc z zawrotami głowy, podniósł się z łóżka. Chwilę trwało, zanim udało mu się
ubrać. Spojrzał jeszcze raz na czarną, zmierzwioną pościel i westchnął przeciągle.
Potykając się o własne nogi, podszedł do otwartych drzwi, prowadzących do łazienki,
umył twarz i wrócił do salonu, w którym czekał na niego Severus. Mężczyzna podał
mu szklankę wypełnioną niebieskawym, mętnym płynem.
- Co to jest? - zapytał Gryfon, biorąc od niego napój.
- Eliksir na wytrzeźwienie, który przejściowo złagodzi objawy wypicia alkoholu. Nie
mogę dopuścić, żebyś plątał się, pijany, po zamku - odpowiedział gładko.
Harry spojrzał na miksturę. Ale dlaczego miał wytrzeźwieć? Było mu tak
przyjemnie. To prawda, że cały świat zdawał się kołysać i wirować, ale on czuł się
taki wolny i swobodny. Miał wrażenie, że może wszystko. Nie chciał, żeby zostało mu
to odebrane.
- Pij! - rozkazał Snape i Harry niechętnie przełknął gorzki, szczypiący w język
napój. Uczucie rozluźnienia zniknęło, przyjemny nastrój prysł, jak mydlana bańka,
unosząc ze sobą zadowolenie i błogą, pozbawioną trosk nieświadomość, a w zamian
przynosząc zmęczenie, osłabienie, ból głowy, strach i... wstyd.
Wszystko, co dzisiaj powiedział i zrobił uderzyło w niego z nagłą, ogromną siłą,
sprawiając, że zachwiał się i niemal przewrócił. Powiedział Snape'owi takie rzeczy...
Wyznał mu wszystkie swoje uczucia i obawy, opowiedział o najbardziej skrywanych,
osobistych sekretach... Dlaczego to zrobił? I na dodatek... na dodatek masturbował
się na jego oczach! O cholera! Naprawdę to zrobił! A Snape spuścił mu się na twarz i
Harry to wszystko... zlizał, i chciał jeszcze więcej! Jak mógł się tak zachować? Co go
do tego zmusiło? Dlaczego nie potrafił się powstrzymać? Co się stało?
Poczuł, że jego twarz płonie. Spuścił wzrok i wbił go w podłogę, a ogromna fala
zażenowania i zakłopotania zabrała ze sobą jego dumę i poczucie godności. Znowu
czuł się upokorzony i złamany. Co za wstyd! Jak on ma teraz spojrzeć mu w twarz?
Jak mógł powiedzieć mu to wszystko? To należało tylko do niego! Snape nie miał
prawa się o tym dowiedzieć!
- Rzeczywiście jest już późno - wymamrotał cicho Harry. - Pewnie Ron i Hermiona
czekają na mnie...
Nie podnosząc wzroku, zaczął się rozglądać za swoją peleryną niewidką, która
leżała na oparciu fotela. Zanim jednak zdążył do niej podejść usłyszał ostry,
rozkazujący głos Severusa:
- Spójrz na mnie, Potter.
Harry nie zareagował. Stał odwrócony do Snape'a plecami i wbijał wzrok w
podłogę, pławiąc się w swoim wstydzie i upokorzeniu, którego doznał. Kolejny już
raz.
- Co się stało, Potter? - dobiegł go chłodny, ironiczny głos Mistrza Eliksirów. -
Przecież w tej komnacie nie ma niczego, czego byś nie lubił.
Harry zaczerwienił się jeszcze bardziej, czując, że jeszcze jeden taki komentarz i
spłonie jak Feniks. Porwał z fotela pelerynę niewidkę i ze słowami:
- Dobranoc - chciał już wyjść z komnaty i uciec stąd jak najszybciej i jak najdalej,
kiedy zatrzymał go głos Mistrza Eliksirów.
- Potter! - Harry odwrócił się w drzwiach, ale nie był w stanie podnieść wzroku. -
Zapewniam cię, że nie będę wracał do tego, co dzisiaj od ciebie usłyszałem. - Harry
podniósł głowę i spojrzał na niego z zaskoczeniem, jednak, speszony, natychmiast
spuścił wzrok ponownie. Zdążył jednak zauważyć, że mężczyzna miał niezwykle
poważny wyraz twarzy. - Możesz więc spać spokojnie - dokończył Severus.
Gryfon pokiwał głową, nieco skonsternowany, ale wdzięczny, po czym odwrócił się
i chciał już wyjść, kiedy zawahał się. Obejrzał się przez ramię i powiedział z bladym
uśmiechem:
- Dziękuje za dzisiejszy wieczór, Severusie. Było naprawdę... miło.
Snape nie mógł się chyba powstrzymać, ponieważ skrzywił się ironicznie. Harry
uśmiechnął się nieznacznie.
- Dobranoc - powtórzył, po czym wyszedł z komnaty. Jednak zanim zamknął za
sobą drzwi, usłyszał cichą odpowiedź Severusa:
- Dobranoc, Potter.
--- rozdział 18 ---
18. Embarassed.
I'd like to run away from you
But if I were to leave you I would die
I'd like to break the chains you put around me
And yet I'll never try*
Moralny kac, odczuwany tuż po przebudzeniu, jest niezwykle ciężkim do opisania
stanem. I dlatego, by oddać w pełni moc jego oddziaływania, można pokusić się o
porównanie go z uczuciem towarzyszącym przerażeniu, jakie odczuwa nałogowy
podrywacz, który po naprawdę udanym seksie z piękną nieznajomą budzi się
następnego dnia z obrączką na palcu i - już nie nieznajomą, tylko żoną - u boku. I
nagle przypomina sobie, jak oczywiste było jego wczorajsze "tak, poślubię cię", wykrzyczane pomiędzy jednym, a drugim orgazmem. Kto by się wtedy przejmował
konsekwencjami? Albo zatwardziały macho i kobieciarz, który dla rozrywki i aby
zaimponować znajomym na imprezie, zabawia się na oczach wszystkich ze swoim
najlepszym przyjacielem. Było przecież tak ciekawie i śmiesznie, a wtedy tylko to się
liczyło. Ale teraz jest już poranek, a on wytrzeźwiał i pamięta. Inni też pamiętają... I teraz będzie musiał spojrzeć im w oczy...
Tak właśnie czuł się Harry, kiedy obudził się w sobotę rano. Poza bólem głowy
odczuwał także silne skurcze żołądka, ale były one niczym w porównaniu z bólem
świadomości.
Wypity wczoraj eliksir na wytrzeźwienie miał za zadanie osłabić oddziaływanie
alkoholu na jego psychikę po to, by mógł, nie wzbudzając podejrzeń, powrócić do
wieży, porozmawiać ze znajomymi i pójść spać. Ale absolutnie nie sprawił, że alkohol
przestał krążyć w jego żyłach i kiedy chłopak zasnął, ponownie zaczął atakować jego
organizm. Tak więc kiedy Harry obudził się następnego dnia, czuł się tak, jakby
położył się spać całkowicie pijany. I teraz, kiedy leżał w łóżku i wpatrywał się w jego
sklepienie, powracały wspomnienia, atakując go znienacka i mącąc jego myśli. Starał
się przypominać sobie tylko te miłe, pozytywne fragmenty wczorajszego wieczoru:
przekomarzanie się, przytulanie, seks, płonące pożądaniem oczy Severusa. Jednak
wszystko zostawało natychmiast wysysane przez okropne, poniżające, wstydliwe
wspomnienia masturbacji oraz pełnej żalu i wylewnej "opowieści" o swoich