Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
się na wszystkie strony. Wbił stopy w pościel, zapierając się, pragnąc rozładować
trawiącą go gorączkę, uwolnić kumulujące się w dolnych partiach ciała napięcie.
Przez jego ciało przepływały na zmianę zimne i gorące dreszcze, a w płucach
zaczęło brakować powietrza. Zaparł się głową i stopami i uniósł biodra, poruszając
dłonią z zawrotną szybkością. Widział już nie tylko wwiercające się w niego oczy. W
jego umyśle ożyła surowa, wyniosła twarz Mistrza Eliksirów, na której błąkał się
krzywy, sarkastyczny uśmiech. Ciemne oczy lśniły gorączkowo pomiędzy
opadającymi na nie czarnymi kosmykami, a trawiący je ogień spopielał wolę i zmysły
Harry'ego. Dłoń poruszająca się na członku nie należała już do niego. Wyobrażał
sobie, że zaciskają się na nim długie, smukłe, emanujące przyjemnym chłodem
palce. Z jego ust wyrwał się długi, przepełniony pragnieniem i potrzebą jęk.
- Oooch, Severusie...
Wtedy usłyszał szelest i skrzypienie, jakby ktoś wszedł na łóżko. Poczuł, że
materac w okolicy jego bioder ugiął się i zapadł pod naporem czyjegoś ciężaru.
Otworzył oczy i zobaczył pochyloną nad sobą, ciemną sylwetkę. Jego wyobrażenia
stały się rzeczywistością. Severus wyłonił się wprost z jego snów, był przy nim, nad
nim, a jego oczy pałały tak wielkim pożądaniem i głodem, że serce Harry'ego
zamarło.
- Nie przestawaj - wyszeptał ochryple Severus, kiedy dłoń chłopaka
znieruchomiała. Harry przełknął ślinę i ponownie zaczął poruszać ręką, czując, jak
jego nogi zostają uniesione, a po chwili wszystko eksplodowało w feerii doznań i
emocji, kiedy w jego wnętrze wdarł się twardy, nabrzmiały organ Mistrza Eliksirów.
Krzyknął z bólu i zaskoczenia, ale wyglądało na to, że Snape kompletnie stracił nad
sobą kontrolę. Wchodził w Harry'ego szybko, mocno i ostro, nie zważając na jego
krzyki, a widoczne na jego twarzy pragnienie przerodziło się w dziką żądzę, która
hamowana i powstrzymywana przez bardzo długi czas, w końcu znalazła ujście.
Gryfon wbił paznokcie w pościel, nie przestając podrażniać drugą ręką swojego
członka. Nie było mu to teraz potrzebne, ale Snape najwyraźniej to lubił, więc Harry
starał się nie przerywać. Siła i dzikość Severusa sprawiła, że chłopak niemal
piszczał, a jego świadomość została zamieniona w skamlącą o więcej, roztopioną,
bezkształtną masę. Ból także bardzo szybko poddał się żarowi ocierających się o
siebie ciał i roztopił, zastąpiony uniesieniem i graniczącym niemal z opętaniem,
pragnieniem, które pchało ich coraz dalej i głębiej w siebie. Severus dyszał ciężko i
wgniatał Harry'ego w łóżko, napierając na niego całym swoim ciężarem, kiedy
wchodził w niego gwałtownie, mocno i głęboko, jakby chciał na zawsze pozostawić w
nim swój ślad. Przez wybuchające mu pod powiekami gwiazdy i zaparowane okulary,
Harry dostrzegł, że pogrążona w przyjemności twarz mężczyzny jest zaczerwieniona
i ściągnięta z wysiłku, a włosy zlepione od potu. Jednak tym, co sprawiło, że w
szalejącej burzy zmysłów był w stanie zatrzymać się na chwilę i zastanowić, były
pełne dzikości, zamglone, agresywne oczy Severusa, które wbijały się w twarz
Harry'ego z taką intensywnością, jakby chciały go zniszczyć, spopielić, wedrzeć się
wgłąb niego i wypalić niemożliwy do zatarcia ślad.
Jednak kolejna eksplozja bolesnej przyjemności, która wstrząsnęła ciałem
Harry'ego, szybko zatarła to wrażenie, doprowadzając go do pełnego udręki skowytu,
który zmieszał się z pomrukami i jękami wydawanymi przez Severusa. Snape
wchodził tak głęboko, że niemal za każdym razem uderzał w prostatę Harry'ego,
który mógł tylko krzyczeć, rzucać się i kwilić, a jednocześnie wciąż pragnąc więcej i
więcej. I dostał więcej.
Pchnięcia Severusa stały się jeszcze bardziej agresywne i gwałtowne, a z ust
Harry'ego wydobywał się teraz tylko długi, jednostajny jęk. Wszystkie mięśnie
naprężyły się, jak cięciwy, a ciało płonęło żarem, którego nic nie potrafiłoby ugasić.
Harry, zaskoczony, poczuł nagle ogromną, obezwładniającą eksplozję przyjemności
w swoim podbrzuszu. Złapał Severusa za szatę, przyciągnął do siebie i doszedł,
jęcząc ochryple w jego pierś. Wstrząsane spazmami ciało drżało niekontrolowanie, a
napięte do granic wytrzymałości mięśnie niemal bolały. Kiedy opadł z powrotem na
łóżko, osłabiony i jeszcze bardziej zamroczony, w głowie kręciło mu się tak bardzo,
że prawie nic nie widział. Wypuścił z uścisku szaty Snape'a i próbował złapać rwący
się i uciekający oddech. W tym samym momencie poczuł, że Severus wyszedł z
niego i na kolanach przesunął się w pobliże jego głowy. Usłyszał długi pomruk dzikiej
przyjemności, a na twarzy poczuł coś gorącego, mokrego i lepkiego. Otworzył
gwałtownie oczy, zaskoczony, i nad sobą ujrzał wycelowanego w siebie,
zaczerwienionego, mokrego od wytryskującej z niego spermy penisa, która lądowała
na twarzy chłopaka i spływała po niej. Harry otworzył usta ze zdumienia i spojrzał na
pogrążoną w przyjemności twarz Snape'a, która wyrażała w tej chwili taką
satysfakcję, jakiej nigdy jeszcze na niej nie widział. Wbite w niego czarne oczy
błyszczały gorączkowym żarem, a na wargach igrał krzywy, mroczny uśmiech.
Pomimo tego, że sam przed chwilą miał orgazm, widok dochodzącego na jego
oczach Severusa sprawił, że Harry poczuł ogromne podniecenie, które objawiło się
zaczerwienionymi policzkami, świszczącym oddechem i lśniącymi z zachwytu
oczami. Snape najwidoczniej to zauważył, bo kiedy strząsnął na twarz chłopca
ostatnią kroplę swojego nasienia pochylił się nad nim, oddychając ciężko, i dotknął
dłonią jego mokrej twarzy. Zebrał palcami trochę spermy i włożył je do rozchylonych
wygłodniale ust Harry'ego, który, mrucząc z przyjemności, zlizał i połknął wszystko,
co otrzymał. Kiedy otworzył oczy, zobaczył zadowolenie na twarzy Snape'a i
diaboliczny błysk w jego oku.
- Chcesz więcej? - zapytał przyciszonym, mrocznym głosem. Harry pokiwał głową,
oblizując wargi. Palce Severusa rozsmarowały nasienie po twarzy chłopca, zbierając
jego część i ponownie wkładając do jego zachęcająco rozchylonych ust. Harry oblizał
je dokładnie swoim ciepłym językiem, przełykając z największą przyjemnością
gorzko-słonawy płyn, który wydawał mu się w tej chwili najsłodszym,
najsmaczniejszym eliksirem, jaki kiedykolwiek otrzymał od Mistrza Eliksirów.
- Cudownie smakujesz - wymruczał cicho, nie odrywając wzroku od intensywnego,
palącego spojrzenia Severusa, który po tych słowach pochylił się nad nim i
wyszeptał:
- Jesteś małym, perwersyjnym zboczeńcem. - Uśmiechnął się mrocznie i dodał -
Powiedz to.
Harry zawahał się. Nie wiedział, że Snape lubi, kiedy się go tak nazywa, ale skoro
o to prosił...
- Jesteś małym, perwersyjnym zboczeńcem - powtórzył z uśmiechem.
Snape zamrugał, zaskoczony.
- Ty, Potter! - warknął ostro. - Nie ja!
W umyśle Harry'ego coś zaskoczyło.
- Ach, to trzeba było tak od razu. Gdybyś powiedział "Jesteś małym, perwersyjnym
zboczeńcem, Harry", od razu wiedziałbym, że to o mnie chodzi - wyszczerzył się.
Zanim Snape zdążył cokolwiek odwarknąć, dodał z rozbrajającą szczerością. -
Oczywiście, że nim jestem. Właśnie dlatego tak świetnie do siebie pasujemy.