Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zaginiona Ewangelia
Zaginiona Ewangelia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zaginiona Ewangelia

Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:

Ponad pięćset stron pochłonęłam w trzy dosłownie wieczory. Na okładce napisane jest że jest to thriller a'la kod da Vinci Dana Browna a moim zdaniem to Kod powinien być nazwany powieścią a'la Zaginiona Ewangelia. Po pierwsze dlatego ze powieść Wallace powstała początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie ma w niej w porównaniu z Kodem żadnych technicznych super-urządzeń ratujących głownego bohatera z każdej opresji. W Zaginionej ewangelii nie ma nawet telefonów komórkowych a bohaterowie używają jedynie pagerów. Musze powiedzieć że powieść mi sie podobała, choć przyznam że bardzo długo sie rozkręca. Trzeba przebrnąć przez około 200 stron a potem to już nie wiadomo jak szybko ksiązka sie kończy. Bałam sie troche zakończenia bo niestety często sie zdarza że powieść jest swietna ale zakończenie rozczarowuje. U Wallace zakończenie nie jest banalne i zaskoczyło mnie w takim pozytywnym sensie. Z miłą chęcią sięgnę po kolejną powieść tegoz autora…
1 ... 78 79 80 81 82 83 84 85 86 ... 153
Перейти на страницу:

Randall usiadł, patrząc, jak Heldering zamyka znów drzwi na zasuwę i wraca na swoje miejsce. Ponieważ prawie wszyscy palili papierosy lub cygara, on także poszukał nerwowo swojej fajki.

– Co się stało? – zapytał.

W odpowiedzi usłyszał gardłowy głos Deichhardta.

– Panie Randall, żebyśmy mieli pewność – profesor podniósł ze stołu różową kartkę formatu A-4. – Czy to jest tajna notatka, którą rozesłał pan do nas dzisiaj rano?

– Zgadza się – odparł Randall. – Zaproponowałem w tym piśmie, żebyśmy poinformowali o wydaniu Międzynarodowego Nowego Testamentu w sali tronowej Pałacu Królewskiego w Amsterdamie podczas konferencji prasowej transmitowanej na cały świat. Mamy już na to wstępną zgodę i możemy działać dalej, jeśli to panom odpowiada.

– Odpowiada, jak najbardziej – przytaknął Deichhardt. – To wspaniały pomysł, wart naszego niezwykłego przedsięwzięcia.

– Dziękuję – odrzekł ostrożnie Randall, wciąż nie wiedząc, co ich tak zaniepokoiło.

– Wracając do pańskiego pisma – kontynuował Deichhardt. – Czy pamięta pan, o której zostało rozesłane?

– Około… – Randall namyślał się chwilę – sądzę, że około dziesiątej rano.

– A teraz mamy prawie czwartą po południu – stwierdził Deichhardt, spoglądając na złoty kieszonkowy zegarek. – Tak więc – potoczył wzrokiem po zebranych – tajna notatka dotarła do zainteresowanych przed sześcioma godzinami. To ciekawe.

– Steve – wtrącił się Wheeler, kładąc Randallowi dłoń na ramieniu – w ilu egzemplarzach sporządziłeś tę notatkę?

– W dziewiętnastu, o ile dobrze pamiętam.

– Do kogo były adresowane?

– Nie mam przy sobie listy – odparł Randall. – Ale na pewno otrzymali ją wszyscy obecni w tym pokoju.

– To jest siedem osób – rzekł Wheeler. – Zostaje jeszcze dwanaście.

– Muszę pomyśleć…

– Ja mam listę – odezwała się Naomi. – Przyniosłam ją na wszelki wypadek.

– Przeczytaj brakujące nazwiska.

– Jeffries, Riccardi, Sobrier, Trautmann, Zachery, Kremer, Groat, O'Neal, Cunningham, Alexander, de Boer, Taylor. Dwanaście osób plus was siedmiu, razem dziewiętnaście.

Sir Trevor Young pokręcił ze zdumieniem głową.

– Niesamowite. Tylko najbardziej zaufany personel. Czy nie przeoczyliśmy nikogo, panie Randall? A może przekazał pan te informacje ustnie jeszcze komuś?

– Ustnie? – Randall uniósł brwi. – No cóż, moja sekretarka, Lori Cook, wiedziała o negocjacjach z władzami holenderskimi i Intelsatem, ale oczywiście nie znała samej notatki. No i wspomniałem o tym Angeli Monti, która pracuje dla nas w zastępstwie swego ojca.

Profesor Deichhardt spojrzał na Helderinga.

– Czy panna Monti została skontrolowana?

– Tak – odparł inspektor. – Mamy do niej pełne zaufanie, tak jak do wszystkich wymienionych osób.

– No i jeszcze ja – rzekł lekkim tonem Randall. – Ale ja jestem autorem notatki.

Deichhardt odchrząknął.

– Dwadzieścia jeden osób, nie licząc panny Cook – powiedział. – Tylko one poznały treść tajnej notatki. Sami najbardziej zaufani ludzie. Nie wiem, co o tym sądzić.

– Ale o czym? – był ciekaw Randall, nieco już zniecierpliwiony. Deichhardt zabębnił palcami po stole.

– O tym, panie Randall, że dokładnie trzy godziny po rozesłaniu przez pana tajnej notatki jej treść była już znana pewnemu pastorowi, który sam siebie nazywa dominus, niejakiemu Maertinowi de Vroome, przywódcy RROC, Radykalnego Ruchu Odnowy Chrześcijaństwa i naszemu wrogowi.

Randall był kompletnie zaskoczony.

– De Vroome zdobył naszą notatkę? – zapytał, wciąż jeszcze nie dowierzając.

– Nie inaczej – rzucił niemiecki wydawca.

– Ale to niemożliwe!

– Może i niemożliwe, ale zdobył ją i tyle – rzekł Wheeler. – De Vroome wie teraz gdzie, jak i kiedy chcemy ogłosić naszą wielką sensację.

– A skąd my wiemy, że on wie? – dopytywał się Randall.

– Stąd – odpowiedział Deichhardt – że tak samo jak de Vroome znalazł drogę do zespołu Drugiego Zmartwychwstania, nam również udało się niedawno umieścić wtyczkę w jego otoczeniu. Nasz informator udaje…

Inspektor Heldering uniósł się z krzesła, grożąc mu palcem.

– Ostrożnie, profesorze, ostrożnie. Deichhardt skinął głową.

– W istocie, szczegóły nie są dla pana istotne – mówił dalej do Randalla. – W każdym razie mamy w RROC kogoś, kto zadzwonił do mnie parę godzin temu i podyktował treść informacji, którą z kolei de Vroome przekazał swoim współpracownikom. Chce pan przeczytać? Proszę bardzo.

Randall wziął od niego kartkę z tekstem i uważnie go przeczytał.

Drogi Bracie!

Informuję Cię poufnie, że syndykat ortodoksów zamierza zapowiedzieć nową Biblię 12 lipca w sali tronowej Pałacu Królewskiego w Amsterdamie i ma to być transmitowane na cały świat przez satelitę Intelsat. Przygotowania są w toku. Wkrótce powiadomimy Cię o naszym spotkaniu. Do tego czasu powinniśmy zdobyć egzemplarz tej Biblii. Omówimy wówczas treść naszego oświadczenia, które przekażemy światowym mediom na dwa dni przed konferencją prasową ortodoksów. Musimy nie tylko stępić ostrze ich propagandy, lecz zniszczyć ich i uciszyć już na zawsze.

W imię Ojca, Syna i przyszłości naszej Wiary.

Dominus Maertin de Vroome

Randall drżącą ręką oddał kartkę Deichhardtowi.

– Jak on się dowiedział? – zapytał jakby sam siebie.

– Oto jest pytanie – rzekł profesor.

– A co my zamierzamy z tym zrobić? – chciał wiedzieć Randall.

– To też jest właściwe pytanie – zauważył niemiecki wydawca. – Zdecydowaliśmy już o naszym pierwszym kroku. Ponieważ de Vroome zna datę naszego wystąpienia, postanowiliśmy zmienić termin na wcześniejszy, który do ostatniej chwili będzie znany tylko osobom w tym pokoju i kilku innym, na przykład Hennigowi. Konferencja prasowa odbędzie się nie w piątek dwunastego lipca, lecz w poniedziałek ósmego, cztery dni wcześniej. Zapewne uda się panu przesunąć termin rezerwacji sali tronowej i czasu na Intelsacie.

Randall poruszył się niespokojnie na krześle.

– Z tym nie powinno być problemu – odrzekł. – Ale martwi mnie co innego, mianowicie brak czasu. Mojemu zespołowi zostają w tej sytuacji tylko dwa tygodnie i trzy dni na przygotowanie kampanii promocyjnej o największym zasięgu we współczesnym świecie. Nie wiem, czy się ze wszystkim uporamy.

– Człowiek wierzący poradzi sobie ze wszystkim – odezwał się signor Gayda. – Wiara przenosi góry.

– Niewierzącemu natomiast – wtrącił monsieur Fontaine – odpowiednia zachęta finansowa może zastąpić wiarę.

– Ani ja, ani moi ludzie nie potrzebujemy żadnej zachęty – odparł Randall z irytacją. – Potrzebujemy tylko tego, czego nam właśnie brakuje, czasu. No dobrze – wzruszył ramionami – niech będzie dwa i pół tygodnia.

– Doskonale – rzekł Deichhardt. – Przesuwamy termin nie tylko po to, żeby wymanewrować de Vroome'a. Chcemy także skrócić czas, w którym coś jeszcze mogłoby pójść źle. Nie wiemy, czy nie będzie kolejnego przecieku. Powiadomiliśmy już Henniga w Moguncji o zmianie i o tym, że musimy dostać wcześniej kilka gotowych egzemplarzy Biblii. Przyśle je niebawem, żeby i pańscy ludzie mogli przeczytać Petroniusza i Jakuba. Jednakże czyniąc to, wystawiamy się na poważne niebezpieczeństwo. Czytał pan informację de Vroome'a do jego popleczników. Obiecuje im, że zdobędzie Międzynarodowy Nowy Testament, zanim zaczniemy go rozpowszechniać. W jego tonie brzmi arogancka pewność siebie. Zapewne liczy na to, że ten sam zdrajca, który przekazał mu pańską notatkę, wkrótce dostarczy mu naszą Księgę nad Księgami. I kolejne pytania: Jak de Vroome zdobył notatkę? Jak chce nam wykraść Biblię? Krótko mówiąc, kto jest zdrajcą w naszych szeregach?

1 ... 78 79 80 81 82 83 84 85 86 ... 153
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)