Zaginiona Ewangelia
- Автор: Уоллес Ирвин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:
– Jessica Taylor? – zapytał. – Ta Amerykanka…
– Właśnie. – Wheeler klasnął w dłonie. – Panna Taylor odebrała wczoraj tuż przed północą dziwny telefon od twojej sekretarki, tej kulawej dziewczyny… Lori Cook. Lori płakała i wciąż powtarzała, że miała wizję, że coś jej się ukazało i że uklękła i pomodliła się do tej wizji, żeby mogła chodzić normalnie, a kiedy wizja zniknęła, Lori wstała i okazało się, że już nie kuleje, że chodzi całkowicie normalnie, tak jak ty czy ja.
– Co takiego?! – wykrzyknął Randall z niedowierzaniem. – Mówisz poważnie?
– Jak najbardziej, Steve. Lori przestała kuleć i powtarzała przez telefon, żeby ktoś do niej przyjechał, bo jest bardzo osłabiona i ma gorączkę. Oczywiście Jessica Taylor natychmiast pojechała do jej mieszkania i zastała Lori leżącą na podłodze. Ocuciła ją, ale dziewczyna tak bredziła, że Jessica nie wiedziała, co począć, i zadzwoniła do mnie. Nie zastała mnie, ale Naomi odebrała i od razu wezwała karetkę, a potem skontaktowała się ze mną w restauracji, a ja zadzwoniłem do doktora Fassa, naszego lekarza. Powiadomiłem też innych i wszyscy błyskawicznie zjechali do szpitala. I co o tym myślisz, Steve?
Podczas tej przemowy Randall przypominał sobie pierwsze spotkanie z Lori Cook, tym szarym wróbelkiem skrępowanym swoją ułomnością, opowiadającym o pielgrzymce, jak to nazwała, do Lourdes, Fatimy, Turynu i Beauraing, o drodze nadziei i rozpaczy w poszukiwaniu cudownego uzdrowienia.
– Co myślę? – powtórzył pytanie. – Nie wiem, George, chciałbym poznać fakty. Przykro mi, ale ja nie wierzę w cuda.
– Ależ Steve, sam przecież nazwałeś Międzynarodowy Nowy Testament cudem – przypomniał mu Wheeler.
– Nie mówiłem tego dosłownie, to była metafora. Nasze dzieło jest rezultatem naukowo prowadzonych wykopalisk, ma racjonalną podstawę. Ale cudowne uzdrowienie… – Randall przerwał, przypomniał sobie bowiem słowa Lori Cook, która powiedziała mu, że nowa Biblia jest dla niej wszystkim, istnym cudem. Zakiełkowało w nim podejrzenie. – Chyba nie wszystko mi powiedziałeś, George? – zapytał. – Czy Lori wyjawiła, co wywołało tę jej wizję i ten tak zwany cud?
– Jesteś jasnowidzem, Steve, bo właśnie chciałem o tym mówić – odparł Wheeler z niezmiennym entuzjazmem. – Masz cholerną rację. Istniała taka przyczyna, a było nią ni mniej, ni więcej, tylko naruszenie zasad bezpieczeństwa przez naszego szefa reklamy, niejakiego Stevena Randalla. Jesteś bezpośrednio odpowiedzialny za to, co się stało, Steve, ale ze względu na rezultat wybaczyliśmy ci.
– Ja naruszyłem zasady bezpieczeństwa?
– Oczywiście. Pomyśl tylko. Profesor Deichhardt wypożyczył ci Nowy Testament na jedną noc do przeczytania. Zobowiązałeś się zwrócić próbny wydruk nazajutrz, i to osobiście. A ty poprosiłeś o to Lori Cook.
– Tak, pamiętam. Miałem zanieść wydruk Deichhardtowi, ale musiałem odbyć pilną rozmowę z Naomi w sprawie mojego wyjazdu i poprosiłem Lori. Byłem pewien, ze załatwi sprawę. Może powinienem był to zrobić osobiście, ale… właściwie czemu to takie straszne, że Lori odniosła wydruk?
Wheeler uśmiechnął się kwaśno.
– Twoja Lori powiedziała wczoraj Jessice, przed przyjazdem karetki, że kazałeś jej oddać książkę Deichhardtowi do rąk własnych, nikomu innemu. Zgadza się?
– Oczywiście.
– No i dziewczyna faktycznie się tym przejęła. Poszła do Deichhardta, ale jego akurat nie było i nie zgodziła się zostawić wydruku sekretarce. Postanowiła zaczekać, aż profesor wróci. Ale bliskość tego „świętego przedmiotu", jak to określiła Lori… sprawiła, że nie mogła się oprzeć pokusie, to tak jakby się trzymało w ręce świętego Graala i nie mogło na niego spojrzeć. Więc powiedziała sekretarce, że idzie coś zjeść, ale zamiast tego schowała się w jednym z magazynów na naszym piętrze w Krasnapolskym i przeczytała Pergamin Petroniusza i Ewangelię Jakuba. Właściwie, jeśli jej wierzyć, to tekst Jakuba przeczytała cztery razy i dopiero wtedy odniosła wydruk Deichhardtowi.
– Wcale nie wątpię, że przeczytała to cztery razy – rzekł Randall. – I co było dalej?
– Lori przez cały tydzień nie mogła myśleć o niczym innym. To, co Jakub napisał o Jezusie, przepełniało jej umysł i serce. Zaczęła sobie wyobrażać, na jawie i we śnie, jak Jezus przemierza ziemię, jak udaje mu się przeżyć ukrzyżowanie, jego śmiałą wyprawę do Rzymu, a także Jakuba w Jerozolimie, w obliczu śmierci spisującego tę historię na papirusie. Wczoraj była sama w mieszkaniu, jak zwykle pogrążona w swoich fantazjach, i nagle zamknęła oczy, złożyła ręce na sercu i zaczęła się modlić do Jakuba Sprawiedliwego, żeby przywrócił jej pełnię życia, tak jak ożywił dla niej postać Jezusa. I proszę bardzo, gdy otworzyła oczy, zobaczyła przed sobą krąg światła, świetlistą kulę, która unosiła się w powietrzu, a w niej brodatą postać Jakuba Sprawiedliwego w długiej szacie. Święty Jakub podniósł rękę i pobłogosławił ją, a Lori, w uniesieniu i przerażeniu jednocześnie, znów padła na kolana, zamknęła oczy i zaczęła się modlić, żeby jej pomógł. Kiedy je otworzyła, wizji już nie było. Lori wstała, przeszła kilka kroków i okazało się, że nie kuleje. Rozpłakała się i zaczęła powtarzać w kółko na głos: „Jestem uzdrowiona, jestem uzdrowiona", a później udało jej się dodzwonić do Jessiki Taylor. Jessica zastała ją zemdloną czy może w transie, to nie jest jasne, no i resztę już znasz, Steve. Chodźmy na górę.
Wjechali windą na czwarte piętro i ruszyli korytarzem ku grupce osób zgromadzonych przed drzwiami pokoju Lori Cook.
Randall rozpoznał Jessicę Taylor z notatnikiem w ręce i rudowłosego fotografa Oscara Edlunda z zawieszoną na ramieniu kamerą. Ze znajomych twarzy zauważył jeszcze signora Gaydę, monsiniora Riccardiego, doktora Trautmanna i pastora Zachery'ego.
Gdy podszedł bliżej, okazało się, że wszyscy otaczają kręgiem lekarza w białym kitlu. U jego boku stała atrakcyjna pielęgniarka w schludnym niebieskim uniformie z białym kołnierzykiem. Wheeler wyjaśnił mu szeptem, że to właśnie doktor Fass, lekarz ekipy Drugiego Zmartwychwstania. Fass był dystyngowanym mężczyzną koło sześćdziesiątki, rzeczowym i nieco oschłym internistą.
– Tak, prześwietliliśmy pannę Cook zaraz po przyjęciu na oddział – odpowiadał lekarz na czyjeś pytanie. – A wracając do pańskiego poprzedniego pytania, to nie, nie wiemy, jaki dokładnie był stan panny Cook przed tymi halucynacjami… czy też nazwijmy to traumatycznym doświadczeniem… z wczorajszej nocy. Próbujemy się skontaktować z jej rodzicami, którzy podróżują po Bliskim Wschodzie, mamy nadzieję uzyskać od nich jakąś dokumentację medyczną choroby, która spowodowała kalectwo panny Cook w dzieciństwie. Na razie dysponujemy tylko jej własną relacją, raczej nieprofesjonalną. Na podstawie tego opisu sądzę, że była to jakaś odmiana zapalenia kości, którą pacjentka przechodziła około piętnastu lat temu.
– Czy może pan opisać tę chorobę, doktorze? – zapytał Randall.
– W przypadku panny Cook stan zapalny wystąpił w prawej piszczeli, kości między kolanem i stopą. Musiał być na tyle poważny, że kość została zniszczona… można to zobaczyć na zdjęciu rentgenowskim… a pacjentka pamięta opuchliznę, ból i częste ataki gorączki. Choroba nie była właściwie leczona, nie przeprowadzono też operacji i w następstwie pojawiła się ułomność.
– Doktorze Fass – zapytał z kolei Wheeler – jakby pan wyjaśnił to, co się stało tej nocy? Jakkolwiek na to patrzeć, Lori Cook wyzdrowiała, prawda? Chodzi normalnie?
– Tak, mogę potwierdzić, że panna Cook chodzi normalnie – odparł lekarz. – Przeszła pomyślnie badania u fizjoterapeuty, przeprowadzone w obecności dyrektora szpitala. Po południu zajmie się nią neuropsychiatra. W tej chwili badają ją doktor Rechenberg i doktor Koster, których poprosiłem o konsultację. Natomiast co do ostatniej nocy, to nie jestem chyba dość kompetentny, żeby to wyjaśnić. Z jednej strony, być może panna Cook doznała w dzieciństwie swoistego szoku nerwowego, a wczorajsze halucynacje zniwelowały jego skutki, czyli kalectwo, na zasadzie autosugestii. W takim wypadku moglibyśmy ją teraz nazwać ofiarą przewlekłej neurastenii, a wyzdrowienia nie należałoby nazywać cudem. Z drugiej jednak strony… – doktor Fass spojrzał po twarzach słuchaczy i zamrugał – jeżeli przyczyna kalectwa była organiczna i panna Cook została uzdrowiona bez ingerencji medycznej, mielibyśmy do czynienia z zupełnie inną kwestią. Przytoczę tu słowa sławnego chirurga z szesnastego wieku, doktora Ambroise'a Parego, na temat jednego z jego pacjentów: Je le pansay, Dieu le guerit, „Ja go opatrzyłem, Bóg go wyleczył". – Lekarz złożył przepraszająco ręce. – Teraz zechcą mi państwo wybaczyć, muszę wrócić do moich kolegów. Jutro, może pojutrze, będziecie mogli porozmawiać z pacjentką, ale chcielibyśmy ją zatrzymać na obserwacji minimum przez dwa tygodnie.