Zaginiona Ewangelia
- Автор: Уоллес Ирвин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:
– Część już spisałam i mogę ci dać do przeczytania.
– To wspaniale. No więc ze szpitala pojechałem do Krasa, gdzie Les Cunningham i Helen de Boer… to ludzie z mojego zespołu, poznasz ich wkrótce… czekali już na mnie z dobrymi wieściami. Rząd holenderski wyraził zgodę na zorganizowanie konferencji prasowej dwunastego lipca w Pałacu Królewskim w Amsterdamie. Mamy też zgodę na transmisję na cały świat drogą satelitarną, przez Intelsat. Potem sporządziliśmy tajną notatkę dla pięciu wydawców i kilku innych osób związanych bezpośrednio z tą sprawą, zaproponowałem naradę na jutro przed południem dla omówienia ostatnich przygotowań…Ejże, czy ja ci już tego nie mówiłem przez telefon, kiedy umawialiśmy się na lunch?
– Częściowo – przyznała Angela,
– Nienawidzę się powtarzać. Ale tyle się ciągle dzieje…
– Ależ powtarzaj się, Steve. Uwielbiam brzmienie twojego głosu. I co się działo później?
– Zwołałem spotkanie mojego zespołu w pokoju dwieście cztery. Zwykle tam się naradzamy i rozdzielamy zadania, ale to wnętrze jest tak przyjemne, że pomyślałem sobie, że moglibyśmy tam trochę wspólnie pomieszkać, ty i ja…
Angela ścisnęła jego dłoń.
– Znalazłeś czas w tym młynie, żeby pomyśleć o mnie? To bardzo miłe, Steve. Ale chyba masz teraz tyle roboty, że nie starczy ci czasu na „pomieszkanie" – odparła z uśmiechem.
– Mam nadzieję, że starczy – rzekł Randall. – To prawda jednak, czas nas goni. W każdym razie spotkanie było owocne.
– O czym rozmawialiście?
– Opowiedziałem im o wszystkim. Oczywiście Jessica Taylor znała sprawę od początku, ale reszta nic nie wiedziała. Opowiedziałem im, jak Lori Cook przeczytała potajemnie Ewangelię Jakuba i co było potem, i że teraz chodzi normalnie. To była dla nich prawdziwa sensacja. Zleciłem Jessice napisanie dwóch tekstów, reportaży. Jeden w pierwszej osobie, jakby opowieść samej Lori o jej życiu, chorobie, latach kalectwa, podróżach w poszukiwaniu cudu i w końcu o tym, co się zdarzyło po przeczytaniu Jakuba i Petroniusza. A drugi tekst to relacja Jessiki o wypadkach wczorajszej nocy. Paddy O'Neal ma przygotować rzeczową informację dla prasy o całym zdarzeniu, z mocnymi odniesieniami do nowej Biblii. Oczywiście musimy poczekać z publikacją tych materiałów na ostateczną opinię lekarzy i teologów. Po konferencji prasowej wypuścimy w świat nie tylko te historie, ale wiele innych.
– Nie wiedziałam, że to funkcjonuje w ten sposób – rzekła Angela, kręcąc ze zdziwieniem głową. – Myślałam zawsze, że dziennikarze sami dokopują się do informacji, tak jak mój ojciec podczas wykopalisk.
– Nie całkiem, nie całkiem – odparł ze śmiechem Randall. – Pewnie, że dziennikarze sami uganiają się za sensacjami, ale redakcje w dużym stopniu bazują też na materiałach z zewnątrz, od rzeczników prasowych i specjalistów public relations. Informacje i przecieki na każdy właściwie temat… czy to będzie wojna, polityka, religia czy edukacja… pochodzą najczęściej od rzeczników reprezentujących armię, przywódcę państwa, organizację kościelną czy uczelnię. Nie tylko artyści, sportowcy i handlowcy mają swoich ludzi od promocji. Nawet Jezus Chrystus ich miał, bo przecież kazał swoim uczniom i apostołom iść w świat i głosić Słowo, prawda?
– Brzmi to niemal cynicznie – stwierdziła Angela.
– Częściowo to prawda, ale tylko częściowo. Po prostu na świecie tyle się dzieje, że media nie są w stanie dotrzeć do wszystkiego. Trzeba im w tym pomagać, więc dostarczamy im informacji, oczywiście w naszym własnym, dobrze pojętym interesie. I każdy stara się dać mediom coś, co w jego przekonaniu będzie dla ludzi ważniejsze od informacji jego konkurentów.
– O czym jeszcze rozmawialiście na tym spotkaniu, Steve?
– Przekazałem im materiał, który nagrałem z tobą w Mediolanie, i poinformowałem, że jesteś na miejscu i mogą eie. pytać o kwestie związane z archeologią. Dostaną też do spisania taśmy z moimi rozmowami z Aubertem i Hennigiem. Aha, i był też z nami doktor Florian Knight. Pamiętasz, wspominałem ci o nim wczoraj przy kolacji?
– Ten rozgoryczony młody człowiek z British Museum?
– Tak. Jest skwaszony, ale przyjechał, jak mi obiecała jego dziewczyna, i powoli zaczyna współpracować. Profesor Jeffries miał rację, to absolutny geniusz, jeżeli chodzi o aramejski i krytyczną analizę tekstów biblijnych. Jego robotę można porównać do pracy detektywa, który dodatkowo potwierdził autentyczność odkrycia.
– I co Knight wam powiedział, Steve?
– Przede wszystkim wyjaśnił, w jaki sposób Jeffries zabrał się do tłumaczenia Międzynarodowego Nowego Testamentu. Jeffries w końcu wprowadził go we wszystko i Knight opowiedział nam to ze szczegółami. Okazuje się, że Jeffries przyjął tę samą procedurę, którą posłużyli się tłumacze Biblii króla Jakuba przed trzystu pięćdziesięciu laty. Wiesz jak się to odbyło?
– Nie mam zielonego pojęcia – odparła Angela. – Wiem tylko, bo czytałam tę Biblię podczas zajęć z klasycznych tekstów, że jest to przykład wyjątkowo pięknej angielszczyzny.
– I jedyne wielkie dzieło literackie, jakie powstało kolegialnie – dodał Randall. – Według słów Knighta, Anglię nękały w roku tysiąc sześćset czwartym religijne waśnie i król Jakub, pragnąc zjednoczyć różne strony tych sporów wokół wspólnego celu, przystał na propozycję rektora oksfordzkiej uczelni, purytanina nazwiskiem Reynolds, żeby zatrudnić do nowego przekładu Biblii pięćdziesięciu czterech duchownych. Król Jakub był zresztą ostatnią osobą, po której można by się spodziewać zainteresowania takim projektem. Kochał księgi, lecz kochał także występek, był próżny i bardzo zniewieściały. Poddani mawiali o nim, że po królu Elżbiecie nastała królowa Jakub.
Angela wybuchnęła śmiechem.
– Bardzo zmyślne. Ten twój Knight powiedział coś takiego?
– Czasami bywa dowcipny. W każdym razie król ostatecznie zatwierdził czterdziestu siedmiu tłumaczy, grupę bardzo różnych i ciekawych ludzi. Najstarszy z nich miał siedemdziesiąt trzy lata, najmłodszy dwadzieścia siedem. Byli wśród nich kaznodzieje, lingwiści, uczeni. Jeden z nich znał piętnaście języków, w tym aramejski, perski i arabski. Inny uczył greki królową Elżbietę, jeszcze inny przeczytał Biblię po hebrajsku w wieku sześciu lat. Był wśród nich uchodźca z Belgii, był alkoholik, był umierający na gruźlicę, który pracował w łóżku, był wdowiec, który umarł w trakcie prac i pozostawił jedenaścioro dzieci bez środków do życia. Zostali podzieleni na sześć zespołów. Dwa pracowały w Oksfordzie, dwa w Cambridge i dwa w opactwie Westminster. Nowy Testament tłumaczyły po połowie dwa zespoły – ośmioosobowy w Oksfordzie i siedmioosobowy w opactwie.
– Ale jak tylu ludzi mogło tłumaczyć jedną książkę, Steve? – dziwiła się Angela.
– Po prostu każdej grupie przydzielono jakiś fragment Biblii po grecku lub hebrajsku, a w obrębie grupy każdy tłumacz dostał do przełożenia osobny rozdział lub kilka rozdziałów. Potem pokazywali sobie nawzajem swoje przekłady, dyskutowali, nanosili poprawki, a kiedy już cały zespół zakończył pracę, przekazywał tekst innej grupie do dalszego opracowywania. Całość była gotowa po dwóch latach i dziewięciu miesiącach. Następnie tę pierwszą wersję zredagowała i ujednoliciła dwunastka wybranych uczonych, a potem przepisał ją w ostatecznym kształcie jeden człowiek pracujący pod nadzorem biskupa, niejaki Miles Smith, syn rzeźnika i absolwent uniwersytetu w Oksfordzie, miał dziewiętnaście lat. Rezultat? Licząca tysiąc pięćset stronic księga, znana jako Biblia króla Jakuba, wydana w roku tysiąc sześćset jedenastym, pięć lat przed śmiercią Szekspira.