Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
- Dobreee - powiedział rozmarzonym głosem.
Snape szybko przyłożył swoją do ust, jakby chciał w ten sposób powstrzymać się
od parsknięcia śmiechem. Nie zaprotestował, kiedy Harry nalał sobie następną
porcję. Spokojnie sączył whisky, obserwując poczynania Gryfona.
Harry czuł coraz większe rozluźnienie. Żar spływający przez przełyk i rozlewający
się po ciele zdawał się zmywać jego problemy, strach i zakłopotanie. Miał wrażenie,
że może wszystko, że potrafiłby dokonać w tej chwili rzeczy niemożliwej. Spojrzał na
swoją opróżnioną do połowy drugą szklankę i uśmiechnął się. Przypomniał mu się
eliksir, który niedawno przerabiali.
- Czy to jest coś w rodzaju Felix Felicis? - zapytał z zaciekawieniem, spoglądając
na stojącą przed nim na stoliku butelkę. - Od razu ma się... lepszy humor.
- Nie - odparł spokojnie Snape. - To jest znacznie lepsze i skuteczniejsze niż Felix
Felicis.
- Przydałaby mi się taka butelka w dormitorium - zachichotał Harry. - Popijałbym
sobie to nocami.
- A jakież to problemy nękają cię w nocy, Potter? - zapytał Snape z błyskiem w
oku.
- Och, bardzo wiele, ale nie mogę ci o nich opowiadać, bo są zbyt osobiste -
odparł Gryfon, nalewając sobie trzecią szklankę.
Mistrz Eliksirów obserwował ze spokojem jego poczynania, ale czarne oczy lśniły
coraz bardziej.
- Chciałbym dowiedzieć się czegoś o tobie, Severusie - powiedział Harry,
odchylając się do tyłu i wbijając w mężczyznę rozgorączkowany wzrok. - Ciągle tylko
się pieprzymy. Nie moglibyśmy chociaż raz porozmawiać ze sobą?
Brwi Snape'a powędrowały w górę. Widząc to, Harry sposępniał na chwilę i
spojrzał w swoją szklankę. Dlaczego to powiedział? Czyżby Snape znowu dolał
czegoś do jego napoju? Zanim mężczyzna zdążył cokolwiek odpowiedzieć,
ponownie wypalił:
- To znaczy... nie miałem na myśli tego, że mi się to nie podoba, ale czasami
chciałbym cię po prostu lepiej poznać. Nic o tobie nie wiem. Powiedz mi coś o sobie.
- Harry sam był zaskoczony tym potokiem słów. Zawsze był raczej małomówny, a
teraz miał wrażenie, że ktoś mu rozwiązał język i kłębowisko dręczących go myśli
zaczęło bez udziału jego woli spływać do ust i nie potrafił tego powstrzymać.
- A co chciałbyś o mnie wiedzieć, Potter? - zapytał cierpliwie Snape, upijając
niewielki łyk.
- No... na przykład, jaki byłeś w młodości? Widziałem dzisiaj twoje zdjęcie z
czasów szkolnych. Czy naprawdę byłeś takim wścibskim, sarkastycznym gnojkiem,
za którego wszyscy cię uważali?
Snape uniósł brew.
- "Wszyscy", to znaczy twój ojciec i jego banda?
Harry zawahał się.
- A to... nie wszyscy? - zapytał niepewnie. Po minie Severusa zrozumiał, że to zbyt
drażliwy temat, żeby go poruszać, ale nie wiedział, jak z niego wybrnąć.
- Jeżeli znowu zamierzasz idealizować swojego nędznego ojca, Potter, to nie
mamy o czym rozmawiać - warknął groźnie mężczyzna.
Harry szybko zrezygnował z ciągnięcia tego tematu. Nie chciał, żeby skończyło się
na kłótni.
- Lubisz tu nauczać? - zapytał beztroskim tonem, chcąc nieco ułagodzić Mistrza
Eliksirów.
Snape spojrzał na niego wilkiem, ale odpowiedział:
- Byłoby to nawet przyjemne, gdyby uczniowie mieli mózgi.
- To dlatego, że tak nas traktujesz. - Harry odbił piłeczkę, gdyż odezwała się w nim
gryfońska duma. Coś jednak we wzroku Severusa sprawiło, że Harry postanowił
porzucić także ten temat. - To... co robisz w wolnym czasie? Kiedy nie musisz
sprawdzać prac, albo wymyślać niezwykle trudnych, niezapowiedzianych testów? -
Nie potrafił się powstrzymać.
Snape obrzucił go groźnym spojrzeniem.
- Ja nie mam wolnego czasu, Potter. A jeżeli nawet zdarza się, że nie jestem
czymś zajęty, to nęka mnie wówczas wyjątkowo irytujący, narzucający się nastolatek.
W Harrym coś się wzburzyło.
- Skoro nie chcesz ze mną rozmawiać, to mogę sobie pójść - wypalił, zrywając się
z fotela. W tym samym momencie zakręciło mu się w głowie. Zachwiał się i opadł z
powrotem. Jeszcze raz spojrzał na trzymaną w ręku szklankę. Co było w tym napoju,
że nie pozwalało mu się normalnie poruszać?
- Jeżeli skończyłeś już to przedstawienie, to może przejdziemy do rzeczy? -
zapytał cierpko Mistrz Eliksirów.
- Jeszcze nie - zaprotestował Harry. Zastanawiał się nad możliwymi pytaniami.
Musiał znaleźć coś bezpiecznego. Spojrzał na przypatrującego mu się znad swojej
whisky Snape'a, i zapytał:
- Czy twoim ulubionym kolorem jest czarny?
Widząc minę mężczyzny, natychmiast zrozumiał, jak idiotyczne to zabrzmiało, i
zamilkł. Ale o co mógłby go zapytać? Kiedy tylko próbował wyciągnąć od Snape'a
jakąś odpowiedź, od razu żałował, że w ogóle się odezwał. Nie pomagało również to,
że mężczyzna nie wykazywał żadnej chęci do współpracy.
- No to o co mam cię zapytać? - wypalił w końcu, zirytowany.
- Najlepiej o nic - odparł spokojnie Mistrz Eliksirów, a jego oczy zamigotały. - Im
mniej o mnie wiesz, tym lepiej.
- Ach, zapomniałem. Przecież tak bardzo lubisz swoją tajemniczość - odparował
Gryfon, zanim zdążył ugryźć się w język.
W oczach Snape'a zapłonął gniew. Harry szybko dopił trzecią szklankę i sięgnął
po butelkę.
- Koniec z tymi nonsensownymi, idiotycznymi pytaniami - wycedził Snape.
Harry spojrzał na niego z zaciętością, biorąc do ręki czwartą porcję.
- One nie są none...nosen... no, wiesz, o co mi chodzi! Muszę się czegoś o tobie
dowiedzieć, skoro zamierzamy być parą.
Brwi Snape'a dotknęły niemal linii włosów.
- Parą? - zapytał zaskoczony, akcentując każdą sylabę. - O czym ty mówisz,
Potter? Nie jesteśmy i nie będziemy żadną parą. Nie ma nas. Jestem tylko ja i napalony, opanowany przez hormony, biegający za mną jak szczeniak nastolatek.
Harry skrzywił się. Tego było już za wiele! Lont został podpalony i niewiele
brakowało do prawdziwego wybuchu.
- To wszystko przez ciebie! - wypalił. - To ty dałeś mi ten eliksir do wypicia! Od
tego wszystko się zaczęło!
- Gdybym wiedział, jak to się skończy, nigdy bym tego nie zrobił - odparował
Mistrz Eliksirów.
Nastąpił wybuch. Potężna eksplozja, która uwolniła gromadzące się we wnętrzu
Harry'ego frustracje:
- Żałujesz? Teraz już na to za późno! Może dla ciebie to tylko zabawa, ale dla
mnie to były katusze! Ty nie musiałeś ukrywać się przed całą szkołą, spędzać dnie w
łóżku, otulony peleryną niewidką, żeby nikt cię nie zaczepiał, nie musiałeś
wysłuchiwać złośliwych, wrednych komentarzy na swój temat, ani oglądać swoich
karykatur porozwieszanych na każdej możliwej powierzchni Pokoju Wspólnego, nie
musiałeś się wstydzić, zaprzeczać, ani uciekać! Nie byłeś tak zdruzgotany, ani
przerażony, kiedy odkryłeś, że to wszystko prawda, kiedy śniłeś o mnie i
masturbowałeś się, myśląc o mnie! Nie, jestem pewien, że tego nie robiłeś! Nie
marzyłeś o moim dotyku, nie śniłeś o moich oczach, nie myślałeś o mnie przez cały
czas, wiedząc, że pewnie i tak nigdy mnie nie dotkniesz, nie poczujesz, nigdy nie
będziesz mnie miał! A potem nagle nie dostałeś tego wszystkiego, o czym marzyłeś,
i nie zostało ci to równie nagle, boleśnie odebrane, kiedy zrozumiałeś, że nic dla
mnie nie znaczysz! I, że prawdopodobnie, nigdy nie będziesz... Nie, ty nie przeżyłeś