Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Niezwyciężony [Invincible - pl]
Niezwyciężony [Invincible - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niezwyciężony [Invincible - pl]

Электронная книга - «Niezwyciężony [Invincible - pl]». Краткое содержание книги:

Admirał John Black Jack Geary został wybudzony z hibernacji, by poprowadzić flotę Sojuszu do walki ze Światami Syndykatu. Jego przełożeni zaczęli jednak kwestionować lojalność admirała wobec rządu. Zlecono mu więc, jako głównodowodzącemu Pierwszą Flotą, wyprawę poza granice syndyckiej przestrzeni, wysłano na misję, z której ani on, ani tym bardziej służący pod nim ludzie nie powinni wrócić…
Spotkanie z Obcymi, zwanymi enigmami, potwierdziło obawy Geary’ego. Zaatakowany bez ostrzeżenia rozkazał swoim okrętom skoczenie do kolejnego systemu, gdzie trafił na celownik armady należącej do innej, równie wrogiej rasy. Istoty te, ignorując wezwania pokojowo nastawionych ludzi, wysłały z niewyobrażalnie potężnej fortecy strzegącej punktu skoku setki samobójców. Po ich pokonaniu Geary staje przed kolejnym, jeszcze poważniejszym problemem. Jak opuścić ten system, nie ponosząc przy tym gigantycznych strat. Musi jednak stąd odlecieć, choć za kolejną studnią grawitacyjną mogą na niego czekać enigmowie…
1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 102
Перейти на страницу:

Gdy patrzył na nią, niemalże widział, jak otaczający ją pancerz profesjonalizmu pęka i kruszy się.

— Pan… — wydukała — pan jest Black Jackiem. A on…

— Nie jestem postacią z legend. Wszystko, co zrobiłem, wynikało z potrzeby chwili. Robiłem to, co musiałem, a nie to, czego chciałem.

— Inni ludzie widzą to zupełnie inaczej! — Chyba nie zdawała sobie sprawy, że wykrzykuje te słowa.

— Inni ludzie mnie nie znają. Sporo zrobiłem, by do pani dotrzeć, nawiązać bardziej osobiste więzi, ale…

— Dlaczego nie poleciał pan na Glenlyon? Czekali tam na pana, ale mieli tylko mnie. Krewniaczkę, która była wystarczająco dobra, by zostać dowódcą pancernika. Ileż to ja się nasłuchałam pochwał wielkiego Black Jacka i mojego brata, bohatera, który pod nim służył…

Geary zerwał się na równe nogi, czując, że ogarnia go gniew.

— Walczyłaś pod moimi rozkazami na Varandalu i sprawowałaś się tam znakomicie. Jane, na Honorze zrobiłaś co trzeba. Obawiam się jednak, że zechcesz powtórzyć ten wyczyn tam, gdzie nie będzie on potrzebny. Powiedz prawdę. Czy ruszając do szarży na Honorze, myślałaś wyłącznie o tym, że to konieczność?

Patrzyła na niego, mocno zaciskając szczęki, a potem wydusiła z siebie:

— Bałam się. Myślałam tylko o tym, że nie mam innego wyjścia. Nie sądziłam, że broń kinetyczna zadziała, to był akt desperacji. A później za każdym razem, gdy gratulowano mi poprowadzenia tej szarży, mogłam myśleć wyłącznie o tym, jak bardzo byłam przerażona. Proszę. Chciał pan prawdy, oto ona. Nie jestem bohaterką. Nie jestem nawet dobrym oficerem. Gdy muszę stawić czoło zagrożeniu, odczuwam strach.

Teraz to on wybałuszył oczy, a potem roześmiał się, widząc szok na jej twarzy i narastający po nim gniew.

— Jane… proszę… Ja nie… Brońcie nas, przodkowie. Czym, według ciebie, jest odwaga?

— Brakiem strachu w obliczu zagrożenia! Wszyscy wiedzą…

— Zatem wszyscy tkwią w błędzie. — Geary usiadł ponownie, nie spuszczając jej z oczu. — Byłaś przerażona? A masz pojęcie, jak ja się bałem na Grendelu? Okręt, na którym się znajdowałem, został rozerwany na strzępy. Na jego pokładzie zostałem tylko ja i polegli. Trwało już odliczanie autodestrukcji rdzenia, a ja nie mogłem znaleźć jednej sprawnej kapsuły ratunkowej.

— Nie mógł pan jej znaleźć?… Nikt nam o tym nigdy nie mówił.

— Bo nikt tego nie wiedział! Poza Tanią Desjani. I tobą teraz. Jane, gdy byłem o wiele młodszy, ojciec powiedział mi coś ciekawego. Rozmawialiśmy o heroizmie. Przeczytałem właśnie jakąś książkę i nie mogłem się nachwalić jej bohaterów, ludzi, którzy niczego się nie lękali. Ojciec zaśmiał się wtedy w głos, a potem powiedział mi, że brak strachu nie jest oznaką odwagi. Prawdziwa odwaga polega bowiem na tym, że robisz co trzeba pomimo paraliżującego cię strachu. Wtedy mu nie uwierzyłem. — Geary zaczerpnął tchu. — Zrozumiałem, jak bardzo się myliłem, dopiero na Grendelu, gdy wydałem rozkaz ewakuacji załogi, a sam zostałem na pokładzie chwilę dłużej. Dotarło to do mnie, gdy biegłem korytarzem pełnym szczątków i ciał, próbując uciec z okrętu, który lada chwila miał eksplodować.

Jane wbiła wzrok w pokład.

— Ludzie mówili mi o tym, ale nie wierzyłam. Czułam się jak oszustka.

— Jesteś człowiekiem. I dobrym oficerem, kiedy nie próbujesz dowieść, że nadajesz się na bohatera. Pokazałaś to, szarżując na wroga podczas ostatniej bitwy. Myślałaś wyłącznie o tym, co musisz zrobić, choć paraliżował cię strach. — Nie był pewien, czy mu uwierzyła.

Gdy odezwała się po raz kolejny, mówiła tak zniżonym głosem, że ledwie ją rozumiał.

— Czy Michael także się bał?

— Gdy użył „Obrońcy”, by umożliwić ucieczkę pozostałym jednostkom floty? Tak.

— Dlaczego pan mi o tym nie powiedział?

Czemu tego nie zrobił? Nagle dotarło do niego, dlaczego pomijał wcześniej ten temat.

— Choćby dlatego, że gdybyś sama nie przeżyła podobnej sytuacji — odparł, wolno cedząc słowa — odebrałabyś wzmiankę o tym, że ktoś miał stracha, jako pomówienie albo krytykę, choć to tak naprawdę świadectwo odwagi tej osoby. Są też ludzie, którzy tak mocno angażują się w wykonanie rozkazów, że gdy działają, nie mają czasu na okazywanie strachu. Taka jest właśnie Tania Desjani. Oni także są odważni, ale na swój sposób, ponieważ umieją zapanować nad lękami do tego stopnia, że mogą spokojnie pracować. Ale całkowity brak strachu? Gdyby to się liczyło, najodważniejszymi wojownikami wszechświata byłyby roboty.

Zastanawiała się nad tym przez chwilę, a potem odparła stanowczym tonem:

— Co mam robić?

To było proste.

— Bądź znów oficerem, jakiego poznałem na Varandalu. Nie potrzebuję ludzi, którzy za wszelką cenę chcą mi udowodnić, że są kolejnymi Black Jackami. Potrzeba mi prawdziwej Jane Geary.

Podniosła głowę, spojrzała mu prosto w oczy i przytaknęła.

— Chyba ją jeszcze pamiętam. Ale i ona chciała coś udowodnić. Zależało jej na tym, by ludzie przestali ją brać za kogoś, kim nie była.

— Wszyscy próbujemy sobie coś udowodnić. Bez przerwy. — Geary podszedł bliżej, by także spojrzeć jej w oczy. — Jane, musimy doprowadzić ten superpancernik, nowego „Niezwyciężonego”, do przestrzeni Sojuszu. Twój zespół stanowi przedostatnią linię obrony, potem mam już tylko te jednostki, które holują wrak. Nie możesz ich opuścić. Ci ludzie liczą, że powstrzymasz każdy wymierzony w nich atak.

Uniosła rękę w sprężystym salucie.

— Zrobię wszystko, by nikt się do nich nie przedarł.

Kiedy się rozłączyła, Geary jeszcze przez chwilę wpatrywał się w miejsce, które zajmował jej hologram. Po raz kolejny kazał jej utrzymać pozycję nawet za cenę śmierci. Po tej rozmowie zyskał całkowitą pewność, że Jane wykona te rozkazy. Nie dlatego, że on je wydał, tylko z powodu tego, kim ona jest. Wiedział jednak, że jeśli jego krewniaczka polegnie w nadchodzącym starciu, i tak będzie miał ogromne poczucie winy.

Szesnaście

Liniowce i towarzyszące im mniejsze jednostki zespołu pościgowego minęły kolejno sześć okrętów eskorty, więc te ostatnie znalazły się pomiędzy mniejszą, ale szybszą formacją i głównymi siłami floty. Odległość między oboma zgrupowaniami ludzi systematycznie rosła, ponieważ liniowce, lekkie krążowniki i niszczyciele osiągały większe przyspieszenia niż ociężałe pancerniki, jednostki pomocnicze i transportowce.

Geary przyglądał się uważnie raportom napływającym z czterech jednostek holujących wrak superpancernika krodźwiedzi, sprawdzając, jak wielkie naprężenia towarzyszą powolnemu przyspieszaniu „Bezlitosnego”, „Odwetu”, „Wyborowego” i „Doskonałego”. W dłuższej perspektywie czasu nawet tak powolne zmiany powinny dać pożądany efekt, jednakże ludzie nie mieli całych dekad na osiągnięcie maksymalnych prędkości przelotowych, dlatego dowódcy wyciskali z układów napędowych swoich okrętów pełne sto procent mocy.

Meldunki napływające z innych jednostek uświadamiały admirałowi, z jakimi problemami boryka się nadal flota. Sytuacja nie była wprawdzie aż tak tragiczna jak przed bitwą na Honorze, ale podczas maksymalnego przyspieszania na części okrętów doszło do serii mniej lub bardziej poważnych awarii. „Zajadły” i „Niepohamowany” utraciły główne pędniki, więc ich załogi pracowały gorączkowo przy usuwaniu usterek, natomiast na „Walecznym” wysiadła połowa dysz manewrowych. Te trzy liniowce wypadły z szyku, pozostając błyskawicznie w tyle. Towarzyszyło im kilka lekkich krążowników i dziesięć niszczycieli, które miały podobne problemy z napędem bądź manewrowaniem. Geary cieszył się, że — na całe szczęście — żadna z jego jednostek nie utraciła całego napędu, lecz zaraz odegnał od siebie tę myśl, by nie zapeszyć.

1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)