Ostatni szpieg Hitlera
- Автор: Сильва Дэниел
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:
– Co Walker Hardegen wie o pana pracy?
– Nic.
– Wie, że jest pan utalentowanym inżynierem?
– Tak.
– Wie, że wysłano pana do Londynu, żeby pan pracował nad tajnym zleceniem?
– Mógł się tego domyślić, to fakt.
– Czy w listach do domu wspominał pan o operacji Mulberry?
– Nigdy. Zresztą wszystkie i tak były cenzurowane.
– Czy kiedykolwiek wspomniał pan komuś ze swojej rodziny o operacji Mulberry?
– Nie.
– A przyjaciołom?
– Nie.
– Temu jegomościowi, Shepherdowi Ramseyowi, też nie?
– Nie.
– A pytał?
– Nieustannie. Oczywiście żartobliwie.
– Czy zamierza się pan jeszcze spotkać z Catherine Blake?
– Nie zamierzam się z nią spotykać. Nie chcę jej więcej widzieć na oczy.
– Cóż, to może się okazać niewykonalne, komandorze Jordan.
– O co chodzi?
– Dowie się pan w swoim czasie. Zrobiło się późno. Myślę, że przydałoby nam się trochę snu. Rano wrócimy do przesłuchania.
Vicary wstał i podszedł do miejsca, gdzie siedział Boothby. Pochylił się nad nim i powiedział:
– Chyba powinniśmy porozmawiać.
– Tak – odparł Boothby. – Może przejdziemy do drugiego pokoju?
Dźwignął się z fotela i ujął Vicary'ego pod rękę.
– Wspaniale się pan spisał – pochwalił. – Na Boga, Alfredzie, od kiedy stał się pan takim draniem?
Boothby pchnął drzwi i gestem ręki zaprosił Vicary'ego, by wszedł pierwszy. Profesor minął go i znalazł się w drugim pokoju.
Nie wierzył własnym oczom.
– Witaj, Alfredzie – odezwał się Winston Churchill. – Jak miło znowu cię widzieć. Żałuję tylko, że nie w innych okolicznościach. Chciałbym ci przedstawić mojego przyjaciela. Profesorze Alfredzie Vicary oto generał Eisenhower.
Dwight Eisenhower wstał z miejsca i wyciągnął dłoń.
Pokój pełnił niegdyś funkcję gabinetu. Na ścianach z góry na dół półki na książki, na środku stało biurko i dwa fotele z wysokimi oparciami, w których teraz siedzieli Churchill i Eisenhower. W kominku płonął jasno ogień, mimo to w pomieszczeniu panował chłód. Kolana Churchilla zasłaniał wełniany pled. Premier gryzł wilgotny koniec cygara i sączył czarną kawę. Na biurku stał mały głośnik, dzięki któremu słyszeli całe przesłuchanie Jordana. Vicary domyślił się tego, gdyż mikrofony nadal były włączone i słyszał z pokoju obok skrzypienie krzeseł i szmer głosów. Boothby wyciągnął rękę i przyciszył odbiornik. Otworzyły się drzwi i do gabinetu wszedł piąty mężczyzna. Vicary rozpoznał wysoką, niedźwiedziowatą postać: generał brygady Thomas Betts, zastępca szefa wywiadu SHAEF, człowiek, na którego barkach spoczywała odpowiedzialność za utrzymanie tajemnicy inwazji.
– Czy Jordan mówi prawdę? – spytał Churchill.
– Nie jestem pewny – odparł Vicary, stając przy barku i nalewając sobie kawy. – Chcę mu wierzyć, ale coś mi tu nie pasuje. I niech mnie licho porwie, jeśli wiem, co.
– Nic w życiorysie Jordana nie sugeruje nawet, żeby był niemieckim szpiegiem albo żeby świadomie nas zdradził. W końcu to my się do niego zwróciliśmy. Został wciągnięty do pracy nad Mulberry, nie zgłosił się na ochotnika. Gdyby był agentem, od samego początku wojny łomotałby do drzwi, próbując się wkręcić na jakieś znaczące stanowisko.
– Zgadzam się z tym – powiedział Eisenhower.
– Poza tym jest czysty jak łza – ciągnął Boothby. – Widział pan jego akta. FBI dokładnie go sprawdziło i niczego nie znalazło. Forsy ma jak lodu. Nie jest komunistą. Nie wciąga w krzaki małych chłopczyków. Brak podstaw do twierdzenia, że sprzyja Niemcom. Jednym słowem, nie mamy powodów podejrzewać, że jest szpiegiem albo współpracuje ze szpiegami.
– Wszystko to prawda – Vicary cały czas intensywnie myślał. Od kiedyż to, do cholery, Boothby stał się takim wielbicielem Petera Jordana? – Ale co z tym drugim, Walkerem Hardegenem? Czy jego też sprawdzono przed wcieleniem Jordana do zespołu pracującego nad Mulberry?
– Bardzo skrupulatnie – zapewnił generał Betts. – FBI zaniepokoiły jego kontakty z Niemcami na długo przed tym, jak Departament Wojny w ogóle pomyślał o rekrutowaniu Jordana do pracy nad Mulberry. Wzięli pod lupę życiorys Hardegena. I nie znaleźli zupełnie nic. Hardegen jest czysty jak łza.
– Cóż, byłbym spokojniejszy, gdyby jeszcze raz go sprawdzili – odparł Vicary. – Skąd, u licha, ta kobieta wiedziała, że ma polować właśnie na Jordana? I jak zdobywa materiały? Byłem w jego mieszkaniu. Mogłaby dostać się do tych dokumentów bez jego wiedzy, ale to byłoby ogromnie ryzykowne. A co z tym przyjacielem, Shepherdem Ramseyem? Chciałbym, żeby go obserwowano, a FBI niech dokładniej się przyjrzy jego życiorysowi.
– Jestem przekonany, że załatwienie tego nie sprawi generałowi Eisenhowerowi najmniejszego kłopotu, prawda generale? – spytał Churchill.
– Prawda – potaknął Eisenhower. – Panowie, podejmijcie wszelkie kroki, jakie uważacie za niezbędne.
Churchill odchrząknął.
– Cała ta dyskusja jest ogromnie interesująca, lecz nie dotyka naszego najbardziej palącego problemu. Wygląda na to, że ów Jordan, świadomie lub nie, dostarczył prosto w ręce Niemców znaczną porcję planów operacji Mulberry. Co w takiej sytuacji winniśmy uczynić? Basil?
Boothby zwrócił się do generała Bettsa.
– Czego na temat operacji Mulberry Niemcy mogą się dowiedzieć z tego notesu?
– Trudno powiedzieć – odparł generał. – Tamte notatki nie dają pełnego obrazu, ale jego cholernie ważny fragment. Jak sami panowie wiecie, na operację Mulberry składa się mnóstwo innych szczegółów. Z tego dokumentu Niemcy dowiedzą się o Phoenixach. Jeśli rzeczywiście jest on w drodze do Berlina, niemieccy analitycy rozbiorą go na czynniki pierwsze. Jeśli zdołają ustalić, do czego ma służyć Phoenix, bez trudu rozwiążą zagadkę sztucznego portu. – Betts się zawahał. Na jego twarzy malowała się powaga. – I, panowie, jeśli się zorientują, że budujemy sztuczny port, niewykluczone, że pójdą krok dalej i dojdą do wniosku, że ruszamy na Normandię, nie Calais.
– Moim zdaniem powinniśmy założyć, że dojdą do tego wniosku, i zareagować w odpowiedni sposób – stwierdził Vicary.
– Proponuję, żebyśmy wykorzystali Jordana do zdemaskowania Catherine Blake – wpadł mu w słowo Boothby. – Aresztować ją, ostro przesłuchać i przeciągnąć na naszą stronę. Potem wykorzystać ją do zmylenia Niemców. Niech ich przekona, że Mulberry to cokolwiek, byle nie sztuczny port stanowiący bazę ataku na Normandię.
Vicary lekko odrzchąknął i powiedział:
– W pełni się zgadzam z drugą częścią propozycji sir Basila. Podejrzewam jednak, że ta pierwsza nie okaże się tak łatwa, jakby się mogło wydawać.
– Do czego pan zmierza, Alfredzie?
– Z tego, co zdołaliśmy się dowiedzieć o tej kobiecie, wynika, że to doskonale wyszkolona, bezwzględna agentka. Wątpię, czyby nam się udało ją namówić do współpracy. Ona jest inna niż tamci agenci.
– Doświadczenie nauczyło mnie, że każdy, kto ma w perspektywie szubienicę, zgadza się na współpracę, Alfredzie. Ale co pan proponuje?
– Proponuję, żeby Peter Jordan nadal się z nią widywał. Tyle że od tej pory my kontrolujemy to, co znajdzie się w jego teczce i co będzie wkładał do sejfu w mieszkaniu. Niech Catherine dalej działa, a my będziemy ją obserwować. Sprawdzimy, w jaki sposób przekazuje materiały do Berlina. Odkryjemy pozostałych agentów. Dopiero wtedy ją aresztujemy. Jeśli zgrabnie zwiniemy tę siatkę, będziemy mogli dostarczać sfabrykowane przez nas materiały wprost do najwyższych sfer Abwehry. Aż do samej inwazji.