Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostatni szpieg Hitlera
Ostatni szpieg Hitlera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni szpieg Hitlera

Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:

Rok 1944. Trwają przygotowania aliantów do utworzenia drugiego frontu we Francji. Angielski wywiad wpada na trop głęboko zakonspirowanej siatki niemieckich szpiegów, działającej na terenie Wielkiej Brytanii. Jej zadanie: zdobyć informacje o miejscu i terminie inwazji Wojsk Sprzymierzonych na Europę. Na czele siatki stoi Catherine Blake – młoda kobieta, bez skrupułów mordująca każdego, kto mógłby odkryć jej tożsamość. Przeciwnikiem jej jest Alfred Vicary.
1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 ... 130
Перейти на страницу:

– Bardzo trudno w to uwierzyć.

– Cóż, lepiej niech pan uwierzy. Ona się różni od innych. Większość agentów Canarisa to beznadziejni idioci, słabo wyszkoleni, nie nadający się do szpiegostwa. Wszystkie ich siatki wychwyciliśmy już na początku wojny. Uważamy jednak, że Catherine Blake to swego rodzaju gwiazda, agentka innej kategorii. Nigdy nie nadawała komunikatów, wygląda też na to, że nigdy nie uczestniczyła w żadnej akcji. Po prostu wtopiła się w angielskie społeczeństwo i czekała na znak.

– Dlaczego wybrała właśnie mnie?

– Pozwoli pan, komandorze, że inaczej to ujmę. Czy to ona pana wybrała, czy też pan wybrał ją?

– O czym pan mówi?

– Naprawdę, to bardzo proste. Chcę wiedzieć, dlaczego pan przekazywał nasze tajemnice Niemcom.

– Nie przekazywałem!

– Chcę wiedzieć, dlaczego nas pan zdradzał.

– Nikogo nie zdradzałem!

– Chcę wiedzieć, dlaczego zachowuje się pan jak agent niemieckiego wywiadu.

– To nonsens!

– Tak? A co mamy myśleć? Romansuje pan z najlepszą niemiecką agentką. Przynosi pan do domu teczkę ze ściśle tajnymi dokumentami. Dlaczego pan to zrobił? Nie wystarczyło po prostu jej powiedzieć, na czym polega operacja Mulberry! Czy kazała panu przynieść dokumenty, żeby móc je sfotografować?

– Nie! To znaczy…

– Czy sam pan zaproponował, że je przyniesie?

– Nie!

– W takim razie dlaczego zabrał pan materiały do domu?

– Bo wczesnym rankiem miałem wyjechać na inspekcję na południe. Dwudziestu ludzi to potwierdzi. Pracownicy służby bezpieczeństwa sprawdzili mój dom i sejf w gabinecie. Pozwolono mi w wyjątkowych okolicznościach zabierać do siebie tajne akta, pod warunkiem, że trzymałem je w sejfie.

– Cóż, widać popełniono niewybaczalny błąd. Bowiem ja sądzę, że zabrał pan te dokumenty do domu, żeby je przekazać Catherine Blake.

– To nieprawda.

– Nie jestem tylko pewien, czy jest pan niemieckim szpiegiem, czy też został pan w to wciągnięty.

– Odpieprz się! Mam tego dość!

– Chcę wiedzieć, czy zdradził nas pan dla seksu.

– Nie!

– Chcę wiedzieć, czy zdradził nas pan dla pieniędzy.

– Nie potrzebuję pieniędzy.

– Czy współpracuje pan z kobietą znaną panu jako Catherine Blake?

– Nie.

– Czy świadomie lub dobrowolnie przekazywał pan tajemnice aliantów kobiecie, znanej panu jako Catherine Blake?

– Nie.

– Czy pracuje pan dla niemieckiego wywiadu wojskowego?

– Co za idiotyczne pytanie.

– Proszę odpowiedzieć!

– Nie, do cholery! Nie!

– Czy utrzymuje pan stosunki seksualne z kobietą, znaną panu jako Catherine Blake?

– To moja sprawa.

– Już nie, komandorze. Pytam jeszcze raz: czy utrzymuje pan stosunki seksualne z Catherine Blake?

– Tak.

– Czy zakochał się pan w Catherine Blake? Komandorze, słyszał pan pytanie? Komandorze? Komandorze Jordan, czy jest pan zakochany w Catherine Blake?

– Jeszcze parę godzin temu byłem zakochany w kobiecie, którą nazywałem Catherine Blake. Nie wiedziałem, że jest niemieckim szpiegiem i nie dostarczałem jej świadomie tajemnic aliantów. Musi mi pan uwierzyć.

– Nie jestem pewny, czy panu wierzę, komandorze Jordan. Ale idźmy dalej.

– Zaciągnął się pan do marynarki w październiku ubiegłego roku.

– Zgadza się.

– Dlaczego tak późno?

– Moja żona nie żyje. Nie chciałem zostawiać syna samego.

– Dlaczego więc pan się na to zdecydował?

– Bo zwrócono się do mnie z prośbą, żebym wstąpił do marynarki wojennej.

– Proszę opowiedzieć, jak to się odbyło.

– Do mojego biura na Manhattanie przyszło dwóch mężczyzn. Nie ulegało wątpliwości, że zapoznali się z moim życiorysem i przebiegiem kariery zawodowej. Oświadczyli, że potrzebują moich usług w realizacji projektu związanego z inwazją. Nie wyjaśnili, na czym ten projekt polega. Kazali mi pojechać do Waszyngtonu i nigdy więcej ich nie zobaczyłem.

– Jak się nazywali?

– Jeden nazywał się Leamann, nazwiska drugiego nie pamiętam.

– Obaj byli Amerykanami?

– Leamann tak. Drugi był Anglikiem.

– Ale nie pamięta pan jego nazwiska?

– Nie.

– Jak wyglądał?

– Był chudy i wysoki.

– Cóż, to odpowiada rysopisowi mniej więcej połowy Anglików. Co się stało, kiedy przyjechał pan do Waszyngtonu?

– Po sprawdzeniu mojego życiorysu wprowadzono mnie w szczegóły operacji Mulberry i pokazano plany.

– Do czego był pan potrzebny?

– Szukali kogoś, kto miał doświadczenie w realizacji dużych projektów. Moja firma wybudowała kilka największych mostów na wschodzie.

– I jakie było pana pierwsze wrażenie?

– Uważałem, że z technicznego punktu widzenia operacja ma szansę, natomiast sam projekt wykonania za farsę, oszacowali to zbyt optymistycznie. Z góry wiedziałem, że będą spóźnienia.

– A jakie są pana wnioski po dzisiejszej inspekcji?

– Że prace są ogromnie opóźnione i szansę ukończenia Phoenixów na czas wynoszą najwyżej jeden do trzech.

– Podzielił się pan tymi uwagami z Catherine Blake?

– Proszę, nie wracajmy już do tego.

– Nie odpowiedział pan na pytanie.

– Nie. Nie podzieliłem się tymi uwagami z Catherine Blake.

– Czy widział się pan z nią, zanim pana zgarnęliśmy z Grosvenor Square?

– Jechałem do SHAEF prosto z inspekcji.

Vicary sięgnął do teczki i położył na stole dwa zdjęcia: jedno Roberta Pope'a, drugie Dicky'ego Dobbsa.

– Widział pan kiedyś tych mężczyzn?

– Twarze wydają mi się znajome, ale nie wiem, gdzie ich widziałem.

Vicary otworzył akta Jordana i przerzucił stronę.

– Proszę mi powiedzieć, co to za dom, w którym pan mieszka.

– Mój teść kupił go przed wojną. Często przyjeżdża do Londynu w interesach i dla przyjemności, więc chciał mieć wygodne lokum, w którym mógłby się zatrzymać.

– Czy jeszcze ktoś z niego korzysta?

– Mieszkaliśmy tu z Margaret podczas wakacji w Europie.

– Czy bank pana teścia prowadził interesy w Niemczech?

– Tak, dość dużo. Ale przed wojną z większości się wycofał.

– Czy osobiście doglądał tych likwidacji?

– Większością zajął się Walker Hardegen. To prawa ręka teścia. Poza tym płynnie mówi po niemiecku i zna Niemcy na wylot.

– Czy przed wojną podróżował do Niemiec?

– Tak, wielokrotnie.

– Czy kiedykolwiek mu pan towarzyszył?

– Nie. Nie mam nic do czynienia z interesami teścia.

– Czy Walker korzystał z londyńskiego mieszkania?

– Możliwe. Nie jestem pewny.

– Jak dobrze zna pan Walkera Hardegena?

– Bardzo dobrze.

– Czyli się przyjaźnicie?

– Nie, nie powiedziałbym.

– Zna go pan dobrze, ale się nie przyjaźnicie?

– Właśnie.

– Jesteście wrogami?

– To za mocne słowo. Po prostu za sobą nie przepadamy.

– Dlaczego?

– Spotykał się z moją żoną, zanim ją poznałem. Sądzę, że nigdy nie przestał jej kochać. Na przyjęciu, które urządziłem przed wyjazdem, trochę za dużo wypił. Oskarżył mnie, że zabiłem Margaret, żeby ubić interes.

– Gdyby ktoś powiedział o mnie coś takiego, uznałbym go za wroga.

– Miałem wtedy ochotę go zatłuc.

– Czy wini się pan za śmierć żony?

– Tak, nieustannie. Gdybym wtedy nie kazał jej przyjechać do miasta na tę cholerną kolację, żyłaby.

1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)